Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020

Arbitraż jest lepszy niż proces sądowy

Autor: Piotr Myszor
Dodano: 11-05-2019 10:40 | Aktualizacja: 11-05-2019 10:45

W Polsce zbyt mało korzysta się z powszechnej na zachodzie Europy instytucji arbitrażu, która w wypadku spraw gospodarczych wydaje się najlepsza. Nie mamy także ustawy regulującej kwestie biegłych sądowych, a często to ich opinie są podstawą wydania wyroku przez sąd - mówi Roman Kusz, adwokat, dziekan Izby Adwokackiej w Katowicach.


Przedstawiciele biznesu skarżą się często na niezrozumienie procesów gospodarczych przez sędziów i traktowanie ich, np. w kwestii łańcuszków VAT-owskich jak przestępców od samego początku postępowania. Z czego to wynika?

- Prokurator musi mieć ograniczone zaufanie, bo inaczej nie mógłby być dobrym śledczym. Ja to rozumiem. Słabością organów ścigania może być to, że np. w przypadku korupcji mamy trzy służby, które mogą zajmować się tym samym - Wydziały PG, CBA i ABW.

W przypadku ścigania przestępczości problem polega także na tym, że doświadczeni funkcjonariusze często szybko odchodzą z policji i zastępują ich nowi policjanci, którzy muszą poznać arkana zawodu.  

W prokuraturach jednak dokonała się specjalizacja i kryterium kompetencji może tam funkcjonować. Prokuratorom przydziela się sprawy biorąc pod uwagę ich doświadczenie, wynikające ze spraw, które dotychczas prowadzili.

W sądach jest trochę inaczej, bo od niedawana sędziom sprawy są przydzielane w drodze losowania. System taki jest transparentny, ale w ramach prawa gospodarczego problematyka jest tak szeroka, że sędziowie często stają przed koniecznością rozstrzygania w kwestiach, które dopiero muszą poznać. 

Sądownictwo także ma wydziały wyspecjalizowane w sprawach gospodarczych…

- W prawie gospodarczym są tysiące uregulowań związanych z bardzo różnymi zagadnieniami. Nikt nie jest w stanie na wszystkim doskonale się znać i nikt nie jest w stanie na bieżąco śledzić wszystkich zmian, które są dokonywane. Gdyby faktycznie była dokonana jakaś selekcja, metoda podziału tych spraw na poszczególne kategorie, to można by osiągnąć wyższą jakość, jeżeli chodzi o orzecznictwo.

Sprawy gospodarcze dzielą się w zasadzie na dwie podstawowe kategorie - na te sprawy, w których mamy dość proste orzecznictwo dotyczące niezapłaconych faktur i na skomplikowane procesy, w których strony spierają się o specyficzne kwestie związane z realizacją przedmiotu wielomilionowych kontraktów. Adwokaci mówią głosem swoich klientów, bazując na wiedzy od nich uzyskanej, a sąd często pierwszy raz ma do czynienia z takim zagadnieniem. Sędziowie z natury rzeczy nie mają żadnego doświadczenia w biznesie. Czy sędzia jest w stanie dogłębnie poznać specyfikę danej działalności w ciągu jednego procesu?

Czytaj także: Ważny dla branży budowlanej wyrok w sprawie VAT

W wielu sytuacjach do rozstrzygnięcia sporu potrzebny jest biegły sądowy. Problem polega na tym, że biegłym w Polsce może zostać praktycznie każdy, kto wystąpi do prezesa sądu okręgowego o wpisanie go na listę biegłych załączając dokumenty potwierdzające jego wiedzę. O tym, czy dana osoba ma wystarczające kompetencje, jednoosobowo decyduje prezes sądu. Rodzi się wiec naturalne pytanie, w jaki sposób prezes sądu może weryfikować wiedzę z każdej dziedziny?

Co jest przyczyną takiej sytuacji?

Mimo trzydziestu lat, jakie upłynęły od zmiany systemu nie doczekaliśmy się ustawy regulującej kwestie biegłych sądowych.

W wielu dziedzinach jest tak, że najwięksi fachowcy nie chcą być biegłymi, po pierwsze ze względu na niezbyt atrakcyjne wynagrodzenie, a po drugie ze względu na ciążącą na nich odpowiedzialność, włącznie z tym, że za przedstawienie opinii uznanej za fałszywą grozi odpowiedzialność karna, nawet jeżeli biegły dokona tego nieumyślnie. Te przyczyny m.in. powodują, że na opinię biegłych czeka się często latami, co wydłuża procesy.

Poza tym biegły może bać się wycofać z wystawionej opinii, nawet jeżeli zarzuty wobec niej są trafne, ze względu na możliwość utraty wiarygodność w oczach sędziego, co może doprowadzić do tego, że następnym razem sędzia zleci opracowanie opinii innemu biegłemu. To powoduje ryzyko, że sądy mogą wyrokować na podstawie opinii w rzeczywistości nierzetelnych, podczas gdy te właśnie opinie są de facto podstawą wyroku.

Czytaj także: Cezary Kaźmierczak: Biznes straci szacunek do państwa. "To absolutny skandal"

Kwestia szybkości i jakości orzekania to bolączki, nad którymi oczywiście trzeba pracować. Jednakowoż ostatnio czytałem opracowanie wskazujące, że podobne problemy ma sądownictwo w całej Europie.

W jaki sposób moglibyśmy wpłynąć na przyspieszenie biegu spraw o charakterze gospodarczym?

- Powinniśmy więcej korzystać z arbitrażu, który jest najlepszym sposobem rozwiązywania spraw. To forma popularna na zachodzie, która u nas nie potrafi się przebić do świadomości biznesu.

Na czym polega różnica? W arbitrażu także mamy dwie strony, które nie przemawiają osobiście, ale przez przedstawicieli prawnych i rozstrzyga sprawę superarbiter, czyli tak jakby sędzia.

- Założenie jest takie, że arbitraż ma być tańszy i szybszy od procesu sądowego. Godząc się na arbitraż wyłączamy w zasadzie sąd powszechny z orzekania.

Superarbitrami powinny być osoby, które mają dużą wiedzę i doświadczenie życiowe. To nie są sędziowie, ale często osoby wprost pochodzące z biznesu. Dobry dobór superarbitra daje gwarancję szybkiego, sprawnego i mądrego rozstrzygnięcia sporu.

Dlaczego u nas to nie działa? Nie mamy odpowiedniej jakości arbitrów?

- To wynika z nieufności do wymiaru sprawiedliwości w ogóle. Przewlekłość procesów, krytyczna ocena świadomości gospodarczej sędziów oraz zarzuty co do braku rzetelności biegłych nie sprzyjają wzrostowi zaufania.

Jeżeli nie ufamy sądom powszechnym, to tym bardziej nie ufamy arbitrażowi, który jest w zasadzie rodzajem sądu „prywatnego”. Podstawą jest więc poprawa całego systemu, poczynając od tworzenia prawa.

Dużym problemem jest niestabilność prawa i częste zmiany przepisów. Planując biznes na wiele lat przedsiębiorca chce wiedzieć w jakich warunkach będzie mógł pracować przez kolejne lata. Jeżeli ustawodawca wciąż będzie zaskakiwać różnymi rozwiązaniami, częściej na niekorzyść niż na korzyść przedsiębiorcy to zniechęcenie do systemu rośnie.

Dowiedz się więcej o programie Europejskiego Kongresu Gospodarczego
Zobacz listę prelegentów

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020