Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2019

Rynek mocy to "konkretne środki" do dyspozycji polskich władz. "Wszystko zależy, co z tym zrobimy"

Autor:  PAP/AH  |  22-12-2018 08:30
Rynek mocy to "konkretne środki", które będą do dyspozycji polskich władz. Wszystko zależy od tego, co z tym zrobimy - mówi Jerzy Buzek, przewodniczący Komisji Parlamentu Europejskiego ds. Przemysłu, Badań Naukowych i Energii Jerzy Buzek. - Powinniśmy pamiętać o cenie węgla, o tym, że mamy go coraz mniej. Również chodzi o zdrowie obywateli.

  • W ocenie przewodniczący Komisji Parlamentu Europejskiego ds. Przemysłu, Badań Naukowych i Energii odejście od węgla  może potrwać 20-30 lat. 
  • Zdaniem Jerzego Buzka trzeba stworzyć taką strategię energetyczną, która dałaby szansę na rozwój energetyki odnawialnej, doprowadziła do zwiększenia efektywności energetycznej i "być może uwzględniła budowę elektrowni atomowej.
  • W jego opinii w przyszłym miksie energetycznym "bardzo kłaniają się rozwiązania gazowe", bo - jak mówił - są "dobre ekologicznie" i zapewne "nie będą droższe".

polskiej perspektywy jedną z kluczowych spraw w trakcie negocjacji nowych przepisów w Brukseli był zapis o wprowadzeniu limitu emisji CO2 dla wspieranych z publicznych pieniędzy elektrowni w ramach rynku mocy.
fot. Shutterstock

- Musimy z jednej strony ograniczać zużycie węgla, jeśli jego wykorzystanie jest coraz droższe, zagraża naszemu zdrowiu i mamy go za mało. Jesteśmy do tego niemal zmuszeni. To nie znaczy, że ma się to stać w ciągu 5 lat. Nikt tego od nas nie oczekuje. Myślę, że to perspektywa 20, 30 lat. Trzeba mieć wyraźny program, jak wychodzić z węgla - powiedział na konferencji prasowej.

W jego ocenie "dla naszego wspólnego dobra" trzeba stworzyć taką strategię energetyczną, która dałaby szansę na rozwój energetyki odnawialnej, doprowadziła do zwiększenia efektywności energetycznej i "być może uwzględniła budowę elektrowni atomowej. - To jednak trzeba poważnie rozważyć - zastrzegł były premier. W jego opinii w przyszłym miksie energetycznym "bardzo kłaniają się rozwiązania gazowe", bo - jak mówił - są "dobre ekologicznie" i zapewne "nie będą droższe".

Buzek odniósł się do zawartego w nocy z wtorku na środę porozumienia przedstawicieli krajów członkowskich UE i Parlamentu Europejskiego ws. regulacji dot. rynku mocy. Na jego podstawie elektrownie, w których emisje przekraczają 550 gr CO2 na kWh, nie będę mogły korzystać ze wsparcia państwa w ramach tego rynku po 1 lipca 2025 r.
Czytaj więcej: Porozumienie ws. rynku mocy; będą limity dla elektrowni węglowych

Jerzy Buzek zauważył, że rynek mocy to
Jerzy Buzek zauważył, że rynek mocy to "konkretne środki", które będą do dyspozycji polskich władz. - Wszystko zależy od tego, co z tym zrobimy powinniśmy pamiętać o cenie węgla, o tym, że mamy go coraz mniej, jego ceny rosną i rosną ceny produkcji energii z węgla.

Rynek mocy to wsparcie dla producentów energii za to, że przez określony w kontrakcie czas na wypadek np. niedoboru energii będą dysponować odpowiednią mocą (rezerwą), czyli będą mogły dostarczyć brakującego prądu. Firmy energetyczne dysponujące takim dodatkowym źródłem dochodów miałyby potencjalnie sfinansować modernizację albo budowę nowych bloków.

Z polskiej perspektywy jedną z kluczowych spraw w trakcie negocjacji nowych przepisów w Brukseli był zapis o wprowadzeniu limitu emisji CO2 dla wspieranych z publicznych pieniędzy elektrowni w ramach rynku mocy. Problem polegał na tym, że Komisja Europejska zaproponowała, by wszelkie bloki energetyczne, które miałyby korzystać ze wsparcia w ramach tego mechanizmu, spełniały wyśrubowane normy środowiskowe. Chodzi przede wszystkim o limit emisji w wysokości 550 gr CO2 na kilowatogodzinę (kWh) energii elektrycznej produkowanej z paliw kopalnych, który zgodnie z przyjętym kompromisem znajdzie się w rozporządzeniu.

Porozumienie przewiduje, że nowe elektrownie, które emitują więcej niż 550 gr CO2 na kilowatogodzinę (kWh) energii elektrycznej i które zaczną komercyjnie działać po wejściu w życie rozporządzenia w 2019 r., nie będą mogły uczestniczyć w mechanizmach mocowych. Nie będą mogły więc skorzystać ze wsparcia państwa.

- W przypadku naszego kraju było zagrożenie, że ta rezerwa będzie ograniczona limitem emisji CO2 550 gram na kWh, co de facto eliminowałoby całą energetykę węglową - powiedział Buzek.

B. premier zauważył, że jeśli chcemy produkować energię z węgla - "to nikt nam tego nie ogranicza". Są ograniczenia, które sobie sami stawiamy - zauważył. Jako pierwsze z nich wymienił fakt, że mamy za mało węgla dobrej jakości, w związku z czym importujemy go z Rosji. "Skoro importujemy go z Rosji, to znaczy, że nie mamy bezpiecznych dostaw węgla, bo jesteśmy uzależnieni od zewnętrznego dostawcy - podkreślił.

Jako kolejne zagrożenie wymienił fakt, że uczestniczymy w pakiecie klimatycznym UE na co - jak podkreślił - zgodził się zarówno obecny, jak i poprzednio rząd i obowiązuje nas Porozumienie paryskie, co powoduje, że cena uprawnień do emisji jest coraz wyższa i energia z węgla będzie coraz droższa".

Buzek zauważył, że dzięki zawartemu porozumieniu kontrakty zawierane z wytwórcami mocy na podstawie notyfikowanych przez KE "parę miesięcy temu" zasad - do końca 2019 r. obowiązują "bez ograniczeń".

- Wszystko na co zdecydujemy się w ramach rynku mocy, będzie obowiązywało na tak długo, jak będą obowiązywać kontrakty. Teraz to zależy od zarządzania, aukcji, prowadzonych przez polski rząd wobec podmiotów energetycznych (...) byśmy mieli pewność dostaw przez następnych kilkanaście lat i by w tym rynku uczestniczyły jednostki, które produkują z węgla i emitują więcej niż 550 gr na kwh - to jest rozwiązanie najlepsze, jakie mogliśmy uzyskać - ocenił.

Podkreślił, że rynek mocy to "konkretne środki", które będą do dyspozycji polskich władz. - Wszystko zależy od tego, co z tym zrobimy; powinniśmy pamiętać o cenie węgla, o tym, że mamy go coraz mniej, jego ceny rosną i rosną ceny produkcji energii z węgla. Również chodzi o zdrowie obywateli - to są rzeczy niebagatelne, o fundamentalnym znaczeniu (...) w zależności jak wykorzystamy czas jaki jest nam dany, owe kilkanaście lat, by przebudować nasz sektor energetyczny, by pójść w kierunku OZE - co jest od dawna konieczne - i nie rozczarowywać tych, którzy chcą inwestować w OZE, co się często w Polsce zdarza. Od nas zależy, byśmy o tych trzech zagrożeń odeszli - podkreślił b. premier.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2019