Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020

Fotowoltaiczna instalacja za 2,5 tys. zł. Wystarczy balkon, by zostać prosumentem?

Autor: Adam Sierak
Dodano: 17-12-2019 06:01

To może być prawdziwa rewolucja dla posiadaczy własnego „M” w Polsce, którzy chcieliby mniej płacić za prąd w kolejnych latach. Prototypowa, bo wykonana własnym sumptem, mikroinstalacja PV pojawiła się niedawno na balkonie jednego z bloków w Katowicach. Jest na tyle ciekawa, że do jego pomysłodawcy wybrać chce się delegacja z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska, a jedna z firm gotowa jest dać pomysłodawcy pracę.



Ósme piętro, mieszkanie z balkonem na południe. Do tego hobby oraz wiedza elektrotechniczna. Tyle wystarczyło Beniaminowi Brońkowi z Katowic, by stworzyć własną mikroinstalację fotowoltaiczną w bloku. W odpowiedzi na coraz wyższe rachunki za prąd. 



Ta minielektrownia to dwa panele PV o mocy 275 W każdy, mikroinwerter i specjalny interfejs do przesyłania danych o produkcji prądu. 

- Panele są standardowe – dobrałem je tylko w ten sposób, żeby pasowały obrysem do mojej barierki. Jeśli chodzi o mikroinwerter, to zależało mi na jego rozmiarze – jest mały i idealnie mieści się w tej zabudowie pod panelem na balkonie – mówi Beniamin Broniek, który sam zaprojektował i wykonał całą instalację.

Jak  wylicza – całość kosztowała niespełna 2500 złotych. 

Pomysł zrodził się przy okazji dużo większej inwestycji, którą realizował na terenie rodzinnego ogrodnictwa w Katowicach. Tam kilkanaście miesięcy temu powstała dużo większa instalacja PV składająca się z ponad 40 paneli.

- Wykonując instalację u rodziców na dachu, gdzieś w internecie wpadłem na zdjęcie mikroinstalacji z Austrii lub Niemiec. Była to instalacja typowo zaprojektowana na balkon. Postanowiłem wykorzystać ten pomysł u siebie. Gdy zacząłem bardziej zgłębiać temat, to dotarłem nawet do instalacji, gdzie panele nie były montowane na barierkach, tylko sam panel pełnił funkcję barierki – dodaje.


Po efektach ją poznacie


Instalacja Beniamina Brońka działa krótko, bo od 24 września, do tego w trudnych dla fotowoltaiki jesiennych warunkach.

Mimo to, wyniki osiągane przez dwa panele na balkonie są zaskakująco dobre. W niewiele ponad dwa miesiące wyprodukowały 84 kWh. Dla czteroosobowej rodziny Brońków, która mieszka w trzypokojowym mieszkaniu, produkcja na tym poziomie pokrywa 25 procent miesięcznego zapotrzebowania na prąd.



- Nie mam jeszcze zebranych doświadczeń z całego roku. Jak wiadomo – jesienią i zimą słońce jest niżej, czyli kąt padania promieni słonecznych na panel jest zbliżony do kąta prostego. To sytuacja, w której osiągane są najlepsze wyniki. Może się okazać u mnie, że w maju czy czerwcu będzie słabiej, bo słońce będzie dużo wyżej. Z drugiej strony – dni są dłuższe, więc może produkcja energii będzie na zadowalającym poziomie – tłumaczy Beniamin Broniek.

Na razie najlepszym dniem w tej mikroelektrowni był 1 listopada. Udało się wyprodukować 2,3 kWh.


Instalacja Beniamina Brońka na razie pracuje poza systemem elektroenergetycznym – wszystko, co wyprodukuje, jest zużywane na własny użytek rodziny.

- Z paneli zasilam obecnie oświetlenie. Nadwyżek produkcji nigdzie nie gromadzę ani nie oddaję do sieci. Planuję to zrobić w nowym roku – tłumaczy. 


Branża zainteresowana

Tematem mikroinstalacji PV zainteresowaliśmy Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Fotowoltaika instalowana nie tylko na budynkach jednorodzinnych mogłaby mocno przemodelować obecnie dynamicznie rozwijający się rynek PV w Polsce.

- Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska co do zasady jest zainteresowany wszystkimi technologiami, które wspierają prosumenckie źródła. Analizujemy tę technologię pod kątem technicznych możliwości wsparcia finansowego w przyszłości – deklaruje Marcin Jamiołkowski, koordynator programu „Mój prąd” w NFOŚiGW.

Dla firm zajmujących się projektowaniem i sprzedażą mikroinstalacji OZE pomysł i realizacja Beniamina Brońka to strzał w dziesiątkę. W Polsce rozwiązanie szeroko nie jest znane, jednak u naszych zachodnich sąsiadów klientów na takie mikroelektrownie PV przybywa.

- Nie wiemy jeszcze, jakie będzie zapotrzebowanie na rynku. Wydaje się jednak, że ten rynek to nisza. Dlatego jest to tak obiecujące. W styczniu planujemy odwiedzić producenta w Niemczech. 
Chcielibyśmy ustalić warunki dalszej współpracy – mówi Arkadiusz Poliwoda, przedstawiciel firmy Diaków Systemy Energetyczne z Opola.

Firma chciałaby uzyskać licencję na produkcję w Polsce. To mogłoby obniżyć koszty zakupu całej instalacji.

- Koszt katalogowy takiego zestawu, który składa się z jednego panelu PV, mikroinwertera, okablowania oraz systemu montażowego, to około 450 euro netto. Zamawiający otrzymuje taki zestaw z instrukcją do samodzielnego montażu. To ma działać również i u nas na takiej samej zasadzie jak składanie mebli z Ikei – bez angażowania montażystów – dodaje Arkadiusz Poliwoda.

Przedstawiciele firmy z Opola też nie wykluczają współpracy z Beniaminem Brońkiem. 

Nie każdy balkon się nadaje


Właściciel mikroinstalacji z Katowic nie ma złudzeń – rozwiązanie nie będzie równie efektywne u wszystkich.


- Nie wszędzie są warunki, żeby taka instalację zamontować. Przede wszystkim – kierunek południe. Po drugie – konieczny jest brak zacienienia: wszystkie drzewa odpadają, inne przeszkody czy nawet sąsiadujące bloki, które mogą rzucać cień na instalację. Może się okazać, że na niższych kondygnacjach nie będzie sensu instalować takich paneli fotowoltaicznych – argumentuje Broniek.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020