Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2019

Ireneusz Borowski: wpływ postępu technicznego na transformację cyfrową jest przeceniany

Autor: Paweł Szygulski
Dodano: 30-09-2019 06:00

- Dla przedsiębiorców jest to ostatni dzwonek, żeby zdążyć z pomyślnie przeprowadzoną cyfryzacją - twierdzi w rozmowie z WNP.PL Ireneusz Borowski, menedżer na Polskę w firmie Dassault Systèmes. Jego zdaniem w transformacji cyfrowej nie należy się skupiać jedynie na technologiach.


Jesteśmy świadkami postępującej cyfryzacji przemysłu. Jaka jest skala tego zjawiska i związanych z nim wyzwań, które stoją przed firmami?

- Cyfryzację przemysłu można dziś rozpatrywać na kilku poziomach. Po pierwsze obserwujemy daleko idącą transformację związaną z cyfryzacją. Niektórzy mówią tu o nowej rewolucji przemysłowej, ale ja uważam, że bardziej właściwym określeniem jest renesans przemysłowy. Innowacyjne technologie, które zmieniają sposób, w jaki się komunikujemy i prowadzimy biznes, są bowiem okazją do odnowienia przemysłu, zwłaszcza mam tu na myśli przemysł w Europie.

Żyjemy już niewątpliwie w erze cyfrowej i zwracamy dużą uwagę na technologie. Niemniej uważam, że przeceniamy wpływ postępu technicznego na sam proces transformacji cyfrowej. Moim zdaniem jest on mniejszy, niż nam się wydaje.

Skąd taki wniosek?

- Mój pogląd opieram na konkretnych badaniach: firma IDC przeprowadziła badanie rynku niemieckiego odnośnie wyzwań związanych z transformacją cyfrową. Okazało się, że 90 proc. respondentów potwierdziło, iż zbyt wiele czasu traci się na koordynację wewnętrzną firm, na komunikację między pracownikami i działami.

Oznaczałoby to, że mimo posiadania wielu zaawansowanych technologii, firmy i tak tracą wiele czasu na wewnętrzną koordynację procesów, przez co nie wykorzystują w pełni swojego technologicznego potencjału. I stanowi to dziś istotną barierę. Nie tyle więc musimy dziś opracowywać nowe technologie, co odnawiać struktury przedsiębiorstw, ich sposób działania.

Im większa firma, tym zwykle większy jest to problem. Poszczególne działy nie do końca komunikują się ze sobą, co tworzy dysonans i powstawanie struktur, które określiłbym mianem "silosów". Co z tego, że jeden dział wdrożył jakieś bardzo wyspecjalizowane, niszowe rozwiązanie, skoro z pochodzących od niego danych nie skorzystają już inne działy? W skali całego przedsiębiorstwa nie ma z tego żadnych korzyści.

Co więc należy zrobić, by tę sytuację zmienić?

- Przede wszystkim warunkiem powodzenia cyfryzacji jest jej ukierunkowanie na człowieka. Firmy potrzebują liderów, którzy będą motywować zespoły do efektywnego stosowania technologii.

Nie możemy ulegać złudzeniu, z którym często mamy do czynienia, że cyfryzacja oznacza eliminację ludzi z fabryk. Błędne jest wyobrażenie, że hala produkcyjna będzie działała samodzielnie, pod monitoringiem zaledwie dwóch nadzorców i nikt więcej nie będzie już potrzebny.

Oczywiście systemy informatycznie wielokrotnie przewyższają człowieka w prostych, powtarzalnych obliczeniach i czynnościach. Prostsze prace mogą wykonywać maszyny, niemniej człowiek jest elementem nadrzędnym, który jest odpowiedzialny za kreatywne zadania, kontrolę jakości i ostatecznie podejmuje decyzje. Jest wiele obszarów, w których żaden robot i żadna technologia nas nie zastąpią.

Bardzo ważna jest też świadomość, że samo wdrożenie technologii w słabo zorganizowanej firmie nie poprawi jej niedoskonałości. Punktem wyjścia musi być jasne zdefiniowanie procesów wewnątrz firmy.

Potrzebna jest przede wszystkim analiza sposobu działania przedsiębiorstwa?

- Tak, tu w ogóle otwiera się bardzo szeroki horyzont. Warto w tym względzie zwrócić uwagę także na wyniki badania firmy McKinsey, która wyróżniła kluczowe czynniki dla powodzenia transformacji cyfrowej w produkcji.

McKinsey w swoim badaniu nie skupia się na pojedynczym kraju czy regionie, tylko spojrzał na problem globalnie, podkreśla, że na zagadnienie cyfryzacji przedsiębiorstw trzeba patrzeć holistycznie.

Przedsiębiorcy podejmując decyzje zwracają przede wszystkim uwagę na ROI, czyli zwrot z inwestycji. Jednak patrząc na ten wskaźnik w wąskim aspekcie, zwykle tracimy z punktu widzenia zjawiska, które mogą oddziaływać długofalowo, jak choćby przewagi, które chce uzyskać organizacja w przyszłości.

Transformacja cyfrowa jest procesem złożonym i dość kosztownym. Te koszty przejawiają się nie tylko w pieniądzach, ale też konieczności podejmowania odważnych decyzji i to jest kolejny element, który jest ważny dla powodzenia procesu. Przedsiębiorstwo musi być gotowe do wewnętrznej reorganizacji, której koszty mogą wyraźnie przewyższyć te związane z wdrożeniem samej technologii. Aby firma była innowacyjna, trzeba wdrożyć odpowiednią technologię w innowacyjnym otoczeniu.

Sama odwaga jednak nie wystarczy, trzeba jeszcze wiedzieć, w jakim kierunku zmierzać.

- Toteż McKinsey dużo uwagi poświęca także planowaniu strategicznemu. Musi mu towarzyszyć zintegrowana i skalowalna infrastruktura, która zarazem będzie mobilna, czyli zdolna prędko reagować na rynkowe zmiany. A te potrafią dziś zachodzić bardzo szybko.

Im bardziej elastyczna jest organizacja, tym większe ma szanse na sukces?

- Tak, bo nie wszystko da się przewidzieć. Eliminowanie skostniałych struktur i przygotowanie na mobilność stanowią zresztą o pięknie transformacji cyfrowej.

Na razie jednak, wracając do wyników badań, jesteśmy w rzeczywistości, w której 90 proc. menedżerów wskazuje na problem występowania "silosów". Spływają do nich ogromne ilości informacji, z którymi często sobie nie radzą, nie potrafią odpowiednio wykorzystać, a nawet odczytać.

Tutaj na pewno bardzo pomocnym narzędziem okazuje się być nasza platforma 3DEXPERIENCE, tworząca cyfrowy ekosystem współpracy i łącząca doświadczenie wszystkich osób biorących udział w procesie. Dzięki niej wszystkie działy mogą pracować na tych samych danych i swobodnie się nimi dzielić. Oczywiście dla każdej części firmy są one prezentowane w odpowiedni dla niej sposób, ale to nie zmienia faktu, że przepływ informacji wewnątrz struktury firmy jest swobodny. Nie ograniczają go już właśnie żadne "silosy". Eliminacja barier w wymianie informacji od razu przekłada się na poprawę koordynacji jej działania, co daje rynkową przewagę.

Praca całej firmy na tych samych danych sprawia też, że nie są konieczne spotkania i telekonferencje dla ustalania różnych działań. Oszczędza to czas, siłę pracowników, a więc także pieniądze.

Łatwiej można też kontrolować wykorzystanie posiadanych zasobów i reagować na różne przeszkody, jak choćby przerwy w dostawach. Jeśli jakichś komponentów akurat brakuje, to szybciej przeplanujemy produkcję, jeśli informacja o tym będzie od razu dostępna w całej firmie.

Jest to tym bardziej istotne, że wymagania i oczekiwania klientów stale rosną. Ludzie chcą kupować produkty, które mogą dopasowywać do swoich potrzeb, a jednocześnie są dostępne niemalże od zaraz. Koordynacja wewnątrz firmy staje się kluczowa, jeśli chcemy sprostać tym wyzwaniom.

Firmy muszą jednak nie tylko odpowiadać na oczekiwania klientów, ale również wymogi stawiane przez regulatorów. Przykładem jest tu choćby konieczność takiego projektowania produktów, by po okresie ich życia mogły być łatwo poddane recyklingowi. Takich czynników, które trzeba na bieżąco uwzględniać w procesie produkcyjnym, jest więcej i właśnie Platforma 3DEXPERIENCE bardzo to ułatwia.

Czy pana zdaniem polskie firmy produkcyjne zdają sobie w pełni sprawę z wyzwań, które przed nimi stoją?

- To jest na pewno wyzwanie, któremu trzeba stawić czoła. W obecnych realiach firmom, bardziej niż zamówień, brakuje mocy, by je realizować. To się jednak za kilka lat może zmienić.

Zwłaszcza, że świat nie śpi. Szczególnie Chiny ponoszą teraz duże nakłady, by przekształcić się z warsztatu produkcyjnego świata w kreatora produktów. Hasło "made in China" ma zastąpić zwrot "designed in China".

Takiej mobilizacji, jak w Chinach, nie widać niestety na razie w Polsce, czy patrząc szerzej, w Europie. Tymczasem dla przedsiębiorców jest to ostatni dzwonek, żeby zdążyć z pomyślnie przeprowadzoną cyfryzacją.

Konieczna jest tu odwaga i wykraczanie myśleniem strategicznym poza najbliższą perspektywę czasową i doraźne cele. A przy tym niezwykle ważna jest też otwartość na współpracę, bo nie ma firm samowystarczalnych. Przemysł działający w oparciu o przetwarzanie danych nie będzie dobrze funkcjonował bez zdolności do szerokiej kooperacji.

Dlatego trzeba dziś inwestować w rozwiązania, które burzą silosy wewnątrz firm i bariery między firmami, w tym w rozwiązania chmurowe, które dają łatwą dostępność danych bez konieczności inwestowania w wielką infrastrukturę informatyczną. Te wszystkie czynniki będą decydować o konkurencyjności firm w przyszłości.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2019