Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020

Finansowanie inwestycji energetycznych nie jest proste

Autor: Dariusz Ciepiela
Dodano: 01-11-2019 16:00

Większość źródeł wytwarzania potrzebuje wsparcia w takiej czy innej formie. Projekty energetyczne są realizowane na wiele lat, więc to wsparcie powinno być stabilne i długookresowe. Stabilne powinno być również otoczenie prawne i regulacyjne.


- Z naszą ofertą jesteśmy aktywni we wszystkich segmentach energetyki odnawialnej i ochrony środowiska. Nasz portfel kredytów proekologicznych wynosi ok. 4,5 miliarda złotych i stanowi 35 proc. portfela kredytowego Banku ogółem - wyliczał Emil Andryszczyk, dyrektor Departamentu Strategii, Projektów i Organizacji w Banku Ochrony Środowiska (BOŚ) podczas panelu "Energia i finanse", który odbył się w trakcie XVI Kongresu Nowego Przemysłu.

4,5 mld zł na inwestycje środowiskowe

Z tej kwoty najwięcej przypadło przedsiębiorstwom (ok. 3,8 mld zł), samorządom (0,4 mld zł) i klientom indywidualnym (0,2 mld zł).

Największy udział w finansowaniu działań ekologicznych miały te związane z wytwarzaniem energii z odnawialnych źródeł i z budownictwem zrównoważonym.

Na rynku pojawiają się także nowe formy finansowania działań energetycznych, jak np. crowdfunding.

- Crowdfunding rozwija się przede wszystkim wśród osób fizycznych. Póki nie będzie na tym rynku dużych firm, które zainwestują poważne pieniądze, to ten rodzaj finansowania będzie ograniczony do osób fizycznych i mikro firm, które będą potrzebowały relatywnie niedużego finansowania - prognozował podczas dyskusji Emil Andryszczyk.

Podkreśla przy tym, że w przypadku dużych inwestycji w OZE, jak w farmy wiatrowe, potrzebna jest stabilność regulacyjna, ponieważ w długoterminowym inwestowaniu stabilność jest bardzo istotna.

100 mld dolarów do wydania

Finansowaniem inwestycji w OZE zajmuje się także Europejski Bank Inwestycyjny (EBI). 

- Do najważniejszych priorytetów EBI należy wspieranie działań na rzecz ochrony klimatu i rozwoju OZE. Bank inwestuje co najmniej 25 proc. środków finansowych w działania na rzecz klimatu, a do 2020 roku zacznie również przeznaczać co najmniej 35 proc. finansowania udzielanego w krajach rozwijających się na inwestycje będące odpowiedzią na problem zmiany klimatu - mówił Alexandrina Boyanova, Energy Utilities Lending z Europejskiego Banku Inwestycyjnego (EBI).

Łącznie w latach 2016-2020 EBI sfinansuje inwestycje związane z klimatem o wartości 100 mld dolarów.

Obecnie Bank pracuje nad swoją nową strategią kredytową. Miała ona zostać ogłoszona w połowie października, ale przełożono jej publikację na połowę listopada 2019 r.

W projekcie nowej strategii znalazł się zapis o zaprzestaniu finansowania projektów dotyczących gazu ziemnego i skoncentrowaniu się na inwestycjach tylko w źródła odnawialne. Przeciwko tej propozycji opowiedziało się kilka państw UE, w tym Polska, Niemcy i kilka innych krajów, które chcą rozwijać swoje struktury gazowe.

Energetyce węglowej coraz trudniej zdobyć pieniądze

Coraz więcej banków deklaruje, że nie będzie angażować się w projekty związane z węglem, inne banki mówią, że nie będą finansować żadnych przedsięwzięć w grupach, które posiadają aktywa związane z węglem.

- Na szczęście te banki dają też pewną wskazówkę, pokazującą, jak to obejść, ponieważ bankowiec chce zarobić. Takie banki mówią więc, że jak wydzielicie projekt do oddzielnej spółki, to go sfinansujemy - mówił Emil Wojtowicz, wiceprezes ds. finansowych PGE Polskiej Grupy Energetycznej.

Przyznaje, że zamyka się furtka finansowania projektów węglowych. Jedynym wyjściem z tej sytuacji jest rozdzielenie aktywów węglowych od OZE i finansowanie ich w różny sposób.

Zauważa, że kapitał na rynku jest, a stopy procentowe w UE są bardzo niskie. Istnieje duże zainteresowanie banków inwestycjami w sektor OZE, a maleje zainteresowanie projektami węglowymi.

- Rozdzielenie projektów opartych na węglu od pozostałych jest kluczem do dalszego finansowania energetyki - podkreślał Emil Wojtowicz.

Zwraca też uwagę na inny ważny czynnik. - Produkcja energii z węgla jest legalnym biznesem, banki nie chcące finansować tej działalności stają się aktorami gry politycznej. Czy to nie jest zbyt daleko idąca rola sektora bankowego? - zastanawiał się Emil Wojtowicz.

Bliski koniec aukcji? 

- W perspektywie krótkookresowej nagłego i pilnego wsparcia wymagają technologie OZE, ponieważ mamy cel na rok 2020, którego na razie nie wypełniamy - oceniała Aleksandra Gawlikowska-Fyk, kierownik projektu elektroenergetyka z Forum Energii.

Jej zdaniem, warto jednak zadać pytanie, ile aukcji OZE jest jeszcze potrzebnych i jak duże jest zapotrzebowanie sektora np. na aukcje w energetyce wiatrowej na lądzie. Ocenia, że ceny uzyskiwane w aukcjach nie są bardzo atrakcyjne, możemy mieć więc do czynienia z końcem tego systemu. 

Oczywiście liczy się stabilność przychodów finansowych, co jest ważne przy pozyskiwaniu finansowania inwestycji, ale można to osiągnąć inaczej, np. dzięki umowom PPA (power purchase agreements; zakup energii elektrycznej bezpośrednio od producentów energii z OZE).

- Jest wiele pytań dotyczących tego, jak mądrze wspierać inwestycje energetyczne, w tym energetykę prosumencką. Jeżeli małe i średnie przedsiębiorstwa mogą zostać prosumentami, to dochodzimy do zupełnie innych modeli finansowych i pewnie będzie kiedyś kres aukcji. Niezależnie od tego, potrzebna jest stabilność regulacyjna sektora. O tym wszyscy wiedzą, ale np. żadne dwie aukcje nie odbyły się na identycznych zasadach, nie wiadomo, co się sprawdziło, a co nie, jakie należy wyciągnąć wnioski - dodała Aleksandra Gawlikowska-Fyk.

Przypomina, że projekt Polityki energetycznej Polski do 2040 r. przewiduje, że łączna moc instalacji fotowoltaicznych wyniesie ponad 20,2 GW w 2040 r. Jej zdaniem to się stanie dużo wcześniej niż w 2040 r.

Trzy filary inwestycji

- W rozwoju energetyki prosumenckiej niezwykle ważne są trzy aspekty. Pierwszy to stabilność regulacyjna. Wielu mniejszych i większych inwestorów sparzyło się na swoich inwestycjach - mieli oni pewne założenia w chwili, kiedy zaczynali inwestycje, a potem bardzo często zmieniały się warunki otoczenia, co potrafiło cały biznes plan wywrócić do góry nogami - mówił Tomasz Huś, prezes PZU LAB.

Drugi ważny element to możliwie jak najkrótszy okres zwrotu z inwestycji.

- Powinniśmy sprawić, że okres zwrotu z inwestycji będzie jak najkrótszy. To minimalizuje ryzyko prawne i regulacyjne. Jeżeli wiem, że coś się zwróci w okresie 3 lat, to będę bardziej skłonny zaryzykować, niż w przypadku inwestycji o zwrocie w ciągu 15 lat - dodał Tomasz Huś.

Kolejny czynnik to koszt kapitału, duże firmy mają na pewno niższy koszt kapitału niż mali inwestorzy.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020