Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2019

Janusz Olszowski: w perspektywie 2050 r. nie ma alternatywy dla węgla

Autor:  PAP/KM  |  23-11-2018 17:09
Co najmniej do 2050 r. nie ma alternatywy dla stosowania węgla w polskiej energetyce, a zmniejszenie jego udziału w miksie energetycznym nie musi oznaczać zmniejszenia ilości zużywanego węgla - ocenia prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej Janusz Olszowski.

  • W mojej opinii Polska nie ma alternatywy, żeby zastąpić węgiel jakimkolwiek innym nośnikiem energii, przynajmniej w perspektywie 2050 roku - tłumaczy Janusz Olszowski.
  • Plan Polityki Energetycznej Polski do 2040 roku zakłada m.in. że w 2030 r. 60 proc. wytwarzanej w Polce energii nadal będzie pochodziło z węgla (obecnie jest to średnio niespełna 80 proc.), przy utrzymaniu rocznego zużycia tego surowca na obecnym poziomie.

W mojej opinii Polska nie ma alternatywy, żeby zastąpić węgiel jakimkolwiek innym nośnikiem energii, przynajmniej w perspektywie 2050 roku - tłumaczy Janusz Olszowski.
Fot. Shutterstock

  • Przyjęta w ub. roku strategia dla górnictwa zakłada trzy scenariusze zapotrzebowania na węgiel - od ok. 50 mln ton w scenariuszu niskim, do ponad 80 mln ton rocznie w scenariuszu wysokim.

- W mojej opinii Polska nie ma alternatywy, żeby zastąpić węgiel jakimkolwiek innym nośnikiem energii, przynajmniej w perspektywie 2050 roku (...). Nie mamy szans, aby w tym okresie zastąpić węgiel innym nośnikiem po rozsądnych, umiarkowanych cenach" - powiedział prezes Górniczej Izby Przemysłowo - Handlowej Janusz Olszowski, komentując przygotowany w resorcie energii projekt Polityki Energetycznej Polski do 2040 roku.

Na temat projektu więcej przeczytasz TUTAJ

Przedstawiciele Ministerstwa Energii przedstawili projekt podczas konferencji prasowej w Warszawie. Dokument zakłada m.in. że w 2030 r. 60 proc. wytwarzanej w Polce energii nadal będzie pochodziło z węgla (obecnie jest to średnio niespełna 80 proc.), przy utrzymaniu rocznego zużycia tego surowca na obecnym poziomie. Do 2040 r. udział węgla w produkcji prądu ma zmniejszyć się do poziomu poniżej 30 proc.

- Należy zwrócić uwagę na to, abyśmy nie patrzyli jedynie na procentowy udział węgla w miksie energetycznym, bo to bardzo mylące. Musimy brać pod uwagę, że w tym czasie nastąpi wzrost zużycia energii, stąd raczej powinniśmy brać pod uwagę ilości węgla, jakie nam będą potrzebne w tym miksie  - zauważył prezes Olszowski.

Przypomniał, że przyjęta w ub. roku strategia dla górnictwa zakłada trzy scenariusze zapotrzebowania na węgiel - od ok. 50 mln ton w scenariuszu niskim, do ponad 80 mln ton rocznie w scenariuszu wysokim.

- Różnice między tymi trzema scenariuszami to ok. 15 mln ton węgla. Kluczowe znaczenie ma, jaką przyjmiemy wielkość wzrostu zapotrzebowania na energię elektryczną. Może się okazać, że jeżeli nawet w 2050 r. zejdziemy z węglem do 40 czy 30 proc. udziału w miksie energetycznym, to ilościowo węgla może być tyle samo co w chwili obecnej - w granicach 50 mln ton rocznie do energetyki zawodowej i elektrowni - wyjaśnił prezes Izby, wskazując na stabilną pozycję węgla jako nośnika energii w Polsce.

- Wiem, że podczas szczytu klimatycznego COP24 w Katowicach padną propozycje, aby przyjąć model energetyki zeroemisyjnej do 2050 roku, polegający m.in. na całkowitej eliminacji węgla z miksu energetycznego Unii Europejskiej. Uważam, że jest to kompletna utopia - skomentował prezes.

Z projektu Polityki Energetycznej Polski wynika, że od 2033 r., co dwa lata będzie oddawany nowy blok jądrowy - w sumie w Polce ma powstać sześć bloków o mocy 6-9 GW. Gaz w elektroenergetyce będzie stosowany głównie w celach regulacyjnych.

Pytany, czy docelowo atom może stać się stabilizatorem systemu, zastępującym w tej roli węgiel, prezes GIPH zwrócił uwagę na długotrwałość procesu rozwoju energetyki atomowej oraz związane z tym koszty.

- Warto zapytać, kto sfinansuje budowę tych bloków? Pod względem kosztów inwestycji, energia jądrowa jest w tej chwili najdroższa - zauważył Olszowski.

Zwrócił także uwagę na stopień uzależnienia Unii Europejskiej od dostaw nośników energii z zewnątrz, przy jednoczesnym odchodzeniu od rodzimego surowca, jakim jest węgiel. Jak mówił, zmniejszanie procentowego udziału węgla w miksie energetycznym nie jest równoznaczne z dekarbonizacją. Ostrzegł przy tym, by pojęcia "transformacji energetycznej" nie utożsamiać z likwidacją górnictwa węglowego.

- Transformacja energetyki powinna następować i polegać na tym, że zastępujemy obecne źródła wytwarzania energii źródłami mniej emisyjnymi, niskoemisyjnymi, ale włącznie z energetyką węglową. Zastępujemy stare, nieefektywne elektrownie blokami węglowymi o wysokich technologiach, wysokiej sprawności i niskich emisjach, przy równoczesnym korzystaniu z OZE, gazu i atomu - podsumował.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2019