Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020

Ekspert: po koronawirusie firmy muszą zdywersyfikować łańcuchy dostaw

Autor: PAP
Dodano: 26-03-2020 13:42

Obecny kryzys pandemiczny pokazał, jak bardzo globalne firmy uzależnione są od dostaw z Azji, dlatego gdy minie, będą musiały zwrócić większą uwagę na dywersyfikację łańcuchów dostaw - zwraca uwagę Kamil Kucharczyk z Deloitte.

Jak zwraca uwagę Kucharczyk, globalizacja doprowadziła do współzależności krajów i gospodarek, a wielkie korporacje np. europejskie polegają na centrach produkcyjnych znajdujących się w odległych krajach, w tym m.in. azjatyckich.

"Do tej pory pozwalało to minimalizować koszty, tym samym zwiększać zyski. Obecny kryzys pandemiczny pokazał, jak bardzo globalne firmy są w swoim łańcuchu dostaw uzależnione od Chin. Odczuli to niemal wszyscy przedsiębiorcy, niezależnie od branży, w której funkcjonują, w tym także technologiczni giganci. W efekcie, odczuli to również klienci końcowi" - wskazuje ekspert Deloitte.

Jego zdaniem w efekcie pandemii, firmy będą musiały zwracać większą uwagę na dywersyfikację łańcucha dostaw, zwłaszcza że kwestia ta będzie zyskiwała na znaczeniu również w ocenie inwestorów, którzy w obawie przed paraliżem produkcji i sprzedaży, będą baczniej przyglądać się temu, jak łańcuch dostaw wygląda, gdzie dana firma produkuje i jakich ma poddostawców. "Klasyczne stwierdzenie +Business as a going concern+, czyli prowadzenie działalności na dotychczasowych zasadach, na naszych oczach przestaje mieć rację bytu" - podkreślił ekspert.

Wskazał on również, że w perspektywie średnioterminowej firmy będą musiały zmierzyć się z licznymi wyzwaniami w zarządzaniu operacyjnym. "Pamiętajmy jednak, że nie wszyscy w sektorze dóbr konsumenckich są dziś dokładnie w tej samej sytuacji" - ocenił, dodając, że dla niektórych firm obecny kryzys zrodził dużą szansę, by ten rok zakończyć lepszym niż przewidywany wynikiem finansowym. Chodzi m.in. o wytwórców produktów z długą datą przydatności do spożycia: kasz, ryżu, makaronu, mąk czy konserw, firm z sektora e-grocery, a także firm cateringowych specjalizujących się w tzw. dietach pudełkowych.

Według Kucharczyka w odmiennej sytuacji są producenci tzw. produktów trwałych oraz dóbr luksusowych. "Konsumenci w kryzysowych momentach wstrzymują się z kupowaniem rzeczy, które nie są im niezbędne do życia" - wskazał. W jego ocenie, to m.in. obuwie, odzież, meble, samochody czy nieruchomości. "W jeszcze większych kłopotach znajduje się cała branża usługowa dóbr konsumenckich: restauratorzy, hotelarstwo, transport, turystyka, salony fryzjerskie i kosmetyczne, siłownie, kina - większość z nich niemal z dnia na dzień musiały zamknąć swoje placówki i na razie nie wiadomo, kiedy będą mogły wrócić do normalnego funkcjonowania" - wskazał ekspert.

Jego zdaniem nie wiadomo, czy po ustaniu pandemii, trwale nie zmienią się przyzwyczajenia i preferencje konsumentów, co postawi pod znakiem zapytania przyszłość wielu firm z segmentu usług konsumenckich.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020