Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021

Jadwiga Wiśniewska o przyszłości węgla: "Wiele wojen trzeba będzie stoczyć"

Autor: wnp.pl (Jerzy Dudała)
Dodano: 08-06-2019 08:20 | Aktualizacja: 08-06-2019 08:28

- Mamy do czynienia z wyraźnym antywęglowym trendem. Należy zatem zakładać, że sektor ten będzie się kurczył, gdyż zapotrzebowanie będzie malało. Musimy jednak zrobić wszystko, co możliwe, żeby to kurczenie się nie było chaotyczne i nie powodowało negatywnych skutków gospodarczych i społecznych - zaznacza w rozmowie z portalem WNP.PL Jadwiga Wiśniewska, europosłanka.


Czy w nowym Europarlamencie może dojść do zasadniczych zmian w zakresie polityki energetycznej i podejścia do węgla jako paliwa, czy raczej pozostanie tak, jak było?

- Niestety nie należy spodziewać się znaczącej zmiany. Zapewne będziemy mogli liczyć na trochę więcej głosów, ale nie wpłynie to znacząco na podejście do węgla.

Dlaczego?

- Często popełniamy błąd, uznając, że rosnące w siłę ruchy kontestujące obecny kształt UE równocześnie kontestują wszystkie jej polityki, w tym politykę klimatyczną.

Choć w naszej części Europy tak może być, nie jest to prawdą dla całej Unii. Dlaczego na przykład Matteo Salvini miałby wspierać pozostanie przy węglu, skoro Włochy już prawie całkowicie z niego zrezygnowały? Są natomiast potęgą gazową, a sektor gazowy chce zastępować węgiel. Nie ma w tym żadnego interesu.

A zatem?

- Dlatego nie uważam, żeby sytuacja zdecydowanie się zmieniła. W kończącej się kadencji można było liczyć na maks. 150-200 głosów wprost opowiadających się za pozostaniem przy węglu. Nie sądzę, żeby w nowym Parlamencie Europejskim takich głosów było więcej niż 250.  

Czyli generalnie nie można liczyć na odejście UE od polityki dekarbonizacji i rugowania węgla z miksu energetycznego,

- Utrzymanie węgla będzie dalej bardzo trudnym zadaniem w perspektywie długoterminowej. Wiele wojen trzeba będzie stoczyć.

Oczywiście Parlament Europejski zawsze był awangardą antywęglową, w Komisji Europejskiej na przykład zawsze można było znaleźć więcej uznania, gdyż ci ludzie wiedzą, że nie można wprowadzić radykalnych zmian bez długich okresów przejściowych. Ale trendu nie odwrócimy.

Nie ma takiej możliwości?

- Proszę zwrócić uwagę na rosnącą siłę Zielonych. To nie tylko liczby - oni mają zdolność wyznaczania trendu, bo społeczeństwa zachodnie chętnie się na nich orientują.

Orientują się zatem na nich także inne partie, w tym niestety Europejska Partia Ludowa. Świadczy o tym chociażby „zielenienie” w trakcie kampanii Manfreda Webera, głównego kandydata EPL na przewodniczącego Komisji Europejskiej, czy słowa Martina Selmayra, sekretarza generalnego Komisji Europejskiej wywodzącego się z EPL, który zaraz po wyborach stwierdził, że „zielona fala” będzie miała silny wpływ na program Komisji. Ten trend będzie niezwykle trudno odwrócić.

Jakie największe zagrożenia dla dalszego funkcjonowania polskiego górnictwa pani dostrzega?

- Jak już wspomniałam, mamy do czynienia z wyraźnym antywęglowym trendem. Należy zatem zakładać, że sektor ten będzie się kurczył, gdyż zapotrzebowanie będzie malało.

Musimy jednak zrobić wszystko, co możliwe, żeby to kurczenie się nie było chaotyczne i nie powodowało negatywnych skutków gospodarczych i społecznych. Jeszcze przez długie lata będziemy potrzebowali energii z elektrowni węglowych i musimy zapewnić, że w UE będziemy mieli taką możliwość.

W ostatnich latach dało się zauważyć wzrost zrozumienia dla problemów regionów węglowych - z których największym w UE jest Śląsk. Dlatego można bez wątpienia liczyć na możliwość pomocy dla restrukturyzacji tych regionów, aby infrastruktura i kapitał społeczny zgromadzony wokół kopalń, przez dekady wyznaczających trend rozwojowy, nie zostały roztrwonione. Taka pomoc nie jest jednak gwarantowana. Będzie trzeba się o nią postarać w instytucjach UE.

Rozmawiał: Jerzy Dudała

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021