Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020

Europa ma problem ze sztuczną inteligencją, który będzie narastał

Autor: Paweł Szygulski
Dodano: 09-05-2019 20:00

Dostęp do danych jest kluczowym czynnikiem dla rozwoju sztucznej inteligencji. Im większe są ich zasoby, tym szybciej i łatwiej przychodzi algorytmom proces uczenia maszynowego. Europa w tym względzie wydaje się dziś pozostawać w tyle za głównymi konkurentami, choć pojawiają się opinie, że taka sytuacja wcale nie musi być zła.


Nowe technologie zmieniają świat w coraz szybszym tempie. Jeszcze stosunkowo niedawno innowacjami były smartfony i chmura obliczeniowa a już teraz uwagę przyciągają o wiele bardziej blockchain, rozszerzona rzeczywistość (AR), internet rzeczy (IoT) czy sztuczna inteligencja.

- AI, IoT, AR to wiodące technologie, w które inwestują globalne firmy. Są to kluczowe technologie niezbędne do poprawy efektywności, a także do ulepszenia jakości obsługi klientów - przekonuje Jacek Borek, dyrektor zarządzający Accenture Technology w Polsce.

Czytaj także: Sztuczna inteligencja jest bliżej Polaków, niż im się wydaje

Poszczególne technologie splatają się ze sobą, sprawiając, że zaniedbanie jednej z nich może mieć skutki dużo większe, niż się z początku wydawało.

- Dzisiaj do technologii nie podchodzi się selektywnie, zwłaszcza patrząc z perspektywy rozwoju biznesu. To konwergencja kilku technologii buduje przewagę i pozwala nam tworzyć właśnie przełomowe produkty i nowe modele biznesowe - tłumaczy Jowita Michalska, prezes fundacji Digital University.

AI dobra na wszystko

Szczególnie istotna wydaje się być sztuczna inteligencja (AI - ang. artificial intelligence), która coraz powszechniej jest wykorzystywana w przypadku rozwijania innych technologii. Można wręcz powiedzieć, że AI stanowi w coraz większym stopniu wspólny mianownik dla kluczowych dla rozwoju gospodarki technologii.

- Kluczowa dla naszej przyszłości jest dziś sztuczna inteligencja. Będzie ona znajdywać zastosowanie w praktycznie wszystkich dziedzinach życia i gospodarki. Oczywiście efekty jej zastosowania będą bardzo różne, w jednym wypadku pozwolą na poruszanie się samochodami autonomicznymi, w innym na podnoszenie wydajności rolnictwa czy wykrywanie raka. Koniec końców wszystko jednak będzie się sprowadzać do rozwijania algorytmów sztucznej inteligencji oraz implementowania odpowiednich aplikacji - uważa Jarosław Królewski, prezes i założyciel firmy Synerise.

Czytaj również: Zawody przyszłości to terapeuta robotów i haker zdrowia

Samochody autonomiczne, roboty produkcyjne, pojazdy kosmiczne czy transport publiczny to tylko niektóre dziedziny, których działanie bądź to będzie opierać się na sztucznej inteligencji, bądź też w znacznym stopniu ją wykorzystywać.

Efektywne stosowanie sztucznej inteligencji w praktyce jest już nie tyle motorem rozwoju dla przedsiębiorstwa, ale staje się wręcz warunkiem ich przetrwania.

- Wszyscy na świecie zbroją się w dziedzinie AI i my też musimy dołożyć starań, by to robić - zaznacza Jarosław Królewski.

Europa musi się zamknąć?

Dla rozwijania sztucznej inteligencji potrzeba nie tylko zdolnych informatyków, którzy będą pisać algorytmy, ale także dużych zestawów danych, na których będzie następować proces uczenia maszynowego. Nie powinno więc nikogo dziwić, że największe potęgi technologiczne na świecie prowadzą dziś swego rodzaju wojnę o dane.

Dane dotyczące naszej działalności w sieci są też niezwykle ważne dla firm technologicznych, bo pozwalają im przewidywać nasze potrzeby i wychodzić nam naprzeciw z odpowiednią ofertą. Dziś gra w gospodarce cyfrowej w dużej mierze toczy się o hiperpersonalizację oferty usług i towarów i dzięki niej stałe przywiązanie do siebie użytkownika.

Na tym polu Unia Europejska, a w tym i Polska, ma jednak pewne istotne ograniczenie, które nie tyle jest związany z wytwarzaniem danych, co z ich dalszym wykorzystywaniem.

- Europejska kultura zakłada poszanowanie dla podmiotowości jednostki, co z kolei przekłada się na regulacje prawne ograniczające swobodę używania różnego rodzaju danych. O ile w Stanach Zjednoczonych czy Chinach dane zwykle należą do tego, kto je zebrał, to w Europie są one z założenia własnością osoby, której dotyczą - zwraca uwagę Julia Krysztofiak-Szopa, prezes fundacji Startup Poland.

Jej zdaniem ta różnica będzie odgrywać coraz większą rolę wraz z upowszechnianiem się rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji.

- Jeśli więc w Europie limitujemy dostęp do danych, to trudno liczyć na to, że w wyścigu technologicznym będziemy w stanie nadążyć za Stanami Zjednoczonymi i Chinami. Być może jednak warto się z tym pogodzić i w zamian czerpać korzyści z uszanowania wartości, na których się opieramy - twierdzi Julia Krysztofiak-Szopa.

Jej zdaniem w dłuższej perspektywie nasz kontynent może stać się swego rodzaju autarkicznym ekosystemem.

- Oznaczałoby to rezygnację z pełnego konkurowania ze Stanami Zjednoczonymi i Chinami i skupieniu się na tworzeniu rozwiązań technologicznych stricte dla naszego kontynentu, takich, które będą się sprawdzać w jego specyfice - prognozuje prezes Startup Poland.

Bez względu na to, że czy Unia Europejska utrzyma dotychczasowy kierunek w tym względzie, czy też będzie go w istotny sposób modyfikować, to niezaprzeczalnym faktem jest już to, iż rzeczywistość wokół nas zmienia się coraz szybciej. Wszystkie te zmiany niosą ze sobą nowe wyzwania. Umiejętność sprawnego stawiania im czoła jest dziś decydująca dla konkurencyjności firm, krajów czy nawet kontynentów.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020