Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021

Lockdown niesie groźbę użycia „opcji atomowej” w nieruchomościach

Autor: Tomasz Elżbieciak
Dodano: 11-01-2021 16:55

Ze skutkami koronawirusa i kolejnych obostrzeń nieruchomości biurowe poradziły sobie względnie dobrze, a magazynom dodatkowo napędziły one rozwój dzięki popularyzacji e-handlu. Jednak w mocno poturbowanej branży hotelowej w wielu przypadkach zapisy umów kredytowych otwierają drogę do użycia „opcji atomowej”, czyli do postawienia kredytów w stan natychmiastowej wymagalności.

- Ubezpieczyciele starają się prowadzić stabilną politykę oferowanych ubezpieczeń majątkowych, opartą o długofalową ocenę ryzyka. W związku z tym nagła zmiana sytuacji rynkowej w poszczególnych sektorach gospodarki wpływa na ceny programów ubezpieczenia mienia ze znacznym opóźnieniem - wskazał Tokarski, który w EIB pełni też rolę lidera praktyki finansowej.

- W przypadku branż szczególnie zagrożonych problemami finansowymi, podwyższa się ryzyko moralne, inaczej nazywane pokusą nadużycia - próbą wyłudzenia odszkodowania. Ubezpieczyciele uwzględniają to decydując się ofertować dla danych branż czy też podwyższając stawki - dodał.

Sytuacja bez precedensu

Tokarski zaznaczył, że w przypadku rozwoju rynku magazynów, ubezpieczyciele wspierają ich rozkwit w Polsce proponując atrakcyjne oferty. Jednak aby taką ofertę uzyskać, należy iść z duchem czasu pod względem zabezpieczeń przeciwpożarowych tego typu obiektów. O wiele trudniejszy obraz sytuacji dotyczy hoteli.

- W odróżnieniu od ubezpieczeń majątkowych w ubezpieczeniach kredytu kupieckiego ubezpieczyciele antycypują przyszłość w zakresie zagrożenia upadłością, niewypłacalnością tych podmiotów, a to ryzyko, np. w branży hotelarskiej widoczne jest gołym okiem - wskazał Tokarski.

W jego ocenie, pokrycie ubezpieczeniowe kredytu kupieckiego dla ryzyka, z jakim jest związany podmiot z branży hotelarskiej, będzie coraz trudniej osiągalne.
- Z badania Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego (IGHP) wynika, że 84 proc. hoteli ma lub deklaruje, że w najbliższym czasie będzie miało trudności związane z utrzymaniem płynności finansowej - wskazał ekspert.

Odnosząc się do sektora biurowego wskazał natomiast, że branża ta po okresie istotnego spowolnienia w ciągu pierwszych trzech kwartałów 2020 r., pod koniec roku odrabiała straty.

- Wpływ zmiany modelu pracy biurowej, która w dużej mierze przeniosła się do domów pracowników, będzie zauważalny w dłuższej perspektywie. Ze względu na długi okres kontraktowania w umowach najmu powierzchni, ewentualne problemy będą bardziej widoczne dopiero w 2021 r. - stwierdził Tokarski.

- W branży hotelarskiej bankierzy i ubezpieczycieli spotkali się z kolei z sytuacją bez precedensu, gdzie stabilnie rosnący sektor gospodarki gwałtownie wyhamował, a mówiąc wprost: niemal wyzerował przychody - podkreślił.

Jak wyjaśnił, taka przedłużająca się sytuacja powoduje, że w wielu przypadkach zapisy umów kredytowych otwierają drogę do postawienia kredytów w stan natychmiastowej wymagalności.

- Jednak, czy stronom zależy, aby z tej „opcji atomowej” teraz korzystać? Wbrew pozorom, takie podejście ze strony banków nie przyniesie korzyści, a może nawet spowodować efekt domina. Sprzedaż likwidacyjna obiektów hotelowych to nie „bułka z masłem”, tym bardziej teraz. Dlatego wszystkim zależy, aby przetrwać trudny czas i powrócić do okresu stabilnego wzrostu przychodów - ocenił Tokarski.

Czas na odmrażanie

Zdaniem eksperta EIB perspektywy dla branży długoterminowo mogą być bardzo pozytywne, ale kluczowe pozostaje to, czy polskim hotelarzom wystarczy gotówki do momentu zniesienia obostrzeń nałożonych na sektor.
- Wsparcie rządowe w obszarze HORECA (ang. Hotel, Restaurant, Catering/Café - red.) jest póki co mizerne, a restrykcje administracyjne najbardziej dotkliwe spośród wszystkich branż. Warto byłoby zadbać o rozwiązania pozwalające na odmrażanie tego sektora gospodarki poprzez otwarcie hoteli dla szerszych grup, śladem krajów typowo turystycznych, np. dla osób z aktualnym testem PCR lub antygenowym, ozdrowieńców czy osób zaszczepionych - wskazał Bartosz Tokarski.

- Myślę że w momencie udostępnienia tych obiektów, po miesiącach spędzonych w domowym zaciszu, chętnych do skorzystania z nich nie będzie brakowało. Oby jak najszybciej ten moment nastąpił - podsumował.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021