Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2019

NBP: sytuacja mieszkaniowa się poprawia, nie widać spekulacji

Autor: PAP/rs
Dodano: 25-09-2019 15:10

Nie ma boomu kredytowego w Polsce, nie widać spekulacji na rynku mieszkaniowym, trudno też spodziewać się zdarzeń, które mogłyby uderzyć w ten rynek i w popyt na nim - mówili w środę podczas spotkania z dziennikarzami przedstawiciele Narodowego Banku Polskiego.


Doradca w Wydziale Analiz Rynku Nieruchomości Jacek Łaszek oraz dyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych NBP Piotr Szpunar omówili raport banku centralnego o sytuacji na rynku nieruchomości mieszkaniowych i komercyjnych.

"Cały czas sytuacja mieszkaniowa w dużych miastach się poprawia - dosyć równomiernie. (...) Budownictwo mieszkaniowe jest głównym motorem poprawy tej sytuacji" - powiedział Łaszek.

"Mamy cykl. Szybki rozwój budownictwa na ogół prowadzi do cykli. Problem jest zawsze taki, żeby ten cykl się nie przerodził w kryzys" - zauważył. Dodał, że do kryzysów mogą prowadzić napięcia, szczególnie na rynku finansowym.

"Kredyty, zwłaszcza ich wartość idzie do góry, ale szaleństwa nie ma z tymi kredytami" - powiedział. Podkreślił, że w Polsce nie mamy boomu kredytowego, co jest bardzo pozytywne, bowiem jest to jeden z głównych czynników kryzys. "Tym niemniej ceny (mieszkań - red.) idą do góry i to jest normalne w cyklu. W ostatnim kwartale to zjawisko przyspieszyło. Idą do góry też czynsze" - dodał przedstawiciel NBP.

Wyjaśnił, że wzrost cen wynajmu mieszkań wynika ze wzrostu popytu na siłę roboczą - jest to związane z płynnością na rynku pracy. "Jak jest szybki rozwój, szybki wzrost, po prostu ludzie przyjeżdżają i potrzebują wynająć mieszkania (...). Nadrabiamy ładnie zaległości, jeśli chodzi o prywatne budownictwo na wynajem" - ocenił.

"Spekulacji na razie nie widzimy. Spekulacja powstaje głównie, gdy fundusze inwestycyjne wchodzą na rynek. (...) Muszą szybciej rosnąć ceny mieszkań, bo są wysokie koszty wejścia, żeby się to opłacało. Tak szybko na razie nie rosną, czyli nie obserwujemy tego popytu spekulacyjnego jak na razie - i dobrze. Jest taki popyt inwestycyjno-przezornościowy" - tłumaczył Łaszek.

Poinformował, że stopy zwrotu na mieszkaniach są wyższe niż w bankach oraz na inwestycjach dostępnych dla przeciętnych gospodarstw domowych. "Mamy cały czas wysoki udział kapitału własnego (...) między 60-70 proc. w finansowaniu zakupów. "To powoduje, że póki co ten wzrost jest bezpieczny, nie powoduje nadmiernych napięć w sektorze finansowym" - powiedział.

Według niego ekspansja na rynku mieszkaniowym prowadzi do wzrostu cen ziemi, sektor ten wypiera budownictwo biurowe. "Mieszkaniówka jest bardziej rentowna, wygrywa z komercją" - powiedział. Zaznaczył, że rozwój sektora nieruchomości biurowych wynika głównie z taniego kredytu w euro.

Zdaniem Piotra Szpunara główne ryzyko dla rynku nieruchomości mieszkaniowych mogłoby być związane z gwałtownym załamaniem popytu na mieszkania.

"Ryzyk systemowych dla całej gospodarki i systemu finansowego nie widać (...). Zwłaszcza, że scenariusz nagłego odpływu zainteresowania klientów jest mało prawdopodobny z dwóch powodów: cały czas mamy strukturalny niedobór mieszkań w Polsce (...), ale i jakość tego zasobu też jest kiepska" - powiedział Szpunar.

"Na razie (...) mamy w naszej projekcji makroekonomicznej z lipca (...) scenariusz dość łagodnego spowolnienia dynamiki wzrostu gospodarczego w Polsce (...). I przy takim scenariuszu raczej trudno spodziewać się jakiegoś gwałtownego pogorszenia nastrojów konsumenckich, czy silnego wzrostu bezrobocia, jakiś szoków, które mogłyby uderzyć w ten rynek i w popyt. Naszym bazowym scenariuszem jest kontynuacja" - powiedział.

Szpunar przyznał, że "jednak bilans ryzyk jest w dół". "Z każdym tygodniem napływają informacje i dane, zwłaszcza ze strefy euro, z gospodarki niemieckiej, które coraz bardziej utwierdzają nas w przekonaniu, że spowolnienie, które zaczęło się w strefie euro, jest dość poważne. W Niemczech prawdopodobnie wystąpi recesja, wszystko na to wskazuje, i to w jakimś sensie musi mieć oczywiście wpływ także na naszą gospodarkę" - mówił.

Zaznaczył, że Polska gospodarka jest odporna, reaguje z opóźnieniem i broni się dość dobrze, niemniej odizolowani od niekorzystnych zjawisk w światowym handlu nie jesteśmy.

W opublikowanym w raporcie NBP raporcie napisano, że "zarówno skala napięć, jak i rozmiar sektora mieszkaniowego nie wskazują obecnie na zagrożenia wystąpienia kryzysu nieruchomościowego, czyli sytuacji gdy problemy sektora mają znaczący i negatywny wpływ na całość gospodarki. Czas wyprzedaży całego zasobu mieszkań wystawionych na rynek przy obecnym popycie nadal wynosi mniej niż rok" - napisano w raporcie.

NBP dodał, że w 2018 r. rosły ceny mieszkań, jednak relacja ceny mieszkania do dochodów i jej odchylenia od trendu nie wskazują na występowanie baniek cenowych.

Bank centralny zauważa, że jak dotąd podaż mieszkań była względnie elastyczna, jednak osiągnięty poziom produkcji może powodować problemy z dalszym jej zwiększaniem, zwłaszcza z uwagi na obserwowane braki i wzrosty cen czynników produkcji tj. ziemi, materiałów budowlanych oraz pracy.

"Gdyby doszło do istotnego ograniczenia podaży mieszkań w przyszłości, przy utrzymaniu się silnego popytu, mogłoby to skutkować wzrostem cen" - napisano w raporcie.

Jak wskazano w raporcie utrzymujący się wysoki popyt na rynku mieszkaniowym w 2018 r. wpływał pozytywnie na sytuację ekonomiczną firm deweloperskich, zwłaszcza tych największych. Korzystna koniunktura na pierwotnym rynku mieszkaniowym oraz w budownictwie infrastrukturalnym nie przyniosła jak dotąd dużym firmom budowlanym znaczących korzyści ekonomicznych porównywalnych z deweloperami.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2019