Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2023

Protekcjonizm czy gospodarczy patriotyzm? Przede wszystkim zdrowy rozsądek

Autor: wnp.pl (Oskar Filipowicz)
Dodano: 27-09-2020 06:02

Rozsądek i dialog, ale także stanowczość i konsekwencja – to wyznaczniki ochrony własnej gospodarki w świecie, w którym protekcjonizm trzyma się mocno. Dyskusja polityków i biznesu o patriotyzmie gospodarczym w trakcie XII Europejskiego Kongresu Gospodarczego (EEC) odsłoniła wiele znaczeń i interpretacji tego pojęcia.


Chrońmy swoje – jak dbać o swój potencjał, nie niszcząc wolnego rynku? Czy w następstwie pandemii i pozrywanych łańcuchów dostaw oraz braku zaufania do zbyt skomplikowanej logistyki produkcja „wróci do domu”? Czy "państwowe" jest bardziej patriotyczne? To jedynie niektóre tezy i pytania otwierające debatę o protekcjonizmie i patriotyzmie gospodarczym, zorganizowaną w ramach XII Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

Już próba zdefiniowania pojęć wskazała na różnice w ujęciu – wynikające z pozycji i doświadczeń dyskutantów.


Tomasz Łątka, prezes zarządu Apator Elkomtech, widzi w patriotyzmie gospodarczym „tworzenie dobra społecznego i podejmowanie świadomych decyzji”.

– Skuteczne realizowanie idei patriotyzmu gospodarczego bez wsłuchania się w głos przedsiębiorców jest niemożliwe – zaznaczył Łątka. – Z naszego punktu widzenia – polskiej firmy budującej w kraju know-how, ale współpracującej z rynkami zagranicznymi – wynika, że wciąż decydujące jest kryterium ceny. Natrafiamy jednak często na bariery wejścia na rynki rozwinięte. Z barierą jakościową dajemy radę, choć tu poprzeczka w krajach, w których sprzedajemy nasze produkty, podnoszona jest dla nas wyżej niż dla tamtejszych, rodzimych firm.

Tożsamość, czyli fundament

O protekcjonizmie w praktyce (m.in. w wersji koreańskiej czy niemieckiej) opowiadał w oparciu o własne doświadczenia Krzysztof Domarecki, prezes zarządu Selena FM, jednego z największych polskich eksporterów, firmy aktywnie inwestującej na globalnym rynku.

– Nie widzimy fundamentów protekcjonizmu, a one są głębokie i zniuansowane – zauważył Domarecki. – Tworzy je przede wszystkim silna kultura narodowa, sięganie do korzeni, definiowanie swojej tożsamości w zglobalizowanym świecie. Tam, w Korei czy w Niemczech, toczy się taka dyskusja.


Szef Seleny podkreślał znaczenie wewnętrznego konsensusu co do ochrony swoich interesów gospodarczych w dłuższej perspektywie, podając jako negatywny przykład spór polityczny o Centralny Port Komunikacyjny.

Silna lokalna przedsiębiorczość jest jednak w ujęciu Domareckiego główną racją „uprawiania” patriotyzmu.

– W polskiej gospodarce, której trzon tworzą montownie zachodnich firm, trudno realizować protekcjonizm. Dla kogo? – pytał retorycznie Domarecki. – Firmy będące w polskich rękach, energetyczne czy finansowe, nie konkurują na globalnym rynku. W tym kontekście nasza rozmowa może wydawać się przedwczesna…

Rozsądek i elastyczność

Tadeusz Kościński, minister finansów, sprowadził patriotyzm do… zdrowego rozsądku, wskazując na jego aspekty fiskalne i podatkowe.


– Zapytajmy polskiego podatnika, czy z jego podatków ma być budowany most w Chinach czy Korei. Cóż za pytanie? To z budżetu państwa – czyli z wpływów podatkowych – jest finansowany rozwój infrastruktury. Ważna jest w tym kontekście kwestia długu publicznego, to, ile pieniędzy zostaje w kraju na inwestycje. W przeciwnym wypadku trzeba zaciągać kredyty na inwestycje – tłumaczył Tadeusz Kościński.

O „patriotycznych finansach”, ale z punktu widzenia sektora bankowego, mówił Michał H. Mrożek, wiceprezes zarządu ING Bank Śląski.


– Sektor bankowy ma wspierać polskich przedsiębiorców, tak rozumiemy patriotyzm. Dobrze się o tym mówi w czasie prosperity. Teraz, kiedy w gospodarce mamy do czynienia z czarnym łabędziem, ryzyka są wyższe – przekonywał.

Według Mrożka wyrazem patriotyzmu jest też dbanie o akcję kredytową, dostępność kredytu:
– Polski sektor bankowy był aktywny w wychodzeniu z kryzysu po 2008 roku; w ostatnim kwartale skoncentrował się na swoich klientach. Ten etap mamy za sobą. Możemy otwierać się na nowe biznesy.

– W dużej zmienności trzeba wspierać polskie firmy w nowych łańcuchach dostaw na rynkach międzynarodowych. Zapewnienie elastyczności to teraz kluczowe zadanie – podkreślił Mrożek.

Ład zielony, ale obcy

Janusz Kowalski, sekretarz stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych, pełnomocnik rządu do spraw reformy nadzoru właścicielskiego nad Spółkami Skarbu Państwa, zwracał uwagę na rolę państwa jako twórcy reguł w dialogu z biznesem – reguł mających wspierać rodzimych przedsiębiorców.


W czasie dyskusji Kowalski przeniósł akcenty na grunt polityki klimatycznej UE i polskich interesów w kontekście transformacji energetyki. Przedstawiciel MAP prezentował się w trakcie dyskusji jako „jeden z ostatnich obrońców węgla” i zwolennik reformy europejskiego systemu handlu emisjami (EU ETS), mówił o „niemieckim Zielonym Ładzie” jako koncepcji narzucanej Polsce z zewnątrz.

– W tej kwestii brakuje zdrowego rozsądku, co widać także tu, na debatach EEC – zaznaczył Kowalski. – Nikt nie obliczył, ile kosztuje transformacja energetyki. Nie chcę, by polski podatnik i polska energetyka wydawały pieniądze na technologie niemieckie czy duńskie.

Bezpiecznie, zdrowo, lokalnie

Przemysław Lutkiewicz, wiceprezes zarządu LPP, przedstawił się jako reprezentant branży otwartej, konkurencyjnego fragmentu rynku, na którym „rządzi marka”.

– W kwestii patriotyzmu najbliżej nam do koncepcji „kupujmy polskie produkty” – mówił Lutkiewicz. – Warto wspierać polskie firmy, które później wyjdą na świat. W kraju sprzyja nam
silna waluta i dobra legislacja.


LPP, obecne na rynkach 20 krajów, występuje w roli lidera – inwestując za granicą, „zabiera ze sobą” z kraju firmy oświetleniowe, meblarskie, by razem budować ekosystem LPP w obcych krajach.

– Trzeba zachęcać przedsiębiorców, by zachować firmy w polskich rękach, a nie sprzedawać zagranicznemu kapitałowi – zachęcał Lutkiewicz. – Twórzmy kulturę firm długotrwałych, rodzinnych, związanych z krajem i tu płacących podatki.


Katarzyna Dubno, wiceprezes zarządu Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego i dyrektor ds. relacji zewnętrznych i ekonomiki zdrowia w Adamed Pharma, z satysfakcją odnotowała deklarację premiera Mateusza Morawieckiego, który w swoim wystąpieniu na EEC poinformował o rychłej finalizacji prac nad regulacjami mającymi wesprzeć rodzimą branżę farmaceutyczną.

– W czasach pandemii niezależność w kwestii produkcji farmaceutycznej ma szczególne znaczenie – przekonywała Dubno. – Pamiętamy przykłady przerw w dostępności do leków. Wykorzystywaliśmy zapasy, walczyliśmy o substancje do produkcji leków, firmy farmaceutyczne zaangażowały się społecznie w najtrudniejszych tygodniach pandemii. To także miara patriotyzmu gospodarczego.

Tak więc patriotyzm gospodarczy w ujęciu Dubno to przede wszystkim kwestia bezpieczeństwa. – Ważne, byśmy byli w stanie zapewnić produkcję i dostępność leków tu na miejscu – podkreślała przedstawicielka Adamed Pharma.

W konkluzjach sesji zaznaczano, że wszyscy powinniśmy czuć się odpowiedzialni za przyszłość polskiej gospodarki – taką świadomość trzeba tworzyć u uczestników rynku, u konsumentów, ale także w administracji. Pamiętajmy, apelowali przedsiębiorcy, że nieprzewidywalność i niestabilność prawa najbardziej od lat przeszkadza polskiemu biznesowi.

Przypomniano, że skracanie łańcuchów dostaw i powrót produkcji „do domu” będzie długim procesem, w którym trzeba mieć na uwadze to, że z Europy wyprowadzono głównie „brudną” produkcję.

Patriotyzm gospodarczy bywa też rozumiany jako obrona europejskiego, a nie krajowego rynku. Wprowadzenie granicznej opłaty wyrównawczej („cło węglowe”) dla produktów wytwarzanych w krajach z niższymi standardami środowiskowymi niż w Europie jest przykładem praktycznym takiego myślenia.

Podatek cyfrowy? Minister Kościński deklarował się jako zdecydowany zwolennik takiego rozwiązania.
– Należy opodatkować wielkie podmioty cyfrowe, które płacą podatki daleko stąd, a generują zyski tu w naszym kraju – uważa minister finansów. – Polskie firmy tworzące wartości i płacące podatki w kraju muszą mieć równe warunki konkurowania. Dobrze byłoby, by tego typu regulacje powstały na poziomie europejskim. Jeśli nie, to sami będziemy to regulować.

Całość sesji  w wersji wideo - poniżej  

Treść artykułu jest dostępna dla zalogowanych użytkowników posiadających aktywny abonament Strefy Premium. Zaloguj się

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2023