Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020

Chiny zwiększają swoją obecność w Europie i zagrażają interesom USA

Autor: Grzegorz Dyjak
Dodano: 03-06-2019 20:00

Nie ma dwóch regionów, które są politycznie, gospodarczo i militarnie tak bardzo połączone jak Ameryka Północna i Europa. Do napięcia między Stanami Zjednoczonymi i Unią Europejską przyczynia się między innymi asymetria w relacjach handlowych. W tym kontekście ważnym graczem są Chiny - wskazywali eksperci podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.



Dyrektor wykonawczy Aspen Institute Central Europe Jiří Schneider zauważył, że na relacje Stanów Zjednoczonych z Europą należy patrzeć także przez pryzmat krajów Europy Środkowo-Wschodniej. - Integracja państw Unii Europejskiej w regionie ma dopiero 15 lat. Korzystamy ze swobody handlu i swobody przemieszczania się od niedawna – podkreślił Schneider.

Dodał, że z punktu widzenia Stanów Zjednoczonych pewna epoka zakończyła się w momencie, gdy państwa z tej części kontynentu europejskiego dołączyły do Sojuszu Północnoatlantyckiego. – Wówczas Stany Zjednoczone uznały, że skoro te kraje należą już do UE i NATO, to USA mogą się zająć czymś innym – powiedział Schneider.


- Czasy się zmieniły i obecnie Unia Europejska nie jest w najlepszej kondycji. Jest bardzo zajęta sama sobą. Proszę zwrócić uwagę, ile czasu zajmuje brexit – dodał.

Ekspert ocenił, że Europa, która skupia się na USA, powinna także myśleć o Chinach. - Nie sprowadzałbym tego tylko do ekonomii. Interesy USA są zagrożone przez Chiny. Kolejną sprawą jest to, w jaki sposób Chiny zwiększają swoją obecność w UE – powiedział Schneider.

Przewodniczący rady dyrektorów Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce (AmCham) Tony Housh ocenił, że nie ma dwóch regionów, które są tak bardzo połączone - politycznie, gospodarczo i militarnie - jak Ameryka Północna i Europa. Zaznaczył, że połowa globalnej konsumpcji jest na tych dwóch rynkach.


Przedstawiciel AmCham podkreślił, że inwestycje w Europie wpływają pozytywnie na rozwój Stanów Zjednoczonych i na odwrót. - Biznes odegra tutaj kluczową rolę. Oczywiście są problemy, jeśli chodzi o uregulowania i tworzenie nowych gałęzi przemysłu – powiedział Housh.

Dyrektorka Estonian Foreign Policy Institute Kristi Raik zwróciła uwagę na estońskie doświadczenia w stosunkach amerykańsko-unijnych na przykładzie obronności.

 - Estonia jest bardzo świadoma swojej zależności od Stanów Zjednoczonych jako gwaranta pokoju w Europie. Natomiast Unia Europejska wprowadziła i zaczęła rozwijać różne inicjatywy, ale jeśli chodzi o ochronę naszego kraju, to jest sprawa marginalna – powiedziała Raik.


Podkreśliła, że relacje USA-UE w zakresie obronności są dla Estonii niezwykle ważne i tak będzie przez najbliższe dekady.

- Jeżeli chodzi o wzrost pozycji Chin, to jest oczywiste, że uwaga Stanów Zjednoczonych będzie się skupiać w większym stopniu na Azji. To jest główne miejsce, gdzie USA i Chiny będą się konfrontować – oceniła Raik, podkreślając przy tym, że rosnące znaczenie Chin daje nie tylko nowe możliwości, ale także wzrost różnego rodzaju zagrożeń.

Jacek Czerniak, Global Subsidiares Group Head w Citi Handlowy, podkreślił, że mówiąc o stosunkach UE-USA, należy zwrócić uwagę na związki między biznesem a polityką. – Biznes nie znosi próżni. Jeśli patrzymy na Polskę, to widzimy, że bilans handlowy jest tutaj nierówny – powiedział Czerniak.


Ekspert ocenił, że na relacje między Europą i Ameryką wpływają także stosunki chińsko-amerykańskie i chińsko-europejskie. - Od 1989 r. amerykańskie firmy pomagały w transformacji gospodarczej w Polsce. Teraz jest czas na zwiększenie wymiany handlowej i inwestycji w obu kierunkach - podkreśla.

Dyrektorka Global Focus Centre Oana Popescu zwróciła uwagę, że Stany Zjednoczone i Unia Europejska, po II wojnie światowej i zimnej wojnie, mają znaczący wpływ na światowy porządek i stabilność. Teraz pojawiają się nowe wyzwania, a reakcja na nie jest inna w USA i w UE.

 - Jednym z głównych problemów transatlantyckich jest to, że po stronie Stanów Zjednoczonych jest szukanie korzyści natychmiastowych, natomiast Unia Europejska jest powolniejsza i znacznie dłużej musi negocjować. Brakuje zrozumienia szerszej perspektywy – ocenia Popescu.
 

To jest kwestia równowagi. Na ile Europa jest gotowa zainwestować we własne bezpieczeństwo i czy ma wystarczające siły, by samemu się tym zająć – dodała Popescu, wskazując, że chodzi między innymi o szereg zagrożeń hybrydowych.

Michał Motylewski z warszawskiego biura firmy prawniczej Dentons zwrócił uwagę, że Europa rośnie i staje się "coraz bardziej homogenicznym tworem". Jak ocenił, europejscy liderzy są postrzegani jako ci, którzy muszą się sami zmierzyć z wyzwaniami, na przykład z kwestią brexitu.


Przedstawiciel Dentons zwrócił także uwagę na napięcia i wiele różnic w relacjach handlowych na linii USA-UE. - Dużo amerykańskich biznesów jest pod presją administracji amerykańskiej, jeśli chodzi o powrót do USA – powiedział Motylewski.

Gary Schmitt z American Enterprise Institute zwrócił uwagę, że na globalne relacje wpływa między innymi zmiana pokoleniowa. Wielu żyjących w USA emigrantów pochodzi spoza krajów europejskich.

- Ludzie patrzą na lata prezydentury Baracka Obamy, ale jego administracja nie była bardzo zainteresowana Europą. To było inne podejście w myśleniu o sojusznikach i współpracy z nimi. Pod koniec administracja Obamy stwierdziła, że nie można już kontynuować globalnej roli USA – uważa Schmitt.
 

Ekspert podał przykład amerykańskich wydatków na obronność. – Jeżeli spojrzymy na rozmiar i budżet wojska – sprzed kilku lat i obecny – to dziś ten budżet nie wzrósł. Strategia Stanów Zjednoczonych wraca do globalnej struktury. USA mają wojsko, które nie jest do tego przygotowane – powiedział Schmitt.

Dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Sławomir Dębski uważa, że na stosunki transatlantyckie wpływ mają najbardziej zamożne kraje. Dodał, że asymetria w relacjach handlowych przyczyniła się do napięcia między USA i Unią Europejską.


Przez wiele lat dla Stanów Zjednoczonych głównym partnerem handlowym była Europa. - Teraz to się zmienia, ponieważ do gry weszły inne regiony świata. W Europie dostosowujemy się do sytuacji. Korzyści gospodarcze i ekonomiczne w oczach amerykańskich wyborców w tej chwili się skończyły – dodał szef PISM.

Materiał powstał po debacie "Trudny dialog. Przyszłość stosunków UE-USA", która odbyła się podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. Dyskusję poprowadził Jacek Stawiski, dziennikarz TVN 24.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020