Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021

2021 rokiem nowych technologii. Menedżerowie wskazali najważniejsze

Autor: Paweł Szygulski
Dodano: 04-01-2021 20:00

Jakie technologie i trendy z nimi związane będą kluczowe w 2021 roku? Zapytaliśmy o to prezesów i menedżerów firm i organizacji, których działalność wiąże się z nowymi technologiami.

Tomasz Zając, dyrektor do spraw rozwoju w BPSC

Mijający rok przyniósł znaczące zmiany technologiczne w sektorze przemysłowym na całym świecie. Podczas pandemii COVID-19 pracownicy i przedsiębiorcy musieli dopasować się do nowych reguł, nieoceniona była w tym rola technologii. W 2021 roku będziemy świadkami wzmożonego zainteresowania inwestycjami w technologie.

Na potwierdzenie moich słów przytoczę prognozy analityków Gartnera, ich zdaniem w przyszłym roku wydatki na IT w naszym regionie urosną o 3 proc. Najszybciej będzie rozwijał się rynek oprogramowania dla biznesu. Ta kategoria rynku technologii informatycznych będzie rosła w tempie 6,1 proc. To bardzo szybko i tylko nieco ponad 1 punkt procentowy wolniej niż w bardzo dobrym 2019 roku. Nikogo nie powinno to dziwić, ponieważ oprogramowanie jest podstawą wszystkich kolejnych procesów cyfryzacyjnych.

Zobacz także: Arabia Saudyjska wyda 20 mld dolarów na sztuczną inteligencję

Wśród systemów dla biznesu kluczową rolę odgrywa niewątpliwie system klasy ERP, który jest cyfrowym kręgosłupem przedsiębiorstwa. W mojej ocenie polskie systemy ERP w najbliższych miesiącach będą rozwijać się w kierunku wydajniejszej analizy danych i automatyzacji procesów. Zwiększona liczba danych wymusza też na producentach tworzenie praktyczniejszych mechanizmów ich wizualizacji. Należy więc spodziewać się, że wzrośnie rola dashboardów menadżerskich z możliwością szybkiego przejścia do danych źródłowych. Celem wdrożeń na najbliższe miesiące będzie zatem dostarczenie odpowiednich narzędzi i informacji w systemie ERP, które spowodują zwiększenie efektywności działań ludzi.
Wspomniany trend nie będzie jedynym, który silniej odznaczy się w przestrzeni biznesowej. Będziemy świadkami większych inwestycji w obszarze IoT i robotyki. Internet rzeczy (IoT) już teraz rozwija się w znaczący sposób. W fabrykach czujniki i sensory są nieocenione przy optymalizacji operacji. Dane pozyskiwane w czasie rzeczywistym pozwalają na bieżąco monitorować proces produkcji.

Z internetem rzeczy w naturalny sposób łączy się  robotyzacja produkcji. Uproszczenie przepływów pracy to motyw przewodni na rok 2021. Pandemia spowodowała konieczność dystansowania się w zakładach i zapewnienia pracownikom bezpiecznego środowiska pracy. Automatyzacja procesów będzie stawała się coraz bardziej popularna w nadchodzącym roku. Roboty mogą współpracować z innymi maszynami, ale też z ludźmi. Linia produkcyjna może mieć pracowników montujących złożone części, podczas gdy maszyny wykonują powtarzalne lub żmudne zadania. Roboty mogą działać dzięki oprogramowaniu, ponieważ to pracownicy programują je za pomocą algorytmów, które zapewniają im działanie. Technologia będzie dobrze zintegrowana z czujnikami IoT, przenosząc przemysł na nowy poziom.

Radosław Dudzik, kierownik ds. rozwoju rynku rozwiązań cyfrowych w biznesie elektryfikacji w firmie ABB w Polsce

Rok 2020 pokazał biznesowi wiele jego ograniczeń. Do tej pory przedsiębiorcy nie byli świadomi, jak istotne dla ich działalności są technologie cyfrowe. A także jak ważne jest systematyczne ich rozwijanie. W mijającym roku nastąpiła ewaluacja wielu cyfrowych projektów. Firmy bardziej zaawansowane cyfrowo lepiej radziły sobie w szczególnie trudnych wiosennych miesiącach, szybciej dostosowały się do letniej odwilży, żeby jesienią przygotować się odpowiednio do okresu przejściowego, jakim będzie jesień i zima.

Siłą rzeczy najwięcej mówiło się o technologiach cyfrowych, szczególnie w kontekście funkcjonowania gospodarki i społeczeństwa. Każdy z nas mógł odczuć to na własnej skórze: system pracy home office, wirtualne spotkania czy zdalny dostęp do urządzeń zainstalowanych na obiekcie to tylko niektóre przykłady.

Czytaj również: Kraków zyskał pokazową fabrykę przyszłości

Jaki zatem będzie rok 2021? Jestem przekonany, że będzie to rok zmiany kulturowej. Już teraz wielu sceptyków cyfryzacji przekonało się, że jest ona niezbędna dla dalszego rozwoju. Nie tak dawno analitycy z IDC opublikowali swoje prognozy, z których wynika, że wydatki na technologie i usługi cyfrowe będą o ponad 10 proc. większe niż w ubiegłym roku. To pokazuje kierunek zmian.
Jakie segmenty będą rosły? Spodziewamy się wzrostu zapotrzebowania na inteligentne budynki komercyjne, ale także prywatne domy i mieszkania spod znaku „smart”. Aby zrobić to sprawnie, w racjonalny i ekonomiczny sposób, będziemy korzystać z technologii chmurowych. Pozwoli nam to nie tylko na zdalny dostęp do naszego domu czy mieszkania, ale umożliwi klientom biznesowym sprawniejsze zarządzanie swoimi zasobami, optymalizację wydatków CAPEX i OPEX.

Rozwój technologii inteligentnych stanie się też motorem napędowym dla rozbudowy infrastruktury sieci 5G. Obecnie to ograniczenia prędkości transferu danych, opóźnienia w ich wysyłaniu czy liczba urządzeń podłączonych do nadajników BTS są największymi ograniczeniami dla rozwoju technologii smart city. Zresztą cały przyszły rok będzie rokiem 5G, w szczególności takie kwestie jak większa dostępność sieci i rozwiązań opartych na tym standardzie.

Sławomir Pietrzyk, prezes IS-Wireless

Synergicznym do technologii 5G jest Edge computing, czyli przesuwanie zasobów obliczeniowych bliżej końcowego użytkownika, na tzw. brzeg sieci. Do tego będą dążyć wszyscy dostawcy chmury. Edge jest rzeczą, która na pewno się wydarzy i którą absolutnie trzeba monitorować i my się przykładamy do tego, aby nasze oprogramowanie również działało na takich współdzielonych zasobach obliczeniowych. To zresztą znowu obniża koszty. Chcesz postawić sieć, to wynajmij sobie serwer, a nie kupuj go.

Zobacz też: Twierdzą, że trafiliśmy w ślepą uliczkę. 5G może być z Polski i kosztować o 40 proc. mniej

Niezwykle istotną technologią będzie też światłowód. Spodziewam się, że będzie on pociągnięty praktycznie do każdego kawałka infrastruktury. Nie mam na myśli jedynie infrastruktury telekomunikacyjnej, ale w ogóle jakąkolwiek infrastrukturę. Wszystko po to, by w każdym jej miejscu móc podłączyć, co tylko będziemy potrzebowali i chcieli.
Przyszłość będzie bowiem oznaczała wykorzystanie infrastruktury nietelekomunikacyjnej na cele telekomunikacyjne. Przyłączane do niej anteny i końcówki radiowe będą miały jeszcze mniejszą moc, nawet mniejszą niż pojedynczego smartfona. Mówimy tu o poziomach zbliżonych do punktu dostępowego wi-fi, dzięki czemu odejdą też w niepamięć obawy dotyczące powstawania dużego promieniowania elektromagnetycznego.

Niedaleka przyszłość przyniesie nam też większe zróżnicowanie dostawców chipsetów. To nie jest tak, że rynkiem będą dzielić się tylko Intel i Qualcomm. Pojawią się też następni dostawcy.

Maciej Krzyżanowski, prezes firmy CloudFerro

Rok 2020 był dosyć dziwny. Świat się zmienił w wyniku pandemii, kryzysu, obostrzeń, zmiany modelu funkcjonowania urzędów, szkół, uniwersytetów i firm, okazało się, że prognozy zawiodły. Warto jest więc być ostrożnym przy prognozowaniu na rok 2021.

Jednak ponieważ pandemia przyspieszyła cyfryzację w wielu obszarach, możemy mieć pewność, że technologie informatyczne będą kluczowe dla działania firm i instytucji w kolejnym roku oraz będą odnotowywać one wzrost sprzedaży. W szczególności usługi chmury obliczeniowej, w których specjalizuje się CloudFerro, pozostały wyjątkowo odporne na skutki kryzysu, z którym mamy do czynienia.

Kolejne lata z pewnością przyniosą dalsze inwestycje we wdrożenia chmurowe. Analitycy z Deloitte przewidują, że latach 2021-2025 roczny wzrost przychodów w tym obszarze będzie wynosił około 30 proc. Nie wykluczają nawet większych wzrostów, ponieważ przedsiębiorstwa będą wdrażać technologie chmurowe dla zwiększenia oszczędności, lepszego dostosowania do działania w zmiennym otoczeniu oraz podniesienia poziomu innowacyjności. Z tych samych powodów CloudFerro również spodziewa się istotnych wzrostów w kolejnym roku.
Jako firma, która pełni aktywną rolę w rozwoju europejskiego sektora kosmicznego, współpracując z takimi instytucjami jak Europejska Agencja Kosmiczna, EUMETSAT czy niemiecka agencja Kosmiczna DLR, możemy śmiało powiedzieć, że technologie kosmiczne są jedną z podstaw nowej cyfrowej ekonomii. Znajdują one zastosowanie w telekomunikacji, bankowości, transporcie, rolnictwie i wielu innych dziedzinach gospodarki. W szczególności obserwujemy coraz szersze wykorzystanie przez przedsiębiorstwa i administrację publiczną danych obserwacji Ziemi.

Budżet dla europejskiego programu obserwacji Ziemi Copernicus na najbliższe 7 lat to 5,42 mld euro. Będą z niego finansowane takie inicjatywy jak monitoring atmosfery, środowiska morskiego, lądów i klimatu, zarządzanie kryzysowe oraz bezpieczeństwo. To ogromne pole do rozwoju różnych innowacyjnych technologii oraz aplikacji umożliwiających prowadzenie skutecznej i bardziej zrównoważonej gospodarki, a także ułatwiających życie na naszej planecie. Firmy i instytucje, które jeszcze nie korzystają z danych i rozwiązań bazujących na obserwacji satelitarnej Ziemi, powinny zwrócić szczególną uwagę na ogromne możliwości, jakie one zapewniają.

Łukasz Skłodowski, prezes i współzałożyciel workai

W wyniku pandemii wszelkie firmowe interakcje przeszły do świata cyfrowego i odkryliśmy, że ma on wiele zalet. W 2021 r. firmy będą śmielej usprawniać doświadczenia w kanałach cyfrowych zarówno względem klientów, jak i swoich pracowników. Ten trend będzie prowadził do kluczowych inwestycji w narzędzia do personalizacji komunikacji, automatyzacji marketingu czy obsługi klientów i pracowników. W przyszłości będziemy obserwować, jak coraz mocniej będą przenikać się cyfrowe doświadczenia naszych klientów, użytkowników oraz pracowników (ten trend ma już nawet swoją nazwę „total experience”).

COVID-19 napędził projekty cyfryzacji w firmach, a w 2021 r. będzie ich coraz więcej. Przedsiębiorstwa, nawet te które wcześniej były sceptycznie nastawione do rozwiązań chmurowych, w 2020 roku w pośpiechu wdrażały systemy do wideokonferencji i pracy grupowej. Kolejny krok to dalsze usprawnianie cyfrowych kanałów komunikacji z pracownikami i automatyzacja procesów biznesowych. Wprowadzenie tego typu rozwiązań będzie dużo łatwiejsze, ponieważ w tym roku wszyscy staliśmy się w pełni cyfrowi.
Praca hybrydowa zostanie już z nami na zawsze. Część pracowników zechce na stałe pracować wyłącznie zdalnie, inni bywać w biurze tylko w miarę potrzeby. Oznacza to transformację przestrzeni biurowych. Firmy będą zmieniały ich aranżację w model “hot desk”. Czasy, gdy całe zespoły pracowały wyłącznie z biura, odchodzą do lamusa. Na fali tych zmian powstanie potrzeba do wdrażania projektów smart office i również w tym obszarze zobaczymy wdrożenia rozwiązań na bazie 5G.

Na naszym rynku będziemy obserwować, jak firmy znacznie śmielej przechodzą na rozwiązania chmurowe. Firmy, które wcześniej nie miały zaufania do chmury, odkryły, że pozwala ona w szybkim tempie wdrażać innowacje. Zapowiedziane w 2020 roku inwestycje największych dostawców chmury w centra danych w Polsce jeszcze bardziej przyspieszą ten trend.

Jacek Królik, prezes firmy VersaBox

Pozostają ważne AI, Cloud, IoT i 5g - to są megatrendy i Polska podlega im jak wszyscy.

W szczególności ważne będzie wszystko to, co sprawdziło się w czasie ograniczonego kontaktu fizycznego i ma szansę być czymś więcej niż doraźnym łataniem dziur - narzędzia do współpracy online, zdalne sterowanie i monitoring procesów, wszelkie formy autonomicznych usług i systemów etc.
Widzimy duże zainteresowanie autonomizacją i robotyzacją transportu na swoim przykładzie, bo zajmujemy się projektowaniem i produkowaniem autonomicznych robotów, a to jest jedna z wielu szybko rosnących dziś nisz cyfrowych innowacji. Według nas, na samochody autonomiczne trzeba będzie jeszcze chwilę poczekać, natomiast autonomiczne systemy transportowe w fabrykach i magazynach działają już dziś i błyskawicznie się rozwijają.

Anna Nietyksza, prezes Cloud Community Europe Polska

Głównymi spektakularnymi zwycięzcami wyścigu biznesowo technologicznego są e-commerce i cloud computing.

Wartość handlu elektronicznego w Polsce w 2020 przekroczy rekordowe 120 mld zł. Wartość rynku e-commerce w Europie na koniec 2020 roku osiągnie 717 mld euro. Zakupy w internecie stają się główny źródłem zakupów Polaków. Do 2021 roku, według prognoz, ponad 2,1 mld konsumentów na świecie kupi dobra i usługi online.

Podczas epidemii liczba sklepów internetowych wzrosła o 39 proc. w porównaniu do stanu z przed tak zwanego „lockdownu”. Według raportu "Global E-commerce 2020" najwyższy na świecie wzrost sprzedaży w kanale e-commerce w 2020 roku odnotowała Europa Środkowo-Wschodnia - wynosi 21,5 proc. (przy średniej globalnej 16,5 proc.), a wartość rynku e-commerce w Polsce rosnąć będzie minimum 26 proc. rocznie.
Wartość globalnego rynku cloud computing wynosi 350 mld dol., a w ciągu 5 lat wzrośnie do 850 mld dol. Polska jest na przedostatnim miejscu w Europie, więc potencjał rynku jest ogromny. Do 2023 roku wartość rynku ma wzrosnąć do 2,5 mld dol. W statystykach uwzględniany jest tylko rynek chmury publicznej, podczas gdy instytucje finansowe korzystają głównie z chmury prywatnej.

Jeśli chodzi o wykorzystanie rozwiązań chmurowych, Polska w porównaniu z krajami UE plasuje się na jednym z ostatnich miejsc. Aktualna sytuacja z COVID-19 powoduje przyspieszoną adaptację rozwiązań chmurowych. Można się spodziewać wzrostu rynku chmurowego w Polsce na poziomie 15-20 proc.

Wykorzystywanie technologii chmurowych znacząco przyspiesza zmiany w oprogramowaniu, umożliwia łatwe skalowanie. Nakład pracy w czasie pandemii zwiększył się często kilkukrotnie, a dzięki chmurze można się do tych zmian dostosować natychmiast, nie trzeba kupować dodatkowej infrastruktury.

Najszybsza adopcja rozwiązań chmurowych widoczna jest w sektorach nieregulowanych oraz non-public. Regulacje oraz dodatkowe wymogi stawiane instytucjom finansowym są sporym ogranicznikiem w kwestii migracji do rozwiązań chmurowych. Duże organizacje potrzebują więcej czasu na zmianę, głównie ze względu na dotychczasowy dług technologiczny i wyzwania z jego przeniesieniem.

Dmitrij Żatuchin, prezes firmy DO OK

Mocny powinien być na pewno trend do automatyzacji biznesu. Menedżerowie będą chcieli jak najwięcej elementów firmy przenieść do sfery cyfrowej lub w niej odwzorować, bo to podnosi odporność organizacji na takie kryzysy jak pandemia COVID-19. W fabrykach będą się więc na przykład coraz częściej pojawiać cyfrowe bliźniaki. Czeka nas więc coraz bardziej powszechna zdalna kontrola procesów i automatyzacja wszystkiego, co się do tego nadaje.
Poza tym ogólnie w firmach na znaczeniu będzie zyskiwało programowanie low-code i no-code, dzięki któremu bez posiadania zaawansowanych umiejętności informatycznych możemy szybko zmienić przykładowo internetową ofertę sklepu czy restauracji. To będzie dotyczyło właściwie wszystkich branż.

O ile kiedyś miało znaczenie, czy dana inwestycja w IT zwróci się za 3-5 lat, tak teraz liczą się zabiegi, które przynoszą konkretne efekty w krótszym terminie. Przede wszystkim chodzi o działania, które obniżają ryzyko dla firm, podnoszą ich cash flow oraz skracają czas wprowadzania produktu na rynek. A właśnie low-code i no-code pozwalają w wielu przypadkach działać wyraźnie szybciej.

Rafał Barański, prezes firmy braf.tech

Rok 2021 będzie kolejnym, w którym to usługi w chmurze powinny być dominującym trendem technologicznym. Rozwiązania, które sprawdziły się w pierwszej fazie pandemii, będą dalej wykorzystywane teraz, kiedy coraz więcej mówi się o nadchodzącej trzeciej fali zachorowań. Co więcej, nawet jeżeli w nadchodzącym roku uda się opanować sytuację epidemiologiczną, myślę, że zmiana nawyków, która się dokonała, zarówno wśród osób prowadzących biznesy, jak i pracowników, sprawi, że wielu pracowników nie wróci na stałe do biur.
Innym ważnym aspektem w nadchodzącym roku będzie cyberbezpieczeństwo. Dokonująca się na naszych oczach cyfrowa rewolucja zmieniła nie tylko sposób, w jaki pracujemy, ale także to, jak robimy zakupy czy kontaktujemy się z urzędami. Wszystko to odbywa się teraz zdalnie, co dla konsumentów czy petentów jest wygodnym rozwiązaniem. Trend ten, w przypadku pozytywnych doświadczeń, będzie kontynuowany po pokonaniu pandemii. Co za tym idzie - wszelkie usługi i produkty związane z zabezpieczeniem danych oraz połączeń będą w nadchodzącym roku cieszyły się dużą popularnością.

Piotr Aftewicz, chief information officer i członek zarządu w Billennium

Pandemia, nawet jeżeli uda się ją pokonać w 2021 roku, dalej będzie przyczyniała się do rozwoju usług cyfrowych w zakresie komunikacji zdalnej. Dlatego też nadchodzący rok będzie dla branży IT próbą przewartościowania planów i dostosowania się do zmienionych preferencji konsumentów.

Obecna sytuacja sprawia, że w usługach biznesowych oraz konsumenckich pojawił nam się nowy trend „home-to-home”. Oznacza on, że zarówno usługobiorca, jak i usługodawca, pracują z domu. To z kolei sprawia, że na rynku pojawia się potrzeba implementacji nowych rozwiązań, które dadzą wartość w warstwie użyteczności oraz będą dostosowane do wymogów formalnoprawnych, wspierając przy tym biznes w obszarze najważniejszych procesów.
Kolejny sektor, który będzie niezwykle istotny w 2021 roku, to połączenie medycyny z technologią, czyli tak zwany medtech. Medtech to wspaniała idea, w której dzięki rozwiązaniom IT możemy uzupełnić braki personalne oraz zwiększyć możliwości diagnostyczne w najważniejszej dziedzinie naszego życia, jaką jest zdrowie. Jako przykład mogę tutaj wymienić wsparcie algorytmów w procesie diagnostyki nowotworów.

Dodam, że w Billennium, razem z Uniwersytetem Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, pracujemy już nad takim projektem. Dotychczas udało nam się osiągnąć bardzo satysfakcjonujące wyniki w obszarze rozpoznawania guza mózgu na podstawie zdjęć z rezonansu magnetycznego dzięki sztucznej inteligencji. Badania jeszcze trwają, ale już wkrótce medtech będzie realnie wspomagał ludzkość w walce o zdrowie.

Tomasz Szulkowski, chief operating officer w firmie [m]spark

Intensywnie będzie się rozwijał obszar computer vision, pozwalający komputerowi rozróżniać elementy obrazów lub filmów. Jest to bardzo pojemna informacyjnie technologia, bo jak powszechnie wiadomo - jeden obraz potrafi przekazać więcej niż tysiąc słów. Interpretacja obrazu, chociażby zdjęcia kwiatka, dla ludzkiego mózgu jest banalna. Jednak dla komputera to spore wyzwanie, ponieważ od strony technicznej jest on zbiorem milionów cyferek, określających kolory pikseli. Nie zawiera jednak informacji kontekstowej o zawartości. Zdolność rozróżniania zaczęła funkcjonować dopiero po „zatrudnieniu” algorytmów sztucznej inteligencji oraz pozyskaniu dziesiątek tysięcy modelowych zdjęć z opisami.

Aktualnie mamy już wiele praktycznych przykładów zastosowań tej technologii, np. podczas wizyty w centrum handlowym szlaban na parkingu podnosi się automatycznie po sczytaniu numeru rejestracyjnego podjeżdżającego pojazdu. Na podobnej zasadzie warszawska Straż Miejska zdalnie sprawdza, czy kierowcy uiścili opłatę za parkometr. Wielu z nas ma również smartfon z funkcją odblokowywania ekranu na podstawie skanowania twarzy właściciela.
Dla branży reklamowej, którą reprezentuję, zastosowanie tej technologii może oznaczać duże zmiany w komunikacji. Skoro komputer widzi konsumentów i patrzy na to samo, co oni, to zmienia się model interakcji.

Aktualnie mechanizmy interakcji z przekazem reklamowym są w zasadzie pasywne. Użytkownik musi wejść na stronę www lub do aplikacji, aby zobaczyć komunikat spersonalizowany na podstawie danych zebranych o nim wcześniej. Jedyne mierzalne formy interakcji to kliknięcie lub zmierzenie czasu potencjalnego kontaktu wzrokowego.

Implementacja technologii computer vision zmienia ten model na aktywny. Komputer, widząc emocje na twarzy użytkownika, może podsunąć stosowne treści - inne dla poważnego pana w stroju biznesowym, a inne dla roześmianego mężczyzny w ubraniu casualowym lub sportowym. Co więcej - może interpretować reakcje, spowodowane wyświetlonym przekazem i zaraportować je marketerowi, aby ten mógł przygotować stosowne scenariusze dalszych etapów komunikacji. Kluczową funkcją image recognition w branży reklamowej będzie zatem możliwość lepszego targetowania kontekstowego przekazu, co jest szczególnie istotne w nadciągającej erze pozbawionej cookies.

Michał Szczur, digital activation manager w firmie Mindshare Polska

Kierunki rozwoju przyszłorocznych trendów są uzależnione od tego, jak szybko zakończy się trwająca pandemia. Im dłużej będzie obecna w naszym codziennym życiu, tym intensywniej będą się rozwijać technologie, ułatwiające funkcjonowanie w świecie pełnym obostrzeń i ograniczeń.

Wśród nich na pierwszym miejscu znajduje się e-commerce – w tym obszarze będą to przede wszystkim rozwiązania związane z robieniem codziennych zakupów, szczególnie spożywczych, i skracania czasu ich dostarczania do domów. Po drugie – technologie wspierające pracę zdalną. Każdy, kto w ciągu ostatniego roku korzystał intensywnie ze Skype’a, Microsoft Teams czy aplikacji Zoom, jest świadomy ograniczeń tych platform, np. pojawiające się problemy z obsługą wideo przy większej liczbie uczestników. Spodziewam się więc wdrożenia nowych funkcji, które sprawią, że okres pracy zdalnej będzie bardziej efektywny i pozwolą skrócić dystans między spotkaniami na żywo i tymi wirtualnymi.
Jeżeli natomiast pandemia zakończy się szybciej, to wierzę, że wszyscy skupimy się na powrocie do normalności. Mam nadzieję, że ta „normalność” w przyszłym roku będzie oznaczać rozwój technologii, umożliwiających łączenie wielu źródeł danych o konsumentach - ze świata cyfrowego, geolokalizacyjnych ze smartfonów, z CRM marek itp. To - w połączeniu ze sztuczną inteligencją - pozwoli nam na lepszą predykcję zachowań i potrzeb konsumentów, a także skuteczniejszą segmentację oraz personalizację przekazów w marketingu cyfrowym.

Spodziewam się również intensywniejszego rozwoju technologii opartej o voice search. Aktualizacja BERT w wyszukiwarce Google ma na celu lepsze pozycjonowanie treści dopasowanych do naturalnego języka komunikacji, którym posługujemy się, właśnie wykorzystując nasz głos. Ta modyfikacja w połączeniu z rosnącą liczbą wyszukiwań głosowych oraz penetracją rozwiązań digital voice assistant stwarza fantastyczne możliwości do głębszej interakcji z markami. Już teraz możemy cyfrowo wykreować głos, a co za tym idzie – dyskusja z marką niedługo może wyjść poza sferę chatbotów oraz e-mail marketingu i przejść do konwersacji znanych nam, póki co, z filmów science fiction.

Marcin Pleszko, chief product officer w firmie Sagra Technology

2020 rok był wyjątkowo trudny, szczególnie dla branży handlowej. Pandemia koronawirusa wywołała szereg obostrzeń, które z kolei wywołały zakłócenia, zarówno w łańcuchach dostaw, jak i punktach sprzedaży. Niedobór siły roboczej i zamknięte granice spowodowały opóźnienia i inne zakłócenia zarówno w produkcji, jak i dostawach. Poważne ograniczenia, jakie dotknęły handel, destabilizowały cykle, w jakich funkcjonowały przepływy towarów.

Nagle okazało się, że wszelkie modele, jakie były opracowywane na podstawie informacji zbieranych o transakcjach, popycie na określone towary i wszelkie plany sprzedażowe, musiały się zderzyć z nową rzeczywistością. Z pewnością ci, którzy zawczasu zadbali o cyfryzację i automatyzację procesów, mogli spać spokojniej niż ci, którzy musieli analogowo radzić sobie w nowych realiach.

Cała ta sytuacja jeszcze bardziej potwierdziła potrzebę automatyzacji i inwestycji w rozwiązania wspierające handel. Nagle w sklepach zaczęto wdrażać technologie, które do niedawna wielu traktowało jako futurystyczne fanaberie. Obserwujemy zwiększone zainteresowanie wprowadzaniem w punktach sprzedaży kas samoobsługowych, self-checkoutu za pomocą telefonu, nowych form płatności. Pojawiają się inteligentne półki, sensory, beacony i systemy śledzenia ruchu klientów czy nawet zarządzania kolejkami w sklepach. Z całą pewnością przyszły rok będzie również czasem dużych inwestycji w technologie, i to nie tylko w punktach sprzedaży.
Sporo mówi się właśnie o cyfryzacji punktu handlowego, ale rzadko słyszymy o transformacji cyfrowej całego zaplecza dystrybucji, co przecież jest podstawą tego, aby towar finalnie pojawił się na półce. Jest to potrzebne zwłaszcza w tak dynamicznie zmieniającym się otoczeniu i przy tak ogromnych wahaniach popytu na niektóre towary, jakie miały miejsce w 2020 roku. Ponieważ dziś zupełnie nie wiemy, jak będzie wyglądał przyszły rok, jak będzie się rozwijała pandemia, z jakimi obostrzeniami i zakłóceniami w produkcji i logistyce przyjdzie nam się zmierzyć, firmy tym bardziej potrzebują systemów wpierających ich procesy.

Spodziewam się, że właśnie digitalizacja wszelkich procesów będzie motywem wiodącym dla wielu przedsiębiorstw w przyszłym roku, a ich skutkiem będzie dostęp do cyfrowych danych. A takie dane są podstawą do kolejnych automatyzacji.

Inne technologie, które z pewnością nadal będą w rozkwicie i o wdrożenia których będą się firmy starały, to chmura obliczeniowa, sztuczna inteligencja czy rozszerzona rzeczywistość. Zwłaszcza że wszystkie one warunkują rozwój takich obszarów jak praca zdalna, automatyzacja procesów, handel i logistyka czy telemedycyna, która – to chyba oczywiste - również będzie się dynamicznie rozwijała.

Na co jeszcze warto zwrócić uwagę w przyszłym roku? Moim zdaniem na koncepcję sklepu przyszłości, którą realizujemy wspólnie z Microsoft i innymi firmami. Ideą przewodnią jest współpraca i łączenie rozwiązań partnerów. Chodzi o to, aby te rozwiązania były ściśle ze sobą zintegrowane i umożliwiały automatyzację procesów w handlu. Wymiana danych między producentami a dystrybutorami i sieciami handlowymi, integracja z inteligentnymi ekspozytorami, zarządzanie zadaniami, komunikacja z punktami detalicznymi, wspieranie terenowych sił sprzedaży, merchansiderów, store-checków, audytorów i weryfikatorów, czy zaawansowana analityka biznesowa to tylko wybrane obszary, które adresujemy wraz z innymi partnerami w ramach „store of the future”.

Arkadiusz Sikora, country manager w firmie VMware Polska

Z technologicznego punktu widzenia, pandemia COVID-19 przyspieszyła to, co było nieuchronne – proces cyfrowego dojrzewania społeczeństw i organizacji. Oczywiście transformacja cyfrowa nie zakończyła się wraz z końcem grudnia 2020 roku, lecz będzie trwać jeszcze długo, wyznaczając trendy technologiczne na najbliższe lata. Kilka moich typów poniżej.

Coraz częściej firmy zastanawiają się, co muszą, a czego nie muszą robić same. Dlatego będziemy obserwować  rosnący udział wykorzystania chmury przez przedsiębiorstwa. I to nie tylko w zakresie rozwiązań SaaS (Software as a Service - oprogramowanie jako usługa), lecz przede wszystkim IaaS (infrastruktura), PaaS (kompletne platformy robocze) czy DRaaS (rozwiązania do ochrony i odzyskiwania danych). To dobry moment np. na tworzenie zapasowych centrów danych.

Zainteresowane firmy powinny odpowiedzieć sobie na pytanie, czy naprawdę muszą ponosić koszty całej infrastruktury tworzonej on-premise, włączając w to nie tylko sprzęt, lecz nawet otoczkę budowlaną? Może lepiej zbudować takie zapasowe centrum w chmurze. Dlaczego? Ponieważ można je stworzyć bardzo szybko, jest w pełni skalowalne i wyposażone w najnowsze rozwiązania np. z obszaru bezpieczeństwa. W mojej opinii nastaje właśnie złota era rozwiązań hybrydowych, czyli łączenia przez firmy i organizacje posiadanych zasobów IT on-premise z rozwiązaniami chmurowymi tworzonymi w chmurze publicznej lub prywatnej. Przy czym własne centra danych będą teraz organizowane nieco na wzór chmury publicznej, czyli koncentrować się będą raczej wokół usług dla klientów, a nie serwerów, pamięci masowych czy sieci.

Drugim ważnym trendem wchodzącym coraz śmielej na salony są kontenery. O ile technologia ta znana jest już od jakiegoś czasu, to dopiero od niedawna zyskała na tyle uwagi, że w końcu „dorosła” do świata enterprise.
Wszystko to w związku z kolejnym ważnym trendem, nieodłącznie związanym z kontenerami, czyli nowoczesnymi aplikacjami. To dzięki nim kręci się dziś świat, o czym mieliśmy okazję wielokrotnie przekonać się od czasu wiosennego lockdownu. Szacuje się, że już teraz jest ich sporo ponad 300 milionów, a za cztery lata ma być ich blisko 800 milionów. Nowoczesne aplikacje odpowiadają na potrzeby tak prywatnych użytkowników, jak i firm czy organizacji. Ułatwiają korzystanie np. z telemedycyny i zdalnej nauki, umożliwiają efektywną pracę w środowiskach rozporoszonych, przyjemne e-zakupy – wymieniać można naprawdę długo.

Dlatego też firmom zależy na jak najszybszym tworzeniu i wdrażaniu nowoczesnych aplikacji. Te z kolei powinny być w stanie pracować na dowolnym urządzeniu i w dowolnej chmurze. W tej sytuacji tradycyjny model tworzenia aplikacji się nie sprawdza.

Firmy sięgają więc po wspomniane kontenery i platformy do zarządzania, automatyzacji i skalowania aplikacji kontenerowych, jak Kubernetes. Rozwiązania te mogą bowiem znacznie uprościć i przyspieszyć proces tworzenia i testowania aplikacji, a następnie ich ewentualnych modyfikacji.   

Niezmiennie istotną kwestią, choć raczej wymogiem niż trendem, jest cyberbezpieczeństwo. Zmiany w naszym sposobie pracy i życia, nowe kanały kontaktów z klientami i partnerami biznesowymi stworzyły niespotykane wcześniej obszary i możliwości do potencjalnych ataków.

Przypomnę, że choćby w związku z pracą zdalną, granica bezpieczeństwa została przesunięta daleko poza firmową sieć. Podobnie jest w innych obszarach. Dlatego też istnieje dziś potrzeba zupełnie nowego spojrzenia na kwestie bezpieczeństwa IT.

To, na szczęście, już się dzieje. Firmy analizują i zmieniają swoje procedury bezpieczeństwa, wdrażają nowoczesne rozwiązania oferujące innowacyjne możliwości w zakresie zabezpieczania współczesnych obciążeń, zmniejszenia obszaru potencjalnego ataku czy  wzmocnienia poziomu ochrony.

Działy bezpieczeństwa potrzebują dziś szerokiego wglądu, umożliwiającego im obserwację punktów końcowych, obciążeń, sieci, użytkownika i aplikacji. Potrzebują też bardziej holistycznego podejścia do reagowania na zagrożenia, uwzględniającego połączony charakter obciążeń i aplikacji.

Wojciech Stramski, prezes firmy Beyond.pl

Pandemia nadal odgrywa znaczącą rolę w kontekście gospodarki i sądzę, że w 2021 firmy w dalszym ciągu będą ostrożnie podejmować decyzje o inwestycjach oraz poszukiwać oszczędności. Także w obszarze technologii, które stanowią coraz istotniejszą pozycję w firmowych budżetach.

Już w tym roku zauważyliśmy, że biznesy coraz częściej patrzą na wydatki IT przez pryzmat całościowych kosztów życia projektu (Total Cost of Ownership albo TCO). To znacząca zmiana. Przez wiele lat nie wszyscy liczyli rzeczywiste koszty posiadania oraz utrzymania infrastruktury IT. Nie mierzyło się lub nie przypisywało do niej np. kosztów zużycia prądu, kosztów wykorzystania powierzchni biurowej i technicznej czy zasobów ludzkich, które stają się coraz droższe i mniej dostępne ze względu na otwarcie rynku pracy w Unii Europejskiej. Dodatkowo, nie uwzględniano utraconych korzyści z tytułu braku możliwości wykorzystania powierzchni biurowej, magazynowej czy przemysłowej pod działalność podstawową, tymczasem ta powierzchnia była przecież zajęta przez infrastrukturę IT.

W sytuacji, gdy firmy muszą zmierzyć się z efektami COVID-19 i bardzo rozsądnie podchodzić do wydatków, próbują te koszty oszacować całościowo. W szczególności w tych obszarach, w których technologia stała się kluczem do przetrwania. A rachunek końcowy zazwyczaj zaskakuje. Okazuje się, że nie uwzględniane do tej pory koszty stanowią nawet do 80 proc. budżetu posiadania infrastruktury IT. To zmienia optykę i wpływa na poszukiwanie nowych modeli utrzymania infrastruktury, w tym migracji do modelu off-premise lub chmury w zewnętrznym data center.
W 2021 roku w kontekście utrzymania infrastruktury zyskają modele usługowe, ponieważ pozwalają odzyskać pieniądze zamrożone w sprzęcie. Pamiętajmy, że duże organizacje posiadają po kilkaset serwerów i ciągle dokupują nowe, klientów i ilości generowanych danych przecież nie ubywa. Serwery te były często nabywane w modelach CAPEX-owych. Ponadto trzeba je zasilać, odpowiednio zabezpieczać i serwisować.

Wszystko łącznie z zakupem sprzętu, inwestycją w infrastrukturę energetyczną, chłodniczą, pomieszczenia, bezpieczeństwo można przenieść w bardziej optymalne modele infrastructure as a service. Pozwoli to między innymi racjonalizować wydatki gotówkowe, ale też zabezpieczyć ciągłość działania biznesu. Wiele przedsiębiorstw, tak jak wspomniałem, musiało w wielu przypadkach bardzo szybko się zrestrukturyzować, wdrażając rozwiązania IT, które dzisiaj odpowiadają za większy trzon przychodów.

Sądzę, że aktualna sytuacja jest dla wielu firm bodźcem do uważniejszego przyjrzenia się zagadnieniem bezpieczeństwa. Bardzo ważnym zjawiskiem będzie zagwarantowanie działania infrastruktury IT i braku przestojów. Przez długi czas ten obszar firmy traktowały po macoszemu. COVID-19 spowodował jednak, że coraz więcej krytycznej działalności, takiej jak sprzedaż, kontakt z klientem, relacje i komunikacja wewnątrz oraz na zewnątrz organizacji uzależniona jest od prawidłowego i ciągłego działania systemów IT.

W tej sytuacji klarowniej niż do tej pory, widoczne jest ryzyko potencjalnych strat finansowych będących konsekwencją braku dostępności rozwiązań IT w danym czasie. Według różnych badań koszty tego typu zdarzeń mogą być naprawdę znaczące. W branży finansowej sięgają wg analityków nawet 3-5 mln dol. za każdą godzinę braku dostępności.

Decydenci zdają sobie sprawę, że nie mogą narażać się na utrzymanie infrastruktury IT w lokalizacjach, które nie gwarantują dostępu do usług poniżej poziomu 99,999 proc. i więcej. W szczególności firmowe serwerownie nie spełniają tych kryteriów, zarówno pod kątem zasilania energetycznego, chłodzenia, jak i pod względem telekomunikacyjnym. To wpłynie na większe zainteresowanie rozwiązaniami gwarantującymi ciągłość działania. W zależności od krytyczności systemów i danych przedsiębiorstwa częściej będą sięgać po usługi kolokacyjne, IaaS oraz usługi z obszaru business continuity jak Disaster Recovery Center, Disaster Recovery as a Service (DraaS) czy backupy.

Kacper Nowicki, prezes firmy Nomagic

Myślę, że warto na rozwój technologii patrzeć poprzez pryzmat kryzysów oraz powoli posuwającej się do przodu fali postępu. Skokowy rozwój technologii widzimy wokół kryzysu wywołanego przez pandemię COVID-19. Nie wiem wiele na temat medycyny, tworzenia szczepionek, testów itd., ale jestem pod wrażeniem prędkości postępów w tej dziedzinie. Drugi znaczący kryzys to chyba zdarzenia w świecie security i ta domena myślę, że będzie wymagała jeszcze więcej uwagi w 2021 roku.
Ja jestem wyjątkowo zainteresowany postępami w obszarze sztucznej inteligencji i myślę, że w 2021 zobaczymy kolejne znaczące kroki, podobne na przykład do tego, co widzieliśmy z AlphaGo czy GPT-3 w 2020.

Grzegorz Kosiński prezes firmy Audience Network

Popularyzacja e-commerce, wykorzystanie danych behawioralnych, budowanie doświadczeń i personalizacja. Nadchodzący rok będzie przede wszystkim okresem próby. Jestem pewien, że firmy, które zainwestowały w cyfrową transformację i innowacje, poradzą sobie w nowym środowisku. Managerowie, przywiązani do tradycji, mogą zaś napotkać spore problemy w utrzymaniu się na rynku. Szczególnie że nie ma mowy o powrocie do starych, dobrze znanych czasów.

Romans biznesu z internetem trwa od dawna, jednak był on dosyć zachowawczy, pozbawiony spektakularnych zwrotów akcji, raczej zdroworozsądkowy niż pełen żaru i emocji. Dopiero globalna pandemia pokazała nam, jak bliskie sobie mogą być te dwa obszary. W 2021 będziemy świadkami wzmocnienia tego trendu, który stanie się celem strategicznym dla każdej firmy, która dotychczas stroniła od cyfrowych innowacji, a środowiskiem naturalnym biznesu stanie się sieć.

Wpływ pandemii COVID-19 jest wszechobecny i napędza zmiany, do jakich biznes nie był dotychczas wystarczająco zmotywowany. Lepszej okazji do inwestycji w cyfrowe innowacje nie będzie. Według ostatnich badań International Data Corporation (IDC), globalna gospodarka jest obecnie skoncentrowana na cyfrowej transformacji. W ciągu najbliższych 3 lat wydatki na IT wyniosą 6,8 bln dolarów.
Dzięki globalnej migracji do sieci firmy mogą korzystać z narzędzi, których działanie opiera się o wielkie zbiory anonimowych danych o zachowaniu internautów, tzw. audience data. Tylko niektóre z możliwości, jakie zapewnia dostęp do strumienia danych, to: personalizacja komunikacji, targetowanie określonych grup odbiorców w odniesieniu do ich preferencji czy pogłębianie informacji o odbiorcach na podstawie anonimowych danych o ich zachowaniu. I jak pokazują wyniki badań zawarte w raporcie „Global Data Market Size 2017-2021” przygotowanym przez Cloud Technologies, który jako jedyny na rynku analizuje wielkość globalnej sprzedaży danych, ta taktyka zyskuje coraz liczniejsze grono zwolenników.

Szacujemy, że przyszłoroczna wartość polskiego rynku danych wyniesie blisko 40 mln dol., co oznacza ponad 22-proc. wzrost w porównaniu z rokiem obecnym. Podany wynik pozwoli nam zmniejszyć dystans do znacznie bogatszych od nas państw. Oznacza to tylko jedno: to właśnie w internecie firmy będą szukać swoich klientów.

Ten trend potwierdza międzynarodowa organizacja branżowa WARC, która reprezentuje sektor marketingu. Eksperci z tej firmy oceniają, że rynek reklamy potrzebuje minimum dwóch lat, aby powrócić do formy sprzed pandemii. Nie oznacza to jednak, że wrócimy dokładnie do stanu z przeszłości. Wyruszyliśmy w drogę, która prowadzi nas w tym samym kierunku, ale zupełnie innymi ścieżkami. Już ten rok wyraźnie określił kierunek zmian, jakie zachodzą w mentalności Polaków, którzy otworzyli się na zakupy w sieci, co napędzało dynamiczny rozwój e-commerce i w konsekwencji: inwestycje w reklamę internetową.

Gaweł Boguta, dyrektor IT, członek zarządu iTaxi

Globalna pandemia przyspieszyła lub wymusiła zmiany w sposobie pracy. Będzie to miało swoje odzwierciedlenie w trendach technologicznych w nadchodzącym roku.

Praca zdalna to jeden z trendów, które nie znikną wraz z końcem pandemii, to kierunek, który w najbliższym czasie będzie się rozwijać. Wielu ludzi nie wróci na stałe do biur lub będą to wizyty sporadyczne. Co za tym idzie, nie tylko narzędzia do pracy zdalnej ulegną szybkiemu rozwojowi. Do wykonywania obowiązków zawodowych niezbędny będzie dostęp do źródeł danych, często bardzo poufnych. Duży nacisk powinien być położony na kwestie bezpieczeństwa, ale przy jednoczesnym ułatwieniu dostępu do szerokiego zestawu danych. Zaprojektowanie i wdrożenie tych zmian z pewnością będzie stanowiło nie lada wyzwanie dla wielu firm.

Ze względu na utrudnioną pracę w zespołach, wiele decyzji będzie podejmowanych w mniejszych gronach. Decyzje będą musiały zapadać szybko, żeby nadążyć za ograniczeniami i zmianami, które wprowadza pandemia. Wzrośnie autonomiczność pracowników, jednak będą oni potrzebowali wsparcia technologicznego, ułatwiającego im podejmowanie decyzji. Narzędzia typu business intelligence, bezpieczne wsparcie wymiany danych i informacji – to moim zdaniem kluczowe czynniki sukcesu.

Szybkie dostosowywanie się do potrzeb rynku w 2020 roku spowodowało wypracowanie dużego długu technologicznego w firmach. Sądzę, że nadchodzące lata zostaną poświęcone unowocześnieniu platform technologicznych, po to, żeby w przyszłości uniknąć bałaganu, jaki pojawił się teraz przy szybkim wprowadzaniu zmian. Rozwiązania chmurowe, dające dużą elastyczność i bezpieczeństwo, na pewno jeszcze bardziej zyskają na popularności.

Kolejnym istotnym elementem będzie automatyzacja procesów w firmach, odciążenie ludzi w pracach powtarzalnych lub zastępowalnych przez technologię AI.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021