Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020

Piotr Dardziński: Łukasiewicz szuka firm otwartych na ryzyko badawcze

Autor: Paweł Szygulski
Dodano: 02-01-2020 06:00 | Aktualizacja: 31-12-2019 14:30

Kompletne komputery kwantowe są może na razie dla nas w Polsce nieosiągalne, ale już dziedzinie komunikacji kwantowej, przy naszych bogatych doświadczeniach z fotoniką, możemy coś zaoferować. To jest intrygująca dziedzina, którą warto się zajmować już w 2020 roku - twierdzi w rozmowie z WNP.PL Piotr Dardziński, prezes Sieci Badawczej Łukasiewicz.


Sieć Badawcza Łukasiewicz powstała w kwietniu 2019 roku, żeby połączyć siły państwowych instytutów badawczych. Jak ocenia pan ten rok debiutu?

- Mamy za sobą właściwie dziewięć miesięcy działania, które oceniam pozytywnie. Na starcie stały przed nami trzy główne zadania.

Pierwszym było budowanie i aktywizowanie współpracy z przedsiębiorcami, czyli to, co nazywamy portfelem projektów Łukasiewicza.

Drugie zadanie dotyczyło nawiązywania kooperacji między instytutami, żeby zamiast indywidualnych propozycji realizować już projekty konsorcjum.

Czytaj także: Wybrali 10 projektów z 350. To ma być przyszłość polskiego biznesu

W końcu chodziło też zbudowanie samego Centrum Łukasiewicz, czyli powołanie do życia zupełnie nowej, niewielkiej i jednocześnie sprawnej organizacji, która będzie koordynowała pracę 8000 ludzi w instytutach i dbała o efektywność działania sieci jako całości.

Wydaje mi się, że z realizacją celów jesteśmy dalej, niż zakładaliśmy. Szczególnie optymistyczne jest dla nas to, że mamy bardzo dużo kontaktów z przedsiębiorcami i że Łukasiewicz spotkał się u nich z bardzo pozytywnym odzewem. Dużym wyzwaniem obecnie staje się dla nas zdolność odpowiedzenia na wszystkie propozycje współpracy zgłaszane przez rynek.

Dotyka was więc trochę klęska urodzaju.

- Tak można powiedzieć. To wynika z tego, że jesteśmy obecnie w takim momencie, w którym nie mamy jeszcze wszystkich ludzi na pokładzie i nie jesteśmy w stanie prowadzić wszystkich zakładanych procesów.

Czytaj również: Czegoś takiego jeszcze w Polsce nie było. "Firmy mają spojrzeć w przyszłość. My zadbamy o resztę"

To jednak będzie szybko się zmieniało w 2020 roku. Uzupełnimy zasoby kadrowe samego Centrum Łukasiewicza i nabierzemy tempa w koordynowaniu projektów. W ramach grup badawczych mamy to już dobrze zorganizowane.

Jak bardzo musicie jeszcze urosnąć, jak się rozwinąć? Jakie są główne cele Łukasiewicza na 2020 rok?

-  W 2020 roku chcielibyśmy po pierwsze zwiększyć w ogóle przychody Łukasiewicza, czyli więcej zarabiać na komercjalizowaniu badań. Nie chcemy zarabiać tylko na usługach i certyfikacji, ale istotnie zwiększyć sprzedaż realnej wiedzy. To pozwoliłoby osiągnąć cel, dla którego powstał Łukasiewicz, czyli ułatwiać przedsiębiorcom kupowanie wiedzy albo kreowanie jej razem z nami. Wiedzy, która przynosi zyski.

To jest cel, który będziemy realizowali na dwóch zasadniczych ścieżkach. Po pierwsze chcemy zwiększyć liczbę projektów zgłaszanych wspólnie z przedsiębiorcami do Narodowego Centrum Badań i Rozwoju oraz zwiększyć skuteczność składania tych wniosków.

Po drugie będziemy bardzo intensywnie pracować nad tym, żeby domknąć wykorzystanie środków z unijnego programu Horyzont 2020. Chcemy być bardzo aktywni właśnie także w europejskich konkursach.

W 2020 roku będziemy więc na pewno wszędzie tam, gdzie można spotkać przedsiębiorców, którzy mogą mieć projekty nadające się do finansowania z NCBIR czy Horyzontu 2020.

A czy sama struktura sieci będzie się zmieniać? Teraz macie 37 instytutów, ale na samym początku było ich więcej.

- Rzeczywiście pierwotnie było 38 instytutów, teraz mamy 37, bo staramy się konsolidować nasz potencjał. Procesy konsolidacyjne będą dalej zachodzić. Jeden z nich mamy już zaplanowany na 1 stycznia, a dwa kolejne na 1 kwietnia 2020 roku. Na tym jednak nie koniec i prawdopodobnie konsolidacji będzie jeszcze kilka.

Pierwsze z nich są dosyć naturalne, kolejne będą wymagały już więcej pracy. Skoro jednak nasz największy instytut zatrudnia 1200 pracowników, a najmniejszy 30, to widać, że dopiero szukamy organizacyjnego optimum. Na pewno nie możemy utrzymywać mikroinstytutów.

Celem Łukasiewicza jest stymulowanie rozwoju technologicznego Polski. Jakie technologie wydają się być dla tego kluczowe, na czym powinniśmy budować pomyślność gospodarczą?

- Dla nas zysk liczony w pieniądzu nie jest najważniejszy. Naszym sukcesem jest zysk przedsiębiorcy, a w szerszej perspektywie korzyści dla całej gospodarki wynikające właśnie z faktu wdrożenia nowego rozwiązania w biznesie. To coś, co w Łukasiewiczu nazywamy „premią rozwojową”. To jest tak naprawdę efekt, który ma dawać działalność Łukasiewicza. Będziemy mogli powiedzieć, że nam się udało, jeśli współpracujący z nami przedsiębiorcy będą rozwijać technologie, które dają przewagi konkurencyjne.

Mamy wskazane dosyć wyraźnie cztery zasadnicze kierunki rozwoju zdefiniowane przez Radę Łukasiewicza, którą zarządza Ministerstwo Rozwoju. Są one spójne ze Strategią na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju naszego kraju. Chodzi zdrowie, inteligentny transport, gospodarkę obiegu zamkniętego oraz cyfrową rewolucję.

Wiele sobie obiecujemy po wyrobach medycznych. Zgodnie zresztą z rządowymi strategiami, mogłaby to być pewna specjalizacja nie tylko Łukasiewicza, ale w ogóle polskiej gospodarki. W przypadku leków jest dużo trudniej zdobyć mocną pozycję, ale w wyrobach medycznych jest to już tańsze i mamy tutaj dużo do zaproponowania.

Z kolei w gospodarce obiegu zamkniętego jesteśmy już bardzo mocni, bo w Łukasiewiczu mamy mocną grupę materiałową. Jesteśmy zaawansowani w technologiach przetwarzania materiałów i zamierzamy z tego dobrze skorzystać, zwłaszcza że cała ta dziedzina będzie mocno promowana przez Unię Europejską. To daje nam możliwość wpisania się ważne trendy, często regulacyjne, które zmuszają przedsiębiorców do zmian i spełniania coraz ostrzejszych norm. My możemy w tym pomóc.

W kontekście budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego naturalną rzeczą jest też zajmowanie się inteligentnym transportem. CPK jest dla nas kopalnią pomysłów i liczymy tutaj na bardzo owocną współpracę, która zresztą dałaby efekt synergii między projektami realizowanymi w sferze publicznej. Nasze instytuty bogate o doświadczenie we współpracy z firmami z obszaru transportu.

Natomiast cyfrowa rewolucja jest na pewno ogromnym wyzwaniem. Jest tutaj bardzo dużo do zrobienia, ale jednocześnie otworzyło się okienko gospodarcze, czy wręcz cywilizacyjne, które pozwala na budowanie mocnej pozycji. W tej dziedzinie tak naprawdę nikt nie jest nadmiernie zaawansowany i jako Polska nie jesteśmy tak spóźnieni, jak w tradycyjnych dużych branżach.

Jaka powinna więc być polska droga, żeby efektywnie korzystać z danych cyfrowych, żebyśmy mogli się na tym wybić?

- Na pewno duży potencjał tkwi w agregowaniu i wykorzystaniu danych publicznych, szczególnie z obszaru zdrowia. Telemedycyna i bioinformatyka są bardzo cenne już dzisiaj i będą się szybko rozwijać. Żeby móc zastosować sztuczną inteligencję w obszarze zdrowia, trzeba mieć najpierw duże bazy danych, a te w dużej mierze istnieją już dziś w zasobach publicznych. Optymizmem napawa to, że obecnie administracja rządowa jest otwarta na to, żeby te dane były przetwarzane i wykorzystywane dla dobra pacjentów.

Z drugiej strony czuję też pewną obawę, jeśli idzie o korzystanie z danych w przedsiębiorstwach. Na razie nie jest z tym dobrze. A przecież wiele firm ma możliwość gromadzenia danych, ich analizowania i czerpania z tego korzyści. Tylko że na razie brakuje koncepcji, jak to robić.

Firmy dość powszechnie stoją dziś przed wyzwaniem cyfryzacji działalności. Aby to jednak mogło się udać, potrzebne są odpowiednie kadry. Nie możemy więc pozwalać sobie na ucieczkę ludzi wykształconych w technologiach cyfrowych. Wydaje się jednak, że zatrzymywanie takich ludzi jest w zasięgu coraz większej liczby polskich firm.

Trzeba przekonywać przedsiębiorców, że powinni to robić, uświadamiać im wagę problemu. A że przedsiębiorcy są z zasady stosunkowo racjonalni, to najlepiej jest to robić przez pokazywanie im korzyści, konkretnych zysków, które mogą dzięki temu osiągnąć w przyszłości. Należy również przekonywać, że warto być cierpliwym. Bo też w ogóle w badaniach i rozwoju potrzeba cierpliwości.

Problem emigracji kadr dotyczy też polskiego systemu szkolnictwa wyższego. Na szczęście mamy już przykłady pozytywnych projektów. W 2019 roku ufundowano choćby 30 stypendiów dla wybitnych doktorantów, którzy specjalizują się w obszarze sztucznej inteligencji, a jednocześnie są zatrudnieni w przedsiębiorstwach. Mogą więc łączyć pracę z nauką z realnymi zastosowaniami. Taka liczba stypendiów na pewno jednak nie rozwiązuje wszystkich problemów, dlatego konieczne są dalsze działania i mamy plan, jak to zrobić.

Z jednej strony stoimy więc przed szansą, a z drugiej także przed ryzykiem. Co, jeśli prześpimy cyfrową rewolucję?

- Rewolucja cyfrowa jest traktowana jako kolejna rewolucja technologiczna i wręcz cywilizacyjna. Jest jasne, że jeśli nam by się nie udało, to przegralibyśmy wszyscy. Nie tylko przedsiębiorcy, których firmy straciłyby swoją konkurencyjność, ale też wszyscy ci, którzy dla nich pracują i z nimi współpracują. Przegralibyśmy w ogóle jako państwo, bo bez rozwoju firm będzie brakować przychodów z podatków na utrzymanie całej sfery publicznej.

Wspomnieliśmy już o danych i sztucznej inteligencji. Czy widzi pan jeszcze jakieś inne technologie, na które warto zwrócić uwagę?

- Problematyka danych i big data dotyczy przede wszystkim software’u, ale dużo powinno się też dziać, jeśli idzie o hardware. Pojawiają się już problemy związane z pierwiastkami ziem rzadkich czy wydolnością komputerów. Toczone są już zaawansowane prace nad komputerami kwantowymi, które miałby wnieść tutaj zupełnie nową jakość.

Kompletne komputery kwantowe są może na razie dla nas w Polsce nieosiągalne, ale już dziedzinie komunikacji kwantowej, przy naszych bogatych doświadczeniach z fotoniką, możemy coś zaoferować. To jest intrygująca dziedzina, którą warto się zajmować już w 2020 roku.

Jeszcze niedawno dużo mówiło się o blockchainie. Czy obecne jego zastosowania jednak nie rozczarowują i jakie są perspektywy dla tej technologii?

- Blockchain był gwiazdą przez kilka lat, ale chyba zaszkodziło mu zastosowanie w obszarze kryptowalut. To jakby zwiększyło ostrożność w podejściu do tej technologii, która jednak niewątpliwie ma bardzo duży potencjał rozwojowy.

Nie składałbym więc blockchaina do grobu. Sam pamiętam, że w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego były plany, by oprzeć na nim wydawanie dyplomów uczelni wyższych. Te dokumenty są często podrabiane i właśnie blockchain wydaje się bardzo dobry do ukrócenia tego procederu. Takich dziedzin jest na pewno więcej i w nadchodzących latach powinniśmy obserwować nowe zastosowania tej technologii.

Blockchain kojarzy się na razie mocno z finansami. Czy tradycyjne banki nadążają za postępem i czy nie stoją przed ryzykiem, że zastąpią je duże firmy technologiczne, które łatwiej trafiają do konsumentów. W Chinach robią to już choćby Alibaba i WeChat.

- Duzi gracze na rynku bankowym pewnie nie dadzą się wypchnąć z tego biznesu. Mają wystarczająco dużo środków finansowych i zasobów technicznych, żeby móc walczyć o swoją pozycję. Nasz sektor bankowy należy do najszybciej adaptujących się cyfrowo w Europie.

Wydaje mi się jednak, że pojęcie tradycyjnego banku odejdzie do historii. Zmienia się formuła kontaktu z klientem i zmienią się też pewnie instrumenty finansowe. To wszystko nie wydarzy się jednak w ciągu roku czy dwóch, ale w ciągu kilkunastu czy kilkudziesięciu lat.

To pokazuje zupełnie inny świat finansów, ale myślę, że duzi gracze może i ucięli sobie lekką drzemkę, jednak teraz już wiedzą, że muszą za zmianami podążać. Na ich korzyść działa na pewno fakt, że cieszą się zaufaniem klientów. Jako Polacy jesteśmy dosyć otwarci na nowe technologie, ale w obszarze finansowym liczy się też dla nas zaufanie i bezpieczeństwo. To działa na korzyść tradycyjnych instytucji.

Czy z punktu widzenia rozwoju polskiej gospodarki korzystna jest konsolidacja naszych firm technologicznych? Niedawno Cyfrowy Polsat postanowił przejąć duży pakiet udziałów w Asseco. Jakie mogą być korzyści z takich procesów?

- Konsolidacje w Polsce i akwizycje w ogóle na świecie bardzo często pomagają rozwijać firmy i tworzyć silnych graczy. Trudno więc nie oceniać pozytywnie takich działań.

Pamiętajmy, że to przede wszystkim duże firmy budują centra badawczo-rozwojowe. To one mają również zwykle najbardziej ambitne plany inwestycyjne. Są choćby skłonne do przejmowania start-upów. Nasza gospodarka bardzo potrzebuje takich przedsiębiorstw.

Nie obawiam się przy tym, że większa liczba centrów badawczo-rozwojowych w przedsiębiorstwach odbierałaby pracę Sieci Badawczej Łukasiewicz. My mamy laboratoria, z których firmy korzystają raz czy parę razy w roku. Nie opłaca im się więc budować takich instalacji, za to nam się opłaca, by mieć wielu takich klientów.

Zresztą prawdziwa współpraca badawczo-rozwojowa zaczyna się dopiero wtedy, gdy firma, z którą kooperujemy, ma już jakieś podstawy w tym względzie. Wtedy można zrobić najwięcej.

Podsumowując naszą rozmowę, czego życzy pan sobie na 2020 rok?

- Na pewno życzymy sobie w Łukasiewiczu przedsiębiorców, niezależnie od rozmiaru firm, przede wszystkim otwartych na ryzyko związane z generowaniem nowych technologii. Jeżeli będziemy mieli takich partnerów, to możemy bardzo dużo zrobić.

Drugim życzeniem jest wygranie jak największej liczby konkursów w NCBR i w Horyzoncie 2020.

Poza tym chciałbym dobrych rekrutacji w Centrum Łukasiewicz. Moim marzeniem jest, byśmy byli miejscem, które pozbawia ludzi dylematu, czy zostać w Polsce, czy nie. Odpowiedź powinna być oczywista — zostać w Łukasiewiczu. Chcemy mieć wielu nowych ambitnych pracowników.

Poza tym w 2020 roku będzie jeszcze jedna bardzo istotna rzecz. To będzie ostatni rok funkcjonowania obecnej perspektywy finansowej Unii Europejskiej i czas, w którym wykują się ramy następnego otwarcia w funduszach unijnych. Musimy wypracować sobie możliwe najlepsze warunki do korzystania z nowej perspektywy. To zadanie dla wszystkich – rządu, instytucji naukowych, przedsiębiorców.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020