Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2019

LNG nową gwiazdą wśród paliw?

Autor:  wnp.pl (Dariusz Malinowski)  |  03-04-2019 06:01  |  aktualizacja: 03-04-2019 06:14
Światowy rynek gazu skroplonego LNG rozwija się w tempie, którego eksperci się nie spodziewali. Dzięki postępowi technologicznemu gaz można całkiem wygodnie i względnie tanio transportować statkami. Po LNG sięgają dziś wszyscy. Udział w rosnącym rynku ma i nasz kraj – skroplony gaz ziemny jest rozwiązaniem pozwalającym na uwolnienie się od gazowej zależności od Rosjan.
LNG rośnie w siłę; korzystają na tym stocznie budujące metanowce
Fot. mat. pras.
  • Największym rynkiem LNG jest Azja. Wpływ na to mają czynniki geograficzne.
  • Na rynku, "uwolnionym" od gazociągowej infrastruktury, pojawili się całkiem nowi eksporterzy gazu.
  • Skroplony gaz to także starcie polityczne USA-Rosja.
  • O bezpieczeństwie gazowym i LNG dyskutować będziemy od 13 do 15 maja w Katowicach podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego, pod patronatem WNP.PL, na który serdecznie zapraszamy.

Czy ktoś jeszcze dwie dekady temu myślał, że Australia stanie się czołowym eksporterem gazu, a polskie domy będziemy ogrzewali amerykańskim i norweskim gazem? A tak się właśnie stało.
O tym, z jak wielką zmianą mamy do czynienia, mogą świadczyć informacje płynące od największego eksportera gazu na świecie - Gazpromu. Siergiej Komlew, szef wydziału kontraktów i kształtowania cen spółki Gazprom Export, napisał, że zapowiada się trudny 2019 rok. Powód?

Z analizy rynku europejskiego opublikowanej przez Gazprom wynika, że konkurencja z LNG stanie się jednym z głównych zagrożeń dla pozycji koncernu w Europie. Powtórzenie wyniku z 2018 roku, kiedy to udział Gazpromu w europejskim rynku gazu wyniósł ponad 36 proc., może się okazać trudne.

Dwa światy LNG

Z grubsza na rynku LNG funkcjonują dwa wielki rynki skroplonego gazu ziemnego. Jednym jest Europa, drugim dużo większy i mający bardziej globalne oddziaływanie rynek azjatycki.

Dlaczego właśnie Azja jest numerem jeden w LNG? Już przez wielkość wolumenów sprzedawanego tam gazu pełni istotniejszą rolę niż Europa. Jednak dużo ważniejsze są perspektywy.

Należy pamiętać, że kraje Azji Południowo-Wschodniej pozbawione są, poza nielicznymi wyjątkami, znaczących zasobów ropy naftowej i gazu ziemnego. Owszem, niektóre z nich wydobywają znacznie więcej gazu i ropy naftowej niż nasz kraj, ale biorąc pod uwagę liczbę ludności, wielkości te nie są już tak znaczące, co skłania do importu dużych ilości LNG. Bangladesz, Indie czy Malezja właśnie oddały do użytku terminale LNG i budują kolejne.

Zainteresowanie Azji gazem w skroplonej postaci jest także spowodowane tym, że właściwie nie ma tam alternatywy. Co prawda Rosja dysponuje ogromnymi zasobami surowca, podobnie jest w przypadku Iranu. Jednak z przyczyn geograficznych i politycznych import surowca, np. do Indii czy Tajlandii, jest raczej mało prawdopodobny.

Teoretycznie możliwe byłoby pokonanie gazociągiem Tybetu, ale gigantyczne koszty takiej inwestycji sprawiłyby, że cały pomysł byłby najpewniej nieopłacalny. Trudno sobie także wyobrazić, że Indie godzą się na połączenie gazowe z Iranem, biorąc pod uwagę, że po drodze gazociąg musiałby pokonać Pakistan…

Wszystko to powoduje, że import gazu, ale w postaci skroplonej, będzie się w tym obszarze zwiększał. Zresztą już teraz trzej najwięksi importerzy LNG na świecie to państwa azjatyckie: Japonia, Chiny i Korea Południowa.

Nowe potęgi

Duża chłonność azjatyckiego rynku sprawiła, że intensywnie swoje moce produkcyjne zaczęli rozbudowywać eksporterzy gazu. Nowe szanse wynikające z alternatywnej - skroplonej i mobilnej - formy zaczęli wykorzystywać „nieoczywiści” dostawcy.

Największym beneficjentem zmian na rynku stała się Australia. Ten kraj od lat jest wielkim eksporterem surowców. Australijski węgiel, ruda żelaza czy uran na rynku mają uznaną markę. Jednak w październiku ubiegłego roku miało miejsce historyczne wydarzenie. Australia wyeksportowała rekordowe ponad 6,79 mln ton LNG. Tym samym pierwszy raz w historii wyprzedziła Katar, dotychczasowego lidera w eksporcie skroplonego gazu ziemnego.

Roszada na pozycji lidera była tymczasowa, ale wiele wskazuje, że eksport LNG z Australii, dla której naturalnym rynkiem jest Azja, będzie szybko rósł. Co prawda Canberra bada także możliwości eksportu surowca do innych krajów. Między innymi pilnie przygląda się rynkowi europejskiemu. Jednak ze względu na odległość wydaje się, że Australijczykom trudno będzie tu rywalizować z LNG z USA, Kataru czy z północnej Afryki.

Warto podkreślić, że takich nieoczywistych dostawców LNG będzie przybywało. Terminal eksportujący gaz w skroplonej postaci buduje Argentyna, swoje plany ma Angola.

Gdyby nie sankcje gospodarcze, w czołówce znalazłby się też Iran, który według niektórych źródeł posiada większe zasoby gazu niż Rosja.

W całej tej gazowej układance ciekawa jest sytuacja Stanów Zjednoczonych. Na początku wieku, kraj ten zmuszony był importować gaz. Jednak przełom związany z wydobyciem gazu łupkowego spowodował, że USA stały się posiadaczem nadwyżki odpowiadającej (po skropleniu) prawie 150 mln t gazu.

Co więcej, potencjał eksportowy USA rośnie. W pierwszej połowie roku ma zostać podpisane warte 43 mld dol. porozumienie pomiędzy trzema chińskimi firmami a Alaską, dotyczące budowy instalacji "produkującej" LNG. Inwestycja mogłaby rocznie dawać nawet 20 mln ton skroplonego gazu.

Europa pomiędzy rurą a metanowcami

Szacowany na ponad 500 mld m3 rocznie europejski rynek gazu jest najbardziej atrakcyjnym, obok azjatyckiego, rynkiem świata. Co więcej, Europa także zdana jest na import surowca. Rodzime wydobycie pokrywa bowiem mniej niż trzecią część zapotrzebowania. Resztę dostarczają takie kraje jak Rosja, Norwegia, Katar i mniejsi dostawcy, a wraz ze zmniejszaniem się wydobycia gazu na Startym Kontynencie import będzie musiał wzrosnąć.

Na naszym kontynencie w dużo większym stopniu niż gdzie indziej na świecie ścierają się interesy „gazowej dyplomacji”. Europa jest bowiem kluczowa dla kilku producentów i eksporterów surowca. Dysponując terminalami, USA już teraz eksportują surowiec do Europy, w tym do Polski.

Przez Rosjan eksport amerykańskiego gazu do Europy postrzegany jest jako element rywalizacji ekonomicznej, a także politycznej. Obawy Moskwy wydają się coraz większe. Z pewnością bacznie obserwowana jest cała struktura importu gazu do Europy i zmiany na rynku. Biorąc pod uwagę, jak ważna dla rosyjskiego budżetu jest sprzedaż surowców, nic w tym dziwnego.

Kreml może się martwić także faktem, że obecna amerykańska administracja jest bardzo aktywna na polu zwiększania możliwości sprzedaży surowca i kusi potencjalnych odbiorców.

Niedawno ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher wskazała, że nasz kraj może stać się w przyszłości centrum reeksportu amerykańskiego skroplonego gazu. Wstępem do tego są umowy gazowe, jakie PGNiG podpisuje z amerykańskimi dostawcami surowca.

Dla naszego kraju współpraca z USA to szansa na całkowitą rezygnację z rosyjskiego surowca.

Mniej entuzjastycznie do amerykańskiego gazu nastawione są inne kraje Unii. Jednak wydaje się, że i one pewne ilości amerykańskiego surowca zakupią. Niemcy postanowiły wybudować gazoport...

LNG stało się dla wielu krajów bardzo interesującą alternatywą. A biorąc pod uwagę, że gaz jest nieodzowny dla wielu branż i znacznie czystszy jako paliwo niż węgiel, kolejne lata mogą stać pod znakiem dalszej ekspansji błękitnego paliwa "w płynie".
Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2019