Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021

Krzysztof Gadowski, PO, o innowacyjnych projektach węglowych, kadrach i kopalni Krupiński

Autor: wnp.pl (Jerzy Dudała)
Dodano: 09-11-2018 09:40 | Aktualizacja: 09-11-2018 09:41

Restrukturyzacja zatrudnienia w naszym górnictwie jest nie do końca przemyślana. Lekką ręką puszcza się doświadczonych pracowników, których często górnictwo wykształciło. Moim zdaniem, nie tak to powinno wyglądać - mówi portalowi WNP.PL Krzysztof Gadowski, poseł Platformy Obywatelskiej, członek Komisji do spraw Energii i Skarbu Państwa.


Jastrzębska Spółka Węglowa zamierza między innymi zająć się produkcją włókien węglowych. Jak Pan to ocenia?

- Nie ukrywam, że cieszy mnie to, że Jastrzębska Spółka Węglowa zamierza realizować projekty o charakterze innowacyjnym i wchodzić w nowe segmenty działalności. Tego typu działania powinny być prowadzone. Sądzę, że wszyscy, niezależnie od barw politycznych, będziemy tego typu przedsięwzięcia wspierać.

Zarząd Jastrzębskiej Spółki Węglowej wskazuje, że w przetwórstwie produktów węglopochodnych marża jest wyższa niż w obrocie węglem. Ze smoły koksowniczej można produkować anody do baterii niezbędnych przy rozwoju elektromobilności, na które jest teraz popyt, czy też wspomniane włókna węglowe. Tych ostatnich coraz bardziej potrzebują koncerny samochodowe i lotnicze. A zatem ten kierunek wydaje się słuszny.


Podczas szczytu klimatycznego COP24 w Katowicach w grudniu 2018 roku JSW zaprezentuje mobilną stację wodorową i udostępni uczestnikom szczytu zasilany wodorem autobus…

- Słyszałem, że ten wodorowy autobus ma przewozić uczestników szczytu klimatycznego z katowickich hoteli do miejsca obrad. To dobrze, że JSW zamierza promować wodór jako paliwo przyszłości. W spółce szacują, że będzie ona w przyszłości mogła wytworzyć w swoich koksowniach tyle wodoru, że wystarczy go do zasilania przez rok 800 autobusów na to paliwo.

Upowszechnienie takich pojazdów w Polsce stworzy szansę dla JSW jako dostawcy paliwa. Potencjał wodorowy grupy JSW jest znaczący, gdyż około 50 proc. gazu koksowniczego to możliwy do wychwycenia wodór. Natomiast mówiąc o tym nasuwa mi się jedna kwestia…

Mianowicie jaka?

- Może byłoby dobrze, żeby Jastrzębska Spółka Węglowa bardziej zacieśniła w tym zakresie współpracę z samorządami lokalnymi.

Liczę, że, na przykład, autobusy napędzane wodorem wytworzonym przez Jastrzębską Spółkę Węglową będą jeździły po Jastrzębiu-Zdroju i że ten projekt najpierw będzie realizowany właśnie tutaj.

Zobacz również: Trzeba dziś odważnie wchodzić w nowoczesne technologie węglowe

Wiadomo, że Jastrzębska Spółka Węglowa produkuje przede wszystkim węgiel koksowy niezbędny do wytwarzania stali. To daje jej lepsze możliwości od tych, jakie mają producenci węgla energetycznego?

- Węgiel koksowy znajduje się na unijnej liście surowców strategicznych. I wydaje się, że w kolejnych latach będzie zapotrzebowanie na ten surowiec, między innymi ze strony europejskiego przemysłu stalowego.

Natomiast przykre jest to, że w procesie likwidacyjnym znajduje się kopalnia Krupiński w Suszcu, która posiada bogate zasoby węgla koksowego. Nie wiem, czy są jeszcze realne szanse na reaktywowanie tej kopalni, bo nie znam szczegółów i dokumentów na ten temat. Natomiast szkoda bogatych złóż kopalni.

Czytaj też: Marian Pawlas, wójt Suszca: Warto na nowo podejść do kwestii kopalni Krupiński

Generalnie rzecz biorąc, w Polsce produkcja węgla się kurczy i będzie rósł import tego surowca z zagranicy. Obrażanie się na forsowany w Unii Europejskiej kierunek rozwoju OZE nic nie da. Należy postarać się wykorzystać w tym zakresie dostępne środki unijne i budować nowe miejsca pracy - także w sektorze energetyki odnawialnej.

Czy niebawem głównym problemem rodzimego górnictwa może się stać niedobór kadr do pracy w kopalniach?

 - To istotnie znaczący problem. Pytałem niedawno, ile osób przeszło na urlopy górnicze, ile odeszło z branży biorąc odprawy. Mam dostać te dane  z resortu energii. Trzeba jasno powiedzieć, że górnictwo powinno tych ludzi zagospodarować, a nie pozbywać się ich lekką ręką.

Przecież sektor węglowy potrzebuje doświadczonych pracowników, fachowców, przy których mogliby się uczyć młodzi adepci górniczego fachu. A mamy do czynienia z sytuacją, w której lekką ręką puszcza się doświadczonych pracowników, których często górnictwo wykształciło, zapewniło niezbędne szkolenia.

Do tego, aby ktoś nauczył się górniczego fachu, potrzebny jest czas. A zatem ta restrukturyzacja zatrudnienia w naszym górnictwie jest nie do końca przemyślana. Moim zdaniem nie tak to powinno wyglądać. Obecnie, między innymi, przedstawiciele strony społecznej biją na alarm, że narastać będzie problem braku rąk do pracy w kopalniach.

Rozmawiał: Jerzy Dudała

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021