Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2019

Bolesne zmiany i wysokie koszty - tak zmieniać się będzie polska energetyka

Autor: Dariusz Ciepiela
Dodano: 02-07-2019 20:00 | Aktualizacja: 02-07-2019 20:09

Polityka antywęglowa UE będzie nadal utrzymywana i Polska musi się do niej dostosować. Transformacja polskiej energetyki będzie kosztowna i bolesna, ale nie ma innego wyjścia - to jedna z konkluzji panelu "Polityka energetyczna Polski", jaki odbył się w trakcie Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.


- Spotykamy się z olbrzymimi ambicjami rozwojowymi w Polsce, co przekłada się także na energetykę i wzrost zużycia energii w gospodarstwach domowych. Najważniejszym zadaniem jest zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego. Każdy, komu potrzebna jest energia, powinien tę energię mieć - mówił Krzysztof Tchórzewski, minister energii. 

Przypomniał, że było bardzo wiele kontrowersji przy podejmowaniu decyzji o budowie bloków w elektrowniach Opole, Kozienice i Jaworzno III. W ocenie ministra Krzysztofa Tchórzewskiego dzięki tym inwestycjom odsunięto ryzyko blackoutu i nawet w czasie upalnego lata nie powinno być zagrożenia dla stabilności systemu elektroenergetycznego. 

Janusz Steinhoff, przewodniczący rady Krajowej Izby Gospodarczej (KIG), wicepremier i minister gospodarki w latach 1997-2001, zwrócił uwagę, że za kilkanaście lat udział węgla brunatnego w produkcji energii będzie bardzo niewielki, spadać też będzie udział produkcji energii z węgla kamiennego.

- Prezesi grup energetycznych mówią o zapewnieniu bezpieczeństwa energetycznego, zastanawiam się, czy taka jest ich rola? Bezpieczeństwo energetyczne uzyskuje się poprzez działania regulacyjne. Obecnie, przy większościowym udziale Skarbu Państwa w sektorze energetycznym, mamy do czynienia z ręcznym sterowaniem sektorem - ocenił Janusz Steinhoff.

Jego zdaniem coraz mniej mówimy o efektywności i konkurencyjności, zamiast tego dominuje dążenie do kontroli branży za wszelką cenę.

Konrad Świrski z Instytutu Techniki Cieplnej Wydziału Mechanicznego Energetyki i Lotnictwa Politechniki Warszawskiej zwrócił uwagę, że w innych krajach UE elektrownie węglowe będą zamykane w latach 2035-2040. Polityka antywęglowa UE będzie nadal utrzymywana. 

- Jesteśmy w takiej sytuacji, że nie ma dobrego wyjścia. To można powiedzieć z punktu widzenia ekspertów, ale nie punktu widzenia polityków. Wyobraźmy sobie, że uprawnienia do emisji CO2 w 2030 r. będą kosztować 50 euro za tonę, co jest prawdopodobne, a wpływy z ich sprzedaży nie pójdą do budżetu państwa, tylko do centralnego specjalnego funduszu w UE. Takie rozwiązania są proponowane. To zostanie wcześniej czy później wprowadzone - mówił Konrad Świrski. 

Pieniądze z takiego funduszu mogą zostać wykorzystane do budowy połączeń transgranicznych i wprowadzenia obligatoryjnego poziomu konsumpcji zielonej energii w państwach członkowskich UE. 

Jego zdaniem nie ma szans, żeby transformacja polskiej energetyki nie była bolesna. 

Janusz Gajowiecki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej (PSEW), przyznał, że transformacja energetyczna w Polsce jest spóźniona, ale nadchodzi.

- Wiele istniejących mocy węglowych po modernizacji będzie jeszcze długo pracowało. Możliwa jest współpraca energetyki węglowej i OZE dla bezpieczeństwa i stabilności systemu energetycznego - zapewniał Janusz Gajowiecki. 

Zapowiedział też, że w Polsce nadal będzie rozwijała się lądowa energetyka wiatrowa oraz morskie farmy wiatrowe. Zwracał uwagę, że źródła OZE są prognozowalne z niemal 100-proc. dokładnością z wyprzedzeniem 12, czasem 24 godzin.

Grzegorz Należyty, członek zarządu i dyrektor Gas and Power w Siemensie, zwrócił uwagę, że do tej pory w Polsce brakowało dostępu do taniego gazu, dostarczanego w sposób ciągły, który pozwoliłby na inwestowanie w energetykę opartą na paliwie gazowym.

Drugą, wciąż brakującą rzeczą, jest masowy dostęp do magazynów energii. Ich rozwój całkowicie zmieni ekonomikę inwestycji w źródła OZE.

- W Polsce musimy mieć miks oparty na różnych technologiach i różnych paliwach, niewpływających negatywnie na jakość życia ludzi - podkreślił Grzegorz Należyty. 

Jego zdaniem w Polsce energetyka będzie transformowała się trochę niechcący, pod wpływem m.in. wysokich cen CO2. Jedną z oznak tych zmian będzie rozwój źródeł energii budowanych przez firmy energochłonne. 

Jarosław Wajer, partner w Dziale Doradztwa Biznesowego EY, zauważył, że za ok. 20 lat w Polsce zniknie energetyka oparta na węglu brunatnym odpowiedzialna obecnie za ok. 30 proc. produkcji energii. 

- Mamy dwie możliwości, jak ją zastąpić: albo wybudujemy elektrownie jądrowe, mające podobny profil jak elektrownie na węgiel brunatny, albo OZE, które muszą być rezerwowane. Pomiędzy tymi skrajnościami jest kilka możliwości - mówił Jarosław Wajer. 

Budowa elektrowni jądrowej to okres kilkunastu lat, czyli mniej więcej tyle, ile będzie trwało wygaszanie potencjału węgla brunatnego. 

Jego zdaniem koszty inwestycyjne nowych źródeł w różnych technologiach są ze sobą porównywalne.
 
Aleksander Śniegocki, kierownik projektu Energia i Klimat w WiseEuropa (Warszawski Instytut Studiów Ekonomicznych i Europejskich), zauważył, że wbrew pozorom energetyka nie jest wielkim sektorem polskiej gospodarki, odpowiada za kilka procent polskiego PKB.

- Około roku 2030 czas energetyki konwencjonalnej się skończy. W projekcie polityki energetycznej Polski do roku 2040 nie doceniono przejścia ciepłownictwa z węgla na gaz - ocenił Aleksander Śniegocki.

Jego zdaniem w ciągu kilkunastu lat zużycie węgla używanego w domowych piecach spadnie do poziomu marginalnego. 

Zakończenie spalania węgla w domowych piecach do roku 2030 postuluje Platforma Obywatelska. 

- Ten postulat jest realny. Oczywiście jest uzależniony od spełnienia kilku warunków, np. ci, którzy teraz palą w domu kopciuchami, muszą mieć dobrą alternatywną propozycję, czym zastąpią te piece. To jest właśnie problem, aby znaleźć dofinansowanie innego źródła energii, jak np. gaz. 10 lat to jest wystarczająca ilość czasu, aby taki program dobrze przygotować i jeszcze lepiej wykonać - zapewniał Andrzej Czerwiński, poseł Platformy Obywatelskiej, były minister skarbu państwa.

Jego zdaniem projekt polityki energetycznej Polski do roku 2040 został źle przygotowany, co powoduje, że przeciągają się prace nad końcową wersją dokumentu. W polityce powinien być położony znacznie większy niż w projekcie nacisk na rozwój OZE. 

Moderację panelu prowadziła Joanna Maćkowiak-Pandera, prezes Forum Energii.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2019