Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2019

Od garażu do fabryki 4.0. Wiśniowski od 30 lat podbija rynek

Autor: ZWI
Dodano: 19-09-2019 20:00

- Udało mi się stworzyć coś unikalnego w skali kraju. Mam firmę ze 100 proc. polskiego kapitału, z fabryką w Polsce, opartą na polskiej myśli konstruktorskiej. Sukcesem była dla mnie każda rzecz, którą budowałem własnymi siłami - mówi Andrzej Wiśniowski, założyciel i właściciel czołowego producenta bram garażowych i przemysłowych w Europie.


Czy w 1989 roku myślał pan o tym, co będzie za 30 lat?


- Gdy rozpoczynałem działalność gospodarczą, wiedziałem, co chcę robić. Wierzyłem, że automatycznie otwierane bramy na pilota zmienią życie Polaków na lepsze, wygodniejsze. W tym czasie w wielu domach nie było pilotów do telewizorów!
Już w 1989 r. wiedziałem, że naszym wyróżnikiem będzie innowacyjność. Postrzeganie tej kategorii zmieniało się na przestrzeni lat. Wystarczyło tylko podążać za tą zmianą i ciężko pracować, by być krok przed konkurencją.

Mówi się, że rozpoczęcie biznesu w latach 90. dawało gwarancję sukcesu. W praktyce jednak niewiele firm założonych w tamtym okresie może świętować trzecią dekadę działalności. Co było kluczem do sukcesu na nienasyconym, ale młodym i nieprzewidywalnym rynku?

- Rzeczywiście, często się to słyszy, ale nie jest to do końca prawda. To jasne, że wraz z reformą gospodarczą otworzyły się możliwości, ale wciąż napotykaliśmy szereg przeszkód. Ciągłe braki surowców, części, benzyny i przestrzeni produkcyjnej.

Rynek był chłonny, ale nie wybaczał błędów i nie dawał gwarancji stabilności. O kredyt było niełatwo, a surowce potrafiły z dnia na dzień zdrożeć 14 razy. Kluczem była wtedy ciężka praca. Tak jest zresztą do dziś.

Co uważa pan za swój największy sukces w życiu?

- Udało mi się stworzyć coś unikalnego w skali kraju. Mam firmę ze 100 proc. polskiego kapitału, z fabryką w Polsce, opartą na polskiej myśli konstruktorskiej. Sukcesem była dla mnie każda rzecz, którą budowałem własnymi siłami.
Ciężko pracowaliśmy, żeby w całości zapanować nad procesem produkcji, by mieć pewność, że produkt finalny spełnia nasze oczekiwania. Od początku do końca. W końcu na każdym jest moje nazwisko - to duże zobowiązanie.

W jednej z rozmów powiedział pan, że mijające dekady są jak etapy podróży. Jaka to była podróż przez te ostatnie 30 lat? I jakie etapy by pan wyróżnił?

- To podróż pełna doświadczeń. Zaczynaliśmy jako firma lokalna, potem przyszedł etap po targach w Poznaniu, gdy zaczęliśmy rosnąć na całą Polskę. W 1997 r. otworzyliśmy własną ocynkownię.

To była pierwsza inwestycja i w dodatku tak ogromna, że część banków odmówiła udzielenia nam kredytu. Podjąłem ryzyko, bo wiedziałem, że dzięki temu zabezpieczymy nasze bramy na długi czas i będziemy mieć kontrolę nad całym procesem produkcji, a to da nam kolejną przewagę. Nie myliłem się.

Potem przyszedł czas na inwestycje w Przemysł 4.0, automatyzację i robotyzację. Część maszyn projektowaliśmy sami i to dało nam kolejną przewagę rynkową - nie musieliśmy ograniczać się dostępnymi rozwiązaniami.

Kolejne etapy podróży to stworzenie programu do projektowania ogrodzeń AW Expert, rebranding marki i pierwsze produkty w wersji smart.

Czym polskie firmy mogą zaskoczyć zagranicznych klientów?

- Największym zaskoczeniem dla Europejczyków jest to, że produkujemy na wymiar. Nasza zagraniczna konkurencja robi bramy w tzw. typoszeregu i określonym wykonaniu.
U nas od początku działania firmy można było zamówić bramę na każdy wymiar, z dowolnym wyposażeniem. Dziś powiedzielibyśmy „spersonalizować sobie produkt”.

Na tym urosła nasza firma, to powodowało rozwój i motywowało nas do szukania maszyn, technologii, również „na wymiar”. Żeby tę przewagę utrzymać i zwiększyć. Oczywiście do tego nasza pomysłowość i pracowitość plus park maszynowy na światowym poziomie.

To wszystko wpływa na sposób, w jaki poza granicami kraju postrzega się polskie produkty. Tworzymy pozytywny wizerunek marki „made in Poland”.

Inwestycje w Przemysł 4.0, które trwają już ponad dekadę, pomogły marce w rozwoju?

- Weszliśmy w Przemysł 4.0, jeszcze zanim pojęcie to zdefiniowali niemieccy naukowcy, ponieważ już w 2003 r. zacząłem inwestowanie w automatyzację i robotyzację. Proces ten został napędzony przez potrzebę szybszej i bardziej ekonomicznej produkcji, przy jednoczesnym utrzymaniu koncentracji na kliencie.
Automatyzacja poprawiła znacząco efektywność procesów i funkcjonowanie firmy. Roboty pozwalają pracownikom skupić się na mniej uciążliwych i monotonnych zajęciach, dodatkowo zmniejszając liczbę błędów.

Dziś mówimy o sobie „fabryka klientocentryczna”: łączymy zalety produkcji masowej, a więc szybkość produkcji i efektywność kosztową z produkcją ciągle „na wymiar”, czyli pod indywidualne potrzeby zamówienia. Klient nadal może sam decydować o większości elementów gotowej bramy, fasady, drzwi czy ogrodzenia.

A co z pracownikami? Czy w erze automatyzacji i robotyzacji ich rola przestaje być istotna?

- To jest chyba najpowszechniejsza obawa związana z Przemysłem 4.0. A tu naprawdę nie ma powodów do obaw. Automatyzacja i robotyzacja nie mają na celu zastąpić człowieka całkowicie.
Wspomagają go jedynie w monotonnych lub niebezpiecznych zajęciach. Zmiany czwartej rewolucji przemysłowej są dla pracowników pozytywne.

Ktoś musi zarządzać parkiem maszynowym, tworzyć go i modernizować. Robot nie ma ambicji, nie wpadnie na innowacyjny pomysł, dlatego wciąż potrzebujemy ludzi.

30 lat marki Wiśniowski to 30 lat polskiego wolnego rynku. Udało się wykorzystać ten czas?

- Wystarczy porównać zdjęcia polskich miast z lat 90. i te współczesne. Branża budowlana przez trzy dekady zrobiła znaczne postępy, a i sposób projektowania się zmienia. Digitalizacja jest wszechobecna - my jesteśmy na nią gotowi.

Od kilku lat mamy dla projektantów pliki z naszymi produktami w technologii BIM (ang. Building Information Modeling), która pozwala architektom w modelu 3D budynku zawrzeć informacje o zastosowanych produktach. Finalnie otrzymujemy rzeczywiste odwzorowanie całego budynku w modelu cyfrowym, co do jednej śrubki!
Zrobiliśmy to wcześniej niż niejedna światowa firma. Tak właśnie wykorzystujemy czas transformacji. Jesteśmy otwarci i elastyczni. Szybko się uczymy.

Zrodziliśmy się razem z wolną Polską i wspólnie budowaliśmy to, co dziś nazwiemy polską branżą budowlaną, ale też polską architekturą, bo z nią również jesteśmy mocno związani. Projektujemy nasze produkty tak, by były ukoronowaniem każdej inwestycji, zarówno pod względem funkcjonalności, jak i designu.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2019