Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020

Pracownicze Plany Kapitałowe, czyli problem zaufania

Autor: wnp.pl (ADAM SOFUŁ)
Dodano: 24-05-2018 20:00

Pracownicze Plan Kapitałowe są jednym z elementów – i jak na razie najbardziej konkretnym - zaprezentowanego w Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju Programu Budowy Kapitału. Pomysł dobry, ale czy wykonalny? Na przeszkodzie może stanąć brak zaufania.


Rząd chce nakłonić miliony Polaków do oszczędzania na emeryturę. Cele są szczytne – emerytura z dotychczas funkcjonujących systemów emerytalnych będzie znacząco odbiegała od zarobków – innymi słowy zakończenie kariery zawodowej będzie oznaczało znaczne obniżenie standardu życia, więc dodatkowe oszczędności z pewnością złagodzą ten szok finansowy. Ponadto oszczędności emerytalne są w wielu krajach znakomitym źródłem finansowania inwestycji rozwojowych. PPK mogą zapewnić stały strumień kapitału płynący na rynek kapitałowy – w zależności od tego, ilu pracowników zdecyduje się na PPK i na jaki poziom składek zdecydują się pracodawcy, rząd liczy na dopływ na rynek od 12 do 22 mld zł.
Plan dobry – przyznają eksperci. Ale czy realny? Wątpliwości budzi przede wszystkim sama konstrukcja nowego instrumentu finansowego. Pierwsza wątpliwość: czy pracownicze Plany Kapitałowe są w ogóle potrzebne. - Zamiast usprawnić to, co jest, tworzy się wysokim, moim zdaniem, kosztem czwarty – po PPE, IKE i IKZE - system. Nie znalazłem odpowiedzi na pytanie, po co jest tworzone PPK i dlaczego nie ma chęci poprawienia tego, co istnieje – mówił Marek Gadacz, partner w Crido.

Zobacz też: Pracownicze Plany Kapitałowe. Do połowy maja poprawiony projekt ustawy

- Jeżeli chcieliśmy odpowiedzieć na cele stawiane przed PPK, zwiększyć długoterminowe oszczędności, jeżeli chcieliśmy, by system miał powszechny charakter, trzeba było stworzyć nowy projekt – odpowiada na te wątpliwości Małgorzata Rusewicz, prezes Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych.
Rząd chce zachęcać do oszczędzania, ale sprytną sztuczką, która ma zwiększyć frekwencję – dla pracodawców utworzenie PPK będzie obowiązkowe, dla pracowników udział w PPK już nie. Na starcie nowego systemu wszyscy pracownicy zostaną doń automatycznie zapisani, będą jednak mogli zrezygnować. Autorzy programy liczą, że ten automatyczny zapis zwiększy frekwencję w PPK. Dotychczasowe trzeciofilarowe formy oszczędzania na emeryturę – PPE, IKE, IKZE - nie nabrały masowego charakteru.

- Pracownicze Plany Kapitałowe są bardzo wierną kopią Pracowniczych Programów Emerytalnych. Są jednak dwie istotne różnice – po pierwsze będzie to system powszechny, a po drugie obowiązki są rozłożone między pracodawcę, pracowników i państwo - wyjaśnia Robert Zapotoczny, zarządzający projektem Portal PPK w grupie PFR, dodając, że mimo iż dla pracodawców obowiązek tworzenia PPK może być traktowany jako dodatkowe obciążenia, to pracodawcy – np. dzięki przewidzianej w projekcie ustawy dodatkowej składce – mogą PPK włączyć do swoich systemów motywacyjnych.
- Kluczowy dla powodzenia jest mechanizm automatycznego zapisu. Tak długo jak emerytalne plany grupowe nie były obowiązkowe, tak długo nie miały szans się rozwijać – twierdzi Agnieszka Łukawska, dyrektor ds. programów emerytalnych w Skarbiec TFI. Zdaniem wielu ekonomistów to właśnie mechanizm automatycznego zapisu może przełamać niechęć Polaków do oszczędzania.

Nie będzie to łatwe zadanie. - Z naszych badań wynika, że ponad 50 proc. Polaków uważa, iż państwo powinno ich zachęcić do oszczędzania. Z drugiej strony ponad 60 proc. jest zdania, że państwo powinno też zadbać o ich emerytury – twierdzi Maciej Łysiuk, dyrektor zarządzający sektorem instytucji finansowych w ING Banku Śląskim.
Ekonomista zauważa i tak poprawę sytuacji. – W ostatnim badaniu 69 proc. Polaków wskazało posiadanie jakichkolwiek oszczędności. Skokowy wzrost nastąpił rok temu aż o 17 pkt. proc. Był to efekt znaczącej poprawy na rynku pracy, ale i transferów socjalnych w ramach programu 500 +. Wciąż jednak poziom tych oszczędności jest niski, a większość Polaków oszczędza bez przyjemności – stwierdził.

Mechanizm automatycznego zapisu jest zatem czynnikiem, który zwiększa szanse na powodzenie programu. A zagrożenia? Tych też, jak w przypadku każdego wielkiego programu, nie brakuje.
Po pierwsze: dostępność. Część ekonomistów wyraża obawy, czy na uczestnictwo w PPK zdecydują się najmniej zarabiający. - To jeden z podstawowych tematów – dla kogo ten program będzie – mówił Marek Gadacz, partner w Crido. Podkreślił, że chociaż ostatnie dane statystyczne mówią o dość szybkim wzroście wynagrodzeń, to jednak podawana przez GUS średnia płaca na poziomie 4,8 tys. zł nie w pełni oddaje sytuację na rynku.
Bardziej wartościowym jego zdaniem wskaźnikiem jest mediana wynagrodzeń, wynosząca według jego wyliczeń ok. 3,6 tys. zł (ostatnie dane GUS pochodzą z października 2016 roku). Przy takim poziomie wynagrodzeń pracownik dostaje na rękę 2,6 tys. zł. - Z tego na składkę w PPK musiałby dodatkowo przeznaczyć 84 zł. Można się zastanawiać, czy to dużo, czy mało. To zależy od indywidualnej sytuacji. Wielu może uznać to jednak za zbyt duży ciężar – stwierdził Gadacz.

Jeszcze bardziej dwuznaczna jest sytuacja w przypadku dominanty płac, czyli najczęściej występującej płacy, szacowanej obecnie na ok. 2,3 tys. zł brutto. Przy zarobkach netto 1,7 tys. zł po wejściu składka do PPK wynosiłaby 55 zł. – Ten system preferuje zamożniejszych – uważa Gadacz. Robert Zapotoczny, zarządzający projektem Portal PPK w Grupie PFR tłumaczył, że formą preferencji mającą zachęcać mniej zarabiających do uczestnictwa w PPK są rządowe dopłaty – startowa i roczna.
- Może należałoby się zastanowić nad zwolnieniem tych składek z opodatkowania na wejściu, w zamian za pobieranie podatku już od wypłacanego świadczenia – zastanawiała się Agnieszka Łukawska, dyrektor ds. programów emerytalnych w Skarbiec TFI. Robert Zapotoczny ripostował, że to oznaczałoby, iż wypłata środków z PPK mogłaby być opodatkowana według najwyższej stawki podatkowej (bo po osiągnięciu wieku emerytalnego można by wypłacić całą kwotę).

Znacznie większym zagrożeniem jest jednak brak zaufania. Po zmianach w OFE z 2014 r., kiedy do budżetu trafiła połowa zgromadzonych tam środków, Polacy są nieufni wobec organizowanych przez państwo form oszczędzania.

- Jest zauważalna intuicyjna niechęć do tego, co proponuje nam państwo. Widać brak zaufania pogłębiony jeszcze sprawą OFE. Percepcja systemu emerytalnego to jest coś, z czym będziemy się mierzyć latami – mówiła Aleksandra Minkowicz-Flanek, partner w kancelarii Dentons. Jestem jednak zaniepokojona, jak wygląda system – Z tego punktu widzenia dobrze, że zapisano, iż środki zgromadzone w PPK będą miały charakter prywatny. Jestem jednak zaniepokojona tym, jak wygląda system egzekwowania roszczeń w naszym kraju. Jeżeli ktoś będzie chciał nam zabrać pieniądze, to musimy mieć możliwość sądowego rozstrzygnięcia i egzekucji - stwierdziła.

- Cały czas jesteśmy świadkami manipulowania przy przepisach prawnych. Mamy problem zaufania do władzy i jest to kwestia paru pokoleń. System będzie taki, jak nasza gospodarka – podsumowała Aleksandra Minkowicz-Flanek.

Wypowiedzi pochodzą z dyskusji podczas panelu "Pracownicze Plany Kapitałowe", która odbyła się podczas ostatniego Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020