Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2019

Ursus tonie. Coraz więcej znaków zapytania wokół polskiej firmy

Autor:  Adam Sofuł  |  08-02-2019 19:03
Inwestorzy źle zareagowali na płynące z Ursusa informacje o zmniejszeniu o połowę zarządu i pozbawieniu stałych wynagrodzeń rady nadzorczej. W ciągu dwóch dni akcje spółki potaniały o ponad 10 groszy.

  • Ursus świeci na czerwono. To reakcja na zmiany kadrowe w zarządzie
  • Producent ciągników przeżywa kłopoty od dłuższego czasu, od listopada jest w trakcie restrukturyzacji
  • Ostatnią nadzieją dla firmy jest sprzedaż spółki zależnej Ursus Bus

Kurs Ursusa spadło o ponad 72 proc. w ciągu minionych 12 miesięcy.
Fot. Mat. pras

Dla inwestorów roszady we władzach spółki to sygnał, że w firmie jest bardzo źle i że wszystkie inne źródła oszczędności się wyczerpały. Stąd ich reakcja – jeszcze w środę (6 lutego) akcje Ursusa kosztowały w trakcie sesji 1,19 zł, w piątek (8 lutego) około południa można je było kupić za 1,07 zł. Pod koniec sesji kurs oscylował jednak wokół 1,10 zł a dzień na giełdzie producent traktorów zamknął na poziomie 1,11 zł. 

Zobacz też:Ursus stracił połowę zarządu

Przypomnijmy, że 6 lutego Ursus poinformował, że dotychczas sześcioosobowy zarząd spółki będzie pracował w trzyosobowym składzie a rada nadzorcza będzie pracowała bez stałego wynagrodzenia.
Zmniejszenie zarządu i pozbawienie rady nadzorczej stałych wynagrodzeń wygląda na dość rozpaczliwą decyzję. Owszem zdarza się, że członkowie rady nadzorczej nie pobierają wynagrodzenia, ale najczęściej dotyczy to akcjonariuszy lub właścicieli danej spółki.

Zobacz też: Ursus negocjuje współpracę z Zetorem

Tymczasem w radzie Ursusa zasiadają m.in. Henryk Goryszewski czy Zbigniew Janas. Oczywiście zrzeczenie się przez nich płac przyniesie spółce pewne oszczędności, ale na krótką metę. Bo zwłaszcza w przypadku, gdy wynagrodzeń nie pobierają członkowie rady nadzorczej, którzy nie są właścicielami spółki, jest bardzo prawdopodobne, że fiskus upomni się od firmy o podatek, uznając, że po stronie danej spółki powstaje przychód z tytułu otrzymania nieodpłatnego świadczenia.

Kluczowe dla spółki będą najbliższe dwa miesiące. Z końcem marca upływa bowiem ważność warunkowej umowy, jaką Ursus zawarł z należącą do znanego menedżera Pawła Gricuka spółką PG Energy Capital Management w sprawie sprzedaży Ursus Bus za 34-34,5 mln zł. Tej wiadomości inwestorzy też nie przyjęli najlepiej, bo oznaczałaby ona wyzbycie się jednego z najwartościowszych aktywów w grupie. Z drugiej strony to jedyny ratunek dla przeżywającej poważne kłopoty spółki.

Nawet jednak ta transakcja stoi pod znakiem zapytania. Realizacja umowy odbędzie się pod kilkoma warunkami, których spełnienie musi nastąpić do 31 marca 2019 roku. Podstawowy to przedłożenie przez Ursusa zgody sędziego komisarza (spółka jest obecnie w restrukturyzacji) na sprzedaż akcji Ursus Bus, a także otrzymanie zgody mBanku na zawarcie umowy przejęcia długu, na podstawie której kupujący przejmie całe zadłużenie Ursusa wobec tego banku (czym zostanie rozliczona cena akcji). Jeden z warunków mówi też o tym, że kupujący ma pozyskać nie mniej niż 40 mln zł na finansowanie działalności Ursus Bus.

Ciężkie chwile producenta ciągników

Wyniki za 2018 rok poznamy w kwietniu. Trzy kwartały ubiegłego roku spółka zakończyła z o prawie 90 mln zł mniejszymi przychodami niż rok wcześniej i ponad 50 mln stratą – wynika ze sprawozdania finansowego firmy. Te efekt załamania na krajowym ryku ciągników spowodowanym – jak tłumaczy firma – opóźnieniami w wypłatach dopłat dla rolników.

To chyba jednak nie jedyny powód, bo dane dotyczące rejestracji nowych ciągników rolniczych pokazują, że od stycznia do września 2018 roku zarejestrowano w Polsce o 11 proc. mniej traktorów niż w tym samym czasie w 2017 roku. Tymczasem w przypadku Ursusa liczba rejestracji spadła aż o 53 proc.

Ursus narzeka również na brak wsparcia ze strony administracji państwowej na zagranicznych rynkach. Pod koniec sierpnia ówczesny prezes Ursusa Karol Zarajczyk złożył nawet zawiadomienie do prokuratury na jednego z urzędników MSZ, który jego zdaniem przekroczył uprawnienia i torpedował starania Ursusa o kontrakt w Zambii.

Od listopada Ursus przechodzi proces restrukturyzacji, na początku grudnia z funkcji prezesa zrezygnował Karol Zarajczyk, którego zastąpił Tomasz Zadroga.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2019