Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020

Wygrani i przegrani na rynku nieruchomości. Koronawirus kształtuje nowy ład

Autor: Tomasz Elżbieciak
Dodano: 19-05-2020 17:59

Szybko rozwijający się rynek nieruchomości magazynowo-przemysłowych pod wpływem pandemii koronawirusa otrzymał kolejny bodziec do rozwoju. Po przeciwnej stronie znalazły się obiekty handlowe oraz hotele. Natomiast największe znaki zapytania dotyczą biurowców.

- Obecnie największym wygranym jest rynek nieruchomości magazynowo-przemysłowych, który radził sobie bardzo dobrze już przed wybuchem pandemii. W ciągu ostatnich trzech lat powiększał się średnio o 2,5 mln m kw. rocznie. Obecnie jego wielkość to prawie 19 mln m kw. - wskazał Kołodziejczyk.

Dodał, że również pierwszy kwartał 2020 r. był bardzo dobry dla tego segmentu rynku i nie były widoczne żadne negatywne skutki pandemii. Choć deweloperzy, inwestorzy i najemcy obserwują rozwój sytuacji, to nie komunikują istotnych zmian swoich strategicznych planów.

- Dlaczego tak się dzieje? Część firm już wcześniej się zorientowała, że ich dostęp do klientów w Europie wymaga tego, aby znajdować się bliżej rynków zbytu - zarówno pod względem produkcyjnym, jak i magazynowym - wyjaśnił Kołodziejczyk.

Handel przechodzi do sieci

Aktualnie rozwój e-commerce bardzo mocno napędza popyt na powierzchnie magazynowe, ale zmienia się też ich charakterystyka. Magazyny coraz częściej są lokowane w miastach lub na ich obrzeżach, co pozwala szybciej dostarczać zakupy.

Głównym przegranym podczas pandemii są natomiast nieruchomości handlowe. Rynek ten już przed kryzysem był mocno nasycony. Pod tym względem Polska osiągnęła poziom podobny do Wielkiej Brytanii, a mianowicie ok. 400 m kw. powierzchni na 1000 mieszkańców.
Jak stwierdził Kołodziejczyk, pandemia przyspieszyła transformację rynku. Dobrze położone obiekty handlowe sobie poradzą, ale wiele centrów handlowych zlokalizowanych w mniej atrakcyjnych punktach może mieć problemy z wynajmem powierzchni. Dlatego rynek tradycyjnych obiektów handlowych może zacząć się kurczyć.

Niewiadomą pozostają biurowce, które opustoszały w ostatnich miesiącach z powodu przejścia na zdalny model pracy. Obecnie jednak coraz więcej pracowników wraca do biur, a niektórym firmom eksperyment z pracą zdalną się nie sprawdził. Trzeba zatem poczekać na długoterminowe strategie najemców biur, która pokaże czy popyt na te powierzchnie może się osłabić.

Kryzys okazją do przejęć

Zdaniem Bolesława Kołodziejczyka, los wielu obiektów będzie zależał od tego, jak długo będzie trwał kryzys popytowy związany z zamrożeniem gospodarki. Tu na największe zagrożenie są wystawione nieruchomości hotelowe i handlowe.

Kluczowe jest to, czy obiekty będą w stanie utrzymać swoją wartość w obliczu kryzysu. W negatywnym scenariuszu byłby to cios dla funduszy i instytucji finansowych, które inwestują w tego typu nieruchomości. Już teraz natomiast banki bardzo ostrożnie podchodzą do finansowania nowych projektów.
Kryzys jest jednak zawsze szansą dla tych podmiotów, które szukają okazji do przejęć przecenionych aktywów. Stąd, jak wskazał Kołodziejczyk, można oczekiwać, że może pojawić się większy ruch na rynku fuzji i przejęć.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020