Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2019

Rekordowy wynik Huty Stalowa Wola

Autor:  PAP/AH  |  14-09-2018 18:30
Huta Stalowa Wola po 8 miesiącach bieżącego roku wypracowała prawie 17 mln zł zysku netto. Warto podkreślić, że jest to wynik wyższy od planowanego zysku za cały rok. Warto w tym miejscu przypomnieć, że jeszcze kilka lat temu firma uniknęła upadku.

Jak wskazuje rzeczniczka spółki Jowita Jajdelska, wypracowany zysk jest o 3 mln zł lepszy od planowanego za 8 miesięcy 2018 r. - W planach zapisaliśmy, że zysk za 8 miesięcy wyniesie 14 mln zł - podkreśliła Jajdelska.

HSW jest obecnie jednym z największych w kraju producentów sprzętu wojskowego, produkuje m.in. samobieżne haubice, transportery opancerzone i wyrzutnie rakiet.
Fot. HSW

Zaznaczyła, że wypracowany dotychczasowy zysk przekracza o prawie 1 mln zł planowany zysk netto za cały 2018 r. Rzeczniczka przypomniała, że w ubiegłym roku, po 8 miesiącach 2017 r. strata HSW wyniosła prawie 16 mln zł.

Komentując wyniki finansowe spółki, prezes HSW Bernard Cichocki podkreślił, że jest to "efekt kontynuacji prowadzonego przez nas procesu poprawy efektywności firmy i wzrostu potencjału HSW".

Huta Stalowa Wola przeżywa okres tłustych lat. Nie tylko uniknęła upadku, ale weszła do narodowego koncernu zbrojeniowego PGZ, gdzie jest jedną z największych spółek w grupie kapitałowej.

Jest obecnie jednym z największych w kraju producentów sprzętu wojskowego, produkuje m.in. samobieżne haubice, transportery opancerzone i wyrzutnie rakiet. 

- Jesteśmy zupełnie inną firmą niż Huta Stalowa Wola, która kojarzy się z piecami hutniczymi i płynącą z nich surówką. Ten etap mamy już za sobą. Huty już nie ma. Została nam po niej nazwa, no i przede wszystkim tradycja produkcji dobrego sprzętu – mówił WNP.PL niedawno Bernard Cichocki, prezes Huty Stalowa Wola.

- Mamy za to zakład na całkiem przyzwoitym poziomie, który ma ambicje być wiodącym w polskiej zbrojeniówce. Ubiegłoroczne wyniki pokazują, że nie są to ambicje na wyrost, a strategia, jaką przyjęliśmy, jest słuszna. Zamykamy rok kilkunastomilionowym zyskiem netto, co od kilkunastu lat nie zdarzyło się w tych obszarach produkcji – chwalił się wówczas prezes i niechętnie wspominał przeszłość. 

Piętrzących się problemów, które musiała pokonać spółka, było wiele. 

- Okres transformacji był trudny dla całej zbrojeniówki - wspominał prezes Cichocki. - W większości przedsiębiorstwa zbrojeniowe były wielkimi kombinatami, które musiały sobie poradzić w czasach gospodarki wolnorynkowej. Działania restrukturyzacyjne, które wtedy podejmowano, nie zawsze dawały dobre efekty. Szczególnie że często do tych działań powoływano menedżerów, którzy nigdy wcześniej nie pracowali w gospodarce wolnorynkowej, nie mieli punktu odniesienia i wiedzy, aby sprawnie to przeprowadzić. Drastycznie zmniejszyło się zatrudnienie, ale też gwałtownie spadło zapotrzebowanie na produkcję specjalną.

Problemy z przeszłości

HSW, tak jak i inne firmy tej branży, uczyła się samodzielności, cięcia kosztów, rentowności, ale też szukała takiej oferty, która pozwoli jej przetrwać. W efekcie takich działań w 2012 roku doszło do sprzedaży części spółki HSW zajmującej się produkcją cywilną chińskiemu koncernowi Liugong. Kierownictwo spółki podjęło decyzję o sprywatyzowaniu jej cywilnej produkcji, co miało podtrzymać i wzmocnić funkcjonowanie pozostałej zbrojeniowej części firmy oczekującej na przyszłe kontrakty wojskowe.

Szybko okazało się, że zamiast błyskawicznego rozwoju firmy pojawiły się cięcia kosztów, zwolnienia z pracy i problemy pozostałej wojskowej części Huty, która musiała ponieść koszty tej operacji. Dziś, gdyby spółka dysponowała dodatkowym potencjałem przemysłowym sprywatyzowanej cywilnej części przedsiębiorstwa, z pewnością byłaby jednym z najbardziej wszechstronnych i konkurencyjnych firm na rynku. Posiadałaby drugie znaczące źródło przychodów z produkcji maszyn budowlanych, co w dobie inwestycji infrastrukturalnych dawałoby szansę na rentowność tej produkcji.

Zamiast oczekiwanej poprawy Huta przeszła przez bardzo trudny okres. Jeszcze 2016 r. zakład zamknął prawie 50-mln stratą. Plan zakładał nawet, że straty będą znacznie większe i sięgną aż 65 mln złotych.

W poszukiwaniu właściwej drogi

- Jesienią 2016 r. rozpoczęliśmy wdrażanie programu naprawczego i w jego efekcie udało się nam zmniejszyć stratę. W roku 2017, mogę to dziś śmiało potwierdzić, Huta weszła na właściwą ścieżkę i zakończyliśmy rok przychodami znacząco przekraczającymi pół miliarda zł. Dla porównania dodam, że w 2015 r. przychody Huty osiągnęły zaledwie 160 mln zł - opowiadał prezes HSW S.A.

- Mamy największą dynamikę wzrostu przychodów na Podkarpaciu, takich w Hucie praktycznie nie było od lat 90. ubiegłego wieku, kiedy firma była dużym kombinatem. Wypracowaliśmy tak wysokie przychody, mówimy tu o kwotach nominalnych, że w ciągu ostatnich 27 lat zdarzyło się to Hucie zaledwie dwa razy.

Dziś Huta Stalowa Wola przeżywa okres tłustych lat. Nie tylko sama uniknęła upadku i weszła do narodowego koncernu zbrojeniowego PGZ, gdzie jest jedną z największych spółek w grupie kapitałowej. HSW potrafiła z niechcianego przez nikogo „Kopciuszka”, podwrocławskich zakładów Jelcz-Laskowice, w które zainwestowała, uczynić sprawną firmę. Dziś Jelcz, należący do grupy HSW, jest najważniejszym w kraju dostawcą samochodów ciężarowych dla wojska.

Więcej o planach i strategii Huty Stalowa Wola czytaj tutaj: Huta Stalowa Wola - od upadłości po tłuste lata

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2019