Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020

Prezes Lotosu o fuzji z Orlenem: nie boję się

Autor: Aleksandra Helbin
Dodano: 04-09-2020 06:03

Nie boję się ani o przyszłość firmy, ani o przyszłość pracowników - mówił podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego Paweł Majewski, prezes Grupy Lotos, pytany o przyszłość gdańskiego koncernu po fuzji z PKN Orlen i spełnieniu środków zaradczych narzuconych przez Komisję Europejską. - Rafineria pozostaje w Gdańsku. Pozostają tam także miejsca pracy, tam płacone będą też podatki - dodał.

Przed branżą petrochemiczną gigantyczne wyzwanie - zielonej transformacji. Celem jest osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 r. Jak wskazuje Paweł Majewski, prezes Grupy Lotos, będzie się to wiązać z koniecznością odchodzenia od dotychczasowych tradycyjnych paliw płynnych.

- Przemysł rafineryjny w Europie, jak i na całym świecie, będzie miał do czynienia z obniżeniem popytu. Dlatego nie czekając na to, co się wydarzy, już teraz inwestujemy w rozwój technologii związanych z produkcją paliw alternatywnych. Wierzymy, że te paliwa, obecnie określane jako alternatywne, będą z czasem tymi podstawowymi - mówił podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego Paweł Majewski.

W bliższej perspektywie, najbliższych lat czy dekady, zdaniem prezesa Grupy Lotos będziemy mieli natomiast do czynienia z miksem paliw, przez co w dalszym ciągu wykorzystywane będą w pewnym stopniu płynne paliwa tradycyjne, benzyny czy oleje napędowe.

- W coraz większym stopniu też, obok paliw gazowych, takich jak CNG, LNG, będziemy wykorzystywać energię elektryczną do napędzania pojazdów. W Grupie Lotos wierzymy, że paliwem, które będzie zasilać te pojazdy elektryczne, będzie wodór. To jest dla nas paliwo przyszłości, mamy ambicję być liderem rozwoju technologii w tym zakresie - mówił gość Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

Grupa Lotos ma w tym obszarze już spore osiągnięcia. Aktualnie gdański koncern już jest największym producentem wodoru w kraju, tego produkowanego w procesie reformingu parowego. W tej chwili surowiec ten zużywany jest w całości na własne potrzeby koncernu, natomiast trwają już intensywne prace, w ramach projektu Pure H2, nad oczyszczaniem wodoru, tak by móc go używać do zasilania ogniw paliwowych dla samochodów.

Ponadto koncern podpisał także listy intencyjne z gminami na Pomorzu - Tczewem, Wejherowem i Gdynią - dotyczące zasilania komunikacji miejskiej wodorem. W ubiegłym roku Lotos nawiązał także współpracę z Toyota Motor Poland, liderem technologii wodorowej w napędzaniu samochodów na świecie, której celem jest stworzenie pilotażowego projektu dwóch stacji tankowania wodoru w Warszawie i Gdańsku.

Jednak mówiąc o zielonej transformacji przemysłu i dekarbonizacji, mówimy o zielonym wodorze jako tym paliwie przyszłość. I tu Grupa Lotos ma swoje plany.

- Rozpoczęliśmy współpracę z Polskimi Sieciami Energetycznymi nad projektem rozwojowym, dotyczącym produkcji wodoru z odnawialnych źródeł energii w procesie elektrolizy - wyjaśnił prezes Majewski.

Planów inwestycyjnych nie zatrzymał również koronawirus.

- Pandemia wpływa na wyniki całej branży. Mamy do czynienia ze spadkiem zapotrzebowania na paliwo i przede wszystkim z istotnym spadkiem cen surowca, za czym idą spadki cen produktów i spadki marż rafineryjnych. To dotyczy całej branży. Natomiast nie wstrzymujemy się z projektami inwestycyjnymi, tymi najważniejszymi, które dla nas służą budowaniu wartości - zapewniał prezes Lotosu.

Jednak jednym z największych wyzwań, przed którym staje teraz gdański koncern, jest fuzja z PKN Orlen. W połowie lipca Komisja Europejska wydała zgodę na transakcję, ale pod określonymi warunkami. Wśród nich znalazł się wymóg zbycia części aktywów, w tym 80 proc. stacji paliw Lotosu oraz 30 proc. udziałów w gdańskiej rafinerii.

Jak zapewniał podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego Paweł Majewski, wizja przejęcia przez Orlen i idąca w parze wizja realizacji środków zaradczych KE również nie wstrzymują Lotosu w realizacji najważniejszych projektów inwestycyjnych.

- Wierzymy, że najistotniejsze projekty, które mamy realizować, podniosą wartość zarówno rafinerii, jak i Grupy Lotos i wniosą dodatkową wartość dla potencjalnych nowych inwestorów. Dlatego nie rezygnujemy z projektów, które są na etapie zaawansowanych prac projektowych. Oczywiście w przypadku tych, które są jeszcze przed etapem ostatecznej decyzji inwestycyjnej, zapewne poczekamy z decyzjami na pojawienie się nowego właściciela - wyjaśnił Majewski.

W kontekście toczącej się fuzji najwięcej obaw budzi jednak przyszłość miejsc pracy w gdańskim koncernie. Tu jednak prezes Lotosu również nie widzi zagrożeń.

- Nie boję się ani o przyszłość firmy, ani o przyszłość pracowników. Po pierwsze, rafineria pozostaje na miejscu, czyli w Gdańsku. Pozostają tam także miejsca pracy, tam płacone będą też podatki. Nie przestaniemy także inwestować w działania na rzecz lokalnej społeczności, czyli w projekty sponsoringowe czy charytatywne - uspokajał Paweł Majewski, zapewniając, że zagrożeniem nie będzie także realizacja środków zaradczych, wskazanych przez Komisję Europejską.

- Ten, kto będzie nabywał aktywa, na przykład stacje paliw, nadal będzie potrzebował pracowników. Wykwalifikowane kadry, zwłaszcza w tych trudnych czasach, są kluczowe, dlatego wierzę, że nic złego tutaj naszych pracowników nie spotka - podsumował Paweł Majewski.

Zobaczcie zapis całej rozmowy, która miała miejsce na scenie otwartej Europejskiego Kongresu Gospodarczego, a w niej m.in. odpowiedzi na pytania o proces realizacji warunków postawionych przez Komisję Europejską wobec fuzji Orlenu i Lotosu, a także o kwestie odbudowy potencjału polskiego koncernu po wyzbyciu się części aktywów.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020