Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020

Ludzie i maszyny. Bezpieczeństwo pierwszych zależy od sprawności drugich

Autor: Adrian Ołdak
Dodano: 17-12-2019 12:59

Wśród przedsiębiorstw rośnie świadomość związana z szeroko pojętym bezpieczeństwem, które dotyczy nie tylko ludzi, ale również budynków oraz maszyn. Zaniedbania w tym zakresie mogą przynieść olbrzymie straty. - Przekonanie, że warto inwestować w ten obszar to nie tylko kwestia wymagań prawnych, ale i współczesny trend rynkowy - tłumaczy Tomasz Żurawik, kierownik ds. rozwoju usług technicznych w TÜV NORD Polska.

Czy ocena bezpieczeństwa maszyn to konieczność czy odpowiedź na trend?

- Wymagania zasadnicze dla bezpieczeństwa maszyn określają przepisy unijne, w szczególności dyrektywa 2006/42/WE, nazywana potocznie dyrektywą maszynową. Maszyny i urządzenia przed wprowadzeniem do obrotu muszą posiadać deklarację zgodności WE. W przypadku maszyn uznanych za szczególnie niebezpieczne w procedurze oceny zgodności niezbędne jest uczestnictwo strony trzeciej, czyli jednostki notyfikowanej.

W przypadku pozostałych maszyn nie ma konieczności angażowania firmy zewnętrznej w proces oceny zgodności. Wielu producentów i użytkowników jest w stanie dokonać oceny zgodności samodzielnie. Są jednak tacy, którzy wolą wesprzeć się podmiotami zewnętrznymi posiadającymi kompetencje i wiedzę w tym zakresie. Widzimy tutaj zatem i sprostanie przepisom prawnym, i podążanie za trendem.

Czytaj także: Bezpieczeństwo jest towarem. Biznes zdaje sobie z tego sprawę

Jakie warunki powinna spełniać firma, aby sama mogła dokonać oceny zgodności?

- Dyrektywa maszynowa nie precyzuje tego jednoznacznie. Przedsiębiorstwa, które zajmują się projektowaniem i produkcją maszyn, dysponują zwykle personelem posiadającym odpowiednie kompetencje do oceny maszyn.

Co zatem skłania firmy, żeby angażowały podmioty zewnętrzne?

- Pomijając wyżej wymienione przypadki wymagań prawnych, jest to przekonanie, że w przypadku oceny bezpieczeństwa warto włączyć w ten proces niezależnego eksperta, który wychwyci błędy i da wytyczne - już na etapie projektowania czy budowy prototypu. Zasada czterech oczu ma tutaj kluczowe znaczenie, bo mówimy przecież o bezpieczeństwie zarówno maszyn, jak i ludzi.

W jakich obszarach przemysłu najczęściej dokonujecie oceny zgodności maszyn?

- Odpowiadając szerzej na to pytanie, muszę wyjaśnić, że ocenę zgodności należy przeprowadzić nie tylko w przypadku maszyn nowych, wprowadzanych na rynek, ale także, gdy łączy się maszyny ze sobą, tworząc zintegrowaną całość, co ma najczęściej miejsce na liniach produkcyjnych.

W naszej praktyce to z takimi przypadkami spotykamy się częściej. Wynika to z tego, że połączenia dwóch maszyn dokonuje ich użytkownik, a nie konstruktor czy ich pierwotny wytwórca. Oczywiście zakłady, w których się to robi, mają swoje służby utrzymania ruchu. Wiedzą one, jak przeprowadzić operację zgodnie z założonym celem. Łącząc maszyny, firma staje się jednak, zgodnie z dyrektywą, ich wytwórcą i często szuka wsparcia u niezależnego weryfikatora.

Od jakiego czasu się tym zajmujecie?

- Dla nas to stosunkowo nowa usługa. Dyrektywa maszynowa obowiązuje 10 lat, a wcześniej obowiązywały podobne przepisy, które zastąpiła. Realizacja usług z tego obszaru to nasza odpowiedź na trend i pojawiające się coraz częściej oczekiwania klientów.

Z kim już współpracowaliście w tym zakresie?

- Przeprowadziliśmy ocenę zgodności w dużym centrum dystrybucyjnym znanej firmy pod Łodzią. Aktualnie współpracujemy z jednym z wiodących operatorów logistycznych. Nasze zainteresowanie budzi także branża automotive, w której linie produkcyjne są często przebudowywane, a to za każdym razem wymaga przeprowadzenia procedury zgodności.

Ile taka procedura kosztuje?

- Od kilku tysięcy złotych, gdy w grę wchodzą dwie, trzy wizyty w zakładzie, zebranie danych i ich ocena, do kilkunastu tysięcy lub więcej, gdyby taką usługę zamówił zakład dysponujący dużą liczbą maszyn i linii technologicznych.

Czytaj także: "Mądry Polak po szkodzie". Oni odeślą to porzekadło do lamusa

Ostatnio w obszarze waszych zainteresowań są również urządzenia transportu bliskiego.

- Zgadza się. Jest to efekt rozporządzenia ministra przedsiębiorczości i technologii z października 2018 r., wprowadzającego na eksploatujących wymóg odtworzenia historii eksploatacji urządzeń transportu bliskiego, m.in. suwnic i dźwigów osobowych lub towarowych. W przedsięwzięciu chodzi o ocenę ogólnego stanu i zużycia eksploatacyjnego, czyli parametrów mających wpływ na bezpieczeństwo.

Podobnie jak w przypadku oceny zgodności maszyn, eksploatujący suwnice czy windy może samodzielnie przeprowadzić ocenę i jej wynik przedstawić dozorowi UDT. Może też zwrócić się z tym do kompetentnej jednostki, która taką ocenę dla niego przeprowadzi i udokumentuje odpowiednim raportem.

Ile czasu daje rozporządzenie na przeprowadzenie oceny stanu technicznego urządzeń transportu bliskiego?

- Pierwotnie termin miał upłynąć z końcem tego roku, ale przedłużono go do końca pierwszego kwartału 2020 r. Nie można przy tym wykluczyć kolejnego przesunięcia, bo liczba urządzeń do przebadania jest bardzo duża. Określenie resursu urządzenia jest bardzo istotne, ponieważ w przypadku braku dokumentu podczas okresowej kontroli UDT dana winda czy suwnica może nie przejść pozytywnie przeglądu.

Mówimy tutaj zatem o dodatkowej dokumentacji?

- Śledzenie i rejestracja stopnia wykorzystania resursu ma na celu nie tylko rejestrację historii głównych parametrów eksploatacji, ale też uchwycenie momentu, w którym urządzenie należy poddać przeglądowi specjalnemu, aby uniknąć awaryjnego zatrzymania. Spełnienie wymagań to z jednej strony spełnienie wymogu prawnego, ale i potwierdzenie bezpieczeństwa pracy maszyn, a tym samym bezpieczeństwa ludzi je użytkujących. W kwestiach strategicznych ogranicza ryzyko wystąpienia wypadków oraz przerwania ciągłości realizowanego procesu. Dokument to już efekt końcowy realizacji zadania. Zdecydowanie zalecam poważne potraktowanie tego tematu.

* * *
TUV NORD jest globalną jednostką działającą w obszarze TIC (Testing, Inspection, Certification)

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020