Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020

USA, Rosja i Izrael zgodziły się utrzymać Asada przy władzy

Autor: PAP/DC
Dodano: 20-07-2018 21:54

USA, Rosja oraz Izrael osiągnęły porozumienie w sprawie konfliktu w Syrii - jest nim utrzymanie przy władzy obecnego prezydenta tego kraju Baszara el-Asada - pisze John R. Bradley na portalu tygodnika "The Spectator".


- Na szczycie uzgodniono potrzebę trwałego zawieszenia broni między Syrią i Izraelem; rząd syryjski zaoferuje gwarancje dotyczące bezpieczeństwa państwa żydowskiego - czytamy w konserwatywnym tygodniku.

- Zachód musi się pogodzić z faktem, że przez lata wspierał przegrywającą stronę w syryjskim konflikcie - konstatuje autor.

Według niego porozumienie to znacząca zmiana, gdyż "jeszcze niedawno USA było bliskie pójścia na wojnę z Asadem".

Utrzymując, że Trump "po cichu porzucił w ubiegłym miesiącu wspieranych przez USA rebeliantów w południowo-zachodniej Syrii", wskazuje, że umowa była "od pewnego czasu przygotowywana".

Teraz syryjscy rebelianci "mogą oczekiwać całkowitego porzucenia", a "w ramach procesu deeskalacji Trump ma podobno być chętny do wycofania ok. 2 tys. żołnierzy amerykańskich sił specjalnych, którzy nadal stacjonują w Syrii".

- Nic z tego nie byłoby możliwe bez zgody Izraelczyków - pisze publicysta brytyjskiego "The Spectator".

W jego ocenie państwo żydowskie "nie będzie miało problemu ze współpracą z reżimem Asada w Syrii w przyszłości", mimo wielu wezwań do zmiany władzy w Damaszku oraz dziesiątek bombardowań pozycji syryjskiego wojska w ostatnich latach.

W ocenie publicysty "głównym zmartwieniem" Izraela w Syrii są stacjonujące tam siły irańskie. Jeśli Moskwa zgodzi się na wycofanie wspieranego przez Iran Hezbollahu do Libanu oraz trzymanie syryjskich wojsk z dala od granicy państwa żydowskiego, to Izrael zaakceptuje Syrię pod kontrolą rosyjską - wskazuje.

Rekompensatą dla Teheranu ma być ogłoszone przez Putina "50 mld USD bezpośrednich rosyjskich inwestycji w irański sektor energetyczny".

Dzięki porozumieniu - jak twierdzi Bradley - "Rosja utrzymuje pełnomocnictwo w Syrii i ciepłowodny port na wybrzeżu Morza Śródziemnego", "USA wycofują się z grzęzawiska", a "Izrael pozbywa się zagrożenia ze swoich granic ze strony Iranu i Hezbollahu".

Publicysta zauważa, że komentarze Trumpa w Helsinkach pokazały "jak mało (prezydent USA) interesuje się konfliktem" w Syrii.

- On widzi to jako wojnę kogoś innego - zaznacza i podkreśla, że "amerykańskie wycofanie się oznacza przekazanie znacznej strefy wpływów na Bliskim Wschodzie Rosji".

W jego ocenie "lepiej przyzwyczaić się do takiego amerykańskiego braku zainteresowania" tym regionem, gdyż USA nie są już zależne od znajdujących się w nim złóż surowców i "niedługo będą energetycznie samowystarczalne".

Wskazując na wcześniejsze "lekkomyślne interwencje militarne" Zachodu w regionie Bliskiego Wschodu i ich polityczne konsekwencje ocenia, że jest "to być może najlepsze rozwiązanie ze wszystkich".

Przeciwnicy prezydenta Putina powinni być "najszczęśliwsi ze wszystkich" - pisze Bradley. "Radzenie sobie z ciągłym bólem głowy, próbując rozwiązać trudne do przezwyciężenia konflikty świata arabskiego, to coś co powinno życzyć się najgorszemu wrogowi" - konkluduje.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020