Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020

Efektywność energetyczna: inwestuj, by oszczędzać

Autor: Ireneusz Chojnacki
Dodano: 15-03-2019 13:40 | Aktualizacja: 15-03-2019 13:44

W energooszczędności gonimy unijną średnią, ale energochłonność polskiej gospodarki nadal odstaje od przeciętnej we Wspólnocie. Jest potencjał, ale czy są przesłanki do rozwoju efektywnościowego biznesu?


Czy ceny energii wzrosną, czy nie, czas pokaże. Przypomnijmy jednakże, iż nasze przedsiębiorstwa już w zeszłym roku płaciły za energię elektryczną więcej niż ich konkurenci z Niemiec. Trend jest oczywisty i trwały, niezależnie od mniej czy bardziej doraźnych rozwiązań regulacyjnych.

Zanim pojęcie efektywności energetycznej rozbierzemy na czynniki pierwsze, zarysujmy tło - ile jest prawdy w przekonaniu, że nasz kraj wciąż należy do "pożeraczy energii".

Liczby i trendy

W Polsce w latach 2006-16 malały oba wskaźniki energochłonności - pierwotna i finalna PKB odpowiednio o 28 i 24 proc. (bez uwzględnienia tzw. korekty klimatycznej).

Tempo rozwoju gospodarczego oznaczało jednak, przynajmniej dotychczas, że zapotrzebowanie na energię rosło - nawet przy istotnym zmniejszaniu energochłonności gospodarki. We wspomnianej dekadzie zużycie energii pierwotnej (m.in. energia paliw kopalnych, wód, wiatru) urosło z 97 Mtoe do 99 Mtoe (milion ton oleju ekwiwalentnego), a finalne zużycie energii (m.in. elektrycznej czy cieplnej uzyskanej w wyniku przetworzenia energii pierwotnej) powiększyło się z 61 do 65 Mtoe.

Co ciekawe, nie był to powolny, liniowy przyrost zużycia energii. Tendencję wzrostową obserwowaliśmy do roku 2011 (jedyny spadek - 2009 r.), kiedy osiągnięto najwyższą wartość w omawianym okresie, oraz w latach 2015 i 2016. Najniższe zużycie odnotowaliśmy zaś przed pięcioma laty. W przypadku finalnego zużycia energii spadek zużycia zarejestrowano w latach 2007 i 2009 oraz w latach 2011-14.

Różne też było tempo poprawy energochłonności. W latach 2006-09 było większe niż w latach 2010-16, co było szczególnie widoczne w przypadku energochłonności pierwotnej PKB: ta w latach 2007-09 spadała w tempie ponad 5 proc. rocznie, a w latach 2010-16 po nieco ponad 2 proc.

W 2018 r. pojawiły się silne bodźce, które powinny sprzyjać pobudzeniu rynku efektywności energetycznej, czyli minimalizowaniu zużycia energii w procesach produkcji, eksploatacji czy działalności usługowej. Wzrosły mianowicie ceny węgla, uprawnień do emisji CO2, co wywołało wzrost kosztów wytwarzania energii elektrycznej i ciepła, a w konsekwencji - także ich cen. Niektórzy eksperci wskazują przy tym, że stało się to w warunkach presji jeszcze innych wydatków na prowadzenie działalności gospodarczej.

Trendy i epizody

Wzrost cen energii elektrycznej i ciepła spowodował, że coraz więcej firm zaczyna analizować możliwości poprawy efektywności energetycznej swoich biznesów. Projekty, które jeszcze niedawno odkładano na półkę jako niesatysfakcjonujące, są ponownie analizowane…

- Inwestycji skutkujących oszczędnościami kosztów energii będzie w przemyśle przybywało - wskazuje Jerzy Chlebowski, dyrektor generalny CertyNergia Polska. - Moim zdaniem ustawa zamrażająca ceny energii elektrycznej na poziomie z czerwca 2018 r. tej tendencji nie zatrzyma. To regulacja epizodyczna, a z naszej analizy trendów wynika, że w najbliższych latach owe ceny będą rosły. I biznes się z tym liczy…

Rosnące zainteresowanie przemysłu poprawą efektywności energetycznej może się wiązać także ze wzrostem cen energii elektrycznej i ciepła, przy jednoczesnym przyroście wynagrodzeń pracowników.

- Rosnące płace zmuszają firmy do poszukiwania oszczędności w celu utrzymania kosztów w ryzach, w tym w dziedzinie zaopatrzenia w energię. Jest tu ciągle dużo do zrobienia, nawet poprzez wymianę oświetlenia na LED-owe… W przypadku zamówień ze strony samorządów widać pewną stagnację, związaną z ubiegłorocznymi wyborami samorządowymi. Sądzimy, że teraz samorządowy rynek poprawy efektywności energetycznej odżyje - ocenia Paweł Szykowny, dyrektor departamentu efektywności energetycznej, Engie Technika Instalacyjna.

- Nie ma jednej recepty na poprawę efektywności energetycznej. Poszczególne branże i firmy tak się różnią, że nie ma projektów, które można powielać - dodaje Jerzy Chlebowski. I wylicza: - Możliwości jest jednak ciągle wiele: począwszy od najprostszych działań, jak wymiana oświetlenia, poprzez odzysk ciepła z procesów technologicznych, na inwestycjach we własne źródła wytwórcze energii skończywszy.

Skądinąd firmy - zwłaszcza większe - coraz częściej biorą pod uwagę inwestycje w kogenerację (ciepło i energia elektryczna) czy nawet trójgenerację (ciepło, chłód, energia elektryczna). Analizy wskazują, że takie nakłady mogą się zwrócić nawet po czterech latach; podobne operacje uniezależniają zarazem od dostaw energii z sieci, której koszty - ze względu na regulacje - stają się trudno przewidywalne.

- Oceniamy, że wdrożenie rynku mocy w przypadku niektórych grup odbiorców będzie oznaczało większy wzrost kosztów zaopatrzenia w energię niż wynikający z pierwszej aukcji - mówi Jerzy Chlebowski.

Trudne scenariusze

Długookresowe projekcje zużycia energii finalnej przez poszczególne sektory gospodarki opublikowano w załącznikach do przedstawionego przez resort energii do konsultacji projektu Krajowego planu na rzecz energii i klimatu na lata 2021-2030. Wskazują one, w ramach przyjętych założeń, ile można zrobić dla redukcji energochłonności gospodarki. Jak różnią się od siebie te warianty? Mocno!

W tzw. scenariuszu odniesienia - ODN (analiza oddziaływania polityk i środków, które istniały do końca 2017 r.) zużycie energii finalnej ogółem rośnie z poziomu 62,3 Mtoe w 2015 r. do prawie 78,8 Mtoe w 2040 r. (przyrost prawie we wszystkich sektorach, poza rolnictwem).

W tzw. scenariuszu PEK (Polityki Energetyczno-Klimatycznej) pożytkowanie energii finalnej wzrasta, ale nie liniowo i w znacznie mniejszym stopniu, bo z 62,3 w 2015 r. do ok. 66 Mtoe w 2040 r.

Wspólna cecha obu scenariuszy? Wzrost zapotrzebowania na energię widać w sektorach transportu i usług.

- Polski sektor usług skupia najwięcej przedsiębiorstw i przynosi największą wartość dodaną po przemyśle, budownictwie i transporcie - precyzuje Elżbieta Płuska, ekspertka BCC ds. regulacji i ryzyk środowiskowych, dyrektor Obszaru Operacyjnego Badania i Rozwój w Atmoterm. - Zużycie energii finalnej jest istotne szczególnie w działalności produkcyjnej i usługowej. Poprzez działania związane z oszczędnością energii - na przykład w sektorze usług - średnia oszczędność możliwa jest na poziomie 10-15 proc. całkowitego zużycia energii; może to być elementem konkurencyjności, gdyż wydatki na energię stanowią w ofercie usługowej znaczącą część kosztów.

Podstawową barierą w podejmowaniu aktywności przedsiębiorstw, związanej z efektywnością energetyczną, pozostaje czas zwrotu z tego typu inwestycji. Dla wymiany oświetlenia czas amortyzacji wynosi ok. 5 lat, a dla modyfikacji w procesach produkcyjnych czy wprowadzenia odnawialnych źródeł energii sięga nawet 10 lat.

Istotną przeszkodą bywa też dostępność środków zewnętrznych w formie bezzwrotnej, no i brak wolnych środków własnych. Przedsiębiorcy inwestują więc w działania o krótkim czasie zwrotu, niemniej jednak widzą potencjał ograniczania kosztów związanych z energią w dłuższej perspektywie i z wykorzystaniem różnych narzędzi i modeli.

- Wykonując audyt energetyczny, robią pierwszy krok: diagnozują szanse na poprawę efektywności. Kolejne posunięcie wymaga już najczęściej zaangażowania większych środków finansowych, które są wspomnianą barierą - komentuje Elżbieta Płuska.

Podstawa (ostrożnego) optymizmu

W ostatnich latach tempo energooszczędności znacząco przewyższyło u nas unijną średnią, ale energochłonność gospodarki nadal odstawała in minus od przeciętnej we Wspólnocie. Zaświadcza o tym wskaźnikowy dowód.

Tempo poprawy energochłonności pierwotnej w Polsce (3,2 proc./rok - przeciętnie) było w latach 2000-15 niemal dwukrotnie wyższe niż średnio w Unii (1,6 proc. proc. na rok). Poprawa efektywności finalnej w tym samym okresie sięgnęła zaś 2,7 proc./rok dla Polski w porównaniu do 1,5 proc./rok w przypadku średniej europejskiej.

Energochłonność pierwotna PKB Polski (z korektą klimatyczną, wyrażoną w cenach stałych z 2005 r. z uwzględnieniem parytetu siły nabywczej) wyniosła w 2015 r.

0,150 kg oleju ekwiwalentnego i była wyższa o 15 proc. od średniej europejskiej.

Wskazana wyżej różnica spadła o 30 pkt proc. w porównaniu z rokiem 2000, a tempo poprawy energochłonności pierwotnej PKB z korektą klimatyczną było w Polsce w latach 2000-15 (3,2 proc./rok) blisko dwukrotnie wyższe niż średnio w Unii (1,6 proc./rok).

W przypadku energochłonności finalnej PKB w 2015 r. różnica między Polską a średnią dla UE to 13 proc. Także w przypadku tego wskaźnika w latach 2000-15 odnotowano wyższą poprawę efektywności w Polsce (2,7 proc.) niż średnio w UE (1,5 proc.).

Konieczności i szanse

Tak czy inaczej: przytoczone dane wskazują, że w Polsce widać wielki potencjał do poprawy energochłonności gospodarki. Dróg do tego celu jest wiele. W zależności od kompetencji można działać samodzielnie albo we współpracy z wyspecjalizowanymi firmami z rynku efektywności energetycznej. A tu, z punktu widzenia możliwości i interesów inwestorów, jest w czym wybierać.

- W dziedzinie zaopatrzenia w energię oferowana przez nas usługa "zaprojektuj-wybuduj-zarządzaj" z opcją optymalnego dla klienta finansowania, oznacza propozycję outsourcingu mediów. Gwarantujemy klientowi w zależności od jego potrzeb dostawy ciepła, chłodu i energii elektrycznej na warunkach ustalonych w momencie podpisania umowy - opowiada Andrzej Szymanek, prezes zarządu Veolia Industry Polska.

Aby to osiągnąć "przejmuje się w operowanie" instalację, zapewniając kompleksową obsługę wytwarzania i dystrybucji mediów przemysłowych. Modernizacja instalacji oraz optymalne zarządzanie energią przynoszą wymierne korzyści. W ramach długoletniej współpracy Veolia bierze na siebie pełną odpowiedzialność za nieprzerwane dostawy mediów do procesu produkcyjnego, dzięki czemu klient może się skupić na swojej podstawowej działalności.

Radosław Stojek, wiceprezes zarządu Matex Controls (Grupa Dalkia Polska), ocenia, że ograniczenie wzrostu kosztów energii jest możliwe praktycznie tylko poprzez redukcję jej zużycia.

- Ponieważ rysuje się wiele wyzwań, z którymi przedsiębiorcy muszą się zmagać jednocześnie, rozwiązania prowadzące do redukcji zużycia energii muszą być przede wszystkim niskobudżetowe we wdrożeniu lub całkowicie bezkosztowe. Klasyczne rozwiązania polegające na inwestycji i stopie zwrotu liczonej w latach będą trudno akceptowalne - z uwagi na to, że w budżetach firm należy przewidzieć dodatkowe rezerwy na wzrost kosztów w pozostałych obszarach działalności - precyzuje Stojek.

Dlatego przedsiębiorstwa powinny zainteresować się rozwiązaniami, które przede wszystkim wykorzystują model biznesowy, polegający na przerzuceniu głównych kosztów inwestycyjnych i wdrożeniowych na wyspecjalizowanego usługodawcę - i na podziale zysków z otrzymanych w efekcie oszczędności - konkluduje Stojek.

Jaromír Pečonka, prezes zarządu CEZ ESCO, poza kontynuacją takich działań jak wymiana oświetlenia czy kompleksowa termomodernizacja, rekomenduje decyzje zapewniające niezależność energetyczną, którą można osiągnąć poprzez instalowanie własnych źródeł wytwórczych - PV oraz agregaty poligeneracyjne (kogeneracja, trigeneracja).

- Autonomia gospodarki energetycznej pozwoli samorządom oraz przemysłowi "złapać oddech" i uchroni je przed znacznymi wzrostami cen energii - zapewnia Pečonka.

Takie i inne propozycje także zarysujemy w szczegółach w kolejnych tekstach z cyklu "Efektywni energetycznie", zostawiając wybór przedsiębiorcom. W każdym razie na płaszczyźnie oszczędności energetycznych warto przyspieszyć. Nie tylko po to, by "gonić Europę", ale i po to - a może zwłaszcza po to - by długofalowo mniej wydawać i ulżyć środowisku.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020