Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021

Związkowcy pełni obaw. Na ustalenia z Unią czekają w pogotowiu strajkowym

Autor: Jerzy Dudała
Dodano: 30-09-2020 08:26

- To unijne szaleństwo nie ma zamiaru zatrzymać się na węglu - komentuje szef Sierpnia 80 Bogusław Ziętek. - Dopóki porozumienie nie zostanie "przyklepane" w UE, to jesteśmy przygotowani na każdy scenariusz - przyznaje w rozmowie z portalem WNP.PL Wacław Czerkawski, przewodniczący Rady OPZZ województwa śląskiego.


Przypomnijmy, 25 września powołany przez górnicze związki zawodowe Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy i delegacja rządowa podpisały porozumienie ws. zasad i tempa transformacji górnictwa. Musi się jeszcze na nie zgodzić Komisja Europejska.

- Jeżeli Bruksela nie zaakceptuje terminów wynegocjowanych w porozumieniu z 25 września, gdzie ostatnia kopalnia Polskiej Grupy Górniczej ma skończyć wydobycie w 2049 roku, będzie to oznaczało dwie rzeczy - komentuje dla portalu WNP.PL Bogusław Ziętek, przewodniczący Sierpnia 80. - Po pierwsze, że Unią Europejską rządzą oderwani od rzeczywistości ludzie, którzy za nic mają pomyślność społeczeństw tworzących Unię. Bo nie da się w jeszcze szybszym tempie przeprowadzić transformacji tak dużego regionu jak Śląsk, w którym żyje pięć milionów ludzi i ogromna część z nich uzależniona jest od tradycyjnego przemysłu, który UE chce zniszczyć. Będzie to również oznaczało, że polski rząd zupełnie przestał się liczyć z opinią własnych obywateli i z premedytacją wprowadził nas w pułapkę, której skutki będą katastrofalne nie tylko dla górników i mieszkańców Śląska, ale dla wszystkich obywateli naszego kraju - ocenia Ziętek.

Zabezpieczyć potencjał w węglu koksowym


Zwraca przy tym uwagę, że gdyby UE odrzuciła tę umowę, to będzie to obciążać rząd Mateusza Morawieckiego.

- Ponieważ okazałoby się, że albo wszystko było ustawką, albo mamy tak nieudolnych polityków, że nie potrafią dbać o interes własnego państwa - zaznacza Bogusław Ziętek.

I wskazuje, że górnictwo to nie tylko producenci węgla, ale również wiele przedsiębiorstw, które kooperują z kopalniami i dostarczają do nich maszyny i urządzenia oraz świadczą usługi na rzecz zakładów wydobywczych.

- Jeżeli chodzi o kopalnie Tauronu Wydobycie, Węglokoksu Kraj oraz Bogdankę, to usłyszeliśmy, że również one muszą mieć wyznaczone terminy likwidacji - podkreśla Bogusław Ziętek. - Niepokojące jest to, że w UE coraz częściej mówi się również o likwidacji węgla koksowego, chociaż całkiem niedawno wpisano ten węgiel na unijną listę surowców strategicznych.

Jednak zdaniem Bogusława Ziętka należy się spodziewać także tego ataku, ponieważ najnowsze unijne zamierzenia dotyczą też walki z takimi sektorami, jak budownictwo, hutnictwo, transport i rolnictwo, które obarczane są szkodliwym oddziaływaniem na klimat.

- Jak widać to unijne szaleństwo nie ma zamiaru zatrzymać się na węglu - zaznacza Ziętek. - Póki co rząd powinien zabezpieczyć nasz potencjał skupiony na węglu koksowym, przesuwając produkcję również w kopalniach Polskiej Grupy Górniczej, które mają takie możliwości, w tym kierunku. Do takich kopalń w Polskiej Grupie Górniczej należy na przykład kopalnia Bielszowice, w której już dziś produkcja węgla koksowego to ok. 40 proc. wydobycia - dodaje Bogusław Ziętek.

Jednocześnie wskazuje, że kopalnia Bielszowice a także Halemba powinny być przestawione na produkcję węgla koksowego, co oznaczałoby zupełnie inną przyszłość tych kopalń niż ta, którą obecnie się prognozuje.

- W porozumieniu z 25 września zapisana została konieczność przeanalizowania wykorzystania zasobów węgla koksowego w kopalniach rudzkich - podkreśla Bogusław Ziętek. - Mam nadzieję, że rząd poważnie potraktuje to zobowiązanie i nie jest to z jego strony wybieg. Oznaczałby on bowiem, że w polskim rządzie nie myśli się w sposób zgodny z polskimi interesami - podsumowuje Bogusław Ziętek.

Może być różnie


Wacław Czerkawski, przewodniczący Rady OPZZ województwa śląskiego zgadza się z tym, że pytanie o podejście UE do tematu odchodzenia od węgla w Polsce jest teraz aktualne.

- Pytanie o to, co by było, gdyby UE nie zgodziła się na subsydiowanie wydobycia węgla do roku 2049, jest pytaniem, które podczas ostatnich negocjacji z rządem padało wielokrotnie - przyznaje w rozmowie z portalem WNP.PL Wacław Czerkawski. - I zawsze słyszeliśmy tę sama odpowiedź, że rząd jest przekonany, iż taką zgodę otrzyma. W przeciwnym razie, co przyznali przedstawiciele rządu, porozumienie staje się nieaktualne i wracamy do punktu zero. Co to może oznaczać w praktyce, to trudno dziś przesądzać. Ale jeżeli ktoś myśli, że strona społeczna zgodziłaby się na przyspieszenie likwidacji kopalń, to jest w grubym błędzie - dodaje Wacław Czerkawski.

Wskazuje przy tym, że pogotowie strajkowe nie zostało odwołane.

- I dopóki porozumienie nie zostanie "przyklepane" w UE, to jesteśmy przygotowani na każdy scenariusz - podkreśla Wacław Czerkawski. - A ewentualne rozmowy musiałyby już wtedy odbywać się na innym poziomie. Bez udziału premiera Mateusza Morawieckiego nie miałyby one wówczas sensu - ocenia Wacław Czerkawski.

Czytaj także: Chcą budowy nowoczesnej kopalni w Polsce. Praca dla 5 tys. osób

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021