Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020

Afryka, trudna ziemia dla biznesu. Przekonały się o tym Ursus i Asseco

Autor: wnp.pl/PAP
Dodano: 20-11-2017 07:04

Na żadnym innym kontynencie nie można liczyć na taki wzrost, ale coś za coś. Żeby robić biznes na Czarnym Lądzie, trzeba mieć odwagę, pieniądze i cierpliwość.


Przykładem firmy, która ruszyła na podbój Afryki, może być Ursus, który rozpoczął prowadzenie interesów w Etiopii w 2011 r. Według oficjalnych źródeł mieszka tam ponad 90 mln ludzi, kraj bardzo mocno postawił na rozwój rolnictwa i jest przychylnie nastawiony do Polski - czytamy w "Pulsie Biznesu".

Firma napotkała jednak problemy. Jak mówił "PB" prezes Ursusa SA Karol Zarajczyk, "na całą Afrykę patrzyliśmy przez pryzmat Etiopii, co okazało się wielkim błędem". Tłumaczył, że afrykańskie państwa znacznie różnią się od siebie, co może mieć wpływ na prowadzone w Afryce interesy.

- W kolejnym roku zdecydowaliśmy się wejść do Tanzanii. To był bardzo zimny prysznic. Filozofia gospodarcza, zwyczaje, oczekiwania i stosunek do tzw. białego biznesu są tam zupełnie inne - dodał. Jego zdaniem Tanzańczycy oczekują od europejskich firm szybkiej realizacji kontraktów i szybkiego powrotu do Europy. - Tymczasem nam zależy na tym, żeby budować relacje z lokalnymi przedsiębiorcami - podkreślił Zarajczyk.

Podobne podejście ma grupa Asseco.

- Staramy się pokazać, że nie jesteśmy tam tylko po to, by sprzedać, co mamy do sprzedania, i jak najwięcej zarobić. Chcemy się tam rozwijać razem z afrykańskimi kooperantami - wyjaśniał w "PB" Cezary Miksa, który w Asseco odpowiada za rynki Afryki i Bliskiego Wschodu.

Jak podaje "Puls" - aby prowadzić interesy w Afryce trzeba być także cierpliwym. - Tam wszystko idzie powoli, albo bardzo powoli. Trzeba czekać, i to nie miesiąc, dwa, ale rok, dwa, a czasami nawet trzy lata - tłumaczył Miksa.

Zdaniem wiceprezesa BGK Wojciecha Hanna mieszkańcy Afryki zmieniają jednak podejście do zagranicznych inwestycji. Coraz mniej przychylnie patrzą na przedsiębiorstwa z Chin czy Indii, które decydują się na inwestycje w Afryce. Najczęściej wszystkie materiały, półprodukty czy technologie przywożą w walizkach, nie dając lokalnemu biznesowi żadnych możliwości współpracy - czytamy w artykule.

Nie da się stworzyć mapy inwestycyjnych okazji i krajów wysokiego ryzyka w Afryce, ponieważ sytuacja na kontynencie dynamicznie się zmienia. - W Afryce jest popyt na wszystko. Trzeba jednak zapewnić finansowanie biznesu, bo tamtejsza siła nabywcza jest wciąż niska - dodał Zarajczyk.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020