Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2019

W Europie jest miejsce na amerykański gaz

Autor:  wnp.pl (Dariusz Malinowski)  |  29-05-2018 06:01  |  aktualizacja: 28-05-2018 22:27
Bum łupkowy zmienił sytuację gazową USA. Stany Zjednoczone z wielkiego importera gazu w ciągu kilku lat zmieniły się w potencjalnego eksportera. LNG z USA już trafiło na nasz rynek. Czy gaz z USA podbije Europę?
Poprzez terminal w Świnoujściu do polski napłynęły już pierwsze partie gazu
Fot. mat. pras.
  • Amerykanie mogą uderzyć w gazowe interesy Rosjan w naszej części kontynentu.
  • Zakup LNG z USA może zaowocować w przyszłości inwestycjami PGNiG w USA. 
  • O przyszłości amerykańskiego gazu w Europie rozmawialiśmy podczas sesji "Gaz z USA w Europie", która odbyła się podczas X Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

Europejski rynek gazu to ponad 500 mld m sześc. tego surowca. Wraz z kurczeniem się własnych zasobów surowca, gaz trzeba importować. Wielkimi dostawcami paliwa na unijny rynek są Rosja, Norwegia i Katar. Od niedawna coraz śmielej poczynają sobie Stany Zjednoczone. Eksport gazu do Europy bije w rosyjskie interesy. 
Shawn Bennett, Deputy Assistant Secretary of Energy for Oil and Gas, Fossil Energy. Fot. PTWP
Shawn Bennett, Deputy Assistant Secretary of Energy for Oil and Gas, Fossil Energy. Fot. PTWP
- Warto pamiętać, że eksport nie byłby możliwy bez zapoczątkowania jeszcze w latach 70. i 80. poprzedniego stulecia szeroko zakrojonych badań. To dzięki nim udało się skomercjalizować prace, które zaowocowały rewolucją łupkową - mówi Shawn Bennett, Deputy Assistant Secretary of Energy for Oil and Gas, Fossil Energy.

Co więcej, dzięki ciągłemu rozwojowi produkcja gazu w USA rośnie. Według danych amerykańskiej administracji w 2040 roku produkcja gazu łupkowego może sięgnąć rocznie nawet 800 mld m sześc. (dla porównania - nasza krajowa produkcja to nieco ponad 4 mld m sześc. gazu rocznie).

Paradoksalnie nie wszystkie następstwa wzrostu produkcji są pozytywne. Wielki wzrost podaży oznaczał bowiem spadek cen surowca. Gdyby tendencja ta nasilała się mogłaby zagrozić ekonomice produkcji. Stąd potrzeba eksportu gazu, która może zlikwidować nadwyżkę surowca na amerykańskim rynku.  

- Jeszcze niedawno rozwijaliśmy sieć importową, a teraz chcemy dostarczać gaz do innych odbiorców. Zgodnie z prawem USA mogą obecnieeksportować 214 mld m sześc. gazu rocznie. Wykorzystujemy na razie połowę tej puli - dodaje Bennet.

Gdzie obecnie trafia amerykański gaz? Odbiorcami surowca stała się już m.in. Europa i Azja. Potencjalnymi odbiorcami mogą być także np. Meksyk czy inne kraje regionu.
Piotr Naimski, sekretarz stanu KPRM, pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetyczne. Fot PTWP.
Piotr Naimski, sekretarz stanu KPRM, pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetyczne. Fot PTWP.
Sprzedaż gazu przez Stany Zjednoczone do Europy jest ważna z naszego punktu widzenia. Nasz region był szczególnie uzależniony od gazu z Rosji. Efektem tego były praktyki monopolistyczne Gazpromu, a przede wszystkim zawyżanie cen surowca, o co spór wciąż toczą rosyjski Gazprom i PGNiG. Zawyżanie cen przez Rosjan kosztowało naszych odbiorców miliardy złotych. Stąd też alternatywne źródła zaopatrzenia w gaz. Gaz z USA bezpośrednio uderzyłby w rosyjskie interesy gazowe.

- LNG jest jedną z możliwości zdywersyfikowania dostaw gazu do Polski - mówi Piotr Naimski, sekretarz stanu KPRM, pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej.

Jak zaznacza, nasz kraj chciałby zdywersyfikować źródła dostaw. - Jesteśmy w trakcie dokańczania tej strategii. Czynimy kroki w tym kierunku - dodaje wiceminister Naimski.

Co więcej, urzędnik podkreśla, że LNG (także z USA) stanowi ogromny potencjał dla całej Unii Europejskiej.

Obecnie terminale LNG w Unii pracują na około 23-25 proc. swoich zdolności. Tymczasem mogą rocznie przyjąć nawet 160 mld m sześc. gazu w skroplonej postaci.
Fred Hutchison, prezes, LNG Allies, Departament Stanu USA. Fot. PTWP.
Fred Hutchison, prezes, LNG Allies, Departament Stanu USA. Fot. PTWP.
Warto dodać, że import gazu z USA mógłby zaowocować także współpracą na innych polach. Na przykład w biznesie gazowym Stanów Zjednoczonych mogłyby zaistnieć polskie firmy paliwowe.

O tym, że wejście na amerykański rynek np. PGNiG byłoby korzystne, jest przekonany Fred Hutchison, prezes, LNG Allies, Departament Stanu USA.

- Należy pamiętać, że za ogromną część wydobycia gazu łupkowego odpowiedzialne są stosunkowo - jak na amerykańskie warunki - małe firmy. Jedną z ich bolączek jest brak zaplecza finansowego. Stąd wejście polskich partnerów mogłoby być bardzo korzystne dla obu stron - tłumaczył Hutchison.

Jak tłumaczy, z jednej strony wzmocniłoby się zaplecze finansowe amerykańskich producentów LNG, z drugiej np. PGNiG miałoby gwarancję dostaw gazu.

A to - jak podkreśla specjalista - jest ważne. Bo o ile obecnie istnieje nadpodaż LNG, to zapotrzebowanie na skroplony gaz rośnie. Za kilka lat może się okazać, że atutem PGNiG może być dostęp do własnego gazu w Ameryce. Po prostu do Polski moglibyśmy sprowadzać gaz z amerykańskich odwiertów.

W ogóle warto dodać, że nasza strategia może oznaczać, iż Polska po roku 2022 w ogóle zrezygnuje z rosyjskiego gazu. Oprócz dostaw LNG coraz bliższa jest również budowa połączenia gazowego z Norwegią. Gazociąg Baltic Pipe nie tylko zwiększyłby bezpieczeństwo dostaw surowca, ale miałby także pozytywny wpływ na zróżnicowanie źródeł dostaw. Może także w przyszłości umożliwić szerszą współpracę gazową w regionie.

- „Brama Północna”, czyli dotychczasowy gazoport w Świnoujściu, który będzie rozbudowany, a także połączenie gazowe Baltic Pipe do Norwegii dadzą nam wolny wybór w dostawach gazu do Polski - mówi Paweł Jakubowski, prezes zarządu, Polskie LNG (Grupa Gaz-System). Jednak to nie wszystko, bo jak tłumaczy menedżer - biorąc pod uwagę interkonektory, gaz, który napłynie do Polski, będzie mógł być także przetransportowany do partnerów w regionie.
Rafael Świąder, zastępca dyrektora, Oddział Obrotu Hurtowego, dyrektor Departamenut Zarządzania Portfelem w PGNiG. Fot. PTWP.
Rafael Świąder, zastępca dyrektora, Oddział Obrotu Hurtowego, dyrektor Departamenut Zarządzania Portfelem w PGNiG. Fot. PTWP.
Takie rozwiązanie byłoby korzystne z punktu widzenia PGNiG. - Mamy już dość istotne doświadczenia w kwestii handlu gazem - mówi Rafael Świąder, zastępca dyrektora, Oddział Obrotu Hurtowego, dyrektor Departamentu Zarządzania Portfelem w PGNiG.

Jak dodaje - spółka przygotowuje się dość intensywnie, aby być jednym z graczy istotnych na tym rynku.

Warto bowiem pamiętać, że nasza Brama Północna może być także ważnym elementem tzw. hubu gazowego. Regionalne centrum handlu gazem mogłoby oddziaływać na naszych sąsiadów i stać się ważnym elementem europejskiego rynku gazu.
Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2019