Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020

BrexitBrief#23: Nikt nie ufa premier May

Autor: Katarzyna Sobiepanek
Dodano: 15-02-2019 20:00

Izba Gmin odrzuciła w czwartek wieczorem rządowy wniosek w sprawie planu działań dotyczących brexitu. Głosowanie nie jest wiążące, pokazuje jednak skalę trudności, których Theresa May może oczekiwać na drodze do głosowania nad ratyfikacją umowy o wystąpieniu z UE. Rozmowy z Brukselą nie przyniosły na razie efektów, a termin głosowania ratyfikacyjnego nadal jest nieznany.



W czwartkowej debacie premier prosiła Izbę Gmin o „trzymanie nerwów na wodzy” i przedłużenie czasu na rozmowy z UE do 27 lutego. Theresa May podkreśliła, że równocześnie z rozmowami w Brukseli będzie kontynuować konsultacje z parlamentarzystami, ale – choć widzi punkty wspólne z planem lidera opozycji – nie zgodzi się na labourzystowską propozycję stałej i pełnej unii celnej z UE.

Kluczem do porażki rządu okazała się treść poddanego pod głosowanie wniosku, gdzie zapisano, że parlament ma podtrzymać „wolę wyrażoną w głosowaniach 29 stycznia” i „odnotować kontynuowanie rozmów z UE na temat północnoirlandzkiego backstopu”.

Porażkę 258 do 303 rząd „zawdzięcza” 67 posłom Partii Konserwatywnej, którzy wstrzymali się od głosu i 5 kolejnym, którzy zagłosowali przeciw. Ponad 50 z nich to członkowie ultrabrexitowej European Research Group (ERG), pozostali to zwolennicy drugiego referendum. Dobrą wiadomością dla rządu było jedynie utrzymanie poparcia wspierającej Theresę May północnoirlandzkiej DUP.
W opublikowanym w czwartek wieczorem oświadczeniu Downing Street poinformowało, że mimo przegranej rząd nadal będzie starał się uzyskać w Brukseli prawnie wiążące zmiany w kwestii backstopu i opuścić UE do 29 marca.

Czytaj też: BrexitBrief#22: Negocjacyjna dogrywka w Brukseli. Pojawiają się nowe warianty brexitu

Ultrabrexitowcy wrażliwi na punkcie no deal

Ultrabrexitowców nie przekonały ostrzeżenia rządu, że „bunt utrudni negocjacje w Brukseli”: – Nieważne, co mówi minister. Ważne jest dla mnie to, co jest napisane we wniosku. Widzę w nim wykluczenie brexitu bez porozumienia. Nie mogę za tym zagłosować – tłumaczył Peter Bone.
Eurosceptyczny poseł Partii Konserwatywnej i jego koledzy uznali bowiem, że rząd próbuje ich złapać w pułapkę poparcia poprawki Caroline Spelman (wykluczenie brexitu bez porozumienia), którą Izba Gmin przyjęła 29 stycznia – głosami Labour i prounijnych konserwatystów – obok poprawki Grahama Brady’ego (zastąpienie backstopu „alternatywnymi ustaleniami”), którą przyjęto dzięki poparciu ERG i rządu.

Poprawka Brady’ego posłużyła rządowi za podkładkę do powrotu do rozmów z Unią Europejską o zmianach w backstopie, poprawkę Spelman jednak dotąd lekceważono, ponieważ nie zawierała konkretnych mechanizmów unieważnienia domyślnej daty brexitu.

Ultrabrexitowcy stali się szczególnie wrażliwi na wszelkie sygnały wykluczenia przez rząd brexitu bez umowy po opublikowaniu podsłuchanej przez dziennikarzy ITV prywatnej rozmowy szefa brytyjskich negocjatorów. Olly Robbins w barze hotelowym w Brukseli miał powiedzieć, że Downing Street chce w ostatecznym rozdaniu dać posłom wybór: albo porozumienie wynegocjowane przez May, albo przedłużenie artykułu 50 o przynajmniej kilka miesięcy, uznając no deal za opcję zbyt niebezpieczną dla brytyjskiej gospodarki.

Flirt z kompromisem Malthouse’a

ERG nie kryła także w czwartek złości na odmowę uznania przez rząd tzw. kompromisu Malthouse’a za oficjalną linię rozmów z UE. Plan ten to wewnątrzpartyjne porozumienie pomiędzy szefostwem ERG i grupą posłów umiarkowanych, optujących za miękkim brexitem. Zakłada, że jeśli renegocjacja backstopu się nie powiedzie, „planem C" powinien być brexit bez umowy, z porozumieniami sektorowymi i „okresem przejściowym" do końca 2021, w którym UK respektowałaby obowiązki państwa członkowskiego bez związanych z tym przywilejów, jednocześnie przygotowując się do przejścia na relacje oparte na "zasadach Światowej Organizacji Handlu".

Kompromis Malthouse’a ujawniony 29 stycznia „po tygodniu prywatnych rozmów" wydawał się początkowo zyskać sympatię Theresy May i wicepremiera Davida Lidingtona. Wrażenie to podtrzymały rozmowy grupy Malthouse'a z przedstawicielami rządu o „alternatywnych ustaleniach" wobec backstopu prowadzone w tym tygodniu w ramach tzw. Alternative Arrangements Working Group. W środę Theresa May zapewniała Izbę Gmin, że efekty ich pracy minister Stephen Barclay przedstawił w poniedziałek Michelowi Barnierowi.

Od wtorku członkowie ERG kilka razy prosili premier May o publiczną deklarację uznania planu Malthouse’a za oficjalny program rządu. Premier jednak odmawiała, twierdząc, że alternatywne ustalenia to tylko jedna z trzech zgłoszonych Brukseli propozycji zmian w zapisach dotyczących backstopu, obok wpisania do protokołu daty końcowej lub umożliwienia UK jednostronnego wycofania się z protokołu irlandzkiego.

Złość na takie przedstawienie sprawy wyraził po głosowaniu były wiceminister brexitu i wiceprzewodniczący ERG Steve Baker, mówiąc: – Większość posłów tej izby chce zastąpienia backstopu alternatywnymi ustaleniami, a jedyną drogą do tego jest uznanie kompromisu Malthouse’a za oficjalną politykę rządu.

Czytaj też: BrexitBrief#21: Gra na czas, czyli nowa-stara propozycja brexitu według Theresy May

Softbrexitowcy niepokoją się o no deal

Komentatorzy zwracają uwagę, że rząd mógł zmienić treść wniosku, by ten bardziej odpowiadał nastrojom eurosceptyków. Nieoficjalnie mówi się, że nie zrobił tego z obawy przed rezygnacjami ministrów uważających, że "no deal" należy wykluczyć.

Jeden z nich, wiceminister biznesu Richard Harrington, w rozmowie z magazynem the House nazwał ultrabrexitowców „zdrajcami”, którzy powinni odejść z partii i „dołączyć do nowej the Brexit Party byłego szefa UKIPu Nigela Farage’a”.

Przed czwartkowym głosowaniem wicepremier David Lidingtonem spotkał się z grupą około 15 ministrów niższych szczebli zaniepokojonych „tykającym zegarkiem” i wzrastającym prawdopodobieństwem brexitu bez umowy. Według SkyNews ministrowie zażądali, by głosowanie ratyfikacyjne odbyło się najpóźniej do końca miesiąca. Gdyby do tego nie doszło, domagali się powrotu do pomysłu posłanki Labour Yvette Cooper i oddania decyzji o przedłużeniu artykułu 50 w ręce parlamentu najpóźniej 13 marca. Poparcie dla nowej wersji poprawki Cooper wyraził m.in. poseł Partii Konserwatywnej Oliver Letwin, werbalizując w Izbie Gmin narastające obawy umiarkowanych posłów, że Theresa May zdecyduje się jednak na brexit bez umowy.

Niepokoje o możliwości wybrania przez Theresę May kursu na twardy brexit zostały w tym tygodniu podsycone przez trzy niezależne artykuły przewidujące taki scenariusz. Robert Peston z ITV stwierdził, że obserwując parlamentarne spory o brexit, ma deja vu z przedednia upadki Lehman Brothers i początków najgorszego kryzysu finansowego ostatnich lat. Paul Waugh z HuffPost cytował „źródła bliskie May”, które donoszą, że zazwyczaj rozważna i pragmatyczna May może „zrobić coś szalonego” i rozważa „niewyobrażalne scenariusze”. Tom McTague z Politico podsumował zaś, że skupiona na utrzymaniu jedności w partii Konserwatywnej May może „odwlekać i odwlekać decyzję o przedłużenia art. 50, po czym może się okazać, że jest za późno i dojdzie do no deal”.

Czytaj też: Te polskie branże "oberwą" najbardziej na twardym brexicie

Gorzkie rozmowy ponadpartyjne

Letwin, podobnie jak Nick Boles i kilku innych zwolenników rozszerzonego modelu norweskiego w Partii Konserwatywnej, uważa, że Theresa May powinna szukać konsensusu ponadpartyjnego bez względu na reakcję ERG. „Być może wynik tego głosowania pomoże premier zrozumieć, że ultrabrexitowcy chcą wystąpić bez porozumienia. 26 i 27 lutego posłowie wszystkich partii muszą się zjednoczyć w powstrzymaniu ich” – napisał na Twitterze współautor koncepcji pozostania w EFTA/EOG i unii celnej.

Ze strony rządu pojawiło się w tym tygodniu kilka komentarzy przychylnych połączeniu wizji rządu i kierownictwa Partii Pracy. Minister Rory Stewart stwierdził, że „nie tak dużo dzieli torysów od Labour”. Ani on jednak, ani Theresa May nie pozostawiali cienia wątpliwości, że Wielka Brytania chce mieć możliwość podpisywania własnych umów handlowych, co wyklucza pozostanie w unii celnej z UE.

Jeszcze przed czwartkowym głosowaniem doszło do pierwszego spotkania zespołu ds. brexitu w gabinecie cieni z wicepremierem Davidem Lidingtonem i ministrem brexitu Stephenem Barclay’em, które strony określiły jako „szczere i przyjazne”. Rzecznik Labour ds. brexitu Keir Starmer miał jednak ostrzec, że kompromis nie będzie możliwy, jeśli May nie zmieni swoich warunków brzegowych.
Na Downing Street regularnie pojawią się też reprezentacje opozycji preferujących inne opcje brexitu. W poniedziałek May przyjęła ponownie delegację posłów Partii Pracy z okręgów północnych, które w referendum zagłosowały za brexitem. By zdobyć ich poparcie, Downing Street oferuje wsparcie finansowe dla ich regionów.

Jeremy Corbyn znajduje się pod rosnącą presję zwolenników drugiego referendum. W czwartek rano Financial Times pisał, że grupa umiarkowanych posłów planuje założyć własną, proeuropejską partię, jeśli Corbyn nie poprze poprawki w sprawie drugiego referendum w głosowaniu pod koniec lutego. Wieczorem pojawiły się plotki o rychłej rezygnacji z członkostwa w Partii Pracy lidera People’s Vote Chuki Umunny.

Czytaj też: Londyn dogadał się ze Szwajcarami w kwestii wolnego handlu

W którą stronę dalej?

Według przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska Theresa May jak dotąd nie przedstawiła w Brukseli nic konkretnego. Bloomberg podaje jednak, że minister brexitu zapewnił, iż Wielka Brytania nie chce otwierania tekstu traktatu i być może zaproponuje dodatkowy dokument dookreślający zobowiązania do poszukiwania alternatyw wobec backstopu, który można by dołączyć do umowy o wystąpieniu.

Z Downing Street napływają sprzeczne sygnały co do obecnych planów rządu. Z jeden strony rzecznik kancelarii premier kategorycznie zaprzecza, żeby rząd rozważał kompromis w sprawie unii celnej. Z drugiej urzędnicy nieoficjalnie informują dziennikarzy, że przygotowują się na przynajmniej trzy scenariusze: deal May, no deal i unię celną.

W Wielkiej Brytanii temperatura debaty powinna jednak na moment ostygnąć. Izba Gmin nie wybiera się oficjalnie na zimową przerwę w obradach, jednak przynajmniej 100 posłów z obu stron dostało przyzwolenie na wyjazdy, a przyszłotygodniowy porządek obrad zawiera wyłącznie debaty ogólne i prezentację instrumentów statutowych. Theresa May obiecała parlamentarzystom kolejne oświadczenie i kolejne niewiążące głosowanie 27 lutego.

Wtedy też powinna poinformować Izbę Gmin o efektach rozmów z UE. Do 26 lutego rząd ma także czas na publikację dokumentów przedstawiających zakładane efekty brexitu bez porozumienia. Taki był warunek wycofania przez posłankę Annę Soubry poprawki, która zobowiązywałaby rząd do ujawnienia kolejnych analiz.

Obok ratyfikacji treści porozumienia Izba Gmin musi jeszcze przed brexitem przyjąć ustawę implementującą porozumienie oraz przynajmniej cztery ustawy około brexitowe i ponad 100 instrumentów statutowych. Tempo dotychczasowych prac wskazuje, że jest mało prawdopodobne, by udało się to zrobić do 29 marca.

O przedłużenie artykułu 50 Theresa May może wystąpić formalnie niemal w każdej chwili. Jednak by taka prośba została przyjęta, musi przejść przez unijne procedury i otrzymać zielone światło Rady Europejskiej. Szefowie państw i rządów spotykają się na szczycie dopiero 21 marca. Wszystko wskazuje na to, że rozstrzygnięć w sprawie brexitu nie należy się spodziewać wcześniej.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020