Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021

FBSerwis kroczy po miliard. Cel jest coraz bliższy

Autor: Tomasz Elżbieciak
Dodano: 23-06-2020 07:04 | Aktualizacja: 23-06-2020 07:05

Od lipca 2019 r. FBSerwis jest w całości konsolidowany przez Budimex. Od tego czasu widzimy, że firma zyskała warunki do jeszcze szybszego wzrostu - podkreślił Artur Pielech, prezes FBSerwis, w rozmowie z portalem WNP.PL. Zaznaczył, że spółka zmierza ku realizacji długoterminowego celu w postaci rocznych przychodów na poziomie 1 mld zł.

FBSerwis, którego początki sięgają 2012 r., zajmuje się m.in. utrzymaniem dróg i nieruchomości, a także gospodarką odpadami oraz modernizacją oświetlenia ulicznego.

Spółkę założył Budimex wraz ze swoim strategicznym akcjonariuszem - hiszpańskim koncernem Ferrovial. W 2019 r. zapadła decyzja o odkupieniu przez Budimex 51 proc. akcji FBSerwis od Ferrovial Services International.

W efekcie od 2 lipca minionego roku największa Polska spółka budowlana posiada 100 proc. akcji firmy kierowanej przez Artura Pielecha i mającej coraz większy wpływ na wyniki oraz perspektywy całej grupy Budimex.

Odporni na koronawirusa

W 2019 r. FBSerwis miał ok. 498 mln zł skonsolidowanych przychodów wobec 372 mln zł rok wcześniej. Wynik EBITDA (zysk operacyjny przed potrąceniem m.in. odsetek od zaciągniętych zobowiązań, podatków i amortyzacji - red.) wyniósł 86 mln zł wobec 51 mln zł w 2018 r.

Zysk netto opiewał na 16,5 mln wobec 4,3 mln straty w 2018 r. W 2020 r. r. FBSerwis chce zbliżyć się do 600 mln zł przychodów, a 2021 r. dołożyć do tego kolejne 100 mln zł.
- W pierwszym kwartale 2020 r. mieliśmy ok. 131 mln zł przychodów wobec ok. 106 mln zł rok wcześniej. EBITDA była na poziomie 32,5 mln zł wobec 19,8 mln zł w pierwszym kwartale 2019 r. - poinformował prezes Pielech.

- Zysk netto wzrósł do 15,2 mln zł z 0,9 mln zł przed rokiem. Na poprawę wyników miały wpływ przede wszystkim segmenty utrzymania dróg oraz facility management. Poprawę rentowności zanotował też sektor odpadowy - dodał.

Zapewnił, że spółka nie odczuła dotychczas negatywnego wpływu pandemii. Sektory, w których działa firma, wykazały się odpornością na koronawirusa. Jednocześnie FBSerwis zaobserwował pewne zmiany na rynku odpadów.

- W czasie pandemii koronawirusa zauważyliśmy pewną „migrację odpadów” z dużych miast do mniejszych. Wynika to zapewne z tego, że wielu ludzi, choćby studentów, wyjechało w tym czasie w rodzinne strony. Nie było turystów oraz ograniczona była działalność handlowa. Stąd w dużych miastach ilość wytwarzanych odpadów była wyraźnie mniejsza - wskazał prezes.

Dotychczas w FBSerwis nie stwierdził żadnych przypadków zarażenia koronawirusem. Jednocześnie spółka ocenia, że wcześniej czy później może być trudno tego uniknąć ze względu na rachunek prawdopodobieństwa.

- Staramy się zatem, aby wśród pracowników nie dochodziło do rozluźnienia i procedury bezpieczeństwa były skrupulatnie przestrzegane. Zamierzamy też przeprowadzać testy wśród załogi. Jednocześnie przekazaliśmy też 400 tys. zł bezzwrotnej pomocy, głównie dla placówek medycznych, na wsparcie w walce z koronawirusem - zaznaczył Pielech.

Budimex dał impuls

Od lipca 2019 r. FBSerwis jest w całości konsolidowany przez Budimex. Od tego czasu - jak podkreślił Pielech - firma zyskała warunki do jeszcze szybszego wzrostu.

- Otrzymujemy od Budimeksu duże wsparcie i akceptację dla naszych pomysłów. Przebudowaliśmy nasze struktury organizacyjne wedle modelu przyjętego przez Budimex, co dodatkowo usprawniło naszą pracę - powiedział prezes.

- Ponadto Budimex nas niemal całkowicie oddłużył - dług został skonwertowany na kapitał własny FBSerwis, dzięki czemu nasz kapitał zakładowy wynosi obecnie ponad 157 mln zł. Myślę, że to wszystko istotnie przybliża to nas do osiągnięcia długoterminowego celu w postaci rocznych przychodów na poziomie 1 mld zł - zaznaczył.
Dodał, że w 2020 r. rentowność FBSerwis może się poprawiać, gdyż słabnie presja płacowa, a także jest widoczna stabilizacja lub spadek cen materiałów. Duży wpływ na tegoroczne wyniki będą miały też niskie ceny paliw, które stanowią istotny koszt dla firmy.

- Pracujemy intensywnie nad kilkoma tematami akwizycyjnymi, głównie w sektorze gospodarki odpadami, ale też w innych segmentach działalności. Chcemy zdywersyfikowanego rozwoju, stąd nie chcemy, aby gospodarka odpadami za bardzo zdominowała naszą działalność - poinformował prezes.

- Myślę, że do końca tego roku jest szansa na sfinalizowanie jednego przejęcia. Ostatnich akwizycji dokonaliśmy w 2017 r. i te podmioty zostały już w pełni zintegrowane, stąd jesteśmy gotowi na kolejne przejęcia - wyjaśnił.

FBSerwis zatrudnia obecnie ponad 1000 etatowych pracowników, a łącznie ze współpracownikami jest to ponad 1300 osób. Jest to podobny poziom jak przed rokiem.

- Widać, że zwiększamy skalę działalności utrzymując zbliżony poziom zatrudnienia. Zakładam jednak, że pod koniec roku te liczby zaczną rosnąć, gdyż chcemy poszerzać naszą działalność na kolejne lokalizacje, a to będzie wymagało nowych pracowników. Ponadto wzrost zatrudnienia mogą spowodować też potencjalne akwizycje - wskazał Pielech.

Kuszące spalarnie

Pod koniec marca poinformowano, że do końca 2025 r. może zostać uruchomiona spalarnia odpadów na terenie zakładu Ciech Soda Polska w Janikowe (woj. kujawsko-pomorskie). W przedsięwzięcie planuje się zaangażować Budimex wraz FBSerwis.

- Współpraca z Ciechem dotycząca budowy spalarni odpadów, to jedna z wielu tego typu inicjatyw, o których obecnie rozmawiamy. Ta została zakomunikowana publicznie z uwagi na giełdowe obowiązki informacyjne Ciechu i Budimeksu. Nakłady inwestycyjne w tym przedsięwzięciu mogą sięgnąć co najmniej 700 mln zł, a roczny przerób odpadów 280-310 tys. ton rocznie - podał prezes Pielech.
Poinformował przy tym, że do końca 2020 r. spółka chce opracować nową strategię dla sektora gospodarki odpadami. Pierwszą firma przygotowała w 2014 r., gdy ruszała tzw. rewolucja śmieciowa.

- Przyjęliśmy w niej rozwój tego segmentu usług poprzez kupno podmiotów, które posiadają własne instalacje do zagospodarowania odpadów. Z pewnością ten sektor w kolejnych latach dalej będzie głównym motorem rozwoju FBSerwis. Jego częścią będą też projekty dotyczące spalarni odpadów oraz dalszy rozwój produkcji paliw alternatywnych - powiedział prezes.

W jego opinii, liczba zgłaszanych obecnie projektów dotyczących spalarni odpadów budzi duże zdziwienie, bo jest to już ponad 150 instalacji, a wydaje się, że może sięgnąć nawet 200. Zdaniem Pielecha, nawet gdyby powstało tylko 10 proc. z tej liczby, to i tak byłoby trudno zapewnić odpowiedni strumień odpadów, który zasiliłby te obiekty. Chyba, że będą to małe instalacje.

- Na miejscu Ministerstwa Klimatu pozostawiłbym te projekty do oceny przez rynek. Wówczas tylko te najlepsze - mające zapewniony odbiór energii elektrycznej i cieplnej, a także dostęp do strumienia odpadów - będą w stanie pozyskać finansowanie na realizację inwestycji - stwierdził prezes.

Dodał, że potrzebne są spalarnie, które zagospodarują ok. 3-4 mln ton odpadów, których nie da się przeznaczyć do recyklingu ani spalić w cementowaniach.
- Moim zdaniem wypełnienie tej luki pozwoli zatrzymać wzrost stawek za odbiór odpadów, a długoterminowo może go obniżyć. W ubiegłym roku ceny za odbiór tony tzw. frakcji nadsitowej sięgały już ponad 700 zł w niektórych miejscach Polski. Obecnie ceny już spadają - do 500-550 zł. Myślę, że po uruchomieniu nowych spalarni ta kwota ustabilizowałaby się na poziomie 430-450 zł za tonę - wskazał prezes.

- Pracujemy też nad pomysłem dotyczącym rozwiązań, które pozwolą składować odpady wysokokaloryczne na składowiskach, do czasu powstania spalarni. Odpady te można by deponować w odpowiednio do tego przygotowanych i nadzorowanych kwaterach, gdzie oczekiwałyby na spalenie do momentu powstania nowych instalacji. W taki sposób udałoby się już teraz obniżyć ceny odbioru tego typu odpadów - poinformował.

Świetlana przyszłość

Prezes, odnosząc się do segmentu modernizacji oświetlenia ulicznego, wskazał, że wciąż znajduje się na fali wznoszącej i ten trend jest widoczny w całej Polsce.

- Jednak nadal duża część infrastruktury znajduje się w posiadaniu firm energetycznych, które są mniej zainteresowane podnoszeniem jej efektywności. Widać jednak po stronię samorządów sporą determinację, aby odkupować ten majątek i go modernizować - zastrzegł.

Pielech spodziewa się też, że duże miasta mogą do realizacji tego typu inwestycji zacząć sięgać po formułę partnerstwa publiczno-prywatnego, w której przykładowo partner prywatny za stałą opłatę otrzymywaną przez kilkanaście lat zmodernizowałby, a potem utrzymywał infrastrukturę obejmującą kilkanaście lub kilkadziesiąt tysięcy punktów świetlnych.
Mniejszy dopływ funduszy unijnych, czy pogorszenie sytuacji finansowej samorządów z powodu koronawirusa może przyspieszyć takie inicjatywy.

- W samorządach należy spodziewać się cięć wydatków, stąd będą musiały one przemyśleć swoje możliwości finansowania inwestycji i realizowania zadań publicznych. Formuła PPP jest tu potencjalnym głównym pomysłem - ocenił prezes.

- Z drugiej strony w niektórych samorządach obserwujemy niepokojące tendencje w kierunku stosowania usług in-house w sektorze gospodarki odpadami, co ma w założeniu przełożyć się na niższe koszty. Naszym zdaniem to błędne przekonanie, gdyż usługi pozyskiwane z konkurencyjnego rynku pozwalają osiągać lepszą jakość przy niższych kosztach - podkreślił.

Drogowe ryzyko

W segmencie facility management (utrzymania nieruchomości - red.) FBSerwis notuje wzrost, choć - jak stwierdził Artur Pielech - nie jest on spektakularny.

- Pozyskujemy nowe, znaczące zlecenia, jak obsługa parku biurowego w Gdyni. Nie spodziewam się również, aby pandemia koronawirusa trwale opustoszyła biura. Stopniowy powrót pracowników już jest widoczny - wyjaśnił prezes.

- Podobnie do normy będzie powracać sytuacja w innych obiektach komercyjnych oraz użyteczności publicznej. Facility management stanowi mniej niż 10 proc. naszych przychodów, stąd też potencjalne zawirowania na tym rynku nie mają dużej siły oddziaływania na wyniki całej grupy - dodał.
„Z pewnym niepokojem” FBSerwis obserwuje natomiast sytuację w segmencie utrzymania dróg, gdyż GDDKiA coraz częściej ogłasza przetargi o mniejszej wartości - na wybrane zadania związane z letnim lub zimowym utrzymaniem dróg.

- Można zrozumieć tu intencje zamawiającego, aby dać szansę pozyskania kontraktów również mniejszym firmom, które nie są w stanie finansowo zorganizować realizację kilkuletniej umowy, m.in. zakupu zapasów soli drogowej - powiedział Pielech.

- Widzimy jednak, że ceny w przetargach z tego powodu mocno spadają, co może przełożyć się na niższą jakość usługi, a przy tym też bezpieczeństwo kierowców i pracowników firm utrzymaniowych. Dla nas tak niski poziom cen nie jest osiągalny - zaznaczył.

Jak dodał, GDDKiA powinna stawiać odpowiednie kryteria dotyczące potencjału sprzętowego oraz bezpieczeństwa pracowników.

- Wciąż dochodzi do dużej liczby wypadków, w tym śmiertelnych, których ofiarami są pracownicy firm utrzymaniowych. Dlatego firmy pracujące w tym sektorze muszą mieć odpowiednie doświadczenie oraz potencjał - podsumował szef FBSerwis.

Zobacz też: Drogowcy i budowlańcy zacieśniają współpracę. Jest deklaracja

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021