Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021

W Sejmie drugie czytanie budżetu na 2019 rok

Autor: PAP/rs
Dodano: 14-12-2018 17:09 | Aktualizacja: 14-12-2018 21:36

Sejm zakończył w piątek wieczorem drugie czytanie projektu budżetu na 2019 r. - Budżet na 2019 rok jest najlepszym budżetem ostatnich lat, jaki wysokiej izbie przyjdzie przyjmować - mówił Andrzej Szlachta, prezentujący stanowisko klubu PiS. - Wygląda to tak, jakbyście się tego budżetu wstydzili - mówił Janusz Cichoń z PO-KO.


Głosowanie ustawy planowane jest na pierwszym posiedzeniu Sejmu w styczniu.

Ministerstwo finansów przewiduje w projekcie, że dochody budżetu państwa wyniosą w przyszłym roku 387,6 mld zł, wydatki w kwocie 416,1 mld zł, co oznacza, że deficyt budżetu państwa będzie nie większy niż 28,5 mld zł. Natomiast deficyt sektora finansów publicznych (liczony według metodologii UE) ma wynieść 1,7 proc. PKB.

Przygotowując projekt resort finansów założył, że PKB w ujęciu realnym wzrośnie o 3,8 proc., średnioroczna inflacja wyniesie 2,3 proc., przeciętny roczny fundusz wynagrodzeń w gospodarce narodowej oraz emerytur i rent wzrośnie nominalnie o 6 proc., a konsumpcja prywatna będzie wyższa o 5,9 proc.

Budżet na 2019 r. odzwierciedla zobowiązania wyborcze PiS

Andrzej Kosztowniak (PiS) powiedział przedstawiając sprawozdanie komisji finansów z prac nad projektem, że dokument przewiduje dochody w wysokości 387,6 mld zł, czyli większe o 5,5 proc. w stosunku do przewidywanego wykonania w 2018 r. Wyjaśnił, że zakłada się wzrost dochodów podatkowych o 5,6 proc.

"Na zwiększenie dochodów budżetowych wpływ będą miały głównie korzystne czynniki makroekonomiczne oraz działania mające na celu odbudowę strumienia dochodów podatkowych i uszczelnienie systemu podatkowego" - powiedział.

Omawiając planowane wydatki budżetu na 2019 r. zauważył, że zostały one ustalone w oparciu o regułę wydatkową. Zgodnie z nią przyjęto limit wydatków w wysokości 416,1 mld zł co oznacza ich wzrost o 18,9 mld zł, czyli 4,8 proc. w stosunku do budżetu na 2018 r.

"Tym samym udział wydatków w PKB wyniesie 18,6 proc. wobec 18,9 proc. w 2018 r." - poinformował.

Dodał, że projekt zapewnia środki m.in. na finansowanie programu 500+, programu "dobry Start", waloryzację świadczeń emerytalno-rentowych od 1 marca 2019 r. wskaźnikiem waloryzacji na poziomie 103,2 proc., wzrost wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej w związku z przyjęciem średniorocznego wskaźnika wzrostu wynagrodzeń na poziomie 102,3 proc.

Zaznaczył, że przewidziano wzrost wynagrodzeń nauczycieli zatrudnionych w szkołach i placówkach oświatowych prowadzonych przez ministrów oraz średnich wynagrodzeń nauczycieli w poszczególnych stopniach awansu zawodowego zatrudnionych w szkołach i placówkach objętych subwencjonowaniem prowadzonych przez samorządy o 5 proc. od 1 stycznia 2019 r.

Kosztowniak mówił, że zwiększone zostaną wydatki na naukę i szkolnictwo wyższe oraz na ochronę zdrowia, obronę narodową, mieszkalnictwo i infrastrukturę techniczną.

"Projekt budżetu na 2019 r. będzie odzwierciedleniem realizacji priorytetów rządu i zobowiązań wyborczych Prawa i Sprawiedliwości. Zapewni on finansowanie funkcji państwa a jednocześnie zachowanie stabilności finansów publicznych" - podkreślił.

Poinformował ponadto, że podczas prac nad projektem zgłoszono 442 poprawki, w tym cztery dotyczyły części tekstowej. Spośród nich 190 wskazywało na potrzebę zwiększenia dochodów podatkowych głównie z VAT, aby umożliwić sfinansowanie poszczególnych wydatków.

Poseł powiedział, że 244 poprawki dotyczyły wydatków i były to głównie poprawki zmniejszające z jednej strony wydatki, celem sfinansowania innych.

Kosztowniak wyjaśnił, że komisja nie przyjęła 411 poprawek, z których zdecydowana większość została ponownie złożona, jako wnioski mniejszości.

PiS: Budżet 2019 najlepszym budżetem ostatnich lat
 
Budżet na 2019 rok jest najlepszym budżetem ostatnich lat, jaki wysokiej izbie przyjdzie przyjmować - mówił Andrzej Szlachta, prezentujący stanowisko klubu PiS.

Projekt jest zarazem - jak mówił szef sejmowej komisji finansów - budżetem realnym. Zaplanowany jest bowiem ostrożny, ale stabilny wzrost PKB 3,8 proc., a priorytetowym celem rządu jest utrzymywanie dalszego stabilnego wzrostu gospodarczego.

Przekonywał, że zaplanowany w projekcie wzrost dochodów pozwala rządowi na realizację ważnych programów społecznych, w tym ponad 40 mld zł wydatków na rzecz polskich rodzin.

Podkreślał, że budżet na 2019 rok przyjmowany jest "w sprzyjającym i korzystnym dla Polski czasie". "Tymi sprzyjającymi czynnikami są stabilne finanse publiczne, wysokie tempo wzrostu gospodarczego, obniżenie długu publicznego, najniższy w historii ostatnich lat poziom bezrobocia" - mówił. Dodał, że budżet na 2019 rok jest kolejnym budżetem progresywnym po stronie dochodów i wydatków.

Rok 2018, jak przypomniał Szlacha, zamknie się najniższym w historii deficytem instytucji rządowych i samorządowych. Podkreślał, że w każdym kwartale tego roku PKB rósł w tempie 5 proc. Wzrosły dochody z VAT, PIT i CIT dzięki przeciwdziałaniu agresywnej optymalizacji i wprowadzeniu wielu mechanizmów uszczelniających, takich jak jednolity plik kontrolny, STIR i inne.

Jednocześnie zjawisku wzrostu wpływów podatkowych towarzyszył spadek liczby kontroli skarbowych, a efektywność kontroli zwiększyła się do 77 proc.

Pozytywnym zjawiskiem, świadczącym o wzroście zamożności Polaków, był także zakup obligacji skarbowych za ok. 1,2 mld zł - podkreślał Szlachta.

Dobra sytuacja gospodarcza i finansowa Polski spowodowała, że światowe agencje ratingowe podniosły oceny naszego kraju - mówił.

Kukiz'15: Nie możemy poprzeć tego budżetu

Nie możemy poprzeć budżetu na 2019 rok - mówił Paweł Grabowski (Kukiz'15). Twierdził, że zdaniem jego klubu, podatki są zbyt wysokie, a utrzymywanie subwencji budżetowych dla partii jest nieuczciwe.

Występujący w imieniu klubu Kukiz'15 Paweł Grabowski przekonywał podczas debaty, dlaczego projekt nie realizuje postulatów jego klubu.

Stwierdził, że "ten budżet, jak i poprzednie budżety, zadłuża Polaków na przyszłość".

Poza tym, przypominał, Kukiz'15 postuluje, aby partie polityczne nie były finansowane z budżetu państwa i ten postulat wciąż nie jest zrealizowany.

"Dziennie zarówno PiS jak i PO, otrzymują około 50 tys. złotych" - mówił. Dodał, że nie jest to uczciwe.

Podkreślał też, że "w tym budżecie nie przewiduje się podwyższenia kwoty wolnej od podatku, przynajmniej do poziomu minimum socjalnego".

Grabowski mówił, że dla jego ugrupowania "budżet akceptowalny to taki z niższymi przychodami".

"Rosnące przychody oznaczają, że coraz więcej pieniędzy jest wyciąganych z kieszeni obywateli" - mówił. "My chcemy, aby więcej pieniędzy zostało w kieszeniach obywateli" - dodał.

Przypomniał, że w średniowieczu chłop pańszczyźniany płacił swojemu panu dziesięcinę, czyli 10 proc. tego, co zarobił. "Teraz formalnie nie ma panów, a władza zabiera pięć razy tyle, co chłopom w średniowieczu" - zaznaczył.

Podkreślił, że "ten budżet jest nieakceptowalny z punktu widzenia systemowego, nie realizuje idei państwa minimum". "Z tego względu nie możemy poprzeć tego budżetu" - powiedział Grabowski.

PO-KO za odrzuceniem projektu budżetu na 2019 r. w całości

Janusz Cichoń z PO-KO złożył w piątek wniosek o odrzucenie w całości projektu budżetu na 2019 r. Podczas sejmowej debaty Cichoń mówił m.in. o gigantycznym rozpasaniu władzy, za co - jego zdaniem - Polacy wystawią PiS-owi rachunek.

Cichoń pytał na wstępie swojego wystąpienia, czy PiS w ogóle chce uchwalić budżet, bowiem - jak zaznaczył - po raz pierwszy w historii trzecie czytanie budżetu ma się odbyć dopiero w styczniu, a nie przed końcem roku. "Wygląda to tak, jakbyście się tego budżetu wstydzili" - mówił.

"I macie rację. To nie jest budżet spełniający wasze obietnice i to nie jest budżet na miarę oczekiwań Polaków" - ocenił poseł.

Według Cichonia wzrost gospodarczy zawdzięczamy zaradności i przedsiębiorczości Polaków i Polek i należą im się podziękowania. Tymczasem, jak podkreślił, rok 2019 będzie kolejnym rokiem drenażu budżetów gospodarstw domowych - rząd sięgnie do kieszeni Polaków jeszcze głębiej.

Według obliczeń Cichonia, z każdej wypracowanej złotówki państwo PiS zabiera 35 groszy, tyle stanowią bowiem w PKB podatki i składki.

"Państwo polskie należy dzięki wam do najdroższych w tej części Europy i nigdy od 2007 r. nie było tak pazerne jak dzisiaj" - krytykował poseł opozycji.

Dodał, że państwo pożyczy też 2 grosze od każdego złotego zadłużając przyszłe pokolenia.

"Lista wstydu PiS obejmuje już 36 tytułów (...) 36 razy podnosiliście podatki i opłaty. To jest rekord Polski z pewnością, a końca nie widać" - mówił.

Dodał, że nad Polakami wisi widmo podwyżki cen energii i nie powstrzymają go sztuczki premiera Mateusza Morawieckiego, czy ministra Krzysztofa Tchórzewskiego.

Jako prawdziwy powód podwyżek poseł wskazał m.in. "zabijanie OZE", nieporadność w pozyskiwaniu darmowych zezwoleń na emisję, brak energetycznych połączeń transgranicznych.

Według Cichonia lista towarów i usług, które podrożeją będzie bardzo długa; podrożeje wszystko, co jest produkowane z wykorzystaniem energii.

"Ale was to wszystko nie obchodzi, zwali się wszystko na Tuska i na PO" - mówił. Według niego rząd się jednak niedługo przekona o tym, że Polacy tego "nie kupują i nie kupią".

Poseł podkreślił przy tym, że przez osiem lat państwo polskie "było szyte na miarę" - oszczędnie gospodarowało groszem publicznym. "Każdą złotówkę oglądaliśmy parokrotnie, (...) odkładając wiele wydatków na lepsze czasy" - tłumaczył.

Według niego ostatnie trzy lata są jednak tego zaprzeczeniem. "To gigantyczne rozpasanie władzy. Konsekwentnie budujecie swoje Biznancjum PiS, dwór się rozrasta" - zarzucił rządowi.

PSL - UED: budżet na 2019 r. nie daje poczucia sprawiedliwości społecznej

Budżet na 2019 r. nie daje poczucia sprawiedliwości społecznej, oszczędza na najsłabszych, którzy sami nie mogą się bronić - mówiła Genowefa Tokarska z PSL-UED.

Według posłanki nie można dobrze mówić o budżecie, który nie daje impulsu rozwojowego, w którym przeważa konsumpcja, gdzie deficyt budżetowy jest w większej wysokości, niż wydatki majątkowe.

"To budżet niezwykle skromny w inwestycje i rozwój, również budżet nie dający poczucia sprawiedliwości społecznej (...), który oszczędza, ale tylko na słabszej części społeczeństwa, tych którzy sami nie mogą się obronić, budżet który nieefektywnie zadłuża nas wszystkich Polaków" - powiedziała.

Zdaniem Tokarskiej dobra koniunktura gospodarcza na świecie daje możliwość i wielką szansę również na rozwój naszego kraju. "Niestety na nic takiego nie możemy liczyć. Rozwój gospodarczy kraju będzie nadal oparty głównie o konsumpcję i tylko nieznacznie przez wzrost eksportu i inwestycji" - tłumaczyła.

Mówiła o niewielkim wzroście wydatków majątkowych. "W inwestycjach wieloletnich przed nami kolejny rok oszczędzania" - ostrzegła. Według Tokarskiej przed zapaścią inwestycyjną kraj uratują drogowe inwestycje samorządów.

"Przedkładany projekt budżetu nie przewiduje jakiś znaczących środków dla osób starszych, osób z niepełnosprawnościami, a także emerytów i rencistów (...). Rodzice dzieci niepełnosprawnych nie dostaną pomocy w formie gotówkowej" - przypomniała. "To jest właśnie ta sprawiedliwość w wykonaniu Prawa i Sprawiedliwości" - oceniła.

Posłanka uważa, że Polaków czekają podwyżki, a przedsiębiorcy wejdą w nowy rok z olbrzymim bagażem osaczających ich przepisów. "Z nowymi opłatami, daninami i podatkami" - powiedziała.

"Chwalone przez pana premiera obniżenie podatków ma wyłącznie charakter propagandowy i dotyczy tak naprawdę bardzo małej grupy podatników" - podkreśliła. "Przedkładany projekt budżetu tworzony jest w oparciu o niestabilne, chaotyczne przyjmowane prawo, tworzone czasem w kilka godzin bez uzasadnienia, bez uzgodnień (,....) byle jak" - krytykowała.

Tokarska mówiła także o dalszym spadku wydatków budżetowych na rolnictwo. "Ta tendencja utrzymuje się już od trzech lat. W 2014 r. wydatki na rolnictwo stanowiły 8 proc. ogółu wydatków. Na 2019 r. będzie to już tylko 6,4 proc." - wyliczyła. Poinformowała, że ogółem wyniosą one 47,5 mld zł, co oznacza spadek o 1,5 mld zł wobec 2018 r. Zaznaczyła, że i tak największą pozycję będą stanowiły wydatki z UE - w kwocie przekraczającej 20 mld zł.

Według Tokarskiej z roku na rok spadają dochody rolników, a obietnice PiS składane w kolejnych kampaniach wyborczych nie są realizowane nawet w minimalnej części. Posłanka mówiła o "żenująco niskich cenach owoców", imporcie owoców z Ukrainy, niskich cenach żywca wieprzowego, masowym imporcie żywca z Zachodu. Zarzuciła rządowi, że nie potrafił wypłacić odszkodowań wszystkim poszkodowanym przez suszę i ASF, przenosząc część wydatków na pierwszy kwartał przyszłego roku.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021