Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020

Na elektrowniach mieliśmy wyhodować budowlanych czempionów. Czy się udało?

Autor: Tomasz Elżbieciak
Dodano: 30-05-2019 06:02

Gdyby realia prowadzenia inwestycji w Polsce były bardziej partnerskie, a rynek budowlany bardziej dojrzały, to z pewnością kończący się boom w budownictwie energetycznym przyniósłby krajowym firmom większy rozwój. Mimo tego wykonawcy kończą ten okres z dużym bagażem doświadczeń i obszernymi planami na przyszłość.


Jak przypomniała Agnieszka Wasilewska-Semail, wiceprezes Rafako, nim 5-6 lat temu ruszyły duże inwestycje energetyczne, dotyczące m.in. budowy nowych bloków w elektrowniach Opole, Kozienice i Jaworzno, potrzebna była gigantyczna praca, aby móc w ogóle doprowadzić do podpisania umów z konsorcjami, które wygrały przetargi na ich realizację.

Zarówno Rafako, jak i Polimex-Mostostal i Mostostal Warszawa znajdowały się wówczas w trudnej sytuacji finansowej związanej z poprzednim kryzysem w branży budowlanej. Stąd w kontekście angażowania tych firm w wielomiliardowe projekty energetyczne mówiono nawet o „tercecie egzotycznym”.
- Mieliśmy nadzieję, że te inwestycje pozwolą odzyskać firmom standing finansowy, a następnie umożliwią dalszą ekspansję. Patrząc z perspektywy czasu widać, że te nadzieje nie do końca zostały spełnione - powiedziała Wasilewska-Semail.

Wyjaśniła, że choć projekty takie jak Opole, Jaworzno czy Kozienice to ogromne doświadczenie i referencje, to z drugiej strony - przy obecnej polityce wobec węgla - może być trudno o ich ponowne wykorzystanie.

Z drugiej strony inwestycje w energetyce zmagają się z podobnymi problemami jak ma to miejsce w przypadku infrastruktury kolejowej oraz drogowej.

Generalni wykonawcy dużych bloków energetycznych, realizujący długoterminowe kontrakty, mocno odczuli skutki gwałtownego wzrostu materiałów budowlanych, robocizny, a także usług podwykonawczych.

Inflacja cenowa w połączeniu z niską płynnością finansową kontraktów, a także trudnymi w polskich realiach relacjami pomiędzy zamawiającymi a wykonawcami sprawiła, że budowa bloków energetycznych nie przyniosła polskim firmom krociowych zysków. Niekiedy generuje ona również straty.

- Dopóki nie pojawią się ustawowe regulacje dotyczące waloryzacji cen, to nie będziemy mogli ze spokojem brać udziału w dużych inwestycjach. Dziś nie ma takich narzędzi, aby w energetyce wymóc na zamawiającym zwiększenie wartości umowy z powodu dużego wzrostu cen na rynku - podkreśliła Wasilewska-Semail.
Odnosząc się do dalszych perspektyw, wskazała, że głównym biznesem Rafako była i nadal będzie energetyka zawodowa i ciepłownictwo zawodowe.

Spółka nie stawia krzyżyka na węglu i uważa, to paliwo ma nadal przyszłość, ale w energetyce rozproszonej. Dlatego firma pracuje wciąż nad ulepszaniem technologii dotyczących jego jak najczystszego i efektywnego wykorzystania.

Rafako w tym roku kończy budowę bloku 910 MW w Elektrowni Jaworzno III. Wasilewska-Semail akcentowała, że spółka zamierza w kolejnych latach skupiać się m.in. na inwestycjach związanych z dostosowaniem starych bloków do nowych unijnych norm emisji.

Zobacz też: Czym zajmie się Rafako po budowie bloku 910 MW w Jaworznie?

Do tego dochodzą inwestycje związane z budową bloków opalanych gazem - nie tylko ziemnym, ale też koksowniczym - jak w przypadku elektrociepłowni w Radlinie dla JSW. Ponadto spółka mocno wchodzi w przedsięwzięcia związane z przesyłem i magazynowaniem gazu ziemnego. Sektor ten ma być „drugą nogą” Rafako.

Piotr Świecki, dyrektor ds. energetyki Budimeksu, odnosząc się do przyszłości, również wskazywał na kolejne projekty związane z budową gazociągów. Firma prowadzi obecnie mocno zaawansowany kontrakt na blok o mocy 496 MW w Elektrowni Turów.
Po jego zakończeniu Budimex będzie rozpatrywał udział w przetargach na generalne wykonawstwo przedsięwzięć o podobnej lub dużej skali, jeśli poziom ryzyka będzie sprawiedliwie dzielony między zamawiającego a wykonawcę.

Zobacz też: Budimex ma plan na budownictwo energetyczne i przemysłowe. Oto szczegóły

Świecki podkreślił, że ostatnie 6-7 lat przyniosło niespotykaną liczbę inwestycji w elektrowniach, elektrociepłowniach oraz spalarniach odpadów. Dodał, że krajowe firmy pod względem organizacyjnym i technicznym tym wyzwaniom podołały.

- Mimo tego nie zrobiliśmy jako branża dużego kroku naprzód, jeśli chodzi o budowę kapitału i zaplecza finansowego do dalszej ekspansji. Nie udało się powtórzyć takiego modelu jak w Hiszpanii, gdzie inwestycje publiczne, również finansowane przez UE, stały się trampoliną do globalnej ekspansji - stwierdził Świecki.

Dyrektor wyjaśnił, że to nie u dostawcy technologii, a tylko u wykonawcy robót budowlanych kumulują się ryzyka związane ze wzrostem kosztów na rynku.

Poza brakiem waloryzacji kontraktów zwrócił też uwagę na coraz bardziej restrykcyjne umowy oraz niską płynność finansową na kontraktach, a często też ujemne przepływy finansowe.

Świecki apelował o więcej realnego dialogu i bardziej partnerskiej postawy ze strony zamawiających. Zaznaczył, że w przeciwnym wypadku odpowiedzialni wykonawcy będą rezygnować z udziału w przetargach lub odpowiednio wysoko będą wyceniać poziom ryzyka.

Roman Przybył, prezes Elektrobudowy, która wykonuje prace elektroinstalacyjne na wszystkich największych inwestycjach przemysłowych i energetycznych, a także m.in. na budowie elektrowni atomowej w Finlandii, przyznał, że grupa obecnie przechodzi trudne chwile.
Jest to związane z dużym kontraktem na budowę instalacji metatezy w PKN Orlen, który z powodu opóźnień oraz rygorystycznych warunków kontraktowych mocno uderzył w finanse Elektrobudowy.

Zobacz też: Prezes Elektrobudowy wierzy, że spółce uda się wyjść na prostą

- Gdyby umowy były mniej restrykcyjne, to łatwiej byłoby o finansowanie wykonawców, a firmy w znacznie lepszej kondycji kończyłyby obecne kontrakty. Tymczasem system formalnoprawny jest taki, że trzeba mieć dużo szczęścia, aby przetrwać - stwierdził Przybył.

- Czasem wydaje się, że trwa konkurs między prawnikami o to, kto mocniej obwaruje umowy. W efekcie zamawiający i wykonawcy często bywają później niewolnikami podpisanych umów, które komplikują rozwiązywanie problemów - dodał.

Prezes Przybył zapewnił, że po zażegnaniu tych problemów spółka nadal będzie aktywnym graczem w sektorach wytwarzania, przesyłu i dystrybucji energii elektrycznej. Nowe perspektywy otwiera m.in. rozwój elektromobilności i związanej z nią infrastruktury, a także ambitne plany budowy farm wiatrowych na Bałtyku.
Potencjał firma widzi również w projektach dotyczących kogeneracji w ciepłownictwie. Natomiast po kończącym się kontrakcie na budowie elektrowni atomowej Olkiluoto w Finlandii, gdzie przez ponad dekadę Elektrobudowa zrealizowała prace warte ok. 800 mln zł, spółka liczy m.in. na udział w budowie siłowni atomowej Hinkley Point w Wielkiej Brytanii, a także modernizację istniejących bloków jądrowych w Europie.

Antoni Pietkiewicz, prezes Fabryki Kotłów Sefako, zaznaczał, że jego firma ma duże ambicje rozwojowe. W przeszłości spółka była przede wszystkim dostawcą elementów ciśnieniowych kotłów energetycznych. Obecnie chce wchodzić coraz częściej w rolę dostawcy kompletnych kotłowni.

W minionych latach Sefako było w Polsce aktywne przede wszystkim jako podwykonawca na budowach spalarni odpadów, a następnie zaczęło zdecydowaną większość swoich przychodów czerpać z rynków zagranicznych.

Prezes Pietkiewicz podkreślał, że konieczne inwestycje, związane z modernizacją sektora ciepłowniczego, stwarzają szansę na odwrócenie tych proporcji i ponowne skupienie się na rodzimym rynku. Spółka wiąże też nadzieje z planami modernizacji starych bloków klasy 200 MW, czyli tzw. programem 200 plus.

Pietkiewicz podkreślił, że wiele firm w ostatnich latach „potknęło się”, próbując swoich szans na dywersyfikację w budownictwie energetycznym. Również doświadczone firmy muszą zmagać się z mało partnerskimi i trudnymi umowami.
- Branża musi o tym głośno mówić, żeby nie godzić się na ryzykowne projekty. Oczywiście zawsze zdarzają się firmy z problemami, które godzą się na takie warunki, aby podtrzymywać działalność. Jednak musimy aktywnie działać, żeby te realia zmieniać - wskazał prezes.

Na dywersyfikowanie portfela zamówień stawia Polimex-Mostostal, który w 2017 r. ukończył budowę bloku 1075 MW w Kozienicach, a w tym roku finalizuje realizację dwóch bloków o mocy 900 MW każdy w Elektrowni Opole.

Janusz Fromm, wiceprezes spółki Polimex Energetyka, przypomniał, że grupa została niedawno wstępnie wybrana na budowniczego bloku węglowego w Puławach, a także jest zainteresowana przetargami na planowane bloki gazowe. Sam Polimex Energetyka ma zostać nieco przeprofilowany w stronę świadczenia usług remontowych i serwisów.

- Opole i Kozienice pomogły nam się wzmocnić. Współpracujemy głównie z polskimi bankami i te kontrakty są tu cennym doświadczeniem. Puławy to miejsce, gdzie będziemy mogli wykorzystać nasze referencje z energetyki węglowej - wskazał Fromm.
Dodał, że te duże projekty to również cenne doświadczenie, które można wykorzystać w rozmowach z klientami w Europie Zachodniej. Mimo stanowczej transformacji w kierunku odnawialnych źródeł energii państwa te muszą wciąż posiadać stabilne moce w energetyce konwencjonalnej.

Fromm, odnosząc się do trudności na rynku krajowym, obok braku waloryzacji i rygorystycznych umów zwrócił uwagę na bardzo dokładnie spisane programy funkcjonalno-użytkowe w specyfikacjach zamówień, które często precyzują nawet takie detale, jak choć sposób łączenia rur czy typy zaworów.

Wiceprezes zaznaczył, że symulacje pokazują czasem, iż instalacje wykonane całkowicie zgodnie z takimi programami miałyby trudności z poprawnym działaniem lub nie działałaby wcale. Spowodowana taką dokumentacją potrzeba zmian projektowych powoduje kolejne tarcia pomiędzy wykonawcami a inwestorami.

W przyszłości - poza energetyką - Polimex-Mostostal zamierza też rozwijać działalność w sektorze paliwowym, w czym specjalizuje się inny podmiot z jego grupy, czyli Naftoremont-Naftobudowa. Dotyczy to nie tylko rynku polskiego, gdzie ambitne plany inwestycyjne mają Orlen i Lotos, ale też krajów Europy Zachodniej. W ekspansji mają pomóc również spółki powołane do życia w Niemczech i Holandii.

Artykuł powstał na podstawie dyskusji pt. „Budownictwo przemysłowe i energetyczne”, która odbyła się podczas XI Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020