Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020

Wymagany poziom dostępności osiągniemy dopiero za 10 lat?

Autor: PulsHR.pl
Dodano: 11-06-2019 20:13

Zjawisko wykluczenia społecznego nie jest zjawiskiem nowym, zwłaszcza gdy patrzymy na nie przez pryzmat osób niepełnosprawnych, które mają problem z poruszaniem się, niedowidzą lub niedosłyszą. W dobie cyfryzacji oraz obecnej sytuacji gospodarczej Polski nie powinno ono być problemem, ponieważ istnieją możliwości techniczne i finansowe, aby osoby z niepełnosprawnościami mogły aktywnie uczestniczyć w życiu społeczeństwa, nie tylko rozwijając swoje zainteresowania, ale i wspierając rozwój gospodarczy kraju.



Dyskusja wokół programu Dostępność Plus, tak jak sam rządowy program o tej nazwie, nie skupiała się wyłącznie na problemach osób niepełnosprawnych, choć niewątpliwie to one borykają się z licznymi niedogodnościami, których osoby sprawne nawet nie zauważają.

Dodajmy sprawne i młode – bo problem dostępności wszelkich dóbr i zdobyczy cywilizacji staje się udziałem coraz większej liczby osób i rośnie wraz z procesem starzenia się społeczeństwa - mieszkanie na trzecim czy czwartym piętrze bez windy bywa barierą nie do pokonania, a ważne informacje przestają do nas docierać, bo ich nie widzimy lub nie słyszymy. Zarówno internet staje się niedostępny, tak jak grono przyjaciół.

- Według danych GUS, 12,2 proc. społeczeństwa polskiego, czyli ok. 4,7 mln osób, to osoby z niepełnosprawnościami. W prawie 1/3 gospodarstw znajduje się jedna osoba z niepełnosprawnością, badania europejskie pokazują, że ta liczba wynosi 7,7 mln osób. Badania PFRON wskazują, że osoby z niepełnosprawnościami mają najczęściej problemy ruchowe (bariery architektoniczne), problemy z widzeniem, a dopiero na trzecim wymieniają ograniczenia technologii. Według NIK 40-60 proc. nowo powstających budynków nie spełnia wszystkich wymaganych kryteriów dostępności – wyliczał Kamil Kowalski, dyrektor Działu Usług Eksperckich w Fundacji Integracja. Podkreślił, że są to uchybienia drobne, jak brak oznaczenia krawędzi stopni, ale zdarzają się też błędy poważne – jak np. brak toalet przystosowanych dla osób z niepełnosprawnością.

- Przez ostatnie 10 lat bardzo dużo się zmieniło i z inwestorami nie rozmawiamy już wyłącznie o pochylniach ułatwiających osobom niepełnosprawnym wjazd do budynku, ale o tym, czy są indukcyjne pętle słuchowe, czy dostępne jest tłumaczenie na język migowy, ale wiele jest jeszcze do zrobienia i nawet jeśli za 5 czy 10 lat osiągniemy wymagany poziom dostępności, to trzeba będzie nadal inwestować, bo możliwości, które pojawią się w międzyczasie, będą dużo większe - podsumował Kamil Kowalski.

Czytaj więcej na PulsHR.pl

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020