Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020

Eksport, import, pandemia. Polska radzi sobie nieźle

Autor: Adrian Ołdak
Dodano: 24-05-2020 06:00

Pandemia Covid-19 rzutuje na działalność polskich firm, które czerpią swą siłę ze sprzedaży zagranicznej. Na razie nie jest to jednak dla nich bardzo groźne. Dane wskazują na spadek poziomu polskiego eksportu, lecz na tle innych krajów nie wypadamy źle. Przedstawiciele firm, którzy na EEC Online dzieli się z nami opiniami, twierdzą, że nie planują zmian w strategiach. Najbardziej doskwiera im niepewność.


Eksport w ostatnich latach jest dla naszej gospodarki coraz ważniejszy. W 2019 r. polski produkt krajowy brutto wyniósł 2,27 bln zł, a eksport oszacowano na 1,26 bln zł. To, co wysyłamy zagranicę w postaci towarów i usług, stanowiło 55,5 proc. PKB. W pierwszym kwartale tego roku polski eksport wzrósł o 0,6 proc., a import spadł o 0,4 proc. Mieliśmy nawet sporą nadwyżkę w saldzie obrotów. Dane za marzec, kiedy pandemia Covid-19 rozlała się na Europę i Polskę, nie są już jednak tak dobre: eksport polskich towarów osłabił się o 5,6 proc. a import - o 2,5 proc.


Eksport - import. Stan i prognozy

- Silnik, który napędza polski wzrost gospodarczy ciągle pracuje - na zwolnionych obrotach, ale pracuje. Powiedziałbym, że nawet lepiej niż w przypadku innych krajów europejskich. Spadek polskiego eksportu w marcu o około 6 proc. można uplasować po stronie informacji optymistycznych, jeśli wziąć pod uwagę, że większe spadki, z reguły około 10 proc., odnotowały Niemcy, Włochy czy pozostałe kraje Grupy Wyszehradzkiej: Słowacja, Czech i Węgry - wylicza Janusz Chojna, kierownik zespołu handlu zagranicznego w Polskim Instytucie Ekonomicznym.

Dane opisujące sytuację w marcu są bardzo zróżnicowane. O ile eksport do Włoch i Francji spadł o ponad 20 proc., o tyle do Niemiec był w zasadzie na poziomie z marca ub. r., a wzrósł do transformujących się krajów europejskich i pozaeuropejskich krajów rozwijających się.

Duże znaczenie ma to, co przedsiębiorstwa eksportują. Podczas kryzysu finansowego w latach 2007-09 najbardziej poszkodowani zostali producenci towarów konsumpcyjnych trwałego użytku: samochodów osobowych czy artykułów gospodarstwa domowego. Dlatego, w opinii Janusza Chojny, firmy, które eksportują taki asortyment, powinny spodziewać się znacznie większych strat niż przedsiębiorstwa eksportujące żywność, farmaceutyki, czy inne dobra, na które popyt nie spada, a nawet rośnie.

Struktura towarowa polskiego eksportu łączy się w pewien sposób ze strukturą własnościową przedsiębiorstw. Covid-19 uderzył w globalne łańcuchy wartości. Kryzysem mocniej zostały zatem  dotknięte firmy wchodzące w ich skład, czyli bardziej te z udziałem kapitału zagranicznego niż te należące do kapitału polskiego.

Według prognozy Komisji Europejskiej Polska jest jedynym krajem w Unii, obok Malty, w którym spadek wolumenu eksportu towarów i usług będzie miał w tym roku wartość jednocyfrową - 9,8 proc.

- Bardzo znamienna jest prognoza Światowej Organizacji Handlu (WTO). Zawiera dwa scenariusze. Podstawowy mówi, że światowy handel osłabi się o kilkanaście procent. W scenariuszu bardziej pesymistycznym spadek wynosi około 1/3... Jeśli pandemia uderzy jesienią drugi raz, można spodziewać się właśnie tego - ocenia Janusz Chojna.

19 maja Polski Instytut Ekonomiczny opublikował raport „Szlaki handlowe po pandemii Covid-19", z którego wynika, że Polska ma szansę skorzystać na zmianie przebiegu globalnych łańcuchów dostaw.

- W scenariuszu maksymalnym „zyski” czy dodatkowa wartość dodana uzyskana dzięki eksportowi w Polsce mogłaby osiągnąć wartość ponad 8 mld dolarów rocznie, co przekładałoby się na niemal 2 proc. PKB - mówi ekspert PIE. - To pewna możliwość... Czy uda się ją przekuć w realne wyniki przedsiębiorstw i całej gospodarki, w realny wzrost eksportu, zależy o kompleksu czynników, przede wszystkim konkurencyjności gospodarki. Na tle innych krajów jest ona oceniana stosunkowo wysoko. Po stronie plusów postawić można gęstą sieć poddostawców, poprawiającą się w ostatnich latach infrastrukturę i wysoką jakość kadr pracowniczych. Barierą można być coraz większa trudność w ich dostępności.

Czytaj więcej: Polska może zyskać na wyjściu części produkcji z Chin. Kwota robi wrażenie

Pomoc dla firm

Wsparcie polskiemu eksportowi zapewnia Polska Agencja Inwestycji i Handlu. Tak jak wiele podmiotów życia gospodarczego w czasie pandemii zmieniła swój sposób działania.

- Dostosowujemy się do oczekiwań przedsiębiorców. Przed Covidem-19 dotyczyły głównie organizacji spotkań B2B. Odbyły się ich tysiące. Dziś koncentrujemy się na poszukiwaniu kontrahentów i kooperantów w związku ze skracaniem łańcuchów dostaw. Szukamy dla firm partnerów, którzy pozwolą im realizować produkcję bez zakłóceń - mówi Grażyna Ciurzyńska, p.o. prezes Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu. - Wzrosła też nasza rola na rynku krajowym, gdzie zaczęliśmy intensywnie łączyć podaż z popytem. Jeśli zwraca się do nas producent, który szuka określonego komponentu, to najpierw sprawdzamy, czy w naszym kraju są firmy, które go wytwarzają. Chodzi o to, by wzmacniać też polską gospodarkę i pomagać małym i średnim firmom.

Jej zdaniem, nie należy spodziewać się bardzo dużej zmiany w organizacji i kierunkach globalnej wymiany towarów i usług. Nauka z poprzednich kryzysów podpowiada, że po pierwszym szoku handel międzynarodowy wraca na swoje tory. Skala wstrząsu, którą wywołał Covid-19, wydaje się  jednak tak duża, że pewne korekty mogą zamienić się w trwałe rozwiązania. Będą to jednak tylko korekty, a nie rewolucja.

- Spadek polskiego PKB prognozowany na poziomie - 3,4-3,5 proc. na pewno uwidoczni się w eksporcie i imporcie. Saldo obrotów handlu zagranicznego na koniec roku może być jednak porównywalne z rokiem poprzednim. Co oznacza, że w roku 2021 powinniśmy się mocno odbić i osiągnąć wzrost PKB na poziomie 5 proc. - mówi prezes PAIH, zapewniając, że wrócimy do normalności. - To się nie stanie za dwa, trzy miesiące, ale wierzę, że w przyszłym roku, jeśli chodzi o targi czy konferencje, będziemy mogli funkcjonować jak dawniej.

Na razie PAIH przymierza się do organizacji misji gospodarczej do Ameryki Łacińskiej. Wstępny termin: IV kwartał tego roku.

Na pierwszej linii

Czy i jak pandemia Covid-19 wpłynęła na życie firm? Nikt tego nie powie lepiej niż praktycy biznesu.

- Obserwujemy zmianę w strategii i kierunkach prowadzenia międzynarodowej działalności gospodarczej, ale to proces, który rozpoczął się już wcześniej. Covid-19 działa jak katalizator, unaocznił pewien trend, przyśpieszył jego realizację, niemniej działo się to już ewolucyjnie wcześniej - ocenia Weronika Achramowicz, partner w kancelarii Baker McKenzie. - Dużo mówi się teraz o relokacji fabryk do państw macierzystych lub w ich pobliże, w każdym razie o wyjściu z Chin, a niektóre państwa wprost sponsorują takie działania. Na skutek Covid-19 ta tendencja się nasiliła, ale widoczna był już wcześniej, bo Chiny stały się drogie; zmiany w tamtejszym kodeksie pracy spowodowały wzrost kosztów zatrudnienia.

Zdaniem mecenas Achramowicz, dużo się mówi o pożegnaniu globalizacji - i od czasu kryzysu finansowego różne państwa podejmują działania, które ją "przeformatowują", ale w pełni nie jest to możliwe, bo współczesny świat to system naczyń połączonych.

Czytaj także: Produkcja wraca do domu. To koniec handlu, jaki znamy

Grupa Apator ma siedem spółek w kraju, w większości to firmy produkcyjne, i osiem za granicą (to przede wszystkim przedstawiciele handlowi, głównie w Europie Zachodniej). Ze sprzedaży na eksport urządzeń służących do pomiaru: wody, ciepła, gazu i energii elektrycznej oraz elementów do automatyzacji sieci i sterowników grupa uzyskała w ub. r. ponad 50 proc. swoich przychodów. To 440-450 mln zł.
- Rok 2020 zaczął się dla nas dobrze. Zanotowaliśmy 10-procentowy przyrost sprzedaży w I kwartale. Spodziewamy się jednak spadku. W tegorocznych planach założyliśmy dużą ekspansję sprzedaży eksportowej. Obawiamy się, że na skutek pandemii skończy się jednak na utrzymaniu poziomu z ubiegłego roku - mówi Mirosław Klepacki, prezes Apatora.

Apator część podzespołów kupuje w firmach globalnych ulokowanych w Chinach przez Francuzów, Amerykanów czy też Niemców. - Elementy nie docierają na czas, opóźnienia wynoszą do czterech tygodni; są też większe koszty logistyczne - trzeba korzystać z transportu lotniczego, a ten podrożał cztery razy - wylicza prezes.

Inaczej odczuła pandemię Grupa Nowy Styl znana z mebli biurowych, która 90 proc.produkcji ulokowała poza granicami Polski, w zakładach w Niemczech, Francji, Szwajcarii, na Ukrainie i w Rosji.

- Wyposażenie biur zamawia się z dużym wyprzedzeniem. To, co dziś produkujemy, zamówiono trzy, cztery miesiące temu - mówi Adam Krzanowski, współzałożyciel i prezes Grupy Nowy Styl. - Po dobrym pierwszym kwartale kwiecień był już słabszy - spadki wyniosły powyżej 20 proc. Zauważamy też zmniejszenie zainteresowania naszymi produktami.

Zagrożeniem dla Nowego Stylu jest wymuszone przez pandemię zjawisko zdalnej pracy w domu. W efekcie będą się zmniejszać powierzchnie biurowe. - Na razie nie jest u nas tragicznie, ale najgorsza dla przedsiębiorcy jest niepewność. Nie wiemy, kiedy zacznie się normalność... - podkreśla Adam Krzanowski.

Pandemia nie zakłóciła działalności eksportowej firmy Track Tec, wytwarzającej elementy infrastruktury kolejowej. - Co więcej: rozpoczniemy dostawy wyrobów do nowych krajów. Będzie z nich korzystać szybka kolej w Sao Paulo i Manili. A w Europie po raz pierwszy dostarczymy je do Danii - mówi Krzysztof Niemiec, wiceprezes Track Tec. - Spodziewam się, że utrzymamy poziom eksportu, dlatego że działamy w branży, która jest stosunkowo mało podatna na koronawirusa. Prace przy infrastrukturze kolejowej przeprowadza się się na wolnym powietrzu; jeśli wykonuje się je zgodnie procedurami bezpieczeństwa, nie powinny stwarzać zagrożenia. Liczymy nawet na rozszerzenie gamy odbiorców.

Bartłomiej Rodawski, dyrektor operacyjny, członek zarządu, Adamed Pharma, zwraca uwagę, że dla branży farmaceutycznej w Polsce nie były wcale najgorsze rozdmuchane w mediach problemy z substancjami czynnymi sprowadzanymi z Chin, bo firmy posiadają zwykle zapasy nawet na 9 miesięcy.

Adamed Pharma o ból głowy przyprawiła sprawa dostępności środków ochrony osobistej, które przy produkcji leków są używane na co dzień, niezależnie od Covid-19. - Przed nami stanęło widmo wstrzymania operacji produkcyjnych. Zapewnienie bezpieczeństwa naszym pracownikom, a tym samym ciągłości produkcji, było dla nas poważnym wyzwaniem - mówi Bartłomiej Rodawski.

A jeśli chodzi o przerwanie łańcuchów dostaw, to o wiele groźniejsze okazały się problemy w Europie niż w Azji. Adamed folię sprowadza z Włoch, a kapsułki z Belgii...

Na  razie nie ucierpiała wymiana handlowa Polski z USA (Stany Zjednoczone to nasz ósmy partner pod względem eksportu i importu). Potwierdza to Tony Housh, przewodniczący rady dyrektorów Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce (AmCham). - Zobaczymy jednak, co przyniesie drugi kwartał - mówi. - Teraz jest bardzo dobra okazja, by oprzeć biznes na strategicznych stosunkach Polska-USA, budować łańcuchy dostaw w sektorach, w których do tej pory nie one były mocne.

Na początku pandemii w polskiej debacie publicznej pojawiły się głosy, by odłożyć zakup amerykańskich samolotów F-35, a pieniądze przeznaczyć na walkę z chorobą. - Warto pamiętać że bezpieczeństwo narodowe to proces długoterminowy. Zahamowanie jednego elementu hamuje całość - mówi Housh.

System działań

Czy polskie firmy zmienią swoją strategię eksportową pod wypływem pandemii? Ze słów uczestników debaty „Eksport, handel zagraniczny, współpraca gospodarcza” podczas EEC Online wynika, że nie. W scenariuszu optymistycznym zakładają, że prędzej czy później pandemia albo minie albo nauczymy się z nią żyć. Może być ona jednak silnym elementem zmiany, której procesy biznesowe podlegają z natury rzeczy.

Mirosław Klepacki zwraca uwagę na agresywną postawę chińskich firm, z którymi Apator musi konkurować. Udało im się uzyskać wysoki poziom automatyzacji produkcji. Podobny proces - przy wsparciu państwa - powinien nastąpić w Polsce.

Adam Krzanowski wskazuje, że państwa jak lwy bronią miejsc pracy. Widać, że chcą je utrzymać za wszelką cenę.

- Jednorazowa pomoc jest mniej ważna niż cały system działań. Pozycję eksportową buduje się latami. Chińczycy dopłacają do eksportu, Amerykanie także wspierają swoje firmy - w Polsce robi to nawet pani ambasador Georgette Mosbacher. Nam przy wejściu na Bałkany pomogło zagraniczne biuro PAIH. W krótkim czasie zaowocowało to ulokowaniem naszych wyrobów w Bułgarii i Rumunii. Mamy dużą satysfakcję, że można się oprzeć na polskiej instytucji za granicą. Tego wcześniej nie było - kończy Krzysztof Niemiec.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020