Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021

Spółka pracownicza w Krupińskim: JSW torpeduje nasz pomysł

Autor: wnp.pl (JD)
Dodano: 01-03-2018 12:15

Przedstawiciele spółki pracowniczej chcącej wznowić wydobycie w likwidowanej kopalni Krupiński w Suszcu pod Pszczyną odczytują plany Jastrzębskiej Spółki Węglowej jako próbę storpedowania ich inicjatywy dla kopalni i odbudowy miejsc pracy w regionie.


- Jeśli chodzi o szczegóły, zwracamy uwagę na brak ekonomicznych oraz społecznych podstaw do budowy elektrowni szczytowo-pompowej. W uproszczeniu można powiedzieć, że tego typu elektrownia polega na tym, że w dzień woda napędza turbiny, a w nocy należy ją wypompować, przy czym koszt przepompowania wody na powierzchnię przewyższa koszt zrzutu. Jej potencjał polega tylko na różnicy w taryfie dziennej i nocnej, a więc jest to operacja czysto finansowa. Liczne przykłady z innych państw na całym świecie, na przykład z Niemiec, wskazują, że elektrownie tego rodzaju są w pełni uzależnione od cen energii [regulowanych - red.). Ze względu na nieopłacalność tego typu przedsięwzięć od elektrowni szczytowo pompowej odchodzą kolejne kraje - podkreślają przedstawiciele Solidarności.

 Wskazują przy tym, że Solidarność posiada przygotowany przez ekspertów model finansowy wskazujący, że projekt JSW jest ekonomicznie nieopłacalny. Co więcej - podkreślają - budowa elektrowni przyniosłaby zaledwie 150 miejsc pracy, w porównaniu do 2 tysięcy wynikających z ponownego otwarcia kopalni Krupiński jako kopalni węgla koksowego w partnerstwie ze spółką Tamar Resources, nie mówiąc o firmach współpracujących, których może być około 400.

Każdy ze scenariuszy - wskazują przedstawiciele spółki pracowniczej - które były rozpatrywane wskazuje, że budowa elektrowni szczytowo-pompowej jest ekonomicznie nieuzasadniona. Najbardziej realny wariant wskazuje, że w ciągu pierwszych 10 lat straty sięgną łącznie kilkaset milionów złotych.

 Zaznaczają oni, że brakuje też informacji, jak tego typu przedsięwzięcia przyjmują się w kopalniach, a co więcej bogatych w metan takich, jak kopalnia Krupiński i jakie zagrożenia spowodować może przechowywanie ogromnych zapasów wody w starych wyrobiskach. Spółka pracownicza wskazuje, że budowa elektrowni na terenie kopalni Krupiński wiąże się z zagrożeniami dla bezpieczeństwa pracowników i ludności.

 - Podsumowując, z dostępnych nam danych wynika, że jest to projekt, który ma na celu tylko i wyłącznie storpedowanie inicjatywy pracowniczej. Nie ma przykładów pomyślnych tego typu realizacji w podobnych do Krupińskiego warunkach. Wzywamy Ministerstwo Energii do oceny obu projektów dla dobra przyszłości kopalni, jej pracowników i ludzi związanych z regionem, a także dla przyszłości rozwoju górnictwa w Polsce - podkreślają przedstawiciele spółki pracowniczej.

Zaznaczają również, że pojawiające się koncepcje mające na celu zagospodarowanie terenu po kopalni Krupiński, takie jak plany uruchomienia regionalnego klastra energii czy utworzenia podziemnego zbiornika gazu, który miałby być wykorzystany do zasilania elektrociepłowni należącej do PGNiG Termika - są tylko w celu storpedowania wznowienia wydobycia w Krupińskim.

 - To są mgliste koncepcje, które jedynie blokować mają zamysł wznowienia wydobycia w kopalni Krupiński. Mają tylko zniechęcić potencjalnych inwestorów - mówi portalowi WNP.pl Mieczysław Kościuk, przewodniczący Solidarności w kopalni Krupiński.

Czytaj także: Solidarność apeluje do Krzysztofa Tchórzewskiego, by zatrzymał likwidację kopalni Krupiński

Przedstawiciele spółki Tamar Resources chcą się spotkać z premierem Mateuszem Morawieckim oraz ministrem energii Krzysztofem Tchórzewskim. W spółce pracowniczej podkreślają, że do spotkań powinno dojść możliwie jak najszybciej, by zatrzymać prace likwidacyjne prowadzone w Krupińskim i podjąć działania zmierzające ku wskrzeszeniu wydobycia w kopalni.

Tamar wskazuje, że w wyniku ponownego otwarcia kopalni zatrudnienie znajdzie ponad 2000 osób oraz 400 podwykonawców. Na inwestycję inwestor przeznaczy 600 milionów złotych, z czego część pochłonie zwrot pomocy publicznej udzielonej przez państwo na likwidację kopalni. Tamar deklaruje, że w momencie uzyskania zgody na nabycie aktywów kopalni i przeniesienie koncesji wydobywczej, rozpocznie prace planistyczne i inżynieryjne, dzięki którym Krupiński ponownie stanie się̨ rentownym producentem węgla.

Zgodnie z planem, kopalnia miałaby rozpocząć prace w przeciągu 12 miesięcy, a już po trzech latach będzie produkować 2,4 miliona ton węgla z trzech wyrobisk ścianowych.

Zobacz również: George Rogers, Tamar Resources: chcemy reaktywować kopalnię Krupiński

 - Chcielibyśmy, co chyba zrozumiałe, zobaczyć, ile środków jest na koncie, jakie są zabezpieczenia, bowiem to dopiero sprawia, że możemy rozważać tę ofertę jako ofertę ważną - mówił 28 lutego w Sejmie wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski, odpowiadając na pytania posłów Platformy Obywatelskiej.

Wiceminister Tobiszowski potwierdził, że do resortu energii wpłynęła informacja o zainteresowaniu brytyjskiego inwestora kopalnią Krupiński. Zaznaczył, że resort poprosił o szczegóły, uznając że potencjalny inwestor deklarujący kilkusetmilionową inwestycję powinien „wykazać, że ma takie zasoby i środki do dyspozycji“. Wskazał, że aktualnie Ministerstwo Energii nie ma pełnych danych na ten temat. 

- Obecnie analizujemy kapitał tej spółki, dlatego nie było jeszcze spotkania z przedstawicielami firmy Tamar - powiedział wiceminister Tobiszowski, wskazując przy tym, że ministerstwo otrzymało kolejne materiały w tej sprawie 19 lutego. Zaznaczył, że partnerem dla potencjalnego inwestora jest Spółka Restrukturyzacji Kopalń, w której strukturach znajduje się kopalnia. 

Czytaj także: Grzegorz Tobiszowski zabrał głos ws. kopalni Krupiński i Tamar Resources



Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021