Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2019

Sektor naftowo-chemiczny w obliczu wyzwań

Autor: Dariusz Malinowski
Dodano: 31-05-2019 13:21

Polski sektor naftowo-chemiczny stoi w przededniu wielkich wyzwań. Dodatkowo musi się mierzyć z „codziennością”, a to okazuje się niełatwe. Co czeka sektor w najbliższym czasie – zastanawiali się uczestnicy dyskusji zatytułowanej „Sektor naftowo-chemiczny”, jaka odbyła się podczas XI Europejskiego Kongresu Gospodarczego.


Bez wątpienia jedną z największych rewolucji w sektorze na polskim rynku będzie przejęcie przez PKN Orlen Grupy Lotos. Połączenie dwóch największych podmiotów w branży zmieni wiele.



Wkrótce nasz największy koncern paliwowy złoży wniosek do Komisji Europejskiej o zgodę na przejęcie Grupy Lotos. Wszystko wskazuje, że jej uzyskanie nie będzie łatwe i może przeciągnąć się w czasie.

 - Mówimy o bardzo złożonym dokumencie. Musimy dochować szczególnej staranności w przedstawieniu naszego planu. Dokument wciąż jest przygotowywany - mówi Zbigniew Leszczyński, członek zarządu ds. rozwoju PKN Orlen.

Takie podejście jest jak najbardziej uzasadnione. Obszerne i precyzyjne wyjaśnienia oznaczają bowiem, że mniej pytań i wątpliwości będzie miała Komisja Europejska. Zwykłą bowiem rzeczą są wątpliwości urzędników KE. Proszą oni o wyjaśnienia, a to wszystko trwa. Jak długo taka wymiana pytań i odpowiedzi może potrwać, teraz trudno powiedzieć. Należy bowiem pamiętać o złożoności problemu. Jednak w przeszłości niektóre wnioski były rozpatrywane nawet dwa lata.


Spokojnie do przejęcia podchodzi Grupa Lotos. Powód jest dość prozaiczny. Spółka ta ma do wykonania zdecydowanie mniej pracy w procesie przejęcia.

- Jako podmiot przejmowany jesteśmy stroną bierną. Współpracujemy oczywiście z Orlenem w sprawie projektu wyceny i projektu związanego z wnioskiem koncentracyjnym. Nie współtworzymy tzw. elementów kosztowych i marży – tłumaczy Jarosław Kawula, wiceprezes zarządu ds. produkcji i handlu Grupy Lotos.

Fuzja to możliwe liczne synergie, lepsze zagospodarowanie produktów i półproduktów, możliwa jest także kwestia wydłużania łańcucha petrochemicznego.

Czytaj też: Anwil i Azoty inwestują i wchodzą sobie nawzajem w drogę

Powstanie nowego potentata oznacza także jednak mniej konkurencyjny rynek gotowych paliw…

Menedżer Orlenu jednak uspokaja. - Kształtowanie hurtowych cen paliw na polskim rynku jest pochodną  m.in. kursu dolara i cen paliw na zagranicznych giełdach – twierdzi Leszczyński. Dodaje, że zawyżenie cen hurtowych mogłoby spowodować napływ gotowych paliw z zagranicy. A to oznaczałoby dla nowej firmy problem. Mogłaby mieć kłopot z lokowaniem krajowej produkcji na rynku.


Jednak to, że współdziałanie firm jest kluczowe, wynika także z prozaicznych powodów. Czasem może się zdarzyć coś takiego, co wstrząsa branżą. Obecnie taką sytuację mamy z dostawą paliw.

Po raz pierwszy w historii PERN zdecydował się na zamknięcie zasuw na ropociągu "Przyjaźń". Wciąż nie wiadomo, kiedy zostanie zażegnany kryzys z zanieczyszczoną rosyjską ropą.

Powodem tej decyzji jest zaobserwowanie w tłoczonym surowcu zwiększonego stężenia chlorków organicznych w ropie dostarczanej na Białoruś z Rosji. To w praktyce oznaczało zatrzymanie tłoczenia surowca, bo chlorki organiczne w ropie są groźne. W procesach rafineryjnych mogą one doprowadzić do uszkodzenia instalacji, a w konsekwencji do zaprzestania przez rafinerię pracy.

Czytaj również: Warta 1,3 mld złotych inwestycja Orlenu w Anwilu

- To pokazuje, jak ważna jest infrastruktura przesyłowa i jak ważna jest dywersyfikacja metod dostaw ropy – podkreśla Igor Wasilewski, prezes PERN-u, spółki odpowiedzialnej za przesył ropy i jej magazynowanie na terytorium naszego kraju.


Oczywiście rodzi się pytanie, co zrobić z zanieczyszczoną surową ropą naftową?

- Najlepiej byłoby, aby Rosjanie oddali nam ten surowiec za darmo. W końcu to z ich winy musieliśmy uruchomić obowiązkowe rezerwy. Posiłkujemy się także dostawami z innych kierunków (drogą morską), a to kosztuje – mówi Janusz Wiśniewski, wiceprezes Krajowej Izby Gospodarczej.

Jednak aż tak łatwo sprawy się nie rozwiąże. Konieczne jest rozwiązanie problemu przez negocjacje. W nich jednak będą uczestniczyć także przedstawiciele rafinerii PCK w Leunie i Totala w Schwedt. Obie znajdują się na przedłużeniu ropociągu, wypełnionego zanieczyszczoną ropą.



Współpraca obu spółek może przebiegać wielotorowo. O możliwych synergiach już mówiliśmy. Jedna duża firma mogłaby więcej i skuteczniej inwestować, zwłaszcza tam, gdzie mamy braki, np. w sektor tworzyw.

- Polska chemia przy deficycie w handlu zagranicznym potrzebuje pilnych inwestycji w poszczególne grupy produktowe. Wiemy, w czym jesteśmy słabsi – mówi Tomasz Zieliński, prezes polskiej Izby Przemysłu Chemicznego. Jako przykład podaje liniowy polietylen czy poliwęglany.

Jednak powiększenie oferty produktowej to nie wszystko. Innym wyzwaniem dla sektora będzie lepsza „odpowiedź” na wymagania klientów.

– „Customizacja” rynku wynika z nowych potrzeb klientów i wymusza natychmiastowe zmiany w ofercie i reakcje  - podkreśla prezes Zieliński.

Kolejną rewolucją, która zmieni sektor naftowo-chemiczny, jest gospodarka obiegu zamkniętego (GOZ). Wymusi ona zdaniem Zielińskiego stworzenie nowego modelu funkcjonowania przedsiębiorstw.



Czym jednak w ogóle jest GOZ? Z definicji to taka gospodarka, w której minimalizuje się zużycie surowców i wielkość odpadów oraz emisję i utraty energii. Robi się tak poprzez tworzenie zamkniętej pętli procesów, w których odpady z jednych procesów są wykorzystywane jako surowce dla innych, co maksymalnie zmniejsza ilość odpadów produkcyjnych.

- Jeszcze do niedawna obowiązywał recykling mechaniczny, teraz mamy do czynienia z recyklingiem chemicznym. Wciąż tworzone są nowe kompleksowe rozwiązania, których istotą jest zagospodarowanie odpadów. Idealną sytuacją byłoby, gdyby nie było ich w ogóle – mówi Katarzyna Byczkowska, dyrektor zarządzająca, BASF Polska.

- Nasza firma poświęca na to duże siły i środki, bo zdajemy sobie sprawę, jak to jest istotne w kontekście ochrony środowiska naturalnego i zachowania jego zasobów – dodaje menedżer.

Podkreśla, że idea gospodarki obiegu zamkniętego jest dla największej firmy chemicznej na świecie bardzo ważna. Tego zresztą oczekują obywatele.


Dyrektor Byczkowskiej wtóruje Ran J. Sharon, prezes Clariter Group, firmy zajmującej się m.in. problemem zagospodarowania odpadów plastikowych.

- Opracowaliśmy i opatentowaliśmy technologie, które przetwarzają odpady z tworzyw sztucznych w wysokiej jakości ciecze chemiczne o wyjątkowej czystości. Zdajemy bowiem sobie sprawę, że plastiki są zagrożeniem, ale można je także wykorzystać – mówi Sharan.

Jego zdaniem przemysł chemiczny i petrochemiczny będzie zmierzał w kierunku stosowania takich rozwiązań, które zminimalizują możliwość powstawania odpadów.

To zaś oznacza, że wkrótce może on wyglądać inaczej niż obecnie.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2019