Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2019

Porozumienia transgraniczne w praktyce nie istnieją? Przedsiębiorcy na tym tracą

Autor: Tomasz Klyta
Dodano: 09-10-2019 11:45 | Aktualizacja: 09-10-2019 11:47

Zarówno ze strony polityków jak i samorządowców oraz przedsiębiorców jest wola zacieśnienia współpracy transgranicznej pomiędzy Polską a Białorusią. Sama wola jednak - jak zaznaczają przede wszystkim przedsiębiorcy - to za mało. Właśnie im najbardziej doskwiera brak uzgodnień pomiędzy krajami. Efektem jest m.in. to, że pracownicy firm działających na terenie kilku krajów są po prostu drożsi w utrzymaniu.


- Zmienia się pogoda w stosunkach pomiędzy Polską a Białorusią - twierdzi Artur Michalski, ambasador Polski na Białorusi. Jego zdaniem, po obu stronach granicy coraz więcej ludzi rozumie, że sąsiedztwo powinno być rozumiane jako szansa, a nie jako zagrożenie. 

- I to podejście generuje zupełnie inne zachowania biznesowe czy kontakty w świecie kultury. Coraz więcej osób wyzwala się ze stereotypów, zarówno tych, które na Białorusi funkcjonowały w stosunku do Polaków, jak i odwrotnie. Ludzie chcą do siebie przyjeżdżać i załatwiać sprawy biznesowe czy kulturalne. Nie chcą, żeby im w tym przeszkadzać i właśnie w tym kierunku powinien iść dialog polityczny - mówi Artur Michalski.
Jak dodaje, widoczna "chęć pracy" po obu stronach sprawia, że pewne ograniczenia są powoli zdejmowane.

- Nie oznacza to, że już możemy mówić o rozwiązaniu wszystkich problemów. Jednym z nich wciąż pozostaje afirmatywny stosunek do mniejszości narodowych. Jeżeli obie strony wykażą się dobrym i pozytywnym nastawieniem właśnie do mniejszości, stworzymy zupełnie nowe przesłanki do wzajemnego kontaktu - zaznacza ambasador.

Przedsiębiorcom nie wystarczą deklaracje

Ze strony przedsiębiorców pojawiają się jednak opinie, że mimo sporej chęci współpracy z obu stron, wciąż brakuje przełożenia deklaracji politycznych, na praktykę. Jak mówi Leszek Faltyniak, sekretarz generalny Polsko-Białoruskiej Izby Przemysłowo-Handlowej, oba kraje do tej pory nie poradziły sobie z "uproszczeniem relacji" w obrocie międzynarodowych.

- Dobrym przykładem są certyfikacje i różnego rodzaju uprawnienia. Brakuje nam narzędzi, aby część z nich w prostszy sposób przenosić z jednego kraju do drugiego. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że każde państwo musi na tym zarabiać, jednak przedsiębiorcom bardzo utrudnia to funkcjonowanie. Wiemy również, że działając na terenie danego kraju, musimy się dostosować do obcego rynku. Jednak w przypadku danin społecznych brakuje jaśniejszego przełożenia polskiego systemu na białoruski. W praktyce, w Polsce odprowadzamy składki ustalone od płacy eksportowej. Jednak wysyłając pracowników do Białorusi, dublujemy pewne opłaty - mówi Leszek Faltyniak.
Jak argumentuje, taka sytuacja sprawia, że sam pracownik staje się droższy, a firma mniej konkurencyjna. To z kolei sprawia, że przestają mieć znaczenie przewagi związane z działalnością transgraniczną.

Poseł Mieczysław Baszko (Prawo i Sprawiedliwość) odpowiada, że w sierpniu 2019 r. rozpoczęły się rozmowy pomiędzy polskimi i białoruskimi parlamentarzystami. Ich efektem ma być właśnie ujednolicenie niektórych przepisów, które ułatwią życie przedsiębiorcom, prowadzącym działalność transgraniczną.
Jak dodaje jednak parlamentarzysta będący współprzewodniczącym Polsko-Białoruskiej Grupy Parlamentarnej, to nie jedyne czekające w kolejce problemy do rozwiązania.

- Do wymiany gospodarczej trzeba także poprawić infrastrukturę na granicy. Rozmowy o przejściach granicznych już się zresztą rozpoczęły. Są ważne m.in. w aspekcie małego ruchu granicznego, do przywrócenia którego będziemy dążyć. Już zresztą wiemy, że po stronie białoruskiej rozpoczęły się pewne analizy prawne. My też nie możemy od nich uciec. Skoro nasz partner czyni pewnie działania w tym temacie, musimy odpowiedzieć tym samym - zaznacza Mieczysław Baszko.

Powinniśmy brać przykład z krajów Beneluksu?


Jak twierdzi prof. Wiesław Urban z Politechniki Białostockiej, współpraca transgraniczna to potencjał, którego Polska nie wykorzystuje. 

- Jest po prostu na słabym poziomie. Wiemy o problemach przedsiębiorców w kontaktach z Białorusią. Ale nawet jeśli chodzi o wymianę handlową z Litwą, to - choć rośnie - dzieje się to w zbyt wolnym tempie. Powinnyśmy brać przykład z krajów Beneluksu. Mówmy wprost: ze współpracy transgranicznej można czerpać ogromne korzyści - zaznacza Wiesław Urban.
Dodaje, że kluczowe w zapewnieniu transgranicznego wzrostu gospodarczego będą tzw. inteligentne specjalizacje. W dużym uproszczeniu są to branże, które mogą liczyć na większe wsparcie funduszy unijnych na rozwój.

- Już stworzyliśmy metodologię określania międzynarodowych tras dla inteligentnych specjalizacji. Tworzymy system, który ma wspierać przedsiębiorców. Na przykład: partner systemu z regionu Podlasia rekrutuje małe i średnie przedsiębiorstwa. Posiada narzędzia, aby określić branże, które warto internacjonalizować. Następnie pomaga znaleźć danej firmie partnera zza granicy - tłumaczy Wiesław Urban.

A co z transgraniczną współpracą administracji publicznej? Choć od wielu lat istnieją tzw. euroregiony, czyli formy współpracy pomiędzy przygranicznymi regionami (np. samorządami - przyp. red.) UE a ich odpowiednikami w państwach sąsiednich, specjaliści zwracają uwagę na inne podejście administracji państw, przede wszystkim do tzw. trzeciego sektora.
- Euroregiony mają dużo sukcesów w swoim dorobku. Przede wszystkim w kontekście współzarządzania środkami unijnymi. Jednak w przypadku sąsiadów z Rosji, Litwy i Białorusi, nie udało nam się przekonać naszych partnerów, że należy dzielić współodpowiedzialność za te pieniądze z organizacjami pozarządowymi. Tam wciąż jest silne przekonanie, że powinna robić to administracja. Trzeci sektor nie jest zwalczany, ale też nie jest traktowany jako partner na równych prawach - mówi Cezary Cieślukowski, ze Stowarzyszenia Euroregion Niemen.

Innym problemem jest - jak ocenia Cezary Cieślukowski - jednak obecne prawodawstwo unijne.

- Jeśli chodzi o ścisłą współpracę, np. pomiędzy przygranicznymi samorządami, przepisy pozwalają na podpisywanie umów tylko pomiędzy administracjami krajów członkowskich. W przypadku Polski Wschodniej są one zatem ograniczone tylko do Litwy. To się na szczęście zmienia, UE zmienia stanowisko i mamy nadzieję, że takie porozumienia będzie mógł zawierać podmiot trzeci - w imieniu administracji publicznej.

Problemem pozostanie to, jakimi zadaniami administracji publicznej będzie mógł zajmować się podmiot trzeci. Cezary Cieślukowski sugeruje, że dobrym rozwiązaniem dla przygranicznych gmin (po różnych stronach granicy) byłoby powierzenie innemu podmiotowi organizacji, np. komunikacji publicznej czy zarządzania gospodarką odpadami.

Artykuł powstał podczas debaty "Współpraca transgraniczna - doświadczenia i perspektywy", która odbyła się na Wschodnim Kongresie Gospodarczy. Moderatorem dyskusji był Maciej Perkowski z Uniwersytetu w Białymstoku.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2019