Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2019

Wolno odmówić usługi osobie LGBT

Autor:  PAP/PSZ  |  26-06-2019 18:38  |  aktualizacja: 26-06-2019 19:00
Karanie za odmowę świadczenia usług umyślnie, bez uzasadnionej przyczyny, stanowi ingerencję w wolność podmiotu świadczącego usługi, w szczególności w prawo do postępowania zgodnie z własnym sumieniem - podkreślił w uzasadnieniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 26 czerwca sędzia Mariusz Muszyński. Wniosek wyniknął między innymi na kanwie sprawy odmowy wykonania usługi - druku plakatów LGBT - z powodów religijnych.

  • Orzeczenie dotyczy sprawy skazania przez sad łódzkiego drukarza, który odmówił wydrukowania plakatów fundacji LGBT.
  • Drukarz tłumaczył odmowę swymi przekonaniami.
  • Trybunał zajął się sprawą na wniosek Zbigniewa Ziobry.

W sprawie druku ulotek LGBT sędziowie Trybunału Konstytucyjnego nie byli jednomyślni.
Fot. pexels

Trybunał Konstytucyjny orzekł 26 czerwca, że przepis Kodeksu wykroczeń przewidujący karanie za umyślną bez uzasadnionej przyczyny, odmowę świadczenia usług, jest niekonstytucyjny. Wniosek do TK w tej kwestii wyniknął m.in. na kanwie sprawy odmowy wykonania usługi - druku plakatów LGBT - z powodów religijnych.

Trybunał Konstytucyjny wydał orzeczenie w tej sprawie w pięcioosobowym składzie, któremu przewodniczył sędzia Andrzej Zielonacki; sprawozdawcą był wiceprezes TK Mariusz Muszyński. Do wyroku złożono dwa zdania odrębne - złożyli je sędziowie Leon Kieres i Wojciech Sych. Wyrok Trybunału jest ostateczny.

W ustnych motywach orzeczenia sędzia Muszyński wskazał, że rozwiązania, które mają ograniczać wolność podmiotów prywatnych w zakresie zawierania umów i przewidują kary za odmowę świadczenia takich usług, naruszają zaufanie do państwa i prawa, ponieważ stanowią nadmierną ingerencję ustawodawcy w wolność jednostki.

Czytaj także: Zbigniew Ziobro: wyrok ws. odmowy świadczenia usługi to zwycięstwo wolności

Trybunał stwierdził, że zawarta w zaskarżonym przepisie "penalizacja odmowy świadczenia usług umyślenie bez uzasadnionej przyczyny stanowi ingerencję w wolność podmiotu świadczącego usługi, w szczególności w prawo do decydowania o zawarciu umowy, prawa do wyrażania własnych opinii, czy postępowania zgodnie z własnym sumieniem".

TK podkreślił przy tym, że wolności ograniczone przez zakwestionowany przepis nie są mniej ważne niż ochrona przed dyskryminacją. "Ustawodawca może wykorzystywać łagodniejsze, ale skuteczniejsze, środki ochrony przed dyskryminacją" - zaznaczył.

W uzasadnieniu sędzia Muszyński powiedział też, że zaskarżony artykuł nie realizuje celu antydyskryminacyjnego, gdyż w tym przepisie nie ma wyraźnego wskazania, że dotyczy kwestii dyskryminacyjnych. "W ocenie TK, istnienie tej normy nie jest konieczne ani dla ochrony interesów konsumentów, ani dla ochrony przed aktami dyskryminacji" - podkreślił TK.

Trybunał uznał też, że zaskarżony przepis nie jest ponadto przydatny do ochrony materialnych i niematerialnych interesów ekonomicznych konsumentów. "Ukaranie za odmowę świadczenia usługi nie stanowi podstawowego interesu konsumenta, jakim jest cel, aby usługa była zrealizowana" - wskazał Muszyński.

TK podkreślił też, że w sprawach prowadzonych na podstawie zakwestionowanego przepisu sądy wymierzają niskie kary albo odstępują od ich wymierzenia. "Prowadzi to do wniosku, że skarżona norma nie ma waloru prewencyjnego lub wychowawczego, nie realizuje też funkcji represyjnej" - zaznaczył sędzia Muszyński.

Nie było jednomyślności

- Nie ulega mojej wątpliwości, że usunięcie z systemu prawnego przepisu o karalności odmowy świadczenia usług bez uzasadnionej przyczyny, osłabi i tak niedoskonały system ochrony osób dyskryminowanych - powiedział sędzia Leon Kieres w zdaniu odrębnym do wyroku.

Jak mówił sędzia Kieres, osłabienie ochrony osób dyskryminowanych będzie dotyczyło "w szczególności pokrzywdzonych, którzy nie podlegają tzw. ustawie równościowej, czyli są oni nierówno traktowani ze względu na inne czynniki niż płeć, rasa, pochodzenie etniczne, czy narodowość". "Odsyłanie ich na trudną drogę cywilną przeciwko przedsiębiorcy dysponującemu co do zasady większymi możliwościami obrony swoich praw, oznacza w praktyce uznanie ich dyskryminacji za sprawę prywatną, osobistą, w której ściganiu i piętnowaniu państwo nie ma jakiegokolwiek interesu" - podkreślił sędzia Kieres.

Przypomniał, że na podstawie zakwestionowanego w środę przez TK przepisu w ostatnich latach za winnych uznano m.in. właściciela sklepu obuwniczego, który odmówił obsłużenia klientki poruszającej się na wózku, innego właściciela sklepu, który odmówił wstępu osobom z wózkami dziecięcymi lub trenera, który odmówił szkolenia samoobrony organizacji działającej na rzecz przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na orientację seksualną.

Sędzia Wojciech Sych wskazał w swoim zdaniu odrębnym, że wskazane przez sędziego Kieresa przykłady pokazują, iż zakwestionowany przepis nie miał zastosowania wyłącznie do spraw światopoglądowych. "Uważam za celowe zwrócenie uwagi na niepożądany skutek, jaki niesie wyrok TK, a którym będzie możliwość złożenia wniosków o wznowienie postępowań, a w konsekwencji uchylenie zapadłych wyroków wobec osób, które zachowały się w sposób karygodny, tak jak w podanych przykładach" - podkreślił.

Poszło o plakaty LGBT

Wniosek do TK w tej sprawie w grudniu 2017 r. skierował prokurator generalny Zbigniew Ziobro. Jego zdaniem, niekonstytucyjne było rozumienie tej regulacji w taki sposób, że "zasady wiary i sumienie nie są uzasadnioną przyczyną odmowy świadczenia usługi".

Regulacja Kodeksu wykroczeń, którą 26 czerwca zajmował się TK przewiduje, że "kto, zajmując się zawodowo świadczeniem usług, żąda i pobiera za świadczenie zapłatę wyższą od obowiązującej albo umyślnie bez uzasadnionej przyczyny odmawia świadczenia, do którego jest obowiązany, podlega karze grzywny". TK uznał ten przepis za niekonstytucyjny w części obejmującej słowa: "albo umyślnie bez uzasadnionej przyczyny odmawia świadczenia, do którego jest obowiązany".

Wniosek do TK w tej sprawie w grudniu 2017 r. skierował prokurator generalny Zbigniew Ziobro. Zdaniem prokuratora generalnego, niekonstytucyjne jest rozumienie tej regulacji w taki sposób, że "zasady wiary i sumienie nie są uzasadnioną przyczyną odmowy świadczenia usługi".

W swym wniosku do TK prokurator generalny argumentował, że władze państwowe nie mogą w sposób nadmierny i represyjny ingerować w sferę obywatelskich praw i wolności, zwłaszcza w sytuacji, gdy odmowę usługi można zaskarżyć z powództwa cywilnego. Powołując się na orzecznictwo Trybunału, wskazał, że "na wolność sumienia i religii składa się nie tylko swoboda przyjmowania określonego światopoglądu i wynikających z niego zasad, ale również postępowania zgodnie z tymi zasadami".

Problem wyniknął na kanwie sprawy pracownika łódzkiej drukarni Adama J., który odmówił druku plakatów fundacji LGBT. Drukarz tłumaczył odmowę swymi przekonaniami. Łódzki sąd w 2017 r. prawomocnie uznał go za winnego wykroczenia, ale zarazem odstąpił od wymierzenia mu kary.

Już po złożeniu wniosku w TK - w czerwcu 2018 r. - Sąd Najwyższy oddalił kasację ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry złożoną od wyroku w sprawie drukarza. SN przyznał wprawdzie wówczas, że nie można uznać jako ogólnej zasady poglądu, iż "indywidualny światopogląd i subiektywne rozumienie wyznawanej religii nie mogą stanowić uzasadnionej przyczyny odmowy świadczenia", ale jednocześnie wskazał, iż obwiniony drukarz w tej konkretnej sprawie nie miał uzasadnionego powodu do odmówienia usługi.

"Sympatyków PiS nie obsługuję"

O tym, że wyrok Trybunału Konstytucyjnego może mieć dalekosiężne skutki świadczy też sprawa sklepikarza Adama Klimka z Ostrowa Wielkopolskiego. 16 września 2018 roku zawiesił on na drzwiach wejściowych do prowadzonego przez siebie sklepu sieci Żabka przy ul. Kaliskiej w Ostrowie Wielkopolskim oświadczenie: "W związku z niedzielą niehandlową członków i sympatyków PiS nie obsługuję, ponieważ nie pozwala mi na to klauzula sumienia". Mężczyzna stał za ladą w koszulce z napisem "Konstytucja".

Niedługo później Żabka Polska wezwała franczyzobiorcę do zaprzestania działań dyskryminujących klientów ze względu na ich poglądy polityczne, pod groźbą zerwania współpracy.

"To był po prostu happening, bo przecież nie ma takiej możliwości, żebym nie obsłużył jakiegoś klienta. Nie pytam kupującego, do jakiej partii należy. Chodziło mi tylko o pokazanie obłudy, że ci, którzy wprowadzili ustawę, robią w niedzielę zakupy" - tłumaczył wtedy Adam Klimek.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2019