Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020

Dystrybutorzy stali w opresjach. Stan ciężki, stabilny

Autor: Dariusz Ciepiela
Dodano: 30-06-2020 00:01

Koronawirus uderzył także w sektor dystrybucji stali, są jednak duże różnice pomiędzy poszczególnymi segmentami rynku. Najgorsza sytuacja jest w centrach serwisowych, które są związane z sektorem motoryzacyjnym i sektorem maszynowym. Jeśli chodzi o wyroby długie i budownictwo, to tam sytuacja była zdecydowanie lepsza.



Koronawirus uderzył w sektor dystrybucji stali, a najmocniej odczuła go spółka Stalprofil, która na dwa tygodnie musiała zamknąć swój skład w Katowicach, ponieważ zarażonych zostało tam dwóch pracowników.

- Do zarażenia doszło w takim momencie, kiedy w społeczeństwie panowała inna atmosfera niż obecnie. Pod koniec marca i na początku kwietnia u jednego z naszych pracowników stwierdzono zakażenie – relacjonuje Jerzy Bernhard, prezes Stalprofilu. – Zaraził się on od członka rodziny. Zareagowaliśmy w ten sposób, że osoby z najbliższego otoczenia tego pracownika zostały skierowane na kwarantannę i zgłoszone do sanepidu. Za dwa dni pojawił się następny przypadek koronawirusa, zupełnie niezwiązany z tym pierwszym, bowiem zarażenie także nastąpiło od członka rodziny. W międzyczasie bardzo mocno wzrosła nam absencja chorobowa, ludzie zaczęli się bać, uzyskanie zwolnienia lekarskiego nie było żadnym problemem. Nie wiedzieliśmy, czy absencja chorobowa spowodowana była strachem czy zakażeniami...

Oddział zamknięty

Zarząd zadecydował wtedy o natychmiastowym wysłaniu prawie 60 osób na kwarantannę. Postój trwał dwa tygodnie. W tym czasie odkażono wszystkie pomieszczenia - szatnie, łaźnie, biura, ciągi komunikacyjne i częściowo hale. Po dwóch tygodniach wznowiono działalność.

Część sprzedaży składu z Katowic przejął skład z Dąbrowy Górniczej, ale pomiędzy nimi są różnice asortymentowe i nie wszystkie zamówienia można było zrealizować. W efekcie sprzedaż spółki w kwietniu spadła o ok. 25 proc.

Sytuacja ze Stalprofilu nie powtórzyła się w żadnej innej firmie zajmującej się dystrybucją stali, choć były jednostkowe przypadki zarażeń koronawirusem.

- To, co się wydarzyło w Stalprofilu, było wstrząsem dla innych firm, które uświadomiły sobie, że to się może zdarzyć w każdym miejscu. PUDS wśród swoich członków przeprowadziła ankietę, z której wynika, że ok. 10 pracowników tych firm było zarażonych koronawirusem, ale nie powtórzyła się sytuacja ze Stalprofilu, gdzie zamknięto cały skład - mówi Iwona Dybał, prezes Polskiej Unii Dystrybutorów Stali (PUDS).

Firmy sektora dystrybucji stali szybko podjęły dość drastyczne działania – przede wszystkim podzielono pracowników na dwie grupy, aby zmniejszyć możliwość rozprzestrzeniania się wirusa. Jedna z firm niemal dosłownie podzieliła się na pół: przygotowano dwie szatnie, dwie jadalnie i dwa niezależne wejścia.

Tam, gdzie to było możliwe, pracownicy byli kierowani do pracy z domu. Z ankiety PUDS wynika, że ok. 20 proc. pracowników firm zajmujących się dystrybucją stali pracowało zdalnie.

- Sytuacja jest bardzo trudna. Już rok 2019 zaznaczył się dużym spadkiem sprzedaży, zużycie stali w Polsce w 2019 r. było na poziomie 13,1 mln ton, czyli o 12 proc. mniej niż w roku 2018. W rok 2020 wchodziliśmy więc w trudnej sytuacji, pierwszy kwartał był bardzo ciężki. Produkcja stali w Polsce spadła w pierwszym kwartale o 20 proc., a w samym marcu o 30 proc. – wylicza Iwona Dybał.

Zużycie stali w pierwszym kwartale 2020 r. spadło o 5 proc., ale w samym marcu spadki sięgnęły 10 proc. A na początku roku nie było przecież jeszcze koronawirusa...

Różna sytuacja w różnych segmentach 

Kwiecień w Europie przyniósł spadek sprzedaży centrów serwisowych o 50 proc., a u dystrybutorów o 30 proc. W Polsce te spadki nie były tak duże, ale są duże różnice pomiędzy różnymi segmentami rynku.

- Najgorsza sytuacja jest w centrach serwisowych, które są związane z sektorem motoryzacyjnym i sektorem maszynowym ciężkim. Jeśli chodzi o wyroby długie i budownictwo, to tam sytuacja nie była aż tak trudna, ponieważ rozpoczęte inwestycje budowlane są nadal realizowane – wskazuje Iwona Dybał i zauważa, że dystrybutorzy stali korzystają z tarczy antykryzysowej, a choć sytuacja jest trudna, firmy walczą.

Zróżnicowana sytuacja segmentów widoczna jest także na przykładzie Stalprofilu.

- Najgorzej wygląda teraz handel stalą. Tu sytuacja jest zła, a przyszłość niejasna. W pozostałych obszarach działalności, jak przetwórstwo stali i produkcja konstrukcji stalowych, już kontraktujemy rok 2021 i staramy się zwiększać nasze moce produkcyjne, ponieważ mamy wiele zamówień – zapewnia Jerzy Bernhard.

Stalprofil zajmuje się także izolacją rur. Spółka realizuje duże kontrakty w Polsce, ale też jeden duży kontrakt zagraniczny.

Spółka realizuje kontrakt na dostawę rur do budowy gazociągu i rozgląda się już za następnym. W tym segmencie nie wystąpiły praktycznie żadne zagrożenia pandemiczne.

Jerzy Bernhard dodaje, że w obecnej sytuacji każdy kraj broni własnego rynku i własnej produkcji. Tymczasem Polska otwiera swój rynek bardzo szeroko, także na produkcję z Rosji i Turcji, a więc z tych krajów, gdzie nie obowiązują unijne wymagania związane z ochroną klimatu i środowiska. Import stali nie obarczonej kosztami tych regulacji zaburza konkurencję i psuje rynek.

Czytaj także: Bezprecedensowy kryzys hutnictwa. A może być jeszcze gorzej

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020