Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020

Czy w Polsce można założyć start-up i dobrze z tego żyć? Poznajcie Sarę Koślińską

Autor: Bartosz Dyląg
Dodano: 13-11-2019 11:00 | Aktualizacja: 13-11-2019 11:09

Największa różnica pomiędzy biznesami, które upadły, a tymi, które odniosły sukces, tkwi w finansowaniu. Wszyscy przedsiębiorcy popełniają błędy, ale biznesy, które mają więcej pieniędzy, mogą pozwolić sobie na to, by je popełniać i nadal się rozwijać - uważa Sara Koślińska, współzałożycielka i prezeska Limitless w rozmowie z WNP.PL.


Jest pani współzałożycielką i współzarządzającą Limitless, aplikacji pomagającej młodym ludziom oszczędzać i inwestować
?

- Tak. Chcemy pokazać, że każdy może być inwestorem. Większość młodych ludzi ma tendencję do myślenia, że nie mają możliwości oszczędzania, nie stać ich na to. Dzięki naszej aplikacji osoby, które nie inwestowały czy nie oszczędzały, zaczynają to robić, bo aplikacja chowa część pieniędzy przed nimi. Z kolei osoby wcześniej inwestujące i oszczędzające, robią to na większą skalę.

Skąd finansowanie, jak pozyskujecie inwestorów?

- Na początku dostaliśmy pieniądze od Europejskiego akceleratora Startupbootcamp, węgierskiego banku MKB, który sam nas znalazł na jednej z konferencji, a także aniołów biznesu z Londynu, Singapuru, Australii. Oni znają mojego wspólnika, co ułatwiło nam zebranie finansowania.

Jakie znaczenie ma zebranie odpowiednich środków na początku działalności firmy?

- Ogromne. Moim zdaniem największa różnica pomiędzy biznesami, które upadły, a tymi, które odniosły sukces, tkwi w finansowaniu. Wszyscy przedsiębiorcy popełniają błędy, ale biznesy, które mają więcej pieniędzy, mogą pozwolić sobie na to, by je popełniać i nadal się rozwijać. Dlatego w tym momencie nawiązuję relacje z funduszami i inwestorami, którzy mogą pomóc zapewnić wzrost firmy.

To, że jest pani młodą kobietą w rozmowach z potencjalnymi inwestorami pomaga czy przeszkadza? A może nie ma znaczenia?

- Ma znaczenie. W pewnych aspektach pomaga, w innych przeszkadza. Ludzie mnie kojarzą, łatwiej zapamiętują, bo niewiele jest młodych kobiet founderek, szczególnie w technologiach finansowych.

Niestety, zdarzają się też niewłaściwe sytuacje, do których nie powinno dochodzić. Mam na myśli różne aluzje, mało zabawne żarty. To trudne sytuacje, bo nikogo nie mogę zignorować, a jednocześnie muszę wytyczyć jasno granice. Na szczęście zmienia się to dzięki ruchowi Me Too. Widzę, że inwestorzy zaczynają się pilnować.

Czytaj dalej w strefie premium Portalu WNP.PL

Treść artykułu jest dostępna dla zalogowanych użytkowników posiadających aktywny abonament Strefy Premium. Zaloguj się

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020