Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020

Adam Gawęda: Wszystkie spółki węglowe zmienią organizację pracy, by ograniczyć zagrożenie

Autor: PAP
Dodano: 24-03-2020 12:59

Wzorem Jastrzębskiej Spółki Węglowej również pozostałe górnicze firmy zmienią organizację pracy, m.in. ograniczając ilość zmian i zmniejszając co najmniej o jedną trzecią liczbę pracujących w danym dniu osób – poinformował wiceminister aktywów państwowych Adam Gawęda.

Od poniedziałku zatrudniająca ok. 22 tys. osób Jastrzębska Spółka Węglowa wprowadziła trzy sześciogodzinne zmiany robocze, zamiast czterech 7,5-godzinnych.

Pomiędzy zmianami są dwie godziny przerwy, podczas których dezynfekowane są łaźnie i inne przestrzenie wspólne.

Podobne działania mają wprowadzić pozostałe spółki: Polska Grupa Górnicza (największy producent węgla, zatrudniający ponad 41 tys. osób), Tauron Wydobycie i Bogdanka.

- Generalnie we wszystkich zakładach i kopalniach idziemy w tym kierunku, żeby zmiany nie stykały się ze sobą - by były pomiędzy zmianami przerwy pozwalające na dezynfekcję, odkażenie, przewietrzenie pomieszczeń - także tych, gdzie górnicy pobierają lampy, sprzęt ochrony osobistej, pochłaniacze, aparaty ucieczkowe - wyjaśnił Adam Gawęda.

Wiceminister przyznał, że już obecnie - wobec podjętych działań profilaktycznych i monitorujących zagrożenie - część załogi kopalń pozostaje w domach - nie tylko w przypadkach formalnej kwarantanny, ale także ryzyka w sytuacji, gdy ktoś z rodziny górnika został zaliczony do grupy zwiększonego ryzyka.

- Staramy się tymi działaniami nie dopuścić do przeniesienia się wirusa na tereny kopalni. Jak dotąd, mimo dużego ruchu załogi, udaje nam się to. Obyśmy potrafili ciągle to utrzymać - to jest nasz główny cel" - podkreślił wiceszef resortu aktywów państwowych, wskazując, iż planowane działania służą dalszemu zmniejszaniu ryzyka związanego z koronawirusem.

Spółki węglowe rozważają także możliwość czasowego skoszarowania grupy osób kluczowych dla zachowania ciągłości pracy kopalń.

- Mogłoby to dotyczyć części załogi, która jest newralgiczna, strategicznie ważna, a której nie mamy w dużej ilości - mam tu na myśli osoby uprawnione do obsługi urządzeń szybowych, stacji załadowczych, dyspozytorni. Infrastruktura krytyczna jest objęta szczególną kontrolą i zastanawiamy się nad skoszarowaniem tych osób - poinformował wiceminister, zapowiadając decyzje w tej sprawie najdalej w środę.

Skoszarowanie - jeżeli ostatecznie do niego dojdzie - miałoby trwać dwa tygodnie, zaś rodzaj postojowego dla pozostałych pracowników - tych, pozostających w domu wobec zmniejszenia ilości zmian roboczych - tydzień.

Postojowe miałoby charakter rotacyjny - po tygodniu osoby dotąd niepracujące wróciłyby do pracy, a kolejna grupa zostałaby objęta postojem.

- Załoga pozostająca w danym tygodniu w domach będzie naturalną rezerwą na okoliczność ewentualnego przeniesienia się infekcji  - wyjaśnił Adam Gawęda. 

Ocenił, że w ramach rotacji w domach może pozostawać co najmniej trzecia część załogi kopalń.

Już obecnie w kopalniach wprowadzono także zmiany dotyczące zjazdu górników na dół, ograniczając liczbę osób w "szolach", czyli kopalnianych "windach" o połowę.

- Tym samym czas zjazdu ludzi jest wydłużony. Ponadto przez cały czas transportu pracownicy są w maskach ochronnych - poinformował wiceminister, wskazując, iż stosowane w kopalniach maski przeciwpyłowe mogą również zabezpieczać przed przeniesieniem infekcji koronawirusa.

Zmiany objęły także podziemny transport - w bliższe rejony górnicy idą pieszo, zaś jeśli korzystają z kolejek - podwieszanych lub spągowych (szynowych) - nie siadają blisko siebie.

Z analiz wykona, że środki transportu to miejsca bardziej narażone na ewentualne przeniesienie infekcji; w wyrobiskach dołowych, gdzie jest ciągła wentylacja i stały przepływ powietrza, możliwości bezpośredniego zainfekowania są znikome.

Jak dotąd wśród pracowników kopalń węgla kamiennego nie stwierdzono przypadków zakażenia koronawirusem SARS-Cov-2. Wywołuje on chorobę o nazwie COVID-19. Objawia się ona najczęściej gorączką, kaszlem, dusznościami, bólami mięśni i zmęczeniem. Podejrzewa się, że do zarażenia koronawirusem, który może wywoływać groźne dla życia zapalenie płuc, doszło w Chinach pod koniec 2019 r.

Jak podało we wtorek Ministerstwo Zdrowia, łączna liczba osób zakażonych w całym kraju to 774. Do wtorkowego przedpołudnia potwierdzono łącznie 25 nowych przypadków. Dziewięć zakażonych osób zmarło.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020