Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020

WTO broni decyzji W. Putina i sprowadza zagrożenie na strategię D. Trumpa

Autor: Łukasz Gruszczyński
Dodano: 11-04-2019 13:58

Światowa Organizacja Handlu (WTO) wydała długo oczekiwany raport dotyczący restrykcji w ruchu tranzytowym stosowanych przez Rosję Władimira Putina w stosunku do towarów pochodzenia ukraińskiego (Russia – Measures Concerning Traffic in Transit). Decyzja ta jest istotna nie tylko w kontekście sporu pomiędzy Ukrainą a Rosją, ale przede wszystkim ze względu na jej szersze konsekwencje dla pozostałych członków WTO.




Spór dotyczył szeregu rosyjskich ograniczeń w drogowym i kolejowym ruchu tranzytowym, nałożonych na ukraińskie towary wysyłane przez terytorium Rosji do Azji Centralnej (m. in. do Kazachstanu, Kirgistanu oraz Tadżykistanu), jak również do Mongolii. Restrykcje te zostały wprowadzone w odpowiedzi na zaostrzenie stosunków pomiędzy państwami, wynikającym z zajęcia przez Rosję Półwyspu Krymskiego oraz wspierania przez Rosję rebeliantów na wschodzie Ukrainy. W 2016 r. Ukraina zaskarżyła te restrykcje do WTO, twierdząc, że są one niezgodne ze zobowiązaniami Rosji wynikającymi z zasad wolności tranzytu oraz jej protokołu akcesyjnego (Ukraina została w wyniku ich wprowadzenia odcięta od wielu swoich tradycyjnych odbiorców).

Czytaj też: Amerykańskie cła na samochody: realne ryzyko czy strategia negocjacyjna?

Rosja uzasadniała powyższe restrykcje, powołując się na tzw. klauzulę bezpieczeństwa narodowego. To rozwiązanie funkcjonujące w ramach prawa WTO, które między innymi legalizuje ograniczenia handlowe wprowadzane ze względu na konieczność zapewnienia bezpieczeństwa narodowego. W zakresie artykułu mieszczą się sankcje handlowe stosowane w odpowiedzi na decyzje Rady Bezpieczeństwa ONZ, ale również ograniczania handlowe uznane przez danego członka WTO za niezbędne do ochrony jego podstawowych interesów bezpieczeństwa narodowego w związku z wojną lub inną nadzwyczajną sytuacją w stosunkach międzynarodowych.

Co istotne, brzmienie przepisu może być odczytywane w ten sposób, że to tylko państwo wprowadzające restrykcje decyduje o tym, czy dane ograniczenie jest niezbędne, co stanowi w danej sytuacji jego żywotne interesy bezpieczeństwa oraz czy daną sytuację można uznać za nadzwyczajną. Przez wiele lat rozwiązanie to nie było nadużywane. Członkowie organizacji obawiali się, że zbyt częste odwoływanie się do klauzuli może rozsadzić cały system (jeżeli każde naruszenie można uzasadnić subiektywną oceną danego członka, to pozostałe zobowiązania wynikające z prawa WTO są nic nie warte). Zmiana w tym zakresie pojawiła się dopiero niedawno.

Czytaj też: Cyberbezpieczeństwo w arbitrażu międzynarodowym. Kto ma je zapewniać?

Unia Europejska, Stany Zjednoczone oraz Ukraina uzasadniły sankcje nałożone na Rosję po jej inwazji na Ukrainę właśnie względami bezpieczeństwa narodowego. Rosja zrewanżowała się tym samym. Jednak prawdziwa eksplozja tego typu restrykcji nastąpiła wraz z dojściem do władzy Donalda Trumpa. Uzasadnienie to pojawiło się między innymi w kontekście amerykańskich ceł na stal i aluminium, Trump zapowiedział również, że skorzysta z niego w przypadku wprowadzenia dodatkowych ceł na samochody i części do nich.

Zespół orzekający przyznał w sporze rację Rosji, uznając, że obiektywnie istniała nadzwyczajna sytuacja w stosunkach międzynarodowych, wynikająca z wydarzeń w 2014 r., a Rosja mogła uważać, że są zagrożone jej żywotne interesy bezpieczeństwa narodowego.

Jest to o tyle zaskakująca konkluzja, że to Rosja jest odpowiedzialna za wywołanie kryzysu, nie powinna więc odnosić korzyści z wywołanej przez siebie sytuacji.

To, co jednak równie ważne w tej decyzji, to fakt, że panel WTO uznał, iż może oceniać zasadność powołania się przez danego członka organizacji na względy bezpieczeństwa narodowego. Innymi słowy - może on oceniać, czy w danej sytuacji mamy do czynienia z nadzwyczajną sytuacją w stosunkach międzynarodowych oraz czy wprowadzenie restrykcji jest niezbędne dla ochrony bezpieczeństwa narodowego.

To przełom, bo wiele państw dotychczas twierdziło, że takie uprawnienie nie przysługuje WTO, sama zaś klauzula bezpieczeństwa stanowi blankietowe usprawiedliwienie dla różnych działań podejmowanych przez członków organizacji.

Czytaj też: Tydzień w Azji#12: Po co nam 16+1 i współpraca z Chinami?

Co to oznacza? Szereg członków organizacji (w tym Kanada, Unia Europejska) zaskarżyło do WTO amerykańskie sankcje dotyczące dodatkowych ceł na stal i aluminium. Stany do tej pory twierdziły, że mają pełną swobodę przy wprowadzania tego typu środków. Raport WTO w sprawie Rosji pokazuje jednak, że działania te mogą podlegać ocenie, a istnienie nadzwyczajnej sytuacji (będącej sytuacją zbliżoną do konfliktu zbrojnego lub poważnego kryzysu międzynarodowego) należy wykazać obiektywnie. To zła wiadomość dla prezydenta Trumpa.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020