Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020

No-Deal Brexit: konsekwencje dla wyroków cywilnych i handlowych

Autor: Marcin Menkes
Dodano: 15-10-2018 11:19 | Aktualizacja: 15-10-2018 11:33

W dniu opuszczenia przez Wielką Brytanię Unii Europejskiej, 29 marca 2019 r., unijne prawo przestanie obowiązywać w relacjach dwustronnych. Stanie się tak niezależnie od tego, czy relacje dwustronne zostaną uregulowane na nowo, czy też doprowadzi to do przywrócenia porządku prawnego sprzed integracji europejskiej (czyli "No-deal" brexit). W niektórych obszarach może to oznaczać cofnięcie się do zamierzchłego dla biznesu roku 1973, tj. akcesji Wielkiej Brytanii do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej.


Unijne prawo obecnie reguluje następujące kwestie:

Po pierwsze, wyznaczenia sądu właściwego do rozstrzygnięcia sporu między przedsiębiorcami z różnych państw UE.
Przykład? W przypadku niezgodności z opisem towaru zamówionego do Berlina na Allegro, czy spór powinien rozstrzygnąć sąd w Polsce czy w Niemczech?

Po drugie, wskazania prawa właściwego do rozstrzygnięcia sporu.
Przykład? W razie zawiązania spółki przez inwestorów z Wrocławia i Amsterdamu, zastosowanie do zaskarżenia uchwały zarządu znajduje polskie czy holenderskie prawo spółek?

Po trzecie, uznawania i wykonywania wyroków. 
Przykład? Nawet jeżeli wygrałem przed polskim sądem spór z weneckim sprzedawcą, w jaki sposób uzyskać od włoskiego komornika wykonanie nakazu zapłaty?

I "last but not least", transgranicznych aspektów postępowania sądowego.
Przykład? Jeżeli w sprawie z angielskim sprzedawcą właściwy jest sąd polski, to według jakich zasad wydobyć dokumenty znajdujące się w biurze spółki w Wielkiej Brytanii?

Sytuację prawną brytyjskich przedsiębiorców dodatkowo komplikuje stosowanie odmiennych zasad w relacjach z Danią oraz w relacjach z Europejskim Stowarzyszeniem Wolnego Handlu (EFTA), tj. Norwegią, Liechtensteinem, Islandią i Szwajcarią.

Czytaj BrexitBrief#10: Bruksela gotowa na kompromis. Londyn jeszcze nie

Brak podstaw do wzajemności


Pozostając jednak przy „prostszym” przypadku handlu między Polską a Wyspami, wzajemne uznawanie jurysdykcji, wyroków, a tym bardziej pomoc w postępowaniu dowodowym oparte są na zasadzie wzajemności. No Deal Brexit będzie oznaczać brak podstaw do jej stosowania. Za wyjątkiem wyboru prawa właściwego do rozstrzygnięcia sporu (#2 powyżej), w większości obowiązywać zaczną zatem krajowe normy prawa kolizyjnego. Rząd brytyjski zapowiedział wprawdzie ponowne przystąpienie do Konwencji haskiej z 2005 r. regulującej właściwość sądu (konwencja obecnie wiążę Wlk. Brytanię pośrednio jako członka Unii Europejskiej), jednak wymagać to będzie woli politycznej również pozostałych stron, a przede wszystkim czasu.

W tym kontekście nie dziwi ostrzeżenie brytyjskiego rządu, że mimo jego najlepszych chęci "każda strona transgranicznego sporu prawnego włączając przedsiębiorców, konsumentów i rodziny będzie zmuszona rozważyć skutki, jakie powyższe zmiany wywrą na dotyczące ich postępowania z udziałem stron z innego państwa UE". Należy przy tym pamiętać, że z prawniczego punktu widzenia w skład Wielkiej Brytanii wchodzą trzy osobne porządki prawne: Anglia i Walia, Szkocja i Irlandia. Dalej dla uproszczenia posługuję się jednak określeniami „brytyjskiego” prawa i sądów.

Jak się przygotować? W tej sytuacji najważniejsze pytanie dotyczy zabezpieczenia przed dodatkowym ryzykiem prawnym biznesu prowadzonego w Wielkiej Brytanii lub z brytyjskimi partnerami. Jednej uniwersalnej odpowiedzi nie sposób jednak udzielić. Spośród kilku możliwości każda ma wady i zalety.

Czytaj: BrexitBrief#7: Szczyt UE w Salzburgu nie wypracował kompromisu. No deal coraz bardziej prawdopodobny?

Wybór wyłączny polskiego sądu


Gdyby Wielka Brytania zgodnie z zapowiedziami przystąpiła do Konwencji haskiej, strony mogłyby umownie wybrać wyłączną jurysdykcję np. polskich sądów. Wówczas nie tylko polski sąd uzna swoją jurysdykcję w sporze, także sądy angielskie będą obowiązane do uznania i wykonania takiego wyroku. Gdyby zaś strona brytyjska wszczęła postępowanie wbrew umowie, tamtejsze sądy będą zmuszone zawiesić lub umorzyć postępowanie.

Konwencji nie stosuje się jednak w szeregu istotnych biznesowo sporów. W szczególności w postępowaniach konsumenckich, pracowniczych, ważności osób prawnych, własności intelektualnej ani dotyczących alternatywnych metod rozstrzygania sporów (tj. w szczególności uznawania i wykonywania wyroków arbitrażowych). Ponadto przystępując do Konwencji, Wielka Brytania będzie mogła ustanowić dodatkowe ograniczenia. Tak na przykład Unia co do zasady wyłączyła stosowanie konwencji do umów ubezpieczeniowych.

Nawet jeżeli spór nadaje się do skierowania do sądu wybranego na podstawie takiej klauzuli, nadal należy zachować ostrożność, począwszy od wady umowy o wybór sądu po ryzyko polityczne związane z trwającymi w Polsce zmianami w sądownictwie. Kilka miesięcy temu był już precedens zgłoszenia przez irlandzki sąd wątpliwości, czy polskie sądownictwo nie utraciło swojej niezależności. Gdyby wykonanie umowy sądowej zdaniem „brytyjskiego” sądu godziło w tamtejszy porządek publiczny, polski wyrok nie zostanie wykonany.

Gdyby zatem zachodziło dodatkowe ryzyko, że brytyjski kontrahent w razie przegranego sporu dobrowolnie nie wykona wyroku, należy ocenić ryzyko nieważności umowy na wybór sądu lub wyłączenia z zakresu umowy możliwych rodzajów sporów. W tym bowiem wypadku, nawet jeżeli polski sąd rozstrzygnie spór, przymusowe wykonanie wyroku może być zależne od „brytyjskich” przepisów. Łatwiejsza byłaby sytuacja, gdyby brytyjski kontrahent prowadził rozległe interesy, a majątek do zaspokojenia wierzytelności znajdował się również w innym państwie UE.

Czytaj też: Złoty interes czy złota klatka dla biznesu? Chiny ustanawiają międzynarodowy sąd handlowy

Niewyłączny wybór polskiej jurysdykcji


Strony mogą umownie postanowić o niewyłącznym wyborze polskiej jurysdykcji. Wielka Brytania wyrażała nadzieje, że w ramach negocjacji brexitowych ustanowiony zostanie specjalny reżim uznawania i wykonywania wyroków w sprawach cywilnych i handlowych. Z takiego rozwiązania korzystają Norwegia, Szwajcaria i Islandia (tzw. Konwencja z Lugano). Wówczas, zależnie od okoliczności, decyzja o wyborze polskiego lub angielskiego sądu może zostać podjęta już po zaistnieniu sporu.

Minusem takiego rozwiązania jest możliwość podjęcia przez drugą stronę kroków uprzedzających – zmuszenia do udziału w postępowaniu przed sądem innego państwa. Strony mogą się wprawdzie umówić co do wyboru kilku jurysdykcji, ale to już wymaga daleko posuniętej ostrożności na etapie pisania kontraktu, żeby klauzula tego rodzaju nie została unieważniona przez sąd. Dalej trzeba wówczas uwzględnić czynnik kosztów, jeżeli spór będzie się toczyć przed sądem np. angielskim, podczas gdy prawem właściwym pozostaną polskie przepisy, to na przedsiębiorcy będzie ciążyć konieczność wyjaśnienia sądowi polskiego prawa, tłumaczeń itp.

W przypadku niewyłącznego wyboru jurysdykcji zastosowania nie znajdzie wreszcie wspomniana powyższa Konwencja haska.

Pewnym wariantem powyższego rozwiązania jest klauzula jednostronnego wyboru właściwego sądu (klauzula hybrydowa). Przykładowo, brytyjski kontrahent musi skierować ewentualny spór do polskiego sądu, natomiast nas ograniczenia w tym zakresie nie obowiązują. Niezależnie jednak od prawnych ryzyk takich klauzul, wynegocjowanie takiej klauzuli rzadko będzie osiągalne.

W 2012 r. zapadły dwa wyroki (w Paryżu i w Moskwie), w których sądy uznały takie hybrydowe klauzule za sprzeczne z prawem. Jest to o tyle problematyczne, że klauzule takiego rodzaju powszechnie stosuje się choćby w umowach finansowych. W ten sposób wierzyciel ma bowiem szansę dochodzenia swoich należności tam, gdzie znajduje się majątek dłużnika, ten drugi zaś nie będzie usiłował uchylić się od wykonania zobowiązania, wyszukując „dogodnej jurysdykcji”.

Innym przykładem takiej klauzuli hybrydowej może być umowa między polskim a brytyjskim przedsiębiorcą, w której obie strony mogą spory kierować do sądu, ale tylko strona polska może skierować spór do arbitrażu (w świetle tego tekstu takie rozwiązanie może być uzasadnione, jeżeli do czasu brexitu nie zostanie zapewniona wykonalność polskich wyroków na Wyspach).

Klauzula arbitrażowa


Wreszcie zawsze pozostaje możliwość uwzględnienia w kontrakcie klauzuli arbitrażowej. Wówczas brexit przestaje mieć bezpośredni wpływ na spór, a zarówno Polska, jak i Wielka Brytania są stronami Konwencji nowojorskiej o uznawaniu i wykonywaniu zagranicznych orzeczeń arbitrażowych. Czy jednak to będzie akurat właściwym wyborem, zależeć już będzie od szeregu czynników, począwszy od subiektywnych preferencji stron, przez pozycję biznesową, po sektor, którego ewentualny spór może dotyczyć.

Pobieżny przegląd ryzyk prawnych, które dotkną polsko-brytyjski biznes w przypadku biznesu, ukazuje, że kontraktowe uregulowanie metod rozstrzygania sporów będzie wymagać sporego namysłu i ostrożności. Zarazem z pewnością taniej będzie poczynić taką inwestycję na początku, niż po fakcie niespodziewanie stać się stroną postępowania sądowego w zaskakującym miejscu, według zaskakujących zasad. Wreszcie zawsze trzeba pamiętać, aby w przypadku umieszczania klauzul jurysdykcyjnych lub arbitrażowych wyraźnie zaznaczyć, że ewentualna nieważność takiej klauzuli nie pociąga za sobą nieważności pozostałej części umowy.

Czytaj też: USA biorą pod lupę inwestycje zagraniczne w sektorze technologicznym (i private equity)

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020