Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021

#TydzieńwAzji. Kto zarobi na budowie jednej z najbardziej kontrowersyjnych świątyń świata?

Autor: Instytut Boyma
Dodano: 17-02-2020 12:58

Po niedawnym wyroku Sądu Najwyższego Indii sprawa wydaje się jasna: na miejscu zburzonego w 1992 r. XVI-wiecznego meczetu w Ajodhji powstanie świątynia na cześć hinduistycznego boga Ramy. Przedsięwzięcie jest oczkiem w głowie Yogi Adityanatha, premiera najludniejszego stanu Indii.

Yogi Adityanatha to premier stanu Uttar Pradeś, reprezentującego rządzącą również w Delhi Partię Ludową (BJP) premiera Narendry Modiego. Ten radykalny przedstawiciel prawicy, polityk i jednocześnie hinduistyczny mnich, zbudował swoją karierę polityczną na mobilizacji hinduistów wokół budowy świątyni, w opozycji zarówno wobec licznych w Indiach muzułmanów, jak i partii świeckich.

Sprawa miejsc kultu w Ajodhji budzi kontrowersje od co najmniej stu lat, kiedy  w brytyjskich jeszcze Indiach hinduistyczni radykałowie zażądali wzniesienia świątyni Ramy w miejscu rzekomych narodzin boga. Od XVI w. stał tam jednak zabytkowy meczet ufundowany przez pierwszego władcę z dynastii wielkich Mogołów.

W 1992 r. grupa archeologów ogłosiła, że muzułmańska świątynia znajduje się na fundamentach starszej budowli. Dla religijnych radykałów stanowiło to potwierdzenie popularnej tezy, że meczet wybudowano na pierwotnym hinduistycznym miejscu kultu. W rezultacie coraz ostrzejszego sporu politycznego tłum hinduistów zniszczył meczet, a w towarzyszących pogromach w wielu stanach Indii zginęły tysiące muzułmanów. Konflikt przeniósł się następnie na sale sądowe, w których reprezentanci wspólnot islamskich występowali o przywrócenie posiadania działki świątynnej i odbudowę zabytku, zaś działacze hinduistyczni wspierali budowę świątyni na cześć Ramy.

Po kontrowersyjnym wyroku Sądu Najwyższego, który praktycznie przyznał rację hinduistom, nie ma formalnych przeszkód przeciw budowie świątyni. Jednak kontrowersje wokół budowy nowej świątyni w tym najludniejszym indyjskim stanie (przeszło 200 mln ludzi) powodują, że potrzebne są nadzwyczajne środki bezpieczeństwa. Duże jest ryzyko zamachów terrorystycznych, bowiem budowa może przyciągać tak hinduistycznych pielgrzymów, jak i żądnych zemsty muzułmańskich radykałów.

Dlatego stanowy premier Yogi Adityanatha ogłosił przetarg na system monitoringu, który ma w ciągu następnych trzech miesięcy objąć w szczegółach całe 27 ha działki. Wedle jego założeń ruch na niej ma być śledzony przez centrum monitoringu z funkcją automatycznego rozpoznawania twarzy. Obrazy będą na bieżąco porównywane z policyjną bazą danych, a wszelkie nieprawidłowości niemal w czasie rzeczywistym zgłaszane organom ścigania. Jak donosi „The Economic Times of India”, premier stanowy planuje wydać na niego ponad 2,5 mln USD z pieniędzy publicznych.

To tylko ułamek kosztów całego przedsięwzięcia. Budowa, której symboliczne rozpoczęcie planowane jest 2 kwietnia, będzie obejmować powstanie samego zespołu świątynnego, parkingu, muzeum oraz obiektów usługowych i noclegowych dla pielgrzymów. Odpowiada za nią specjalne powiernictwo, któremu rząd Indii 5 lutego przekazał w zarząd cały teren. Do kosztów świątyni doliczyć należy stałą obecność wzmocnionych oddziałów policji federalnej i stanowej, zarówno w trakcie powstawania jaki i po otwarciu zespołu świątynnego tylko o połowę mniejszego niż całe państwo watykańskie.

Budowa będzie też testem dla międzynarodowych koncernów. Z jednej strony nowy zespół świątynny może stać się jednym z głównych miejsc pielgrzymkowych ponad miliardowego społeczeństwa, co przyciągnie wiele przedsiębiorstw szukających swoich szans na olbrzymim indyjskim rynku. Odpychać zaś będą kontrowersje związane ze zniszczeniem zabytkowego meczetu i śmiercią wielu muzułmanów w pogromach z początku lat 90-tych oraz ryzyko zamachów terrorystycznych.

Ufundowanie tego zespołu świątynnego może stać się też nowym punktem sporu między Indiami a światem muzułmańskim, ze wszystkimi tego konsekwencjami dla zaangażowanych podmiotów biznesowych.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021