Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020

Szef Pentagonu: nie chcemy wojny, ale jesteśmy gotowi doprowadzić ją do końca

Autor: PAP
Dodano: 07-01-2020 21:42

Szef Pentagonu Mark Esper powiedział we wtorek, że USA nie chcą wojny, ale gotowe są doprowadzić do końca każdą wojnę, która wybuchnie. Oskarżył zabitego przez siły USA irańskiego generała Kasema Sulejmaniego o przygotowywanie zamachu na amerykańskie obiekty.

Sulejmani "przygotowywał atak, który miał być przeprowadzony raczej w ciągu dni niż w ciągu tygodni" - oznajmił Esper.

Zastrzegł, że Waszyngton chce znaleźć dyplomatyczne rozwiązanie konfliktu z Iranem, ale Teheran "musi deeskalować" napięcie. Dodał, że w związku z zabiciem Sulejmaniego przez amerykańskie lotnictwo "powinniśmy spodziewać się jakiejś formy odwetu" ze strony Iranu.

Według niego zemsty może dokonać sam Teheran lub jakaś grupa spoza Iranu, wspierana przez to państwo. "Jesteśmy przygotowani na każdy wypadek. I odpowiemy w sposób właściwy niezależnie od tego, co oni zrobią" - zapewnił Esper.

Dodał, że siły USA nie wyjdą z Iraku i polityka Waszyngtonu w tej kwestii pozostaje niezmieniona. Szef Pentagonu odniósł się do nieporozumienia, które starają się wyjaśnić amerykańskie władze.

Administracja prezydenta Donalda Trumpa zapewnia od poniedziałku, że nie podjęto decyzji o wyjściu z Iraku, co jest reakcją na opublikowanie w mediach listu amerykańskiego dowództwa, sugerującego, że zdecydowano się na taki krok. Jak oświadczył przewodniczący Kolegium Szefów Sztabów USA generał Mike Milley, opublikowane pismo to szkic i nie powinno zostać upublicznione i wysłane.

Esper powiedział też dziennikarzom, że nie otrzymał od rządu w Bagdadzie wniosku o wycofanie amerykańskich żołnierzy, a rezolucja podjęta w tej sprawie przez iracki parlament jest niewiążąca.

Tymczasem premier Iraku Adel Abdul Mahdi powiedział we wtorek w telewizyjnym wystąpieniu, że USA nie mają innego wyjścia jak wycofać swój kontyngent z jego kraju, ponieważ w przeciwnym razie czeka je nieuchronny kryzys.

"Nie mamy innego wyjścia, w przeciwnym wypadku zmierzamy szybko do konfrontacji" - ostrzegł.

Przypomniał, że rząd Iraku otrzymał list od strony amerykańskiej dotyczący planowanego wycofania amerykańskich wojsk, a kilka godzin później zawarte w tym piśmie informacje zostały zdementowane. "A więc na przyszłość, co mamy robić, jeśli otrzymamy taki wniosek? Sprawdzić, czy jest autentyczny, czy nie? (...) Musimy podjąć rozmowy, aby wypracować najlepsze sposoby na wycofanie (wojsk USA)" - dodał.

Parlament Iraku na sesji uchwalił w niedzielę rezolucję, wzywającą rząd do podjęcia działań, zmierzających do zakończenia obecności w Iraku wszystkich zagranicznych żołnierzy, w tym amerykańskich.

Nadzwyczajną sesję irackiego parlamentu zwołano po ataku przeprowadzonym w Bagdadzie przez amerykańskie siły w nocy z czwartku na piątek, w którym zginął Sulejmani i iracki dowódca Abu Mahdi al-Muhandis.

Teheran zapowiedział akcje odwetowe po śmierci generała, który był uważany za drugą najważniejszą osobę w Iranie po duchowo-politycznym przywódcy tego kraju ajatollahu Alim Chameneiu. Również wspierane przez Teheran jemeńskie szyickie milicje Huti oraz libański Hezbollah zapowiedzieli działania odwetowe.

W niedzielę prezydent Donald Trump groził Irakowi sankcjami i deklarował, że Stany Zjednoczone nie wyjdą z Iraku, chyba, że Bagdad zapłaci Amerykanom za wybudowaną w tym bliskowschodnim kraju amerykańską bazę sił powietrznych.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020