Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2019

Marian Kostempski o odwołaniu prezesa JSW Daniela Ozona i związkowcach

Autor:  Jerzy Dudała  |  10-07-2019 06:01  |  aktualizacja: 09-07-2019 22:20
- Bulwersuje mnie to, że żądano odwołania ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego za odwołanie prezesa Jastrzębskiej Spółki Węglowej Daniela Ozona. Związkowcy z JSW pisali w tej sprawie do premiera, wystosowali nawet pismo do prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego. Ci związkowcy z JSW uważają się chyba za „pępek świata” - zaznacza w rozmowie z portalem WNP.PL Marian Kostempski, były prezes Kopeksu.

  • Marian Kostempski wskazuje, że Jastrzębska Spółka Węglowa, jako producent węgla koksowego i koksu, powinna przede wszystkim zabiegać o to, żeby wydobycie węgla i produkcja koksu były na odpowiednim, zaplanowanym poziomie.
  • Jego zdaniem o produkcji wodoru też należy myśleć.
  • Jednak zdaniem Mariana Kostempskiego należałoby powołać spółkę celową, która zajęłaby się kwestią produkcji wodoru i prowadziła ten biznes.

Marian Kostempski jest zbulwersowany zachowaniem związkowców z JSW
Fot. PTWP

Wskazuje Pan, że zbulwersowała go sytuacja w Jastrzębskiej Spółce Węglowej. Co dokładnie?

- Przyznam, że byłem zbulwersowany tym, że związkowcy z Jastrzębskiej Spółki Węglowej szantażowali rząd grożąc tym, że będą demonstrować w trakcie konwencji programowej Prawa i Sprawiedliwości.

Związkowcy od dłuższego czasu domagali się odwołania ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego. Takie rozzuchwalenie związkowców to pokłosie tego, że kilka lat temu wzięto ich do współdecydowania.

Jednak minister energii odwołał Daniela Ozona ze stanowiska prezesa Jastrzębskiej Spółki Węglowej, czemu mocno sprzeciwiały się reprezentatywne organizacje związkowe działające w JSW.

- Pozostaje pytanie, jaki koszt musiał ponieść minister, żeby po odwołaniu prezesa Ozona załagodzić sytuację, bowiem zapowiadano protesty w trakcie konwencji programowej PiS-u. Wiadomo, że zgodzono się na wypłatę nagrody pieniężnej dla pracowników JSW. Natomiast nie wiemy, czy i jaki wpływ na wybór nowego prezesa JSW będą miały związki zawodowe.

Niewykluczone, że będzie to człowiek, który będzie miał też akceptację związków zawodowych. Tego jednak się oficjalnie nie dowiemy. Jastrzębska Spółka Węglowa jest notowana na giełdzie, dla mnie jako osoby, która kierowała Zabrzańskimi Zakładami Mechanicznymi a potem Kopeksem, jest nie do przyjęcia, żeby strona społeczna miała wpływać na kwestie personalne, w tym na przykład na wybór prezesa.

Gdyby takie coś miało miejsce a spółka była źle zarządzana, to przecież działacze związkowi nie ponieśliby za to odpowiedzialności, natomiast właściciel większościowy poniósłby za to odpowiedzialność. Takie coś kłóciłoby się z funkcjonowaniem gospodarki wolnorynkowej.

Bulwersuje mnie to, że żądano odwołania ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego za odwołanie prezesa Jastrzębskiej Spółki Węglowej Daniela Ozona. Związkowcy z JSW pisali w tej sprawie do premiera, wystosowali nawet pismo do prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego.

Ci związkowcy z JSW uważają się chyba za „pępek świata”. Widząc to, co się dzieje, kapitał, który mógłby inwestować w tego typu spółki, nie będzie inwestował. To jest wysoce bulwersujące a ten mój pogląd podziela wiele osób z branży węglowej, z którymi o tym rozmawiałem.

Jak ocenia Pan odwołanie Daniela Ozona ze stanowiska prezesa JSW?

- Słyszałem, że stracił on zaufanie ministra energii. Każdy prezes może zostać odwołany w każdej chwili - jeżeli utracił zaufanie ministra, to minister mógł go odwołać.

Prezes nie mający zaufania właściciela nie może piastować stanowiska. Tak na marginesie, jeżeli związki zawodowe przesadnie chwalą prezesa, może to oznaczać, że coś nie gra. Jeżeli prezes pojawia się w prasie związkowej i coś tam mówi, to zachodzi pytanie, czemu to ma służyć. Wygląda to bowiem, jakby mu było bliżej do działaczy związkowych niż do właściciela.

A zatem nie dziwię się odwołaniu prezesa Ozona. Może zresztą były też jakieś inne kwestie, o których nie wiemy. Wiadomo, że już po odwołaniu Ozona zgodzono się w JSW na wypłatę wysokiej nagrody pieniężnej pracownikom spółki. A niektórzy mogą domniemywać, że kolejny prezes JSW będzie osobą akceptowalną także przez związkowców.

Jaką przyszłość widzi Pan dla Jastrzębskiej Spółki Węglowej?

- Moje zdanie jest cały czas takie samo: Jastrzębska Spółka Węglowa jako producent węgla koksowego i koksu powinna przede wszystkim zabiegać o to, żeby wydobycie węgla i produkcja koksu były na odpowiednim, zaplanowanym poziomie.

To wymaga wiele pracy i wysiłku. Właśnie na tym powinna się skoncentrować Jastrzębska Spółka Węglowa. Właśnie na tym powinien się skupić zarząd JSW. Przykładowo o produkcji wodoru też należy myśleć. Jednak uważam, że należałoby powołać spółkę celową, która zajęłaby się kwestią produkcji wodoru i prowadziła ten biznes.

Czytaj także: JSW chce produkować wodór, który niebawem będzie modnym paliwem

A włókna węglowe?

- Na włóknach węglowych niewiele się znam, zatem nie będę rozwijał tej kwestii. Natomiast też zostawiłbym to spółce celowej, która zajmowałaby się tą problematyką. Od zarządu Jastrzębskiej Spółki Węglowej należy natomiast wymagać prowadzenia w odpowiedni sposób biznesu w postaci wydobycia węgla koksowego i produkcji koksu.

Rozmawiał: Jerzy Dudała

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2019