Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021

Jeśli nie odwrócimy trendu, nigdy nie dogonimy Zachodu

Autor: Bartosz Dyląg
Dodano: 20-02-2020 10:38

By skutecznie gonić Zachód, potrzebujemy wzrostu PKB rzędu 4 proc. Będzie o to bardzo ciężko bez znacząco wyższego – niż obserwujemy w ostatnich latach – poziomu inwestycji prywatnych. O tym, jak skutecznie stymulować inwestycje prywatne, będziemy dyskutować w trakcie sesji tematycznej „Invest” podczas EEC Trends w Warszawie, 25 lutego.

Zgodnie z zapisami Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, do 2025 roku udział inwestycji w PKB (łączny udział nakładów brutto na środki trwałe) powinien osiągnąć 25 proc.

Po spadkach w ostatnich latach do 18,2 proc. w 2018 roku, w ubiegłym roku odnotowaliśmy wzrost stopy inwestycji, które w sięgnęły 18,8 proc.

Ciągle jednak to wyraźniej mniej niż 20-proc. średnia unijna i zdecydowanie mniej niż poziom inwestycji w Czechach (25 proc.) czy Estonii i Rumunii (blisko 24 proc.). W Polsce motorem wzrostu gospodarczego wciąż jest konsumpcja.

Konsumpcja to za mało

Poziom inwestycji determinuje możliwości wzrostu PKB w kolejnych latach, dlatego większość ekonomistów jest zdania, że aby produkt krajowy brutto Polski rósł w średnim tempie ok. 4 proc. rok do roku, to wielkość inwestycji prywatnych powinna być znacząco wyższa. Relatywnie niski poziom inwestycji prywatnych jest bowiem istotną przeszkodą na drodze do utrzymania satysfakcjonującego poziomu wzrostu gospodarczego, pozwalającego na systematyczne zmniejszanie dystansu do czołowych gospodarek Europy Zachodniej.

Czytaj też: Zwiększyli wartość spółki 9-krotnie i sprzedali. Dla WNP.PL wyjaśniają, jak to się robi

- Inwestycje są potrzebne przede wszystkim do budowy potencjału dla tego wzrostu. Wzrost można oczywiście starać się stymulować innymi sposobami, niż inwestując w budowę potencjału gospodarczego, np. przez transfery socjalne i zwiększoną tym sposobem konsumpcję prywatną, niestety takie działania mają co najmniej dwie wady: są skuteczne tylko w krótkim okresie i - co jeszcze ważniejsze - stymulowanie wzrostu powyżej potencjału buduje w gospodarce nierównowagi i tzw. bańki spekulacyjne – wyjaśnia Piotr Dubno, analityk finansowy i szef Excelsior Capital.

Utrzymujący się niski poziom inwestycji prywatnych będzie miał jednoznacznie bardzo złe konsekwencje dla polskiej gospodarki. Inwestycje prywatne są bowiem inwestycjami o największym znaczeniu z powodu swojej efektywności. Są podstawą dla budowy tzw. potencjalnego wzrostu PKB.

Ich niski poziom spowoduje, że potencjalny wzrost PKB, i w konsekwencji wzrost nominalny, spadnie do poziomu ok. 2,5- 3 proc.

- Ten wzrost może się okazać za niski dla finansowania ambitnych programów społecznych i innych ewentualnych wzrostów w wydatkach publicznych. Niższy wzrost PKB  doprowadzi do napięć w budżecie, którego większość wydatków to wydatki sztywne pozbawione pola manewru w przypadku spadku wpływów budżetowych i w konsekwencji doprowadzi do konieczności zwiększania zadłużenia, aby te wydatki sfinansować – podkreśla Piotr Dubno i dodaje, że to z kolei, z jednej strony podniesie koszt długu, obciążając nie tylko finanse publiczne, ale też przedsiębiorstwa przez tzw. „efekt wypychania”.

Czytaj też: Prezes Deutsche Bank: kredyty frankowe mogły być genialnym rozwiązaniem

- W dalszej kolejności taki scenariusz zmniejszy atrakcyjność Polski w oczach inwestorów zagranicznych, co może prowadzić do dalszego obniżenia inwestycji sektora prywatnego – zaznacza analityk finansowy i szef Excelsior Capital.

Innowacje, głupcze

Prognozy w tym zakresie nie są optymistyczne. W 2020 roku polscy przedsiębiorcy nie zaczną masowo inwestować. Hamować ich będzie m.in. niepewność otoczenia prawnego i instytucjonalnego, wyhamowanie popytu, w połączeniu z niepewnością u naszych głównych partnerów handlowych.

Zgodnie z rekomendacjami Konfederacji Lewiatan, by pobudzić prywatne inwestycje, trzeba popracować nad stabilnym prawem, poprawą jego jakości, przyspieszeniem spraw sądowych, zwiększeniem mobilności pracowników czy zmianami w podatkach. 

Szansą na pobudzenie inwestycji krajowych przedsiębiorstw jest konieczność transformacji związanej z budową Przemysłu 4.0.

7 na 10 producentów z Polski zna koncepcję Czwartej Rewolucji Przemysłowej, wdrożyło lub planuje wprowadzić u siebie technologie wchodzące w jej skład. Niemal połowa spółek produkcyjnych w nad Wisłą ma zamiar zwiększyć nakłady na rozwój systemów informatycznych. Sześciu na 10 z nich zadeklarowało, że inwestycje te mają na celu zwiększenie produktywności.

Z badań wynika ponadto, że największą przeszkodą, której obawiają się firmy w kontekście wyzwań związanych z Industry 4.0, jest opór przed zmianami wewnątrz organizacji. Na barierę tę wskazuje ponad połowa ankietowanych przedsiębiorców. Drugim wielkim hamulcem we wdrażaniu nowych technologii jest brak wystarczających środków finansowych.

Rozwiązania będące częścią Przemysłu 4.0 słono kosztują, ale inwestycje w nie są zwyczajnie koniecznością. Duże nakłady inwestycyjne mogą być problemem w kontekście obserwowanej już korekty PKB, jednak musimy być świadomi, że ich odkładanie niesie ze sobą zagrożenie, że liderów światowej gospodarki nie dogonimy w dającej się przewidzieć przyszłości.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021