Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020

Długi cień koronawirusa. W budowlance będzie trudniej

Autor: Tomasz Elżbieciak
Dodano: 22-05-2020 12:00 | Aktualizacja: 22-05-2020 12:15

Branża budowlana, jako jedna z niewielu, praktycznie nie odczuła większych perturbacji z powodu pandemii koronawirusa. Sektor nie został objęty - poza podwyższeniem wymogów sanitarnych - żadnymi administracyjnymi ograniczeniami. Firmy mają pełne portfele zamówień, współpraca ze stroną publiczną przebiega pozytywnie, a ten rok może przynieść przyzwoite zyski. Źródłem uzasadnionych obaw są kolejne lata.

Podczas EEC Online minister infrastruktury Andrzej Adamczyk zapewnił, że projekty drogowe i kolejowe będą dalej realizowane.

Wirus nas nie zatrzyma

- Budowy w różnych państwach Unii Europejskiej mają się różnie. W części z nich funkcjonują w miarę normalnie, to znaczy ze sporymi obostrzeniami, ale jednak są realizowane. Są też państwa, w których realizacja inwestycji jest całkowicie wstrzymana - podkreślił Adamczyk, dodając, że Polsce sytuacja jest całkowicie odmienna.


- Koronawirus nie może nas zatrzymać - zadeklarował minister. Wskazał przy tym, że najważniejsze jest zabezpieczenie pracowników środkami ochrony. Ten warunek musi być spełniony na wszystkich budowach.

- Zapewniam wszystkich, którzy realizują duże, średnie projekty drogowe i kolejowe, że one będą dalej realizowane. Zapewniam wszystkich podwykonawców, którzy angażują się podobnie jak producenci, którzy produkują na rzecz tych inwestycji - to nie tylko kruszywa, nie tylko materiały masowe, ale także inne niezbędne materiały - zapewniam wszystkich, że ta produkcja jest niezaburzona - powiedział Adamczyk.
- Nie wygaszamy inwestycji na poziomie samorządowym. Tam skierowane są niebagatelne kwoty finansowe. W tym roku to kwota 3,2 mld zł. Jeżeli dodamy do tego pieniądze samorządów rzędu 40-50 proc. finansowania inwestycji, daje nam to razem od 5 do 6 mld zł - powiedział Adamczyk.

Minister zapewnił przy tym, że rząd utrzyma poziom finansowania dużych i średnich projektów drogowych i kolejowych, co oznacza kontynuację budów przy realizacji projektów zawartych w Krajowym Programie Kolejowym i finansowanych z Programu Budowy Dróg Krajowych.

Publiczny motor

Motorem polskiego budownictwa są inwestycje publiczne, dlatego na skutek pandemii koronawirusa istotne zmiany pojawiły się też w regulacjach dotyczących zamówień publicznych.

Mateusz Grabiec, partner w kancelarii Baker McKenzie, wskazał, że oceny rynku w kwestii tych zmian są niejednoznaczne, w tym również negatywne, m.in. z powodu arbitralności po stronie zamawiających czy większego uprzywilejowania podwykonawców względem wykonawców.
- Plusem jest to, że te regulacje wymuszają działania, które mają zapobiec powstawaniu sporów. Dotyczy to choćby obowiązku wzajemnego informowania o wpływie koronawirusa na realizację kontraktu oraz wskazanie w regulacjach przykładów takich okoliczności - stwierdził Grabiec. - Rozwiązania ustawowe ściągają też z zamawiających pewien ciężar wątpliwości, pojawiający się na gruncie dyscypliny finansowej czy odpowiedzialności karnej - dodał.

Zdaniem Grabca, wprowadzone w czasach pandemii rozwiązania nie pozostaną bez wpływu na sektor prywatny oraz dalsze stosowanie Prawa zamówień publicznych.

- Ten nowy schemat postępowania czerpie z rozwiązań spotykanych przy nadzwyczajnych okolicznościach na rynku prywatnym. Z drugiej strony zapewne też rynek prywatny będzie korzystał z tego, że w tzw. ustawach anty-covid wymieniono okoliczności, które mają wpływ na realizację umowy - ocenił Grabiec.

- Celem ustawodawcy było więc nie tyle stworzenie automatyzmu postępowania, co klimatu do działań, które muszą być podejmowane szybko w obecnych realiach - dodał.

Grabiec wyraził przy tym dużą nadzieję co do nowego Prawa zamówień publicznych, które zacznie obowiązywać od początku 2021 r. W jego opinii, może ono pozwolić na realizację umów w duchu efektywnej i równej współpracy, co wpłynie na standardy na całym rynku.

Zdaniem Huberta Nowaka, prezesa Urzędu Zamówień Publicznych, nie będzie problemów, aby przygotować się odpowiednio do stosowania nowego Pzp, gdyż jego wejście w życie jest poprzedzone 15-miesięcznym vacatio legis. Natomiast 18 rozporządzeń wykonawczych do nowej ustawy ma pojawić w trzecim kwartale 2020 r.

Jeszcze przed wybuchem pandemii UZP organizował w temacie nowego Pzp konferencje, a obecnie planuje też szkolenia. W październiku ma zostać wydany komentarz do ustawy, a już pojawiły się propozycje kryteriów pozacenowych do oceny wykonawców.
Odnosząc się do bieżących wydarzeń Nowak podkreślił, że ciągu dwóch miesięcy powinny zostać rozładowane kolejki, które pojawiły się z powodu zawieszenia organizacji posiedzeń jawnych oraz rozpraw przed Krajową Izbę Odwoławczą.

Zdaniem szefa UZP, KIO jest do tego organizacyjnie dobrze przygotowana. Rozprawy przed Izbą ruszają 25 maja i zaplanowano ich dwanaście tego dnia

Nowak zwrócił przy tym uwagę, że statystyki z minionych lat pokazują, iż połowa spraw kierowanych do KIO nie jest rozpatrywana merytorycznie z powodu braków formalnych lub wycofania odwołania przez wykonawcę. Podobnie może być obecnie w przypadku nagromadzonych spraw.

Pełne portfele

Bartłomiej Sosna, ekspert firmy badawczej Spectis, podczas EEC Online informował, że na koniec 2019 r. zagregowany portfel zamówień 20 największych firm był warty ok. 58 mld zł i był o 8 proc. większy niż rok wcześniej.

Ze wstępnych danych po pierwszym kwartale 2020 r. wynikało, że portfel ten urósł już do ponad 60 mld zł. W efekcie w najbliższych kwartałach wykonawcy nie muszą obawiać się wykorzystanie swojego potencjału.

Pierwszy kwartał tego roku przyniósł też blisko 6-procentowy wzrost produkcji budowlano-montażowej, w czym oczywiście sporo zasług miała ciepła zima.

- W kolejnych kwartałach oczekujemy, że dynamika będzie wyhamowywała i przyjmie też wartości ujemne. W całym 2020 r. spodziewamy się wyniku na niedużym minusie. Więcej obaw dotyczy 2021 r. i tego, ile będzie wówczas nowych inwestycji w sektorze prywatnym - wyjaśnił Sosna.
Ekspert, pytany o sytuację w głównych segmentach rynku budowlanego, wskazał, że inwestycje drogowe mają już swój szczyt za sobą, gdyż wcześnie rozpoczęto realizację przedsięwzięć z obecnego budżetu unijnego.

Na koniec pierwszego kwartału 2020 r. w realizacji znajdowały się drogi ekspresowe i autostrady o długości niespełna 1 tys. km, a rok wcześniej było to ok. 1,3 tys. km.

- Dołek jest do zasypania, jeśli w najbliższych miesiącach GDDKiA wzmocni swoją aktywność kontraktową. To jednak schyłek tego budżetu unijnego, więc inwestycje takie jak program 100 obwodnic czy CPK będą mogły oddziaływać na rynek dopiero po 2022 r. - ocenił Sosna.

Natomiast w sektorze kolejowym mamy szczyt aktywności inwestycyjnej i będzie on trwał praktycznie do końca realizacji obecnej perspektywy budżetu unijnego, czyli do 2023 r., a może nawet 2024 r. Wciąż na etapie planowania, projektowania lub przetargu pozostają inwestycje PKP PLK o wartości ok. 15 mld zł.

Najgorzej sytuacja wygląda w segmencie inwestycji samorządowych, gdzie najwięcej przetargów ogłaszano w 2018 r., a miniony rok przyniósł już spadek nowych postępowań o ponad 20 proc.

Bartłomiej Sosna, pytany o rentowność firm budowlanych, wskazał, że pozytywnie może wpłynąć na nią niższy poziom kosztów.

Z uwagi na kryzys wywołany przez pandemię koronawirusa doszło do spadków cen ropy, energii elektrycznej oraz uprawnień do emisji CO2. Do tego od ubiegłego roku tanieje stal. Zmniejszyła się też presja płacowa. Zatem kontrakty podpisywane przed kilkunastoma miesiącami mogą dzięki temu cechować się ponadprzeciętną rentownością.

Na froncie drogowo-kolejowym

Podczas EEC Online można było dowiedzieć się również, jak przedstawiają się tegoroczne plany inwestycyjne dwóch największych zamawiających w Polsce, czyli GDDKiA i PKP PLK. Perspektywy oceniło również dwóch największych, generalnych wykonawców - Budimex i Strabag, także Track Tec - wiodący producent wyrobów dla infrastruktury kolejowej.

Tomasz Żuchowski, p.o. Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad informował, że koronawirus nie wpłynął w żaden sposób na tegoroczne plany przetargowe.

- Podtrzymujemy plany na ten rok, dotyczące ogłoszenia 25 postępowań przetargowych. Dotąd zostały ogłoszone cztery, kolejne sześć będziemy chcieli ogłosić jeszcze w pierwszym półroczu tego roku - wskazał Żuchowski.
Poinformował, że w tym roku GDDKiA ma podpisanych już 16 dużych umów o wartości ok. 10 mld zł, a plan na cały rok zakłada podpisanie 29 umów na łączną kwotę ok. 19 mld zł.

GDDKiA realizuje obecnie 96 zadań o wartości 46 mld zł, a w budowie znajduje się prawie 1,2 tys. km nowych tras. Ponad 135 zadań znajduje się w przygotowaniu i obejmują one drogi o długości ponad 2,7 tys. km

- Natomiast na program budowy 100 obwodnic w tym roku planujemy uruchomić ok. 3,5 mld zł. Te liczby pokazują, że perspektywy najbliższych lat, co najmniej do 2026 r., są dobre dla branży budowlanej - zaznaczył Żuchowski.

Arnold Bresch, członek zarządu PKP PLK ds. realizacji inwestycji, podkreślał, że Krajowy Program Kolejowy jest rozpędzony i znajduje się w apogeum. W realizacji znajdują się umowy o łącznej wartości 43 mld zł, co jest historycznym rekordem.

- Do końca roku zamierzamy podpisać kolejne umowy i ogłosić nowe przetargi. W sumie tych postępowań czeka nas na kwotę ok. 11 mld zł - powiedział Bresch.
Wyraził przy tym nadzieję, że dialog prowadzony przez PKP PLK z rynkiem budowlanym w celu wypracowania nowych warunków umów oraz partnerskich relacji będą skutkowały utrzymaniem dobrego tempa realizacji inwestycji. Ubiegły rok był rekordowy pod względem wartości wydatków inwestycyjnych - wyniosły one ponad 10 mld zł.

- Mamy nadzieję, że uda się utrzymać potencjał wykonawczy na nową perspektywę unijną. Projekty są już przygotowywane i będziemy gotowi, aby od ruszyć z przetargami - wskazał Bresch.

- Jeśli w 2021 r. będzie już możliwość ogłaszania przetargów z nowej perspektywy unijnego budżetu, to będziemy mieć przygotowaną dokumentację na zadania warte 40 mld zł. Nasza spółka nie powieli błędów z przeszłości z „pustymi szufladami” - zapowiedział.

Branża wypatruje przetargów

Na ogłaszanie nowych przetargów liczy Track Tec. Wiceprezes spółki Krzysztof Niemiec przypomniał, że tegoroczne wydatki z Krajowego Programu Kolejowego mają wynieść ponad 12 mld zł.

Jednak wyroby do tych zadań, czyli podkłady i rozjazdy, zostały już dostarczone lub znajdują się w depozytach. Natomiast w 2021 r. wartość inwestycji kolejowych ma sięgnąć niespotykanej dotąd wielkości ponad 15 mld zł.
Zdaniem Krzysztofa Niemca część przetargów planowanych na przyszły rok powinna zostać więc ogłoszona jeszcze w 2020 r., aby uniknąć wahań na rynku związanych luką podaży nowych zleceń. To wpłynęloby na stabilizację cen w przetargach oraz pozwoliłoby dostawcom zaplanować moce produkcyjne.

Odnosząc się do tematu nowych technologii wiceprezes Track Tecu stwierdził, że „przez wiele lat to inni dyktowali nam standardy”. Teraz, gdy polskie firmy, tak jak Track Tec, są aktywne na globalnych rynkach, ważne jest, aby ich rozwiązania w jak największym stopniu były wykorzystywane również w Polsce. Jako pozytywny przykład wskazał on współpracę z PKP PLK przy testowaniu rozjazdów spółki na Centralnej Magistrali Kolejowej. Tak, aby mogły one być później wykorzystywane przy budowie kolei dużych prędkości w Polsce.

Dariusz Blocher, prezes Budimeksu, informował, że grupa wchodząc w 2020 r. zakładała utrzymanie wielkości portfela i lekki wzrost przychodów oraz rentowności.

- Pandemia spowodowała trochę perturbacji, ale wbrew pozorom nie będzie ona wpływać na tegoroczne wyniki. Liczymy na podpisywanie kolejnych umów. W części budowlanej naszej działalności nie będziemy w tym roku dotknięci dużymi zmianami - powiedział Blocher.
Ucierpi natomiast, zdaniem Blochera, biznes deweloperski zmagający się z dużymi spadkami sprzedaży mieszkań. Jednak prezesa Budimeksu bardziej martwi nie to, co nastąpi później. Kluczowe pytanie dotyczy tego, jak będzie wyglądał nie tylko poziom inwestycji centralnych - kolejowych i drogowych - ale także przedsięwzięć samorządowych i prywatnych.

- Obecnie współpraca z centralnymi zamawiającymi układa się bardzo dobrze. Warto myśleć o nowych inwestycjach, ale też o tym, na jakiej stopie będziemy ze sobą współpracowali - podkreślił Blocher.

- Prace zostały już praktycznie w tej kwestii zakończone z PKP PLK. W zasadzie wypracowaliśmy nowy wzorzec umowy, który choć nie jest idealny to spełnia wiele postulatów branży. Stoimy u progu rozmów w tej sprawie z GDDKIA i mamy nadzieje, że uda się wypracować partnerskie standardy współpracy - stwierdził.

Wojciech Trojanowski, członek zarządu grupy Strabag w Polsce przekazał, że w 2020 r. firma wchodziła z dużym portfelem zamówień i planowała zwiększyć przychody, poprawić wyniki, a także dalej podnosić poziom portfela.

- Obecne wydaje się, że te założenia uda się wypełnić. Cieszy nas dobra współpraca z GDDKiA i PKP PLK oraz ich deklaracje co do nowych przetargów. Martwią nas jednak inwestycje samorządowe i prywatne - powiedział Trojanowski.
- Najgorsze dla budownictwa będą lata 2021-2022. Dlatego tak ważne są inwestycje publiczne oraz ich warunki. Duże nadzieje wiążemy też z rozwojem partnerstwa publiczno-prywatnego, w tym spełnienie zapowiedzi GDDKiA w tym temacie - dodał.

Pytany o sytuację na rynku pracy wskazał natomiast, że pandemia rozpoczęła się w momencie startu sezonu budowlanego. Dlatego budownictwo jest obecnie jednym z niewielu sektorów, który zwiększa zatrudnienie, co pokazuje znaczenie tego sektora dla gospodarki.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020